avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: inFamous

PS3, inFamous, recenzja, TPP, gry wideo

Najpierw były wysokie oceny. Potem pochlebne posty tu i tam. Na końcu ściągnąłem demo. I już było jasne, że w końcu zagram w inFamous. Co prawda, trzeba było polować na wersję importowaną, ale się opłaciło. Jak bardzo?


Ja cię lu... ale wodą, ja cię ko... ale prądem...

Bycie bohaterem jest opcjonalne
Fabuła wydaje się być dość prosta i banalna, a do tego umiejętności głównego bohatera mogą zniechęcić potencjalnego gracza do siebie. A to wszystko przykrywka dla niesamowicie przemyślanego scenariusza i ogromu pomysłów, dzięki którym niemal ciągle będziemy zaskakiwani czymś nowym. Cole McGrath, nasz protagonista, to kurier w mieście Empire City. Pewnego razu miał dostarczyć paczkę w określone miejsce, po czym ją otworzyć – wtedy doszło do eksplozji pakunku, w wyniku czego śmierć poniosły setki tysięcy osób, zaś miasto pogrążyło się w chaosie. Cole przeżywa wybuch i dochodzi do siebie pod opieką narzeczonej Trish i przyjaciela Zeke’a. Jednocześnie odkrywa, że potrafi władać elektrycznością. Czując się odpowiedzialnym za szkody wyrządzone miastu, postanawia odkryć prawdę. Niekoniecznie musi jednak być superbohaterem – można do celu iść po trupach, zyskując sobie miano terrorysty, ale o karmie nieco później. Dodam tylko, iż ważniejsze wydarzenia ukazane są za pomocą dynamicznego komiksu z ładną kreską.


Hej, wpadnij do PKP czasem, co?

Mobilna elektrownia
Cole to nieco zrzędliwy (jego komentarze rządzą), co zrozumiałe w jego sytuacji, superbohater z supermocami. Nie prosił się o nie, a jego przyjaciel Zeke chętnie by się zamienił z nim miejscami, aby być w centrum uwagi. Chciał nie chciał, nasz bohater z biegiem czasu otrzyma dostęp do kolejnych zdolności. Generalnie poza fabułą, a częściowo i w jej obrębie chodzi o to, by oczyszczać okolicę z wrogów (gangi, członkowie tajnego ugrupowania stojącego za tym wszystkim etc.) i ładować ponownie transformatory i generatory. Gdy wkroczymy na teren pozbawiony elektryczności, ekran stanie się nieco zamazany. Cole nie Zeus, nieskończoną ilością energii elektrycznej nie włada i w zależności od wykorzystania prądu, musi się doładować, co może zrobić na multum sposobów: z lamp drogowych, samochodów, agregatów prądotwórczych, wentylatorów na dachach... generalnie wszystkiego, co działa na prąd. Ograniczony pasek energii możemy wydłużać poprzez zbieranie elektrycznych odłamków z wybuchu. Co do samych umiejętności, te są naprawdę wymyślne. Nie tylko pioruny czy snajperskie rażenie na bullet-timie. Mamy też statyczne opadanie, ślizganie się po liniach i szynach, granaty elektryczne, podmuchy telekinetyczne, tarczę, aż po burzę. Część ominąłem, bo naprawdę warto samemu odkryć to i owo. Dodatkowo warto ograć grę dwukrotnie, gdyż część umiejętności dostępna jest jedynie dla bohatera lub terrorysty po wykonaniu określonej liczby zadań pobocznych oznaczonych jako dobre lub złe. W przypadku tego pierwszego elektryczność wytwarzana przez Cole'a jest niebieska, w drugim zaś efekciarsko czerwona. Szkoda tylko, że znaczna część frajdy ujdzie przy drugim podejściu, gdyż w dużej mierze będziemy robić to samo, tylko na inną modłę.


Inna modła - np. nie trzeba dbać o przypadkowych przechodniów.

W grze nasze poczynania oraz wybory moralne będą rejestrowane przez karmę. Wpływa ona nie tylko na dostęp do wybranych zdolności, ale również na zachowania ludzi. Będą się oni albo nas bać i wyklinać, albo prosić o pomoc, klaskać, robić zdjęcia, a nawet w końcu obrzucać kamieniami groźnych przeciwników. Tych można podzielić na wiele rodzajów - z bronią palną, detonujących się samobójców, pajączki, kolosy z wysypisk czy potężniejsi przewodnicy (używający umiejętności podmuchów, przemieszczania, przywołujący wrogów). Nie mogło zabraknąć bossów – ci są ciekawi, a i trudniejsi w obyciu, a walka z nimi dostarcza satysfakcji (w przypadku wygranej, rzecz jasna). Nie samą walką żyje człowiek. Cole może leczyć wstrząsami, wysysać życie, wspinać się po budynkach (czasem zręczniej niż asasyni) czy upadać z wysokich budynków - niczym to mu nie grozi. Poza wspomnianymi odłamkami są jeszcze zakodowane nagrania z anten, dzięki którym poznajemy drugie dno fabuły, ale nie będę robił spoilerów.
W kwestii zadań pobocznych postarano się o pewne zróżnicowanie - raz trzeba robić fikołki przed dziennikarzyną, raz pomóc policjantom lub im dokopać, raz wpaść w zasadzkę, raz uaktywnić połączenie satelitarne, raz odnaleźć ukrytą przesyłkę, raz eskortować aresztowanych... Generalnie na początku jest fajnie, ale po pewnym czasie powtarzalność zamieni się z tymi razami, a oczyszczanie miasta trochę trwa, więc podobnych zadań otrzymamy niemało. Niestety brak jakiejś głębi w questach spoza głównej linii fabularnej powoduje, że misje te wykonuje się na końcu wręcz mechanicznie. Szczęściem, w przypadku głównej linii fabularnej zadbano o urozmaicenia.


Jakby szarówy było mało w grze, są dni, kiedy widok przesłania mgła...

Pieruńsko dobrze

inFamous został okraszony naprawdę solidną oprawą techniczną - wysypał mi się zaledwie 2-3 razy przez cały okres rozgrywki ze wszystkimi questami pobocznymi, a przy okazji okazało się, że nie straciłem praktycznie nic dzięki autosave'om. Gra działa bardzo płynnie, choć na wybrzeżach czuć mały przypływ klatek na sekundę - w centrum jednak nie brak płynności poza rzadkimi chwilami, kiedy na ekranie naprawdę sporo wybucha. Grafika trzyma wysoki poziom na równi z fizyką. Klony nie rzucają się w oczy, różnice w kolorystyce między dzielnicami są widoczne, choć całe miasto jest nieco za jednolicie szare. Efekty specjalne dają popalić, i to ostro. Zwłaszcza ciekawie wyglądają wyładowania, kiedy jest się niesławnym terrorystą - elektryzująca czerwień dominuje wtedy obraz. Może dlatego miasto jest tak szare, aby spotęgować wrażenia z wyładowań? Animacje są bez zarzutu - niejednokrotnie specjalnie podbiegałem bić się wręcz, by zobaczyć wszystko z bliska dokładnie.
W kwestii udźwiękowienia nie jest jakoś wybitnie, ale absolutnie zadowalająco. Muzyka nie zapadła mi w pamięć, ale świetnie podkreśla ponury klimat Empire City. Kiedy mamy wartką akcję, możemy być pewni, że ścieżka dźwiękowa dotrzyma nam kroku. Na wysoką ocenę zasługuje oryginalny dubbing. Po filmikach muszę stwierdzić, że polska lokalizacja jakąś arcykaszanką nie jest, ale brzmi nazbyt sztucznie, także w przypadku protagonisty. Naprawdę polecam nabyć grę w oryginale, jeśli jest opcja. Dźwięki grzmotów, wybuchów, strzałów i wszelkich innych stoją na wysokim poziomie. Mógłby się przyczepić chyba tylko jakiś znawca-pirotechnik.


Wam też bardziej się podobają piekielne błyskawice od anielskich?

Bez pada nie podchodź
inFamous wymiata pod wieloma względami. Ma świetną fabułę, zwroty akcji, ciekawych bohaterów, prawdziwy arsenał rozmaitych umiejętności, bardzo dobrą oprawę audiowizualną, no i te pokłady grywalności! Nieliczne potknięcia w zasadzie niewiele mogły zaszkodzić temu tytanowi pędzącemu w stronę dziesiątki na skali ocen. Dziś można dostać grę za mniej niż 100zł, albo używkę nawet za mniej niż 50zł - również angielską. A może zwłaszcza angielską. Polecam gorąco każdemu lubiącemu dobrą grę akcji w trybie TPP - wydane pieniądze starczą na co najmniej kilkanaście godzin zacnego marnowania czasu. Aż szkoda, że jedynie posiadacze mają dostęp do tej produkcji.

Zalety i wady
+ fabuła
+ oprawa audiowizualna
+ ogrom różnych mocy
+ wybór ścieżki bohatera/terrorysty
- powtarzalne questy poboczne
- czasem zwalniała
- z rzadka się zrypie

Moja ocena: 9,5/10

komentarzy: 720 sierpnia 2011, 15:31

6 komentarzy do tego wpisu:


Master_Morti : 20 sierpnia 2011, 18:31

Karfeinie a może byś dla odmiany napisał "porządną" rozkminke jak to drzewiej bywało? trochę mi takich tekstów na GSach znajomych ostatnio brakuje :)
odpowiedz

Karfein : 21 sierpnia 2011, 13:20

Ach, jak zacznę filozofować, to mnie Suomalainenka zje, ale też trochę chciałem odpocząć od recek. Sęk w tym, że mi się ich trochę nazbierało, dlatego teraz miałem ciut nadrobić braki. Ale spoko, coś niedługo wpadnie ;) Także fotki będą, więc nie będzie nudno, mam nadzieję.
odpowiedz

Bodzio-gracz : 21 sierpnia 2011, 22:20

w InFamous miałem okazję grac ,lecz tylko w wersję demo. Po ograniu 15 minutowej wersji demo stwierdziłem ,że gra jest cudowna oraz ,że napewno ją zakupię do swojej kolekcji :) .
Twoja recenzja jest świetnie napisana , nie mam żadnych zastrzeżeń , poprostu PERFECT :) .
odpowiedz

Master_Morti : 22 sierpnia 2011, 17:34

No i super :)
odpowiedz

Perry_Cox : 23 sierpnia 2011, 10:37

Pamiętam, że gra ta była miłą niespodzianką, bo zapowiedzi niespecjalnie huczały. Lubię takie pozytywne zaskoczenia.
odpowiedz

Gato_Nephist : 25 sierpnia 2011, 16:20

Brzmi zachęcająco. Żebym ja jeszcze miała czas grać w te wszystkie gry xD *wraca do Persony 4*
PS. Mnie osobiście bardziej podobają się jednak te "dobre" błyskawice :D
odpowiedz

Gato_Nephist : 25 sierpnia 2011, 20:11

Brzmi zachęcająco. Żebym ja jeszcze miała czas grać w te wszystkie gry xD *wraca do Persony 4*
PS. Mnie osobiście bardziej podobają się jednak te "dobre" błyskawice :D
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl