avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Heavenly Sword

recenzja, PS3, heavenly sword, gry wideo, TPP

W przypadku gier PC tytuły mają tendencję do szybkiego starzenia się. Nieco inaczej jest w kwestii produkcji konsolowych, gdyż moc platformy raczej nie ulega zmianie. Heavenly Sword miał stanowić pokaz mocy konsoli Sony PlayStation 3. Czy po premierze God of War III i kilku innych perełek HS utrzymuje status quo? Zapraszam do recenzji.

Nie oddamy Skarba!
Nariko to czerwonowłosa wojowniczka, której klan chroni od lat wielu tytułowy Niebiański Miecz, aby nikt nie użył w niewłaściwy sposób jego mocy. Choć jej pobratymcy to zdolni wojacy, w końcu historia przywiodła w ich progi armię króla Bohana, który pragnie dla siebie osławionej broni. Wedle przepowiedni na świat miał przyjść chłopiec, który będzie w stanie dzierżyć magiczny miecz i poprowadzić ród ku zwycięstwu. Jak się okazało, urodziła się dziewczynka, Nariko, a matka zmarła przy porodzie. Z tego powodu nie wszyscy ludzie patrzyli przychylnie na czerwonowłosą towarzyszkę. Gdy na skutek działań króla Bohana, porwany zostaje ojciec Nariko, ta postanawia chwycić za Niebiański Miecz i z jego pomocą uratować bliskie jej osoby. Czyni to będąc świadomą, że używanie Miecza zbiera żniwo w postaci energii życiowej. Wojownik trzymający tę broń wkrótce okupi to własnym życiem.


Tak, aż miło przystanąć na chwilę, ratowanie świata poczeka...


Jeden miecz nie jedno ma zastosowanie
Nie od samego początku będziemy korzystać z Niebiańskiego Miecza. Na starcie przyjdzie nam posługiwać się zwykłym długim mieczem, za pomocą którego poznamy podstawy poruszania się i wybijania wrogów. Po drodze przyjdzie nam stanąć u steru wielkiego działa i niszczyć dziesiątki atakujących oraz katapulty nieprzyjaciela. Tor lotu kuli można determinować wychylając joypad w odpowiednim kierunku. W zasadzie trajektorią pocisku można kierować również w przypadku rzucanych przedmiotów - desek, kamieni, a nawet ciał poległych. Nim dojdzie do prawdziwie właściwej rozgrywki, pokierujemy także drugą grywalną postacią w grze - Kai, przybraną siostrą Nariko. Jest to szalenie interesująca postać, gdyż wydaje się nie za bardzo przejmować dość mrocznymi wydarzeniami i być jakoby poza tym wszystkim, zaś walkę kwituje 'zabawą twing-twang'. W jej przypadku zamiast ostrzy, korzystamy z kuszy, z której możemy używać zbliżenia, a także kierować torem lotu pocisków za pomocą sixaxisa.

Kiedy zdobędziemy Niebiański Miecz, otworzą się przed nami nowe możliwości. Możemy przyjmować trzy postawy: szybką, mocną i odległościową. W przypadku pierwszej wyprowadzamy szybkie i celne ataki, ale zadające średnie obrażenia. Przy mocnej postawie uderzenia są wolne, ale powodują ciężkie rany. Kiedy korzystamy z odległościowej postawy, Nariko celuje we wszystkich wrogów dookoła, lecz zadaje im niewielkie obrażenia. Przyjmowanie odpowiednich pozycji przyda się także w szczególnych przypadkach, jak odbijanie strzał wrogów czy pocisków bossów. Wrogowie również będą korzystać z tych trzech rodzajów ataków, co jest nam sygnalizowane odpowiednimi kolorami. Czasem zdarzy się, że przeciwnicy będą używać ataku nie do zablokowania, przed którym ratować może jedynie unik. Bijąc jednego przeciwnika za drugim, będziemy mogli wyprowadzić atak specjalny zadający oczywiście duże obrażenia wszystkim dookoła, co przy okazji jest efektowne. Fajnie też patrzy się na kontrataki, które wyprowadza się zaraz po udanym zablokowaniu ciosu. Niemniej interesujące są ataki powietrzne, ale ciężko się z nich skorzysta, gdyż trzeba w odpowiednim momencie machnąć joypadem. Nie było to łatwe tym bardziej, że w grze nie można skakać, więc trochę ciężko było o bycie w powietrzu.


Jeśli wyjdzie HS2, chcę tam dużo twing-twang


O wrogach za wiele ciekawego powiedzieć nie mogę, bo są do bólu typowi. Atakujący w zwarciu na 4 sposoby, atakujący na odległość, stosujący bloki i uniki oraz dający się ciachać na plasterki lepiej niż jajko na twardo. Niezbyt wiele ich różni od siebie, dlatego po kilkudziesięciu minutach bitwy z ciekawych staną się monotonne pomimo odblokowywanych z biegiem gry kombosów. Za lepsze ukończenia poziomów otrzymamy dostęp do grafik i filmików, co nie sprawia frajdy, bo wszystko to jest dostępne w PlayStation Store, a trofeów Heavenly Sword nie obsługuje. Niezbyt wymyślni są bossowie, choć zdecydowanie mogę powiedzieć, że na szczęście fabuła pcha grę do przodu, a postaci są niebywale barwne i... co w sumie idzie na plus, bo stymuluje chęć pokonania wroga, jeden (Latający Lis) zasługuje na miano najbardziej wkurzającego antagonistę w grach. Żeby nam się nie nudziło, w paru miejscach pomęczymy się (kilka chwil co najwyżej) z zagadkami logicznymi oraz z rozdziałem niemal w całości poświęconym Kai. Czemu pomęczymy? Bo łamigłówki nie są wymyślne, a sterowanie Kai jest niedopracowane - nie można strzelić przed siebie bez mierzenia, co jest uciążliwe, a dodatkowo życie utrudnia średnio przyjazna nam praca kamery. Tort na koniec psują spadki płynności w epickich wielkich bitwach powodujące opóźnienia, a w jednej walce z bossem jego magia dodatkowo tak zasłania otoczenie, że atakujemy na ślepo. Nie ma nic bardziej pociesznego niż niemożność walenia w klawisze na ślepo w walce na ślepo... Mimo to coś przyciągało do konsoli i nie pozwalało odejść, póki się z grą nie uporałem – pewnie za sprawą świetnie wykonanych cut-scenek. Ale już wrócić nie chciałem, by sprawdzać, czym jest tryb utrudniony gry czy coś w tym stylu.


Tak piękne chwile psują tak brzydkie spadki płynności

Iniemamocy
W Heavenly Sword nie brakuje tekstur w wysokiej rozdzielczości, polygonów na postaciach i lokacjach oraz pięknych widoków. Trzeba przyznać, że gra dysponuje grafiką, która nie odbiega nawet od standardów ustalonych 4 lata później. Animacje bohaterów wykonano techniką motion capture, nad którą czuwał Andy Serkis – aktor od Golluma. Co więcej, jeszcze chyba w żadnej grze (pewnie dlatego, że L.A. Noire dopiero przede mną) nie spotkałem się z tak świetną animacją twarzy i synchronizacją dubbingu. Moje oko pod tymi względami było nasycone. Jedyne mankamenty to dziwna fizyka włosów Nariko (przechodziły przez ciało, odbijały się nagle do góry ot tak), a także rażące spadki płynności w bitwach z udziałem dziesiątek przeciwników. Ładne to, ale grało się w tych chwilach mniej przyjemnie.

Na pochwałę zasługuje także oprawa audio, i to nawet na większą. Muzyka podtrzymuje w prawidłowy sposób klimat gry, brzmi azjatycko, ale niestety nie wpada w pamięć. Efektom dźwiękowym nie można nic zarzucić, wszystko brzmi naturalnie. Majstersztykiem jest wspomniany wyżej dubbing. Aktorzy naprawdę się przyłożyli, a głosy Nariko, Kai czy króla Bohana (nota bene granego przez Andy'ego Serkisa) na długo zostaną zapamiętane.


Bohanowi między innymi zawdzięczamy świetne cut-scenki


Bosko czy niebosko?
Ani tak, ani siak, na dobrą sprawę. Jest kilka elementów, które sprawiają, iż chce się ukończyć Heavenly Sword, a z kolei po kilku godzinach ma się jednocześnie tej gry czasami dość. Zdecydowanie polecić można fanom slasherów, a odradzić reszcie, która znajdzie wiele innych ciekawszych dla nich gier. No chyba że lubicie oglądać niebanalnie wykonane przerywniki filmowe – wtedy można się skusić. Dziś gra już nie jest droga, więc problemu nie ma.

Zalety i wady
+ oprawa audiowizualna
+ animacje twarzy
+ barwne postaci
+ fabuła i cut-scenki
- kamera
- późniejsze walki
- spadki płynności
- krótka

Moja ocena: 7/10

komentarzy: 710 sierpnia 2011, 17:33

5 komentarzy do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 10 sierpnia 2011, 21:32

Świetna recenzja , nie grałem jeszcze ,ale zakupię :) .
odpowiedz

Karfein : 11 sierpnia 2011, 15:29

Dzięki. Odradziłbym Ci zakup, bo wiem, że chcesz tych gier mieć w cholerę, no ale Ty się i tak nie przekonasz xD
odpowiedz

kryst90 : 11 sierpnia 2011, 12:36

Gra trochę już ma ale jest nawet fajna. Jak zawsze znakomita recenzja.
odpowiedz

Karfein : 11 sierpnia 2011, 15:29

Dziękuję. A ma, ma, ale dopiero od niecałego roku mam PS3 i wysępiłem od brata kopię gry :P
odpowiedz

Master_Morti : 11 sierpnia 2011, 17:16

Słyszałem o tej grze i ponoć jest ok :) Dobra recka.
odpowiedz

Braveheart : 15 sierpnia 2011, 19:34

Wiesz nawet napaliłem się na tą gierkę :D..... dzięki za odwiedziny :-)
odpowiedz

CatInABag : 15 sierpnia 2011, 23:14

A ja tam gierkę mógłbym całkowicie polecić, grałem już wprawdzie trochę czasu temu i nie wiem czy jeszcze by na mnie robiła takie wrażenie, ale tak to dobrze ją wspominam. Tak jak napisałeś największym plusem są bohaterowie tej gry, wszystkie postacie są bardzo barwne i charakterystyczne, a przy okazji świetnie odegrane, co sprawie, że gra ma niepowtarzalny klimat i łatwo przychodzi wczuć nam się w ten świat. Do tego grafika również całkiem przyzwoita (pamiętajmy, że to jedna z pierwszych gier na PS3). Przy okazji gra daje nam możliwość wykorzystania sixaxisa, a niestety później jakoś twórcy o tym bajerze zapomnieli i tak naprawdę jedyną grą która z niego całkowicie korzysta jest chyba Lair (dość mocno skrytykowany, chociaż mi się podobał, warto też dodać że Lair to chyba jedna z niewielu jak i nie jedyna gra dająca możliwość wykorzystania PSP :)). Wracając jednak do HS'a, to jedyne co mogę mu zarzucić to walki z bossami. Są one zdecydowanie za długie i męczące, bo zwykle sprowadzają się do zjechania paska życia przeciwnika nie raz, a powiedzmy trzy razy. O ile pamiętam to ostatnia walka zajęła mi ponad 30 minut...
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl