avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Sniper: Ghost Warrior (PS3)

recenzja, PS3, gra, FPP, Sniper: Ghost Warrior

Strzał w głowę jest jedną z najbardziej pożądanych umiejętności w strzelankach FPP. Wielu ulubiło sobie snajpienie, gdyż wystarczy się ładnie skampić i dobrze celować. W tej grze to nie wystarczy – trzeba się jeszcze znać... lub włączyć niższy poziom trudności.

Pod koniec czerwca 2010 roku na komputery osobiste i konsole Xbox360 zawitała wysokobudżetowa strzelanka od City Interactive – istny powiew świeżości, gdyż CI zdążyło nas przyzwyczaić do gier akcji wręcz produkowanych taśmowo, a nie tworzonych. Niby tanio, niby nie było wielkich oczekiwań, ale łatkę już przypięto. Sniper to nieco zmienił, ale i tak do czołowych wymiataczy mu daleko. Wysokość sprzedaży była na tyle zadowalająca, że producent zdecydował się sportować Ghost Warriora również na konsolę PlayStation 3. Z jakim skutkiem? Czy warto się zainteresować, jeśli już się ograło na innej platformie?


Sztukę kitrania trzeba opanować - radzi Bear Grylls

Zbierzmy wpierw do kupy różnice pomiędzy wersjami starszymi i na PS3. Po pierwsze, mamy nowe misje dla pojedynczego gracza, które rozszerzają fabułę, a i stanowią wyzwanie dla gracza za sprawą trybu hardcore – praktycznie zerowy interfejs, wszystko trzeba robić orientacyjnie. Do naszych rąk trafiły dwa nowe karabiny snajperskie. Ponadto tryb multi ma dodatkowe mapy, a nawet tryby – rzeczony już hardcore i sławny Capture the Flag (CTF). Można rzec, że dla lubiących zabawę w snajpera jest to łakomy kąsek, zwłaszcza, że cena sugerowana to 150zł, lecz i tak wszędzie da się grę kupić za około setkę. Schody zaczynają się jednak przy oprawie technicznej, do której wrócę później...

Obalamy budzących obawy
Akcja gry toczy się w fikcyjnym państwie Ameryki Południowej, gdzie rządy przejął bezwzględny dyktator. Wcielamy się w strzelca wyborowego, któremu naród już wkrótce będzie zawdzięczał cieszenie się w pełni wolną wolą i możliwością samodzielnego wyznaczania ludzi do politycznego koryta. O naszym bohaterze wiele rzec nie można poza tym, że to dobry żołnierz – poza tym nic. Jest lojalny, odważny, wykonuje rozkazy; brak tu jakichkolwiek złych cech, przeszłości, przemyśleń zabawnych. Niestety nie wpływa to pozytywnie na utożsamianie się z bohaterem. Jeśli już trafi się jakiś zwrot akcji, będzie przez nas oczekiwany. Czy zdrajcy zawsze muszą mieć tak paskudne ryje, żebyśmy przypadkiem nie mogli ich wziąć za postaci pozytywne?


Malownicze lokacje - szkoda, że kolorystyka większości niemal taka sama

Kto kiep, tego kulą w łeb!
Co by nie narzekać, system snajpienia należy zaliczyć do udanych. Na trajektorię lotu pocisku wpływa bowiem wiele czynników: wiatr, deszcz, odległość, ewentualne przeszkody po drodze. Na naszą celność oddziałuje także parę rzeczy – czy mierzymy na stojąco, leżąco czy z przykucu; stres, czy nie ma alarmu, ktoś do nas nie strzela, a także puls, więc nie warto próbować łowić głów, kiedy serce wali jak młotem. Sęk w tym, że kwestia rytmu serca jest cholernie niedopracowana. Boli mnie, kiedy nawet malutki spacerek dźwigał tętno jak wyczerpujący sprint, a także to, że skakanie działało jak odpoczynek na leżaku! Wybaczcie, ale na taką wpadkę nie pozwolili sobie nawet twórcy moda Strike-Force do Unreal Tournament. Wstyd czegoś takiego nie dopatrzeć w grze, w której jest to arcyważne.

Tak czy owak, w przypadku problemów z celowaniem, na niższych poziomach trudności w eliminacji przeciwników pomoże nam urocze czerwone kółeczko, które ukaże nam, gdzie pocisk trafi przy wystrzale. W przypadku ładnego trafienia włączy nam się filmik pokazujący lot kuli i śmierć delikwenta (lub delikwentów, gdy zlikwidujemy dwóch jednym strzałem) – jeśli znudzi nam się ta atrakcja, możemy ją omijać startem lub wyłączyć z poziomu opcji. Dobrze zrealizowano także system krycia się i kamuflażu – wrogowie nie gęsi, łatwo nas dojrzą na odsłoniętym terenie. Za to kiedy w naszym liściastym mundurze przykucniemy w buszu, możemy podsłuchać nawet, co mówią. O ile rozumiecie hiszpański.

Misje są niestety dość liniowe. Co prawda, można bawić się w rambo lub przekradać się niezauważenie przez wrogi obóz, iść jedną z dwóch ścieżek, lecz zawsze dotrze się ostatecznie w to samo miejsce – zboczenie z kursu spowoduje odliczanie i ewentualną przegraną, a zresztą i tak trzeba wleźć na jakiś punkt terenu, by uruchomić dany skrypt. Raz mi się zdarzyło nawet wyeliminować trzech oponentów pod rząd i zobaczyć, jak się teleportują koło trupów swoich poprzedników. Ja rozumiem oskryptowanie, ale chociaż mogli by ukryć te spawnowanie się gdzieś za pagórkiem czy budynkiem... Tyle fajnie, że cele misji są dość zróżnicowane. Bywają momenty, kiedy alarm spowoduje automatycznie porażkę, czasem trzeba wskazać cel drugiemu snajperowi (wcielić w spottera), innym razem osłaniać przyjaciół, kiedy indziej odnaleźć dokumenty, a w jeszcze innym etapie obsługiwać skutecznie karabin maszynowy na pojeździe. Nie ma zatem miejsca na nudę, o ile nie człowiek nie nabawi się frustracji...


Do tego widoku lepiej się przyzwyczaić

Niech nas bug broni
Niestety portu Sniper: Ghost Warrior na PS3 nie mogę zaliczyć do udanych. Gra zalicza częste spadki płynności, zwłaszcza wśród bujnej roślinności, źródła ognia lub podczas oglądania swoich pięknych strzałów na zwolnieniu (oglądanie poklatkowe z przeskokami śmierci przeciwnika wygląda niezbyt fajnie). Dość wiele razy wykryto mnie, gdyż nie zdążyłem ukryć się w jakimś budynku, ponieważ moja postać zablokowała się na schodach. Dopiero za piątym podejściem i to prosto przed siebie udało mi się wejść do środka – strafe’owanie to niemal pewne pozostanie na zewnątrz, gdzie zwykle czeka pewna śmierć, chyba że wcześniej wyczyściliśmy teren. Nie wiem też, czemu nikt nie wpadł na dodanie znacznika północy na minimapie – nieraz po usłyszeniu, że coś tam na zachodzie, błąkałem się jak głupi, póki nagle nie odpalił alarm... Ile razy też strzelić nie mogłem, bo niby stałem blisko przeszkody, a innym razem do połowy karabin wszedł w drzewo? Zbyt wiele.

Multi na kulki
W grze występują 4 tryby gry, z czego jeden jest dostępny jedynie na platformie PS3. Zacznijmy od tych podstawowych. Przede wszystkim klasyczny deathmatch i drużynowy deathmatch. Tutaj tłumaczyć niczego nie trzeba. W trybie VIP jedna postać jest tytułowym VIP-em, który za zabijanie wrogów uzyskuje więcej punktów – sęk w tym, że za zabicie VIP-a też punkty są wielokrotnie naliczane; po przejęciu tego tytułu gracz jest przez kilka sekund nieśmiertelny. Dodatkowy tryb do klasyczny CTF, czyli walka o flagę. Można by rzec, że to mija się z celem – pełno kampiących snajperów i flagi, ale mapy skonstruowano tak, by można było zaraz po zdobyciu flagi zmyć się do ukrycia. Ogólnie rozgrywka jest o wiele mniej dynamiczna niż ta znana z trybów gry wieloosobowej w Unreal czy Call of Duty, lecz ma swój urok. Nie ma tu kooperacji, ale jest za to solidna dawka snajpienia w grupie. Graczy jest pod dostatkiem, więc można na dłuższą chwilę solidnie wsiąknąć, jeśli tylko lubi się te klimaty. Ja się tylko pytam, dlaczego w multi nie ma wiatru?


Lwia część rozgrywki multi to przeszukiwania

Przekłamania zwiastunowe

Ile to już gier okazało się nie mieć części funkcji, których się dopatrzyć można było w trailerach? Cóż, Sniper: Ghost Warrior dorzuca kolejną cegiełkę do muru, w który aż chce się walić głową. Nie powiem, grafika nie powala, ale też nie odstrasza. Niestety w kilku miejscach dojrzałem tekstury w niskiej rozdzielczości lub rozciągnięte. Jednak kiedy nie chcąc wychylić łba zza buszu celuję do kogoś, a przez lunetę widzę tylko barwione chlorofilem liście jakiejś rośliny – w zwiastunie bohater sobie odchylił je lufą, tu tak pięknie nie ma. Ekran czasem wręcz się widocznie dogrywa jakby dorysowując się w czasie rzeczywistym. Co dziwne, wystarczyło raptem kilkanaście sekund, by ciała wrogów i bronie po nich pozostałe porwało niepostrzeżenie UFO.

W kwestii oprawy audio mam mieszane uczucia. Dubbing nie powala, ale nie razi, a przekleństwa wypowiadane są z odpowiednią dozą emocji. Język hiszpański w ustach przeciwników też brzmi ok, jednak liczba nagranych kwestii jest zbyt mała – ot, po kilku minutach gry natrafimy już na powtarzane zdania. Co więcej, raz zrozumiałem z wypowiedzi postaci, że jest spokojnie itd., więc czekałem, aż odłoży komórkę, by go ustrzelić. Nie doczekałem się, więc w końcu zabiłem, lecz alarm nie został uruchomiony... Muzyka jest dość nastrojowa, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy się skradamy. Dobre nuty wpadną w uszy zaś przy wartkiej akcji. Nieciekawie z kolei będzie, kiedy akcja pędzi średnim tempem – wtedy głośniki serwują jednostajną rąbaninę kilku dźwięków, co po chwili męczy, a nawet irytuje.


A tu taki bonus... level

Otworzyć portfel?
Ciężko mi stwierdzić. Możliwe, że jakieś patche wyeliminują część wypunktowanych przeze mnie problemów, a możliwe, że nie. Bardzo możliwe, że gra stanieje z czasem, choć w sumie i tak już do najdroższych nie należy. Jeśli chcesz posnajpić, a już to masz za sobą na innej platformie – odczekaj na spadek cen i łatki. Jeśli nie, można chyba przy braku hitów oczekujących na półce zaopatrzyć się w Sniper: Ghost Warrior. Zwłaszcza dla trofea, jakim jest zestrzelenie snajperką 10 orłów – że też żadna organizacja dbająca o zwierzęta nie obsmarowała tej jakże niepoprawnej gry ;).

Zalety i wady

+ system snajperski
+ oprawa audiowizualna
+ klimat multi
+ cena
- oprawa techniczna
- wpadki w rozgrywce
- spadki płynności
- skrypty   
- fabuła

Moja ocena: 5,5/10

komentarzy: 121 maja 2011, 23:44

1 komentarz do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 22 maja 2011, 20:50

Świetna recenzja , nie miałem jeszcze okazji zagrac , lecz napewno ją kupię .
Jest to naprawdę dobra produkcja , lecz postawiono tu tylko na grafikę , co według mnie nie jest najważniejsze . Najważniejsza w grach jest fabuła :) .
Pozdrawiam :) .
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl