avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: MotorStorm: Apokalipsa

recenzja, PS3, MotorStorm Apokalipsa, gry wideo, Wyścigi

Swego czasu przegrałem sporo godzin w serię Carmageddon. Potem ze względu na inne gry miałem dość długą przerwę od ścigałek-rozwałek. Wreszcie położyłem łapki na MotorStorm: Apokalipsie – grze, którą Sony wycofało tymczasowo z dystrybucji ze względu na trzęsienie ziemi w Japonii. Czy powrót był udany? Po odpowiedź zapraszam do recenzji.

Oglądając zwiastuny gry miałem wrażenie, że połączono wspomnianego Carmageddona ze Split/Second: Velocity, Pure i nail’d. MotorStorm: Apokalipsa to czwarta część serii będącej exclusive’em firmy Sony po MotorStorm, Arctic Edge i Pacific Rift. Tym razem grupa dawców organów organizuje festiwal w opuszczonym mieście, w którym ma nastąpić trzęsienie ziemi (z dużą ilością wstrząsów wtórnych). Z tego powodu ewakuowano wszystkich mieszkańców miejscowości, choć znalazło się trochę osób, które nie skorzystały z darmowej wycieczki za miasto. Do tego jeszcze pojawili się najemnicy z Dusklite, którzy postawili sobie za zadanie utrzymać porządek w ogarniętej kataklizmem metropolii.


Wybuch na horyzoncie - czyli tam trzeba skręcić

Festiwal czas zacząć
Fabułę w grze poznajemy poprzez animowane komiksy odblokowywane poprzez kończenie na wysokich miejscach wyścigów fabularnych. Wspomniana grupa ludzi odważnych lub szalonych organizuje festiwal w zrujnowanym mieście i z tej okazji ściga się po gruzach i popękanych szosach. Dane nam będzie poznać historie 3 bohaterów: początkującego Masha, zawodowca Tylera i w końcu weterana Big Doga – to w nich wcielimy się podczas wyścigów festiwalowych i będzie (rzekomo) coraz trudniej. Generalnie opowieści między wyścigami opisujące wydarzenia związane z Mashem to w większości tutorial, który można było pozostawić ekranom wczytywania. Niestety podobnie słabo zawiązana jest fabuła aż do czasu, kiedy wcielamy się w Big Doga. Wtedy nawet okazuje się, że w opowieści jest wręcz pewna głębia. Jest nutka zdrady, zazdrości, rywalizacji, filozofii. Szkoda tylko, że na początku zepsuto to poradami wyjętymi z instrukcji obsługi, a środek jest nieco poplątany.


Wąchaj spaliny!

Momenty zapadające w pamięć
Wrażenia wizualne w grze są wyborne, a niektóre momenty zapadają głęboko w pamięć. Nawet komiksy ogląda się przyjemnie. Można też skorzystać z opcji 3D, na który to luksus mnie stać niestety nie było. Dlaczego więc grafika nie uzyskała dziesięciu punktów? Po pierwsze: zdarzają się gorsze tekstury, a przede wszystkim nieraz trasy cechuje słaba widoczność. Czasem brakuje flar czy znaków świetlnych wskazujących drogę, a ponadto nad nią unosi się pył z zawalonej budowli. Oczywiście zwykle w takich chwilach wparowywałem przy pełnej prędkości w mur czy inną przeszkodę. Interfejs za to jest przejrzysty i ładny – wszystko widać jak na dłoni.

Udźwiękowienie generalnie stoi na wysokim poziomie, a już na pewno o wiele lepiej się prezentuje, niż w poprzednich MotorStormach. Odgłosy silników nie są wkurzające, a wręcz przyjemnie mruczące i odpowiednio domyślnie przyciszone, by nie zakłócały odgłosów walonych budowli i muzyki. Względem ścieżki dźwiękowej, jest bardzo dobrze, aczkolwiek z rzadka zdarzają się gorsze utwory, a jeden z nich wręcz działał mi na nerwy i wywoływał głód narkotykowy przez tępą i powtarzalną młockarnię. OK, można sobie w menu zmienić odgrywany kawałek, ale w grze wieloosobowej już nie ma na to czasu i trzeba się męczyć przez całą długość trasy bądź utworu (a jest on niestety długi). Dubbing nie raził, więc nie jest źle, ale nie mogę powiedzieć, by mnie zachwycił – jednak nie przeszkadza mi to w grze, w której fabuła gra drugoplanową rolę.


Rumowisko, gruzowisko, widowisko

Mamo, ja wariat, kup mi lotnisko!
MotorStorm: Apokalipsa to w wielkim skrócie arcade’owa ścigałka z elementami rozwałki samochodowej (abstrahuję na razie od tej dotyczącej otoczenia). Twórcy nie kwapili się nawet o dodanie do interfejsu prędkościomierza, tak więc w ostrzejsze zakręty po niedługim czasie nauczyłem się wchodzić „na oko”. Wysokie liczby nie były jednak potrzebne, gdyż szybkość czuje się i to dość mocno, a zwłaszcza, jak przełączymy kamerę na maskę samochodu. Do tego dochodzi dopalacz znacznie usprawniony w stosunku do poprzednich części MotorStorma. Przede wszystkim dopalacza można używać jako tarana lub sposobu na ominięcie przeszkody w ostatniej chwili dzięki uskokom w lewo lub w prawo. A ponadto tym razem silnik o wiele szybciej się przegrzewa, ale także znacznie krócej trwa jego schładzanie, co wpływa pozytywnie na dynamikę gry. Źle na temperaturę silnika wpływa ogień i ostrzał najemników Dusklite, a dobrze długie loty w powietrzu i pluskanie w wodzie.

Nie zawsze jednak z tym bywa różowo – o ile ciężarówka mknie wszędzie równo, tak motor łatwo grzęźnie w głębszej kałuży czy błocie. No właśnie, skoro już przy pojazdach jestem, należy wspomnieć, że w grze udostępniono aż 13 klas środków transportu – od jednośladów (motor crossowy, ścigacz, chopper), przez rajdówkę czy terenówkę, po monster trucka i ciężarówkę. Poza festiwalem wybór należy do nas – stawiamy na szybkość i zwrotność, albo na wytrzymałość i równą jazdę. Warto zaznaczyć, że kiedy nasz kierowca czuje na sobie opór powietrza, ma możliwość wykonywania wyczynów kaskaderskich, jeśli znajduje się w powietrzu i do ziemi ma daleko. Wygląd naszych cacek możemy dość dowolnie modyfikować, czy to względem części (koła, ramy, spoilery, maskę, szyby, reflektory, zderzaki itp.), czy kolorystyki i naklejek. Zmienić możemy także grafikę znaczka i numer wyścigowy. Można także wybierać spośród kilkudziesięciu kierowców, z czego część odblokowujemy przez „znajdźki” festiwalu w postaci kart kolekcjonerskich, a część poprzez postępy w grze wieloosobowej.


Jazda prosto na walący się most - bezcenne

Skoro znów przy multi jestem, wspomnę o nim kilka słów. Zacząć należy od split-screena, gdzie grać możemy we dwoje lub nawet we czwórkę. Jest bez zarzutu. Schody są przy grze w Internecie, a mianowicie jeden. O ile w grze pojedynczej jest 5 trybów: festiwal, wyścig, eliminacja, pościg – podobny do eliminacji, ale wypada gracz nie siedzący na ogonie prowadzącego, oraz wyścigi specjalne z rankingiem w necie odblokowywane za zajmowanie pierwszych miejsc podczas festiwalu; tak po necie mamy do wyboru... a raczej zmuszeni jesteśmy tylko i wyłącznie do wyścigu. O dziwo, nie przeszkadza to świetnie się bawić i w dodatku wpaść w syndrom jeszcze jednego wyścigu za sprawą zbierania sztonów za osiągnięcia na trasie (w tym taranowanie przeciwników, pobyt w powietrzu, drift), dobieranie atutów i taktyki (szybszy powrót na trasę, fala uderzeniowa po zniszczeniu auta, szybsze chłodzenie silnika w locie etc.) i wygrywanie zakładów (twierdzimy przed rozpoczęciem wyścigu, że wygramy z tą czy tamtą osobą). Problemów z połączeniem nie ma, a graczy cały czas jest pełno. Mam tylko nadzieję, że pozostałe tryby nie zostaną udostępnione za wykup jakiegoś drogiego DLC.

Względem tras raczej nie ma większego narzekania. Może i nie jest ich spora liczba, ale każda ma kilka wariantów wyścigu, a ponadto z okrążenia na okrążenie trasa może się dość znacząco zmienić – a to się zawali jakiś tunel lub jego część, a to pojawi się wyrwa w szosie i można ją traktować jak rampę, a to jakiś budynek się zawali i można dzięki niemu wjechać na również uszkodzoną autostradę. Parę momentów zaś wbija się w pamięć niczym drewniany kołek w klatę wampira. Zaparty dech w piersiach będzie można zawdzięczać walącym się budynkom i jeździe po ich przewróconych murach w sekundę po tym zdarzeniu, czy falowanie mostu i walka z czasem.


Prędkość w tej grze skutecznie rozciąga tekstury

Można by odnieść wrażenie, że gra jest wyborna i doskonała, ale nie ustrzegła się kilku znaczących wad. Po pierwsze, tutorial można było upchnąć w ekrany wczytywania, ale tego nie zrobiono – podczas loadingów oglądamy do znudzenia napis ‘wczytywanie’ i logo gry, a początek fabuły to porady i informacje. Po drugie, system zniszczeń bywa bardzo nierówny. Nierzadko zdarzyło mi się raptem otrzeć o koło monster trucka i wybuchnąć lub najechać na lekko wystający z ziemi obiekt i zniszczyć wóz, kiedy w innych sytuacjach wbijałem się na jakieś gruzy czy krawężniki o wiele wyższe niż przeszkoda, która spowodowała eksplozję mojej fury, a nic się nie działo. Po trzecie, system powrotów na trasę bywa cholernie nieuczciwy. O ile dobrym pomysłem jest respawn na lekko rozpędzonym samochodzie/motorze, o tyle powrót do wyścigu w miejscu o wiele dalszym jest błędem. Zdarzają się momenty w grze, gdzie o wiele lepiej wychodzi się na wrąbaniu na pełnym gazie w mur i respawn za zakrętem niż bawienie się w piękny drifting na hamulcu ręcznym. W dodatku respawn wymuszony zeruje temperaturę silnika, podczas gdy ten z wyboru gracza tego nie czyni. Czyli warto dać się zniszczyć i na tym znacząco zyskać. Kto nie chce wskoczyć 2 pozycje wyżej za zniszczenie auta?


To symulator dzikich wyścigów czy już lotów?

Samochodowe 2012
Dochodzimy wreszcie do podsumowania i odpowiedzi na pytanie, czy warto zakupić tę grę. Otóż odpowiedź nie będzie jednoznaczna. Jeśli nienawidzisz arcade’ówek – trzymaj się z dala. Jeśli masz już dość Carmageddonów (rozwałki), Split/Second: Velocity (zmiany tras), Pure (motory, buggy i wyczyny) oraz nail’d (na pewnych trasach się leci i leci) – trzymaj się z dala. Jeśli zaś szukasz dość dobrej i efektownej rozpierduchy przy akompaniamencie wielkich szybkości i miasta ogarniętego trzęsieniem ziemi – pędź do sklepu, co sił w nogach, albo korzystaj z dobrodziejstw internetowych zamówień. Nie jestem ekspertem w ścigałkach, a nie miałem większych problemów z ukończeniem singla, więc poziom trudności jest raczej niewysoki, zaś po necie nie ma póki co samych wymiataczy. Jak dotychczas, bawiłem się bardzo dobrze i zabawię jeszcze w przyszłości nie raz i nie dwa. Może dla niektórych będzie to też istotna informacja – MotorStorm: Apokalipsa wręcz sypie trofeami co drugi wyścig i co drugi wyczyn.

Zalety i wady
+ oprawa audiowizualna (z wyjątkami)
+ epickie momenty
+ wciągające multi
+ 13 rodzajów pojazdów i modyfikacje
- zniszczenia aut i powroty na trasę
- czasem brak widoczności
- początkowo fabuła
- tylko 1 tryb multi

Moja ocena: 8/10

komentarzy: 630 marca 2011, 22:55

4 komentarze do tego wpisu:


Suomalainenka : 04 kwietnia 2011, 10:30

A mnie się ta gra nie podoba, bo nie umiem w nią grać xD. A tak serio, to jest całkiem ciekawa jak na ścigałkę, których zasadniczo nie lubię.
odpowiedz

Prince97 : 05 kwietnia 2011, 13:20

Przed premiera myślałem, że ta gra będzie świetna ale jak zagrałem w demo to okazała się być zwykłym średniakiem.
odpowiedz

Karfein : 05 kwietnia 2011, 13:47

Wiesz, demo może nie ukazywać pełni fajności tej gry. Sam po zagraniu w demka poprzednich części MotorStorma, zacząłem się zastanawiać, jakim cudem te gry uzyskały tak wysokie wyniki na metacritic.
Jeśli będzie możliwość - obczaj sobie pełniaka.
odpowiedz

Muradin_07 : 05 kwietnia 2011, 18:02

Ja ostatnio grałem w Arctic Edge i jakoś mi ta gra nie pasuje. Może dlatego że wszyscy się ścigają ze wszystkimi. Tutaj może się to zmienić... Fuel mi się podobał, bo był w podobnym klimacie. Tylko muszę dorwać trójeczkę na półeczkę... ;)
odpowiedz

Bodzio-gracz : 05 kwietnia 2011, 18:05

Świetna recka, wkrótce będę miał okazję w nią zagrac :)
odpowiedz

Karfein : 05 kwietnia 2011, 19:56

Znając Ciebie to raczej 'kiedyś' niż 'wkrótce' - bo Ty do nas wpadniesz chyba najprędzej za rok xD
Tak btw, wyszło to tak, jakbyś miał zagrać w reckę ;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl