avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Call of Juarez PL

recenzja, gra, FPP, Polska Gra, dziki zachód

Coraz częściej słyszy się o dobrych polskich grach. Ba! Niektóre nawet zostały mianowane hitami, i to nie tylko w naszym kraju. Z pewnością wielu słyszało o Bound in Blood (Więzy Krwi), ale czy równie wielu słyszało o pierwszym Call of Juarez? Jeśli nie, przekonajmy się, czy nie ominął ich dobry FPS.


Nie ma co, efekty specjalne są tu naprawdę dobre

     Zachodnia Dzicz
Akcja ma miejsce na Dzikim Zachodzie i bardzo dobrze oddano w grze ten klimat. Z góry więc uprzedzam, że trafimy tu na wiele klasycznych elementów westernu. Fabuła dotyczy dwóch spokrewnionych protagonistów, nad którymi przejmiemy kontrolę. Pierwszy to młodszy Billy, drugi to starszy pastor. Główna historia zaczyna się, gdy Billy (z jakim jego krewniak i tak ma na pieńku) znajduje się w niewłaściwym miejscu o najbardziej niewłaściwej po temu porze. Tak się bowiem składa, że wtedy na dom pastora napada banda zbirów, pali go, a żonę księdza zabija. Oczywiście winą obarczony zostaje Billy, a pastor rusza jego śladem, by się na nim zemścić. Gra dzieli się więc na dwie części, w jakich na zmianę będziemy uciekać Billym i gonić go pastorem. Ten pierwszy to przede wszystkim ucieczki, skradanki, platformówki i ciche zabójstwa, ten drugi to pełna akcji strzelanina, w której nie zabraknie pościgów (w tym konnych) i pojedynków na rewolwery.


Też chciałbym być lepszy od Chucka

     Chromowana oprawa
Gra działa na trzeciej generacji Chrome Engine i bierze z niego to, co najlepsze, więc przede wszystkim spodziewajmy się sporych lokacji, gdzie będzie, co robić. Jest to również jedna z tych gier, w których widzimy własne nogi, gdy spojrzymy w dół. Oprawa graficzna przedstawia się dobrze, tekstury wykonano starannie w dość wysokiej rozdzielczości, roślinność cieszy oko, a i do ludzi czy zwierząt nie można mieć większych zastrzeżeń - ot, dobrze wykonana robota. Niestety, tego samego nie mogę powiedzieć o animacjach. Postaci i zwierzęta poruszają się sztywno, jakby miały wsadzone w tyłki długie kije. Kończyny dolne się poruszają, tors i głowa zaś ani drgną, zero wstrząsów. Na plus jednak idzie fakt, że podchodząc do ścian postaci w ładny sposób odsuwają broń.
Do udźwiękowienia nie można mieć również większych 'ale'. Muzyka gra miło, choć raczej w pełnych akcji momentach, w pozostałych dane nam jest słyszeć ambientowe odgłosy. Na szczęście nie dopuszczono się dubbingu i ograniczono do kinowego tłumaczenia - wszak to Dziki Zachód, więc język angielski to mus. Niestety samo tłumaczenie wypada bardzo blado i jest w nim dość trochę błędów. Efekty dźwiękowe stoją także na przyzwoitym poziomie, absolutnie nie można spodziewać się bólu uszu.


W tej grze będziemy nawet polować na króliki...

     Na dwóch twórcy stawiali
I wyszło to grze na dobre, choć nie na najlepsze. Przede wszystkim jest tak z powodu niedopracowania jednej z postaci. Zacznijmy od tej średnio wykonanej. Mam tu na myśli Billy'ego, bardziej cichego bohatera. Główną bronią tego człowieka jest bicz, którym może walczyć na niewielką odległość, a także używać go do przeskakiwania przepaści, jeśli jest nad nią konar lub deska, czy do wspinania bądź opuszczania z drzew i innych wystających konstrukcji - tutaj jest dobrze. Niestety nie jest tak przy elementach skradankowych. W jednej misji mamy cicho się przekraść, a o wiele łatwiej wychodzi wybicie obozowiska do nogi, zebranie ekwipunku i pójście dalej. W innej misji odwiedzamy miejsce, gdzie protagonista już kiedyś był, lecz mamy skradać się na ślepo nie wiedząc, dokąd iść. Nie ma żadnego widoku kamery ani mapki, które by wskazały cel (jak np. w grze Fahrenheit - wiadomo było, gdzie iść, kiedy bohater był w pracy i miał coś naprawić). Skoro jest to cichy zabójca, w grze przyjdzie mu się także posługiwać łukiem, co mu idzie świetnie. Jest tym łatwiej grać tą bronią, bo gdy Billy napina strzałę, włącza się bullet-time i mamy czas spokojnie i dokładnie wycelować. Oczywiście nie mogło by się obyć bez wątku miłosnego w przypadku młodego uciekiniera, który pragnie się oczyścić z zarzutów. W każdym razie kierując tym bohaterem można się czasem podłamać, bo kiedy znajdzie się pod ostrzałem ma małe szanse na przeżycie, a w misji skradankowej bez problemu wybija (bynajmniej nie z ukrycia) kilkunastu wrogów, jednak mimo to dostarczy nam to sporo miłych wrażeń, zwłaszcza dzięki dobrym zwrotom akcji. Zdarzy się bowiem nie tylko przekradać czy uciekać, ale i poszukiwać rozwiązania zagadki, albo bić na pięści. Trochę na siłę według mnie dodano tylko etap z Indianinem, który zleca nam misje bardziej wydłużające czas rozgrywki, niż cokolwiek do niej wnoszące.

Tryb koncentracji i wrogowie mają na noc

Co do drugiego protagonisty, jest tu o wiele ciekawiej, i to pomimo faktu, że ten bohater to praktycznie tank. Pastor przede wszystkim jest odziany w metalowy napierśnik chroniący go przed strzałami w tors. Poza tym nasz duchowny posiada tryb koncentracji, w którym możemy dwiema broniami jednocześnie w zwolnionym tempie powystrzelać wrogów. Wydaje się to wszystko banalne, ale daje niewiarygodną frajdę. Na koniec jeszcze należy dodać, że pastor kilkakrotnie stoczy iście westernowy pojedynek na rewolwery. A żeby jeszcze bardziej poczuć klimat Dzikiego Zachodu, będziemy ścigać na koniu powóz i ten etap jest bardzo dynamiczny oraz pełen niespodzianek. Pastor poza rewolwerami, świetnie posługuje się strzelbą czy karabinem, a i przyjdzie mu również zabawić się maszynówką tamtych czasów. Żeby było ciekawiej, protagonista taszczy ze sobą Biblię, z której może odczytywać rozmaite ustępy, głównie o karaniu etc. Czytanie jednak nie wywierało żadnego wpływu na bohaterów niezależnych. Fabuła także i tu nie zawiedzie pod względem zwrotów akcji, a jeśli chodzi o dialogi to będzie wręcz ciekawiej, niż u pierwszego bohatera. Obaj będą zaś mieli okazję zbierać mordy twórców gry, jako poszukiwanych żywych lub martwych - opisy są co najmniej zabawne, tak więc polecam poszukiwania i lekturę. Z kolei żaden z nich nie będzie mógł dokonać następujących rzeczy: strzelać do zwierząt, ani do zwłok - po prostu nie wolno i tyle, pojawi się krzyżyk i nie będzie można oddać strzału czy wykonać innego typu ataku.

Tam, gdzie ścierają się dobre i gorsze tekstury

     Zew Juarez
Jest to jedna z ciekawszych pozycji w portfolio polskich producentów gier, sądzę więc, iż każdy szanujący się fan gier FPS i westernów (zwłaszcza pochodzący z kraju nad Wisłą) powinien się nią zainteresować. Bawiłem się przy niej dobrze, choć kilka elementów mnie zawiodło. Na szczęście historia w grze była na tyle ciekawa, że chciało się przechodzić kolejne etapy, nawet jeśli coś w mechanice tego tytułu zgrzytało.


Już po dobranocce, do łóżek dzieci

     Zalety i wady
+ brak dubbingu - wszak to Dziki Zachód
+ pojedynki, pościgi, strzelaniny - western
+ całkiem niezła fabuła
+ zbroja i tryb koncentracji pastora
+ różnorodny arsenał protagonistów
- kinowa polonizacja jest skaszaniona
- animacje pozostawiają sporo do życzenia
- brak dopracowania elementów skradankowych u Billy'ego
- trochę z tyłka misje u Spokojnej Wody

     Moja ocena: 7,5/10

komentarzy: 820 września 2010, 20:02

6 komentarzy do tego wpisu:


Muradin_07 : 22 września 2010, 05:55

Grałem i powiem że gram mi się podobała, ale bez rewelacji. Już nawet nie chodzi o to że niektóre tekstury były słabe, ale ogólnie jakoś czegoś ta gra nie miała. Fajna recka ^^
odpowiedz

JackReno : 22 września 2010, 10:24

Single player średnio mi się podobał, ale multi wyjątkowo mnie pochłonęło swego czasu. Bardzo dobra recenzja ;)
odpowiedz

Karfein : 22 września 2010, 12:58

Multi w recenzji nie ująłem, bo mnie wywalało z serwerów. Może to zasługa edycji z covera, nie wiem... Słyszałem jednak mieszane opinie, jedni wychwalali, drudzy gnoili, wolałem więc trzymać się multi w CoD4 :)
odpowiedz

Master_Morti : 22 września 2010, 21:58

Gierka była spoko :)
odpowiedz

cedricek : 29 września 2010, 23:31

Wspaniała gra. Ten klimat... ach :)
odpowiedz

jendrek1988 : 29 grudnia 2010, 18:49

Mogę o coś spytać? Hm... Jak polonizacja może być "skaszaniona" skoro to gra... polskich twórców? :P Najwyżej "zangielszczenie" skopane ;)
odpowiedz

Karfein : 30 grudnia 2010, 22:09

Wiesz, grę tworzono chyba pod rynek międzynarodowy, a wierz mi, to, co było mi dane czytać w podpisach to kaszanka. Moja dusza korektora ucierpiała. Nie wiem, zaiste, jak tego dokonano.
odpowiedz

jendrek1988 : 06 stycznia 2011, 14:46

ja czytając tekst i/a słuchając narracji opadałem z krzesła :)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl