avatar

SuavekS Użytkownik gram.pl (Przodownik) ja.gram.pl/SuavekS

TimeSplitters: Future Perfect (PS2/XBox/NGC)

Electronic Arts, Free Radical Designs, TimeSplitters, timesplitters future perfect

0

Strzelaniny FPP i TPP jeszcze jakiś czas temu były domeną komputerów osobistych. Jeśli jakaś produkcja tego gatunku wychodziła na konsole to z reguły był to port z PC, w dodatku często krytykowany ze względu na sterowanie. I w sumie nic dziwnego – żaden pad nie zastąpi precyzji jaką oferuje połączenie klawiatura+mysz. A jednak, shootery z perspektywy pierwszej i trzeciej osoby są obecnie jednym z najlepiej sprzedających się gatunków gier na konsole, często będąc system-sellerami niczym Halo 3 czy Killzone 2. W dodatku coraz więcej z nich nastawionych jest przede wszystkim na rozgrywkę wieloosobową, oferując jedynie kilkugodzinny tryb single, stanowiący swego rodzaju trenning do multiplayera. A co z osobami bez dostępu do Internetu, lub też preferującymi spokojną zabawę w towarzystwie znajomych przed jednym TV? Owszem, z pewnością coś by się znalazło na obecne konsole, ale po co tracić czas na szukanie kiedy można zagrać w produkcję zeszłej generacji, oferującą kilkukrotnie więcej zawartości w stosunku do nowych tytułów, a w dodatku perfekcyjnie się nadającą do zabawy z grupką znajomych?

Gdybyśmy mieli stworzyć spis tego co powinien zawierać idealny FPS, co Waszym zdaniem powinno się znaleźć na liście? Tryb Story? Multiplayer? Możliwość walki z botami sterowanymi przez dobre AI? Dużo zróżnicowanych aren, broni i trybów rozgrywki? Może swego rodzaju tryb wyzwań i zadań specjalnych? Z pewnością wielu pragnęłoby achievementów lub innego typu trofeów za szczególne osiągnięcia, a ci bardziej ambitni zechcieliby tworzyć własne areny i scenariusze. To teraz co jeśli powiem, że wszystkie te elementy, oraz wiele więcej, znajdziemy w takim niepozornym konsolowym FPSie jakim jest TimeSplitters: Future Perfect?

TimeSplitters: Future Perfect to wydana w 2005 roku gra z gatunku FPS twórczości Free Radical Designs, stworzona z myślą o konsolach PlayStation 2, Xbox oraz GameCube. Co ciekawe, jako jedna z nielicznych wówczas strzelanek, Future Perfect nigdy nie trafił na PC. Warto bowiem dodać, że mówimy o czasach kiedy to FPSy nie były na konsolach tak popularne jak ma to miejsce dzisiaj. Nawet i teraz wiele osób uważa, że gamepad zwyczajnie się nie nadaje do tego typu gier, a jedynym słusznym kontrolerem zapewniającym odpowiednią precyzję jest połączenie klawiatura+mysz. Jednak czy fakt wydania TimeSplitters wyłącznie na konsolach wpływa w jakikolwiek negatywny sposób na frajdę płynącą z rozgrywki? Otóż śmiem twierdzić, że jest wręcz przeciwnie i to właśnie dzięki typowo konsolowemu stylowi zabawy Future Perfect jest dla wielu do dnia dzisiejszego jednym z najlepszych FPSów jakie trafiły na rynek.

 

Główny wątek fabularny Future Perfect rozgrywa się w roku 2401, kiedy to Ziemia prowadzi ciężką wojnę z istotami zwanymi TimeSplitters. Naszym bohaterem jest sierżant Cortez, którego wygląd zewnętrzny i niski ton głosu są wyraźnym nawiązaniem do postaci Riddicka z Pitch Black. Jednak Cortezowi daleko do bycia poważnym – wręcz przeciwnie – z jego ust bardzo często usłyszymy żartobliwe komentarze, a niektóre zachowania z pewnością wywołają uśmiech na ustach gracza. Ale o tym później. Grę otwiera sekwencja, w której to nasz bohater trafia do oblężonej bazy, gdzie też musi dostarczyć zdobyte wcześniej specjalne kryształy, od których zależeć będą losy ludzkości. Nie potrzeba wiele aby całość prędko przerodziła się w mocno zawiłe sci-fi o podróżach w czasie, bowiem w związku z pewnym technobełkotem zdobyte kryształy umożliwiły zasilenie swego rodzaju wehikułu czasu, który Cortez musi wykorzystać celem rozwiązania zagadki powstania tytułowych TimeSplitters. Tym sposobem gracz przemierzy pokaźną ilość lokacji z różnych okresów czasowych - od obleganej przez angielską flotę niemieckiej bazy w 1924, po zniszczone przez armie robotów ulice miast 2243 roku. Jednak nie tylko lokacje czynią Future Perfect unikatowym, gdyż w każdej z nich czoła stawimy niekiedy bardzo pomysłowym przeciwnikom. O ile na początku XX wieku zmierzymy się z tradycyjnymi żołnierzami, ich wariacjami oraz niekiedy jakimiś pojazdami, tak na przykład w tajemniczej posiadłości lat 90tych, w której prowadzone były niebezpieczne eksperymenty, naszymi przeciwnikami będą powolne zombie, niewidzialne duchy, tudzież innego typu nieopisane maszkary. Także nasze uzbrojenie będzie stosowne do aktualnego przedziału czasowego. O ile z początku korzystać będziemy z różnych modeli pistoletów, karabinów maszynowych i strzelb, tak w przyszłości w nasze ręce wpadną bardziej wymyślne urządzenia, pokroju działek laserowych, ręcznych minigunów czy też miotaczy błyskawic. Na brak zróżnicowania narzekać nie można i nawet jeśli wiele z tych broni to swoje odpowiedniki z różnych okresów, tak gdy w nasze ręce trafią podwójne karabiny maszynowe lub inne automatyczne shotguny wszelkie narzekania pozostają za drzwiami, a my czerpiemy radość z kolejnych pokonanych przeciwników.

Ogólny styl rozgrywki TimeSplitters: Future Perfect jest dosyć klasyczny, nawet jak na konsole. Przemierzamy kolejne, dosyć liniowe lokacje eliminując wszystko i wszystkich stających nam na drodze. Lewa gałka analogowa odpowiada za poruszanie się, a prawa za rozglądanie. Prawe triggery to kolejno strzał i uderzenie bronią, lewe odpowiadają za zbliżenie celownika i rzut granatem, a pozostałe przyciski posłużą do używania przedmiotów czy też kucania. Z początku dziwić może brak jakiegokolwiek skoku, ale jak się potem okazuje w miarę postępów w grze kompletnie się o takiej opcji zapomina. Od czasu do czasu przyjdzie nam rozwiązać jakąś zagadkę lub pokonać bossa, ale poza tym całość rozgrywki jest dość tradycyjna. Urok całości tkwi we wspomnianym zróżnicowaniu lokacji i arsenału, a także... luźnego podejścia gry do samej siebie. Mówiąc bardziej zrozumiale, Future Perfect jest swego rodzaju parodią rozmaitych filmów i gier, w związku z czym żadnych wydarzeń nie należy traktować do końca poważnie. Zarówno przerywniki filmowe jak i dialogi przeciwników obfitują w solidną dawkę poczucia humoru, dzięki czemu historia nie nudzi, a wręcz zachęca do dalszego poznawania oraz odkrywania ukrytych smaczków. Jest to miłe urozmaicenie w stosunku do setki innych produkcji FPS/TPS, próbujących na siłę stworzyć „ambitną i głęboką” historię, która ostatecznie jednak szybko popada w zapomnienie w związku ze swoją odtwórczością. Future Perfect potrafi śmiać się z samego siebie, do czego przyczyniają się także wymyślni bohaterowie – od stereotypowych szalonych naukowców pragnących zawładnąć nad światem, przez parodię Jamesa Bonda, po szalonego robota o postawie Bendera z Futuramy. Humor odczuwalny jest nie tylko w głównym wątku fabularnym, ale praktycznie całości produkcji, co uwidacznia się w opisach i wizerunku misji pobocznych, minigierkach, czy też designie i zachowaniu grywalnych postaci.

 

Otóż właśnie, gra to nie tylko tryb Story ale także masa dodatkowych opcji zabawy. Dla pojedynczego gracza do dyspozycji oddane zostały tryby Arcade, League oraz Challenge. Pod tym pierwszym kryje się klasyczna walka z botami na rozmaitych arenach, w jednym z kilkunastu trybów – od klasycznego Deathmatch i Team Deathmatch, przez Assault, Capture the Bag (CTF) i Zones (niczym Domination w UT), po tak szalone wymysły jak Gladiator (tylko tytułowy Gladiator może zdobywać punkty), Vampire (życie odzyskujemy tylko zadając obrażenia wrogom) czy Monkey Assistant (osoba z najgorszym wynikiem otrzymuję asystę uzbrojonych po zęby małp [sic!]). Co więcej, każda rozgrywka może być niemal dowolnie skonfigurowana. Tyczy się to nie tylko takich banałów jak poziom trudności, liczba botów czy limit punktów, ale także obecnego na mapie uzbrojenia (wybieramy takie bronie jakie chcemy) czy różnej maści modyfikacji wizualnych i cheatów. Aby tego było mało, wybrana przez nas postać charakteryzuje się nie tylko unikatowym wyglądem (nawet nie będę próbował opisać szalonych pomysłów jakie twórcy stworzyli), ale także zestawem statystyk. Jedni zawodnicy będą cechować się niewielkim wzrostem oraz dużą szybkością, lecz jednocześnie małą ilością życia, podczas gdy inni mogą być solidnie opancerzeni, ale przez to stosunkowo wolni. Podsumowując to wszystko, tylko od naszej wyobraźni zależy jak prezentować się będzie rozgrywka Arcade – jakim przeciwnikom stawimy czoła, na jakim poziomie ustawione będzie wyzwanie, oraz jaki arsenał będzie rozrzucony po mapie. Jeśli jednak nie mamy ochoty na samodzielne ustawianie warunków starcia możemy spróbować swoich sił w tak zwanych potyczkach ligowych. Podzielone na trzy kategorie, są to zestawy misji, które należy ukończyć z jak najlepszym wynikiem. Podobne wyzwanie stawia tryb Challenge. Tutaj wszystko staje na głowie i do czynienia mamy niekiedy z totalnie absurdalnymi rozwiązaniami, w których raz jeszcze liczy się nie tyle fakt ich ukończenia, co ilość zdobytych punktów. Możemy na bardzo małej przestrzeni, uzbrojeni tylko w strzelbę, zmierzyć się z kolejnymi falami nieumarłych... małp, lub też pokierować zdalnie sterowanym... kotem, komicznie mruczącym na wzór dźwięku silnika. Zadania te są nie tylko w dużej mierze satysfakcjonujące, ale też faktycznie wymagające, w związku z czym z pewnością mało komu uda się je ukończyć ze złotem lub platyną za pierwszym razem. A co dostajemy z ukończenia tych dodatkowych misji? Otóż nowe grywalne postacie do trybu arcade, w zależności od naszego wyniku, a także niemałą satysfakcję. W dzisiejszych czasach ludzie bez szczególnego celu starają się zdobyć wszelkiego rodzaju trofea czy achievementy. W TimeSplitters Future Perfect ich swoistym odpowiednikiem są właśnie dodatkowe modele postaci. Jest ich prawie 150, z czego wiele wymaga spełnienia określonych warunków, typu zdobycie samych złotych medali w określonym wyzwaniu, celem odblokowania.

Jeśli jednak rozgrywka z AI się nam znudzi, możemy zaprosić do gry znajomych. Co ciekawe, przy jednej konsoli bawić się może nawet czterech graczy na podzielonym ekranie. Zupełnie tak samo jak w przypadku Arcade, skonfigurować możemy dowolną mapę, wybierając tryb, dostępne uzbrojenie, ustalając limit punktów i temu podobne. Jeśli czterech graczy to za mało zawsze można dodać paru komputerowych przeciwników do kompletu i dobrze bawić się nawet w trybach Assault czy Capture the Bag. Ale to nie wszystko. Jeśli nie chcecie stawać ze znajomymi po przeciwnych stronach, możecie zaprosić ich do wspólnej zabawy w trybie Story. Otóż tak – cały tryb fabularny ukończyć można we dwóch, w trybie kooperacji. Nadal mało? Osoby ambitne mogą bowiem przy odrobinie pracy zaprojektować swoje własne mapy – zarówno do trybu single jak i multi – przy pomocy wbudowanego edytora poziomów. Czy można chcieć czegoś więcej?

No cóż, można chcieć multiplayera online. Niestety, sytuacja jest w tym momencie dla mnie dosyć kłopotliwa, gdyż o ile gra domyślnie posiadała opcje zabawy po sieci dla nawet 16 osób, tak serwery zostały już dawno wyłączone, przez co jedyną możliwością jest połączenie dwóch konsol, lub też wykorzystanie specjalnego programu na PC. Jeszcze parę lat temu w Future Perfect nie tylko dało się grać online na podobnych zasadach co w Arcade, to jeszcze istniała możliwość dzielenia się stworzonymi mapami. W tym momencie proces ten jest raczej bezcelowy, gdyż efekty naszych prac zobaczą co najwyżej nasi znajomi. Gry w tym momencie nie winię – winię Electronic Arts i ogólną ideę istnienia tego typu serwerów. W przypadku planów ich zamknięcia firma powinna mimo wszystko zaoferować graczom jakąś alternatywę, chociażby w postaci samodzielnego zakładania gier. Lecz niestety, multiplayer TimeSplitters jest obecnie nieaktualny i jedyne co pozostaje to zabawa czterech osób przy jednej konsoli. Ale nic straconego – to w zupełności wystarcza do dobrej zabawy.

 

TimeSplitters: Future Perfect niewiele brakuje aby być najlepszym FPSem stworzonym z myślą o rywalizacji z innymi graczami. Niewiele, ale jednak. O ile konsolowcy nie zwrócą na to szczególnej uwagi, tak PeCetowcy z pewnością narzekać będą na tempo rozgrywki, które jest znacznie wolniejsze od tego do czego zdążyły przyzwyczaić nas gry pokroju Quake III czy Unreal Tournament. Oprócz tego nie można powiedzieć zbyt wiele dobrego o muzyce towarzyszącej rozgrywce. Choć parę utworów całkiem nieźle komponuje się z obecną lokacją, tak praktycznie żaden z nich nie wpada na dłużej w ucho. Co więcej, choć tryb Story jest naprawdę wciągający i dobrze zrealizowany, tak da się go ukończyć w 5-6 godzin. Co prawda można powtórzyć zabawę na wyższym poziomie trudności, lub w kooperacji ze znajomym, ale nie zmienia to faktu, że rozgrywka kończy się równie szybko co się zaczęła. A poza tym... nie mam więcej zastrzeżeń. Oprawa graficzna, choć bez rewelacji, stoi na wysokim poziomie, a na szczególną uwagę zasługuje mimika postaci podczas cut-scenek.

Bez dalszego owijania w bawełnę – jeśli pragniesz gry w pewnym sensie uniwersalnej, nadającej się zarówno do rozgrywki single jak i multi, lub też po prostu szukasz produkcji, którą mógłbyś odpalić w towarzystwie znajomych, TimeSplitters Future Perfect będzie idealnym wyborem. Multum trybów rozgrywki jakie gra oferuje zadowoli zarówno zwolenników zabawy samemu, jak i z innymi, a możliwość jednoczesnej rywalizacji czterech graczy na jednej konsoli z pewnością umili niejedno spotkanie. Dodatkowo ,ilość dostępnych broni, lokacji, trybów rozgrywki oraz możliwość dowolnej konfiguracji każdej potyczki zapewni, że nikt nie będzie narzekał na nieuczciwe zagrywki bądź monotonne areny. TimeSplitters ma szanse spodobać się każdemu – nawet osobom nie gustującym w strzelankach FPP. Zdecydowanie warto dać grze szanse.

Plusy:

  • Multum trybów rozgrywki;
  • Ogromna ilość broni;
  • Zróżnicowanie aren;
  • Charyzmatyczni bohaterowie;
  • Poczucie humoru;
  • Multiplayer dla czterech na jednej konsoli.

Minusy:

  • Krótki tryb Story;
  • Tempo rozgrywki;
  • Przeciętna muzyka;
  • *Wyłączone serwery multiplayer.

Ocena: 9/10

Zwiastun i gameplay:

komentarzy: 321 maja 2010, 15:11

3 komentarze do tego wpisu:


catra : 21 maja 2010, 21:02

A ja dalej nie mogę nauczyć się strzelać na padzie :). Demo Lost Planet 2 to dla mnie koszmar :P
odpowiedz

SuavekS : 21 maja 2010, 21:42

Kwestia wprawy. Ważne po prostu aby nie szarpać gałki tylko delikatnie i spokojnie ją obsługiwać, nawet podczas większej strzelaniny. Poza tym konsolowe FPSy mają to do siebie, że idą graczowi trochę na rękę oferując swego rodzaju auto-aim lub inne namierzanie celu. Niemniej jednak pamiętam, że kiedyś na konsolowej wersji Unreal Tournament radziłem sobie wcale nie gorzej jak na PC - nawet rocket jumpy mi ładnie wychodziły ;). Owszem, mysz i klawiatura zawsze będą lepsze, ale gra na padzie wcale nie jest tak upośledzona jak wiele osób przypuszcza.
odpowiedz

uth : 25 maja 2010, 15:59

Jedna z lepszych gier na poprzednią generację, nadal jest u mnie na półce - plansza w nawiedzonej posiadłości, czy deatmatch na splitscreen w 4 osoby to mistrzostwo ^_^
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl