avatar

Hareton Użytkownik gram.pl (Przodownik) ja.gram.pl/Hareton

Thief 2 FM: Greyfeather Gems - Part 1: The Shipment

Thief recenzje

 

Greyfeather Gems – Part 1: The Shipment

Autor: Morrgan

Data wydania: 6 lipca 2003

 

"Dear Ingela,

I have just acquired such beatiful plants for my garden. The have the deepest red flowers I have ever seen! You have to come over and see them for yourself.

It wasn't easy to find them though. The plants in the City just don't seem to grow as well as before. That gardener of yours was the one who got them for me. Thank you again for letting him take a look at my garden! I don't know about the other rumours you hear about pagans, but they sure know everything you ever need to know about gardening.

- Mandy"

Błędem jest patrzeć na zapiski znajdywane w Thiefie jako tylko proste zabiegi mające jakąś historyjką urozmaicić rozgrywkę graczom, który lubią za dużo czytać. Najważniejsze w nich jest to, że są doskonałymi narzędziami do przedstawiania fabuły tła nie psując przy tym interaktywnego charakteru gry przez przerywniki filmowe i podobne rzeczy. Wspiera to imersję rozgrywki tym bardziej, że to od gracza zależy kolejność i konsekwencja w odkrywaniu fabularnej otoczki, więc nie jest karmiony łyżeczką.

W Greyfeather Gems na początku mamy oczywiście briefing, z którego wyczytujemy intrygującą informację o miasteczku Roadmill, zniszczonym trzęsieniem ziemi, które pogrzebało także posiadłość lorda Greyfeathera wraz z jej kosztownościami. Należały też do niego znajdujące się w sąsiedztwie kopalnie. Obecnie mechaniści rozpoczynają wykopaliska na tym terenie, i potomek Greyfeathera wynajął Garreta do odzyskania cennych kolekcji z ruin dawnego domu rodziny. Zanim jednak dostaniemy się w ogóle w tamte okolice, pierwszą misję serii spędzimy w Mieście szukając odpowiedniego transportu na gapę, który pozwoli nam dostać się do kopalni Roadmill razem z ekspedycją mechanistów.

Listy, które można znaleźć podczas eksploracji miasta układają się w kilka pobocznych historii. Są one dobrze napisane i umiarkowanie ciekawe, za wyjątkiem jednego wątku mechanistów, bo czytanie po raz kolejny o ekspedycji, która nie wróciła, jest ponad miarę. Warto zauważyć, że zapiski nie są tu zwykle urwanymi wątkami, bo można spotkać ich bohaterów, czy odwiedzić opisywane miejsca.

Nawiązując do cytatu z początku recenzji, wypadałoby przejść do kwestii estetycznych. Motyw ogrodów jest bowiem wyraźnie zaznaczony w przedstawieniu Miasta w The Shipment. Przynoszą one ze sobą zawsze tajemniczy klimat oraz typowe wątki i motywy fabularne. Autor misji wykonał je starannie, ale efekt psują okropne, kanciaste donice, których nie poskąpił z bazowych zasobów gry. Uzasadnieniem tych niedoskonałości jest oczywiście wiek misji. Także wiele tekstur układa się nieciekawie i jest rozmazana, przy czym niefortunny ich dobór sprawia, że misja ta kiepsko łatana jest przez texture packi. Jednak poza pojedynczymi problemami, mapa wykonana jest ładnie, posiada dopracowaną architekturę i kolorowe oświetlenie ożywiające szare ulice.

Pierwszym obszarem do zwiedzenia jest dom, w którym mamy zlokalizować mechanistę i ukraść jego klucz, mający otworzyć bramę prowadzącą na teren zakonu. Posiadłość wydaje się fragmentarycznie przedstawiona. Po pierwsze jest tak wciśnięta w kąt dostępnego miasta, że odnosi się wrażenie eksploracji jaskini a nie wolno stojącego budynku. W środku został on zaprojektowany nieciekawie i poprzednie porównanie też mogłoby tutaj się nadać. Dom składa się z kilku pokoi i korytarzy wijących się bez wrażenia jakiegoś logicznego projektu, co przy fakcie, że styl przedstawia sobą raczej typ wielkiej thiefowej willi, daje dziwny efekt nieporadnie zbudowanej nory.

Reszta misji, czyli ulice i seminarium mechanistów, są podobnie małe i ograniczone, ułożone w niefortunną plątaninę. Nie znaczy to, że plansza jest szczególnie nieliniowa, bo na to po prostu nie ma miejsca. Problemem więc jest amatorski map design, gdzie autor nie chciał robić zbyt dużego obszaru rozgrywki, ale sposób w jaki go ograniczył okazał się bardzo nieumiejętny.

Co dziwne, wady konstrukcyjne misji uświadomiłem sobie w pełni dopiero dzień po jej przejściu, kiedy przygotowywałem się do recenzji. Nie jest więc tak, że The Shipment to całkowity gniot, gdyż grało się dobrze. W ocenie wezmę pod uwagę jednak bardziej obiektywne spojrzenie, ponieważ wady omawianej misji nie pozwalają zapamiętać jej jako wybitnej, dlatego wystawiam 3 punkty.

 

Ocena: 3/5

2

 

2

Więcej screenów i ich źródło: http://www.darkfate.org/view/details/files/fan-missions/thief2/greyfeather_gems/greyfeather_gems-part_1/screenshots#pp[1]/1/

 

komentarzy: 012 maja 2013, 17:27

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl