avatar

Nvaier Użytkownik gram.pl (Delegat) ja.gram.pl/Nvaier

Achievementy - wirtualna marchewka?

vita, achievement, Zjawisko, żale, spostrzeżenia

 

0

 Ostatnio, podczas siedzenia na forum poświęconym niedawno nabytej przeze mnie konsolce(PS Vita), uderzyła mnie pewna rzecz. Uderzyła na tyle mocno, że postanowiłem o niej napisać.

 W slangu "Vitowców" istnieje zwrot "splatynować", czyli zaliczyć wszystkie achievementy w grze i dostać wirtualny "platynowy puchar", którym potem można świecić na swoim profilu. Samo "platynowanie" nie jest niczym złym, bo zawsze znajdą się min-makserzy, którzy chcą wyciskać z gier ile się tylko da. Uderzyło mnie co innego - przeczytałem o osobie, która zanim kupi grę, sprawdza, czy osiągnięcia w niej dostępne są łatwe.

Co proszę?

 Nawet nie wiem jak na to zareagować. Jestem zdania, że idea achievementów jest chorobą cywilizacyjną i raczej nic z nią nie zrobimy, ale teraz po prostu się przeraziłem. Czy ludzie zaczynają kupować gry dla wirtualnych pucharków? Dla "uścisku dłoni i poklepania po plecach" przez system? Czy nie wystarczy już doświadczenie, które funduje nam sama gra? Mam wrażenie, że gdzieś w tym wszystkim ginie zabawa i beztroska, którą powinna nieść za sobą wirtualna rozgrywka. A może po prostu już tak głęboko utknęliśmy w bagnie "natychmiastowego nagradzania", że nie jesteśmy w stanie się zmotywować do gry bez aplauzu na każdym kroku?

 Samo Sony widocznie nie widzi w tym nic złego, bo w opcjach ich konsolki nie ma nawet możliwości wyłączenia powiadomień o trofeach, bez pozbawienia się informacji o dostępności znajomych, czy przychodzących zaproszeniach do gier.

 Nie mówię oczywiście, że problem dotyczy jedynie Vity, bo to samo zjawisko, acz z mniejszym natężeniem, można zaobserwować chociażby na Steamie. Jednak, jako stosunkowo świeży jej użytkownik, zostałem zszokowany tym, jak wielką wagę ludzie przykładają do otrzymywanego wirtualnego poklasku. Z jakiegoś powodu przed oczami staje mi małpka robiąca triki w zamian za orzeszka...

A co wy sądzicie? Czy widzicie w tym coś złego? Czy po prostu dramatyzuję?
Wypowiadajcie się w komentarzach :)

komentarzy: 1525 grudnia 2013, 13:15

9 komentarzy do tego wpisu:


Regis47 : 25 grudnia 2013, 14:50

Cóż, jakby to powiedzieć... niesamowicie denerwują mnie te pogrubienia w twoim tekście! O ile zazwyczaj jakoś mi nie przeszkadzają, to tutaj to tak wali po oczach, że mam wrażenie, jakbyś traktował czytelnika jak debila. Co do zjawiska achievementów, to uważam, że są one "dobre". Dlaczego? Bo jak ktoś chce sobie "wymaksować" grę to będzie miał jeszcze większą satysfakcję, bo dostanie przecież za to jakąś nagrodę. Co prawda jest ona symboliczna, ale ego zwiększa. :D
PS Czyżbym powoli zamieniał się w Zajańskiego...? :D
odpowiedz

Nvaier : 25 grudnia 2013, 15:21

Haha :D Denerwują, ale mam wrażenie, że trochę odmulają tekst. Chodzi o to, że nawet jeśli ktoś tylko rzuci okiem na to co napisałem, to zawsze coś wychwyci i będzie wiedział w jakim "nastroju" jest wpis.
Meh, dla mnie nagradzanie gracza napisem na ekranie to jakaś pomyłka. Gra powinna nagradzać gracza swoją zawartością, a nie przy użyciu tak sztucznego systemu.
odpowiedz

Nvaier : 25 grudnia 2013, 15:21

[Treść komentarza usunięta przez autora bloga]
odpowiedz

Zosov : 25 grudnia 2013, 18:11

Myślę, że Vita to już bardziej owoc, rozwinięte stadium całego procesu, który napoczął [w przypadku Sony] PS3. To tam przecież zaczęło się zbieranie brązów, sreberek, złotek, platyn.
Sam nie przykładam jakiejś dużej wagi do kolekcjonowania trofeów, czy też tym bardziej wbijania 100%, ale nie przeszkadza mi, gdy podczas gry wyskoczy komunikat o jakimś osiągnięciu. Jest to całkiem fajna informacja, że robi się jakiś progres, tym bardziej, gdy trofeum dotyczy aktywności pobocznej. Czasem nawet sprawdzam, czy na liście jest coś, co by mi się ciekawie wykonywało. Nie dla nagrody, tylko dla posiedzenia nad grą trochę dłużej, robiąc coś ponad program.
Ogólnie rzecz biorąc, problem leży raczej w tym, jak ludzie traktują ideę acziwów, a nie w tym, że te acziwy w ogóle są. Nie ma sensu z tego robić ani wielkiej wady, ani też nie wiadomo jak ważnego elementu gry, która ma być przecież zabawą.
A co do tekstu, to faktycznie - mniej bolda, bo on ma służyć do wyróżnienia ważnych info w danym akapicie, a póki co wyróżnia w dużej mierze treść zupełnie poboczną i niewiele znaczącą dla tematu. No i te "niby-inicjały" na początku akapitów, przy takiej ilości pogrubienia są tutaj jak piąte koło u wozu.
odpowiedz

Nvaier : 25 grudnia 2013, 19:34

Fakt, że nigdy PS3 nie miałem, chociaż wiele razy przymierzałem się do kupna, więc skupiłem się na tym co reprezentuje community Vitowskie. Mam wrażenie, że przy dużych tytułach pogoń za achievkami nie zajmuje tak ważnego stanowiska.
Ależ się przyczepiliście do tego pogrubienia. Ja tak lubię i tyle :P. Niemniej dzięki za uwagi.
odpowiedz

Kafar : 30 grudnia 2013, 18:43

Przecież to powstało przez Achivmenty od xboxa, Sony nigdy nie chciało żadnych platyn czy achivów bo uważało że dla gier się gra. Ale Ci co mieli też xboxa zaczęli naciskać że xbox ma a ps3 nie. Pierwsze gry z ps3 nie mają trophy.
odpowiedz

Nvaier : 31 grudnia 2013, 12:23

Niestety ugięli się i teraz mamy to samo co na innych platformach.
Anegdotka: Wczoraj odpaliłem pierwszy raz Farcry 3. Nie dość, że musiałem dodatkowo zarejestrować się w Uplay(przez co gra ma tak na prawdę wa launchery) to po jakichś 10 minutkach radosnego biegu po sznurku wyskoczył mi wielki achievement: "first blood"... za pierwszego killa w grze. Po co coś takiego? Potem jeszcze na środku ekranu wyskoczył jakiś syf podliczający punkty, które za niego dostałem. >_>
odpowiedz

Fraq-u : 25 grudnia 2013, 22:20

Każdy co kto lubi ;)
odpowiedz

Zosov : 26 grudnia 2013, 11:26

A tak w ogóle, to mam pewnego znajomego [który mnie z resztą zmotywował do kupna PS3], który ma "problem" z trofeami. Nie szuka gier pod kątem tego, czy mają łatwą platynę, więc nie jest z nim tak źle, ale za to musi w każdym gównie wbić co najmniej ponad 90% acziwów. I często narzeka, ze gra jest nędzna, ale i tak nad nią siedzi i tłucze te osiągnięcia. To też już jest dla mnie trochę... degeneracja gracza.
odpowiedz

Nvaier : 26 grudnia 2013, 17:18

No... jest to co najmniej dziwne. Trzeba by mu zrobić psychoanalizę, może czegoś ciekawego byśmy się dowiedzieli na temat mechanizmów motywacyjnych :P
odpowiedz

Sandro : 27 grudnia 2013, 11:15

Nawet na tym portalu mógłbym z miejsca wymienić kilku dobrze kojarzonych gramowiczów, którzy cierpią na ten syndrom. Dla ich dobra pozostawię ich anonimowych, ale kupowanie i wbijanie calaków (Xboxowe platynowanie) w grach, które ich nawet nie interesują? To już jest jakiś problem. Albo po prostu za dużo wolnego czasu. Ja tam już dawno temu przestałem zwracać uwagę na achievementy, a przy wyborze nowej gry kieruję się wyłącznie tym, czy będzie mi się w nią przyjemnie grało. Od święta trafi się gra z fajnymi i przemyślanymi osiągnięciami, i aż chce się zdobywać kolejne, ale to nieczęste zjawisko.
Steam? Ichniejsze osiągnięcia wiszą mi jak mało co więc nawet ich nie sprawdzam kiedy zdobywam nowe. Za to lubię karty do tworzenia odznak. Lubię je, bo można je sprzedać za niezłą sumę baranom, którzy wydają na to fortunę :P
odpowiedz

ManweKallahan : 04 stycznia 2014, 00:13

Mam podobnie, jak gram w coś co ma achievmenty, to kiedy wpadają - miło, ale nie sprawdzam przed grą co trzeba zrobić, żeby je powbijać (bo takie sprawdzanie często się ociera wręcz o spoilerowanie sobie samemu gry), a już tym bardziej nie przechodzę gry drugi raz tylko dla ich zdobycia. Niedawno grałem dwa razy z rzędu w nowego Deus Exa, to przy drugim podejściu zwróciłem ciut większą uwagę na osiągnięcia, ale tylko dlatego, że skoro już i tak ją przechodziłem po raz drugi, to można było przy okazji coś z tym zrobić. Ale jeśli jakieś nie powchodzą, to nie rozpaczam. Szczególnie, jeśli są dość problematyczne lub nudne w zdobywaniu.
odpowiedz

bobikowoz : 30 grudnia 2013, 13:28

Zejście poniżej 50% spośród możliwych do zdobycia osiągnięć to hańba dla gracza.
odpowiedz

Kafar : 30 grudnia 2013, 18:41

Zgadzam się, ja czasami popadam w taką chorobę. Może nie wybieram pod to gier do kupna ale już te co z PS+ odpalę tak :( ale tylko czasami, trudnych tytułów nie tykam. Jedyny pozytyw scigania się u mnie z platynami jest to że grę ZAWSZE rozpoczynam na najwyższym poziomie trudności. Ale też nie gonię platyny za każdą cenę, niektóre gry WARTE są tego, inne nie. Najmniej warte są te co trzeba 2-3 razy przechodzić. Szkoda czasu. Dlatego lubię gry z otwartym światem do platynowania i czasami na początku gry tylko zerkam czy są jakieś trophy do pominięcia ;) jak np. kiedyś Fallout 3 splatynuje. Gry Bethesdy są fajne do platynowania ;) i Ubisoftu często ;) bo mają możliwość powtarzania rozdziałów. eh długi temat mógłbym gadać i gadać ;D
odpowiedz

Master_Morti : 15 stycznia 2014, 20:44

O achiewach z konsol się nie wypowiem, ale wśród PCtowców też niektórzy mają z tym problemy. Do dziś pamiętam jak na pewnym maleńkim forum społecznośći pewnej gry wydało się, że kilku użytkowników shakowało ją (steam achievemnts manager czy jakoś tak) i przyznało sobie komplet (łącznie z tymi, które nie działają...). Ale była beka z ich potrzeby dowartościowania się, a oni wielce obrażeni chcieli wręcz usuwać grę, wpadać w depresję,wysyłać groźby i inne takie. Ech dzieciarnia.. Sam lubię zapolować na pewne osiągnięcia, ale bez znęcania się nad grą ;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl