avatar

Pico77 Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/Pico77

Fatal Frame II: Crimson Butterfly (aka Project Zero 2) [PlayStation2]

           

 Okładka NTSC                                           Okładka PAL

 

PRODUCENT: Tecmo Inc & Wanadoo

WYDAWCA: Tecmo Inc & Wanadoo

PREMIERA: NTSC – 15 listopada 2003, PAL – 29 kwietnia 2004

 

 

Na konsolę PlayStation2 znajdziemy trochę gier z gatunku horroru. Rok 2004 zapowiadał się dla tego gatunku bardzo dobrze. Gracze czekali na Forbidden Siren, Obscure czy nowego Residenta, tj. Outbreaka. Miał się pojawić także Silent Hill: The Room. Lecz jeszcze w przededniu pojawienia się czwartej części tej kultowej serii Tecmo wydało grę - Fatal Frame II: Crimson Butterfly. Gra ta jest prequelem pierwszej części Fatal Frame, która pojawiła się dwa lata wcześniej. Pierwsza część przyciągneła fanów konsolowych horrorów klimatem oraz dość alternatywnym - w porównaniu do innych survival horrorów - systemem walki. Więc wydawca postarał się, by kolejna część wyeliminowała błędy poprzedniczki...


Gra zaczyna się w momencie gdy siostra Mio - Mayu - podąża za szkarłatnym motylem. Mio próbuje ją dogonić i w ten sposób siostry trafiają do opuszczonej wioski. W All God's Village panuje wieczna ciemność. Spowodowane jest to rytuałem, który się nie powiódł. W wiosce Mayu zostaje opętana przez złe moce. By odpędzić je Mio będzie musiała zmierzyć się ze złem czychającym w ponurej, japońskiej wiosce, przez co dowie się sporo rzeczy o sobie i swojej siostrze. Nie spoilując przyznam, że fabuła jest dużym plusem gry.

Od samego początku gry czujemy mocny klimat, przesiąknięty motywami z azjatyckich filmów grozy. Już w pierwszym domu do którego wejdziemy znajdziemy aparat, który posłuży nam... jako broń. Owszem, w tej grze przeciwnikami nie są zombie a duchy. Czy duchy potrafią straszyć w sposób skuteczny? Absolutnie tak.

Niektóre z duchów atakują grupami, niektóre parami, a niektóre pojedynczo. Na każdego jest jakiś sposób. System walki nie irytuje, wielokrotnie instynktownie straszy. Walcząc pstrykaniem fotek mamy różne rolki filmu. Jedne odbierają więcej punktów życia duchom, lecz dłużej się załadowują po każdej fotce. Inne odbierają mniej punktów, w zamian szybko się ładując. Do aparatu mamy różne rodzaje soczewek. Nasz sprzęt możemy również upgrade'ować za punkty zdobyte za fotki. Przy walce ważna jest jakość ujęcia przeciwnika. Gdy duch jest przed samym obiektywem flash aparatu zabierze mu więcej punktów życia i odrzuci od nas na kilka kroków. Zaś gdy zrobimy fotkę momentalnie przed atakiem ducha (który jest już przy samym obiektywie) mamy dosłownie pół sekundy dla zrobienie tytułowego "śmiertelnego ujęcia" nim przestanie migać mała czerwona kropeczka. Takie ujęcie potrafi zabrać dwa razy więcej niżeli zwykłe pstryknięcie fotki. A polowanie na "fatal frame'y" daje cholerną satysfakcję a zarazem dreszczyk emocji.

Znajdziemy tu także duchy neutralne, które dzielą się na widma, którym możemy zrobić zdjęcia, gdy tylko odnajdziemy miejsca w którym miejscu na ścianie/drzwiach/półce się znajdują. Sygnalizuje nam o tym niebieska lampka, która nabiera mocniejszego koloru gdy jesteśmy bliżej. Są też neutralne duchy, które pojawiają się na góra 2-3 sekundy przed nami, zazwyczaj przecinając nam drogę. Za niektóre możemy dostać naprawdę sporo punktów.

Także emocji dostarczają fenomenalne wstawki filmowe, które mają świetny klimat i są bardzo ładne. Podobnie zresztą jak grafika w grze, która jest śliczna. Programiści postarali się by pomieszczenia, tła i gra świateł stały się mocną stroną tej pozycji. Duchy, choć są martwe, wyglądają świetnie. Podobnie Mio, Mayu jak i inni bohaterzy, których będzie nam dane poznać w czasie gry.

Ciekawym motywem jest także "duchowe radio", którego używamy gdy znajdziemy jakiś minerał bądź kamień. Wtedy wkładamy taką rzecz do radia i słyszymy czyjeś głosy, które nakręcają fabułę gry. Są to krótkie, urywane wstawki, lecz klimat tajemniczości dzięki temu jest większy. Podobnie jest z rolkami filmu, których znajdziemy kilka w czasie gry. A gdy trafimy w jakimś domu/budynku na pokój z projektorem, to mamy szanse obejrzeć krótki, niemy, czarno-biały film, który zazwyczaj w pełni zrozumiemy dopiero widząc końcowe napisy gry.

Tecmo zadbało również o stronę audio. Dźwięki w czasie gry są bardzo dobre, nie irytują, piętnują klimat horroru. Wielokrotnie można dostać dreszczy, gdy gramy w nocy.


Podsumowując muszę wspomnieć, że kolejnym plusem gry jest czas jaki jest nam potrzebny na jej przejście. A powinno być to kilkanaście godzin. Jest trochę backtrackingu, lecz i uzasadnionego i ciekawie wykorzystanego. Jedna z nielicznych gier do których mam naprawdę niewiele zastrzeżeń. Klimat, duchy, system walki i historia opowiedziana w grze tworzą coś, co każdy fan konsolowych horrorów musi sprawdzić. Jest to mieszanka naprawdę godna uwagi.

 

grafika: 9, dźwięk: 9, grywalność: 9

Ocena końcowa: 9

 

komentarzy: 322 kwietnia 2008, 18:38

3 komentarze do tego wpisu:


Shikoku : 18 maja 2008, 14:05

INTEEEEEER DO DOMU...
odpowiedz

Pico77 : 21 maja 2008, 00:23

Niedobry Nero pisze nieadekwatne komętki ;<
odpowiedz

332 : 26 maja 2008, 17:21

Bardzo fajnie napisana recka ^^
Co do horrorów to raczej nie gram.
Wyjątkiem jest Silent Hill na PSP :]
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl