avatar

twilitekid Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/twilitekid

Wpis - maratończyk

16.05.2009 22:32 - Zaczynam produkować ten wpis.

Już dawno temu skończyłem Mass Effect i miałem coś napisać. Ale jakoś straciłem ochotę na tworzenie tego typu tradycyjnych przemyśleń i tymczasowo zawieszam pisanie minirecenzji. Jakkolwiek wciąż utrzymuję, że gra zrobiła na mnie wrażenie. Świetnie skonstruowany świat. Jeden z najlepszych tytułów, z jakimi miałem styczność, pomimo oczywistych wad, o których wszyscy już pisali.

Skończyłem później też Half-Life 2. Też jestem pod wrażeniem, grało mi się świetnie, nawet nim zagrałem, wiedziałem, że mi się spodoba. Choć tytuł cierpi na znienawidzoną przeze mnie przypadłość, która o dziwo nie przeszkadzała mi w HL2, choć byłem świadom tej choroby. Chodzi o wszędobylskie, nachalne wręcz skrypty. Ale klimat i ogólna "otoczka" zabiły tę wadę. Zdarza się, dobrym grom się zdarza.

Skończyłem niedawno też fabułę Grand Theft Auto IV. Tu mam mieszane uczucia. Na początku ten poważny dość klimat mi nie pasował. Uwielbiałem kolorowe, komiksowe GTA. Później przywykłem i nawet polubiłem wizję zaproponowaną przez czwórkę. Pod koniec byłem (znów) pod wielkim wrażeniem opowiedzianej historii. Świetna rzecz. Końcówka była rewelacyjna - ta pointa Niko. O to chodzi, trafił w dziesiątkę. I dobrze. W kwestii gameplayu to ja mam sporo zastrzeżeń, ale powiem krótko. Spodziewałem się nieco więcej. Schemat misji ogólnie mi się nie podobał. Zdecydowana większość polegała na dojechaniu gdzieś i wystrzelaniu wszystkich dookoła. Zbyt mała różnorodność zadań nie pozwala mi powiedzieć, że to najlepsze GTA. Pod wieloma względami jest najlepsze, ale ogólne wrażenie psuje właśnie ta monotonia. Brak mi tu pomysłowych zadań, jest ich kilka, ale to mało. Dominują te strzelankowe - niestety. Aczkolwiek klimat miasta mi się generalnie podoba - generalnie, bo Algonquin to nie "moja" dzielnica. Nie lubię takiego Nowego Jorku. Najlepsze jest chyba wirtualne New Jersey, czyli Alderney. Pierwsza wyspa, czyli Dukes i Broker również mi się bardzo podoba. Jeśli chodzi o odpowiednik Manhattanu, dla mnie największą jego zaletą jest widok wieżowców z przeciwległego brzegu - nie-sa-mo-wi-te! Według mnie GTA IV mimo wszystko zdało egzamin. Chciałem większego wpływu naszych "wyborów" na historię, chciałem mniej zabójczych misji, ale jednak gra robi wrażenie. Teraz będę już sobie spokojnie jeździł i zwiedzał - pewnie jeszcze wiele dziecku Rockstar wybaczę ; ).

Ostatnio gram przede wszystkim w Final Fantasy XII. To mój pierwszy FF, przy którym tyle wytrwałem - na liczniku ponad 32 godziny! Mój rekord. Fabuła, mimo że na początku zapowiadała się rewelacyjnie, rozciągnęła się. Jednak - to, o czym czytałem, okazało się prawdą. Gra ma źle rozłożone proporcje pomiędzy graniem, a opowiadaniem historii. Jednak nie przeszkadza mi to bardzo - system gambitów i walki w czasie rzeczywistym bardzo mi odpowiadają. Właściwie podczas levelowania, gra "się gra" sama. I dobrze. Wiem, że nie przetrwałbym tego, gdybym musiał szukać kolejnych akcji w menu, czekać na animacje ataków czy łazić w poszukiwaniu losowych "niepotrzebnych walek". Mam nadzieję, że skończę ten tytuł. Dobić mnie chyba będzie mógł tylko moment, kiedy fabuła ewentualnie zabierze mi któregoś z wykokszonych bohaterów. Wtedy się załamię, budowanie od nowa bohatera z 10 na 30-40 level to będzie katorga. Ale mam nadzieję, że SquareEnix nie przygotowali mi takich rewelacji.

*  *  *

A tutaj szybka fotka jednego z ostatnich moich nabytków - jeszcze przed rozfoliowaniem. Metropolis Street Racer! Jedna z moich ulubionych gier z Dreamcasta nareszcie po latach legalnie u mnie na półce ; ). Bo, nie będę oszukiwał nikogo, w czasach, kiedy ja kupiłem DC, ciężko było u mnie w okolicy z dostępem do nielegali, nie mówiąc o oryginałach. Ale nadrabiam. Czym pochwalę się jeszcze później. Jedna fotka, którą akurat mam pod ręką, zrobiona zaraz przed odfoliowaniem. Gra nowa, ale niestety poczta zniszczyła lekko pudełko z tyłu. Ale i tak liczy się fakt, że nie macana ; ). Później dorzucę resztę zdjęć prezentujących wnętrze pudełka.

 

Koniecznie należy zwrócić uwagę na hologram. Toż to gra z oficjalnej polskiej dystrybucji! Lanser.net to był przedstawiciel Segi na Polskę w swoim czasie. Niestety wejście z oficjalną premierą do nas zeszło się prawie z wycofaniem się Segi z produkcji, ale to dzięki temu też konsole można było kupić już za 699zł. Później ceny topniały lawinowo. 

 

*     *     *

28.05.2009 01:10

Rozfoliowany MSR.


Nówka - jak widać. Niestety te papierki poobijały sie w pudełku i mają zagięte rogi.

Jeżeli już jesteśmy przy grach na DC, kolejny rewelacyjny wyścigowy tytuł, który musiałem w końcu mieć - F355 Challenge: Passione Rossa. Swego czasu najlepszy symulator na konsolach, gra dla hardkorowców. Ja sam nigdy nie opanowałem Ferrari tak, by "wymiatać". Potężna gra, do której będę jeszcze wracał (by w końcu nauczyć się na pamięć trasy w Kuala Lumpur, jakoś zawsze potrafiła mnie wykiwać).

Używana, ale szczerze mówiąc w środku wygląda lepiej niż MSR, który został brzydko potraktowany przez pocztę...

Szybko może jeszcze wnętrze specyficznego europejskiego pudełka dla tych, którzy nie widzieli:

Każde ma miejsce na dwie płyty. Środek się porusza, jest dzielony, jak w standardowym zwykłym pudełku na dwie CD.

*     *     *

01.06.2009 11:25

Czytałem sporo dobrego o tej grze. Anachronox został stworzony przez mniej więcej ten sam team, który stał za Deus Ex. Ponoć był to dość rewolucyjny tytuł (system rodem z jRPG w pecetowym RPG) i posiadał specyficzny humor. Po zobaczeniu filmiku, na którym była scenka z jakiegoś futurystycznego klubu disco a'la groove 70's stwierdziłem, że to sprawdzę ; )

Driver 2: Back on the Streets niestety po francusku i bez instrukcji, ale za 7zł. Musiałem po prostu znów zobaczyć Chicago i Hawanę. Misje z tego pierwszego miasta to dla mnie kult, znam je na pamięć, przechodziłem po kilka razy. Przeszedłem po raz kolejny ; ). Chicago to dla mnie najlepsze miasto spośród wszystkich, które widziałem w dwóch pierwszych Driverach. Posiada niezwykły magnes, coś co mi się podoba, jedyny w swoim rodzaju klimat.

Na to się lekko naciąłem. Bez instrukcji, trochę zniszczone, okładki przycięte. Ale gra taka sama, jak ta, w którą grałem z kolegą 10 lat temu. Chciałem jeszcze raz zobaczyć Wenecję. W sumie Tomb Raider II to jedyna gra z serii, w którą sporo pograłem. Pozostałe z pierwszej czwórki /piątki jedynie gdzieś się przewinęły, później seria upadła, a teraz Lara już tak nie czaruje.

 
Taki mały eksperyment. Klasyczne RE widziałem już kiedyś, grałem nawet w demo, ale nie rozumiałem gier z klasycznej serii. Dlatego, kiedy nadarzyła się okazja, postanowiłem sobie sprawdzić chociaż jeden scenariusz Claire z Resident Evil 2. Później przejdę sobie Code Veronica, która już czeka od dłuższego czasu ; ).

Udało mi się dorwać Final Fantasy Tactics Advance niestety bez pudełka, ale z instrukcją w rozsądnej cenie! Co tu dużo mówić, GBA kupiłem również z myślą o tej grze. Kiedy ja tylko znajdę te 70-80h, które zajmuje przejście tego?

*     *     *

05.06.2009 23:55

Trochę mi się nazbierało gier na pierwsze PlayStation. Moja lista tytułów, w które koniecznie muszę jeszcze zagrać jest dość długa. PStwo nie chce współpracować z moimi kartami pamięci, a szkoda tracić stare sejwy. Nie wiedziałem też, czy zachce się jej współpracować z jakąś nową kartą, dlatego ponownie kupiłem "szarą" konsolę,  tym razem jednak w wersji białej - PSone.

 
Ale to małe! Prawdę mówiąc nie miałem wcześniej tak bezpośredniego kontaktu z PSone. A nawet ten pośredni (wystawa sklepowa, wizyta u kolegi) jakoś się zamazał, bo kiedy wziąłem konsolkę do ręki, zaniemówiłem. Może zarzucę fotką poglądową.

 
Myślałem, że PStwo jest mała. PSone ma taką samą głębokość, jest nieco wyższa i szeroka jak (kwadratowy patrząc z góry) Dreamcast. Do wielgachnego brzydkiego Xboxa nie można jej porównać. Szkoda, że nie mam możliwości postawienia małej PlayStation obok dużego szarego PSXa.

Maleństwo ;). Jest praktycznie wielkości dwóch pudełek na DVD.

Btw, te plamy na X360 to jakiś fafel między szkłami obiektywu. Na wszystkich fotkach jest to widoczne w sumie...

*     *     *

Zmęczony ciemnym ekranikiem mojego sweet klasycznego Game Boy Advance, postanowiłem wymienić kieszonsolkę na GBA SP. Jednak. Dorwałem tanio trochę sfatygowany wizualnie (ale sprawny) model. Teraz mogę bez przeszkód grać w podróży. Dotychczas była to katorga. Dlatego tak ciężko mi było dokończyć Boktai, które właściwie powinienem na dniach "zamknąć" (czekam na słoneczną pogodę).

 
 Dla porównania rodzinne zdjęcie ze starszą siostrą:

GBA SP jest mniejsza, wygodniejsza, gra się bardziej komfortowo, ma dokładniejszy krzyżak, ale denerwuje mnie jedna rzecz: brak wyjścia słuchawkowego. Niestety będę się musiał rozglądać za odpowiednią przejściówką. Poza tym jestem w 100% zadowolony, a Milky Pink niestety stoi już na allegro. Szczerze mówiąc nie wiem, czy będę tęsknił...


Tymczasem wypada zamknąć ten wpis i go opublikować. Czeka już od trzech tygodni! I widać, że pisany był na raty przez wzgląd na te różnice stylistyczne. Akurat pisałem o różnych porach w różnych okolicznościach...
Jakkolwiek będę szykował niedługo kolejny taki pisany na raty. Bioshock i PGR4 dotarły ; ).

komentarzy: 216 maja 2009, 22:45

2 komentarze do tego wpisu:


BizonSnake : 10 czerwca 2009, 18:00

Łałałiła! To się nazywa wpis!
Zafoliowana gra na Dreamcasta? Łaadnie :D.
PSOne - może sam sobie kiedyś kupię. Ale kupno GBA SP zaraz po Advance'ie? Trochę za dużo kasy masz chyba teraz ;).
odpowiedz

Snakedot : 10 czerwca 2009, 18:16

Oh, nie! Musiałeś mi przypominać Drivera? :D Znowu mam chandrę.
Pozdrawiam ;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl