avatar

twilitekid Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/twilitekid

Po przejściach...

Tak mi się uzbierało ostatnio kilka tytułów, które ukończyłem, a o których nie chciało mi się pisać, bo po prostu były zbyt dobre : ). Aczkolwiek w kilku zdaniach spróbuję wyrazić taką całkiem ogólną opinię o nich.


Metal Gear Solid
[Game Boy Color]
Najświeższy ukończony tytuł. Miałem okazję zagrać i nawet przejść gameboyowe MGS dawno dawno temu, ale przy okazji tego, iż pojawił się u mnie GBA, postanowiłem sobie odświeżyć ten już klasyk. Na początek mała ciekawostka - wg gamerangings "Ghost Babel" (zwany tak w Japonii) to najwyżej oceniany MGS! A ja jak go oceniam? Szczerze mówiąc, zasada, że miłe wspomnienia są gloryfikowane, a to co złe pamiętamy gorzej, okazała się i w tym przypadku prawdziwa. Po przejściu MGS3, ukończony kilka lat wcześniej GB wydawał mi się jakoś ciekawszy niż nawet ta trójka! Klimatem mnie urzekł, ciekawymi rozwiązaniami... I w sumie wciąż urzeka - motywy z jazdą w kartonowych pudłach, przeciskaniem się przez labirynt wąskich przesmyków to jedne z najciekawszych pomysłów, jakie widziałem. Aczkolwiek dzisiaj bym już tej gry lepszą od MGS3 nie nazwał : ).

Inna sprawa, że kiedyś Ghost Babel wydawał mi się dużo dłuższy. Kilka dni temu licznik końcowy pokazał cztery godzinki bez pięciu minut. Mało! Jednak miałem wrażenie, że dłużej przy grze posiedziałem - może liczony był sam gameplay? Powiem tyle, że wrażenie dla mnie jest ważniejsze w tym momencie, niż cyferki ; ). O świetnych patentach mówiłem, wspomnieć muszę na pewno o muzyce, bo ta jest niesamowita. Jak na możliwości GBC, dostaliśmy małe cudo. Melodyjki są wyraźne, brzmienie dość selektywne, a same kompozycje rewelacyjne. Grafika estetyczna, choć bez fajerwerków (no ale niestety nie mam większego porównania z innymi grami na GBC). A fabuła? To, czym żyje każdy MGS? Wiadomo, że to taki spin-off jedynki. Powiem, że dość udany, no ale zważywszy na możliwości konsolki i samo przeznaczenie gry (jako tytułu na handhelda) jednak biedny - czemu nie można się dziwić. Jakoś, szczerze mówiąc, nie śledziłem fabuły z wielkim zaparciem, nie porwała mnie, ale kilka "momentów" było : ).

Ostatecznie gra sama w sobie, jak na konsolkę, na której się ukazała, miażdży. Wykonaniem, grywalnością, sterowaniem, przystępnością i opowiedzianą historią. Kiedyś dałbym jej pewnie jakieś 9,5. Dzisiaj maksymalnie wystawiłbym mocne 9,0.


Portal [Xbox 360]
 
Będzie krótko. Jedna z najlepszych gier, w jakie miałem zaszczyt grać. Początkowo niepozorna, wydawać by się mogło prosta w założeniach (bo pod względem rozwiązań zagadek już nie tak prosta), pod koniec tak rozwinęła skrzydła, że pociągnęła mnie za sobą i odfrunęliśmy razem w kosmos.

Nie będę mówił o głupotach takich jak grafika, aczkolwiek jest bardzo estetyczna. Jeśli chodzi o oprawę - dźwięk gra tu główne skrzypce (że się tak wyrażę). Głosy są niesamowite, a utwór przewodni zmiata z nóg i nie pozwala wstać (po przejściu gry, dwu-minutowego kawałka z napisów końcowych [btw - napisy końcowe to kolejny objaw geniuszu twórców gry] słucha się przez kilka-kilkanaście godzin bez przerwy). Same superlatywy? A jakże ja biedny mam to solidnie opisać? Gra jest genialna i tyle. Wydaje się, że tu nie ma fabuły, a ja powiem, że sama mini-historyjka została tak sprawnie "opowiedziana", że inne gry z tonami przerywników filmowych mogą iść ze wstydem w kąt i się schować. Design poniewiera, nawiązania do innych gier, filmów powodują, że człowiek łapie się za głowę, a samo uczucie bycia w "czymś" i ogólna dezorientacja oraz powolne dochodzenie do pewnych rzeczy to wrażenia po prostu niezapomniane.

Można powiedzieć, że Portal jest krótki, główny "wątek" skończyłem w niecałe 4h - wliczając niepowodzenia itp, byłoby nieco dłużej. Ale oprócz tego mamy kilka map w trybie zaawansowanym, mamy wyzwania, mamy osiągnięcia. Jest co robić i spokojnie 10h można pograć bez znudzenia. Tylko, że Portal trzeba sobie przejść kilka razy. Mam to ocenić? Nie jestem w stanie postawić obok tego tytułu żadnej liczby poza 10. Więcej tak zrealizowanych pomysłów!


The Longest Journey - Najdłuższa Podróż [PC]
 
Kolejna świetna gra. Jakoś z przygodówkami p'n'c nie miałem za wiele do czynienia. PC pojawił się u mnie stosunkowo późno, kiedy minęła era świetności tego gatunku. Ale nadrabiam zaległości zaczynając od Najdłuższej Podróży. Teraz gram w Syberię, a już poluję na Blade Runnera. Później, kto wie, może wezmę się za DOS-owe klasyki (DreamWeb czy Rise of the Dragon [który bardziej kusi w wersji na MegaCD ze względu na dubbing i Cama Clarke'a] to gry, w które czuję, że muszę zagrać).

Humor, to element, którym szczególnie błyszczy TLJ. Rewelacyjny humor i taki swojski, luźny klimat. Gra porusza w sumie dość poważne problemy, jakkolwiek autorzy idealnie moim zdaniem wyważyli opowieść, tak że nie raz nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. I w tym momencie muszę też pochwalić polską lokalizację. Nie znam oryginału, ale mam wrażenie, że niektóre żarty zostały odpowiednio "upolszczone", tak że nabrały dla nas drugiego dna. I niektóre gagi nie miałyby takiego efektu, gdyby nie dubbing. Tak, rzecz której nie lubię, nie uznaję - tutaj wypadł w dużej mierze świetnie, a miejscami wręcz genialnie. Niektóre głosy są naprawdę kiepskie (tu prym wiedzie Pani Grażyna Wolszczak...), ale naprawdę nie wyobrażam sobie innej osoby, która mogłaby zagrać April. Edyta Olszówka wypadła rewelacyjnie! Nadała postaci naturalności (choć z założenia April miała być właśnie taką zwykłą dziewuchą), specyficznego poczucia humoru. No jestem pod wrażeniem. Podobnie Jarosław Boberek (czyli nasz Kaczor Donald) w roki Kruka. Ten to już zmiótł wszystkich. Nie potrafię opisać słowami mocy tej postaci. Trzeba go usłyszeć, jak nawija o laskach, czasem sobie soczyście zaklnie czy zarzuci ironicznym żartem. A właśnie - podoba mi się to, że autorzy tłumaczenia nie bali się użyć przekleństw, także najpopularniejszy polski słowny przecinek pojawi się zawsze tam, gdzie być powinien. I to też się ceni - wulgaryzmy użyte zostały tylko tam, gdzie, można powiedzieć, były niezbędne, by nadać należyty sens dialogom : ). Ogólnie mówiąc, jeden z najlepszych polskich dubbingów, jakie słyszałem.

O całej reszcie nie muszę wiele mówić. Mechanika gry dość standardowa,, zagadki solidne, aczkolwiek podobało mi się to, że nie męczyła zbędnym klikaniem i łażeniem tam i z powrotem. Fabuła ciekawa, wciągająca, z drugim dnem, zaskakująca. Jak całkiem przyzwoita książka. Muzyka także jest świetna - grę robili Norwegowie, muzykę również skomponowali, a jeżeli ktoś z Norwegii bierze się za muzykę, to wiadomo, że wyjdzie z tego coś nieprzeciętnego. Ja, szczerze mówiąc, jestem zachwycony tym tytułem. Gdyby nie pewne błędy techniczne, prostota animacji (toż to rok 2000, w tym czasie wychodziły naprawdę ładne gry) i brak pewnego nowatorstwa, byłbym już zupełnie zachwycony. No i rzeczywiście jest to długa podróż, grałem kilka miesięcy co jakiś czas dorywczo i nawet żałowałem, że "już" się kończy. Ja tam dałbym solidne 9,0.

*   *   *

Ostatnio skończyłem też Mass Effect, ale chciałbym jeszcze się wstrzymać z opinią. Aczkolwiek już mogę powiedzieć, że to jedna z najlepszych gier, w jakie grałem i że zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Zbiorę sobie wszystko w głowie i też napiszę jakiś skromny tekst. Bo zagrać warto, chcę tylko prosto nakreślić, dlaczego ; ).

Po drodze wpadło mi kilka drobnostek, kilka innych też planuję kupić. Gdy zbierze się tego więcej, pewnie się pochwalę jakimiś fotkami ; ).

komentarzy: 113 marca 2009, 00:12

1 komentarz do tego wpisu:


MrPayne : 14 marca 2009, 22:04

Jeśli przeszedłeś MGS:GB, to polecam zostawić save'a i za jakiś czas zagrać, dzwoniąc co level na 140.07. Zobaczysz, jak genialnymi tekstami zaczynał w KP Murata. ^^
.
Portal jest doskonały. Po "ciastku" wchłonąłem grę do końca, mimo, że chciałem już kończyć. Gdyby ktoś powiedział mi przed nim - "ta gra to arcydzieło ze względu na scenariusz", to mimo tekstów GLaDOS zerknąłbym na niego z ukosa ze zdziwieniem. Pomijam aspekt gameplayowy - scenarzyści tej gry to geniusze.
.
TLJ ma wspaniały klimat, to jest bardzo dobrze zbudowany i charakterystyczny dla każdej sytuacji i miejsca. Niestety, gra ta cierpi u mnie na "syndrom SH2", czyli z rozmaitych problemów z ukończeniem. Jestem jednak pewien, że wkrótce nastąpi, bo według mnie Funcom, Revolution i LucasArts to królowie przygodówek, których gry należy wręcz poznać.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl