avatar

twilitekid Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/twilitekid

Hey, Furball!

Znów mam podobny problem. Ukończyłem tytuł, który mną poturbował i zabieram się kilka tygodni do napisania o nim kilku słów. I rzeczywiście będzie to kilka słów, gdyż w porównaniu z innymi tekstami, ten jest raczej skromny objętościowo. Bo w sumie nie lubię sypać samymi superlatywami :). I proszę się nie sugerować datą, tekst powstał 29.11.2008.
Z Okami miałem pewien problem. Na początku nie byłem chyba w stanie zrozumieć, o co w niej chodzi. Złe wrażenie zrobiła na mnie ogólna infantylność. Język, jakim posługują się niektóre postaci, zwłaszcza pewien nasz malutki kompan, odpychał mnie skutecznie. I nawet przepiękny design, grafika, muzyka niebyły w stanie zmienić mojego odbioru. Byłem, delikatnie mówiąc, zawiedziony. Nawet taki całkiem liniowy system rozgrywki, totalnie uproszczone elementy RPG, powodowały, że nie byłem w stanie usiąść do Okami na dłużej. A piszczące pseudo-głosiki bohaterów wcale nie pomagały.

Tak sobie męczyłem ten tytuł przez wakacje zrobiwszy może 15 godzin gry. Kiedy nastąpił przełom. Nawet nie wiem, co zmieniło moje nastawienie, który element. Może to takie momentalne objawienie? Odblokowanie? Świat Amaterasu wciągnął mnie na dobre. Następne 40 godzin minęły niezauważenie. Choć i tak nie zdobyłem wszystkiego i nie odkryłem tego, co było do odkrycia.

Ciężko mi podejść jakoś sensownie do podsumowania mojej przygody w tym baśniowym świecie. Powiem może, że gra się tak, iż myślisz sobie zachwycony jakimś genialnym elementem, że już nic cię nie zaskoczy. A tu nagle siup! Panowie z Clover znów czymś zmiażdżyli. Czy to piękny widoczek (nie zapomnę chyba nigdy zejścia pod wodę, ale nie zespojluję), czy jakaś dziwaczna akcja. Czy jeszcze dziwaczniejsza akcja :). Okami jest pełna niespodzianek! Gdy miną pierwsze rozczarowania, gra się z opadniętą szczeną ;). I do samego końca. A rozwiązanie właściwie głównego wątku, kiedy są podsuwane pewne odpowiedzi, kiedy człowiek sobie myśli "niee... to byłby jakiś total" i rzeczywiście - jest total... I już nie przeszkadza tak ta infantylność, lekka głupkowatość, naiwność, pozorna prostota rozgrywki. Można się przyzwyczaić. Taki urok tego ich świata.

Gra jest ogólnie łatwa, a nawet kiedy coś nie wychodzi, ułatwia jeszcze bardziej. Mi takie rozwiązanie się spodobało. Podróżuje się przez to całkiem bezstresowo, przyjemnie. W końcu jest się boginią, więc za trudno być nie powinno :). Nie będę się rozpisywał o niuansach rozgrywki, bo o pędzlu wie każdy. Powiem tylko, że ciekawych patentów mamy tu mnóstwo, czasami trzeba nieco pomyśleć, użyć odpowiedniej techniki, ale z reguły rozwiązania zaraz są podsuwane. Taki charakter gry i w sumie jej za to nie winię. Ogólnie jest bardzo przyjemnie i tak dość intuicyjnie. Napiszę jeszcze, jak te techniki rzeczywiście oddziałują na otoczenie! Niby jest to jakoś uproszczone, ale jeśli siedzimy sobie na liściu liliowym pływającym po wodzie i powiejemy wiaterkiem, to rzeczywiście popłyniemy. Wrażenia z pierwszych prób i zabaw z nowo odkrytymi technikami są wręcz nie do opisania :).

W pewnym momencie stwierdziłem, że pomimo różnic stylistycznych i tych gameplayowych, Okami przypomina mi Beyond Good & Evil. Może pod względem prowadzenia rozgrywki. Ale chyba najbardziej przez wzgląd na współczynnik genialności :). I ostatecznie stwierdziłem, że pomimo moich zachwytów nad BG&E, jednak Okami jest dla mnie lepsze. Choć to generalnie nie ma znaczenia. Grało się w przygody Białego Wilka znakomicie, pograłoby się nawet i dłużej, ale w pewnym momencie pojawił się cień znużenia i chciałem ją już skończyć. Aczkolwiek blisko 55 godzin to i tak wynik w pełni satysfakcjonujący. Kiedy inne gry nudzą po 10, Okami w tym czasie nie pokazuje nawet części swego prawdziwego oblicza, a mimo wszystko wciąga :).
Czego brakuje do ideału? No, jak już wspomniałem, początkowe niezrozumienie klimatu mnie trochę zmyło z tropu. Infantylny, naiwny klimat został do samego końca, ale okazało się, że pasuje do tego typu gry. Poza tym historyjka, pomimo tego, że bardzo wciągająca, przyjemna, wcale nie jest jakaś odkrywcza i wydaje się mocno przewidywalna. Ale to nie jest jakaś wielka wada. Ważne, że klimat powala, że zaskakuje na każdym kroku. A wspaniała oprawa dopełnia obrazu całości. Technicznie może grafika nie jest najwyższych lotów, ale design, filtry, kolorystyka zabija ;). Podobnie jest z muzyką, chwytliwe orientalne melodie budują idylliczną atmosferę gry. Sama muzyka miejscami przypominała mi utwory z obu części Shenmue. Podobne odczucie miałem przy okazji BG&E, a to coś musi znaczyć :). Szkoda tylko, że głosy postaci załamują. Ja wiem, że pełen dubbing to byłoby za wiele, ale chyba dało się te pipczące głosiki inaczej nagrać...

Ach na zakończenie powiem tylko tyle, iż jest to jeden z najlepszych tytułów, w jakie grałem w ostatnich latach i najlepszy od bardzo długiego czasu! Polecam :).

9,5  

komentarzy: 219 listopada 2008, 10:18

2 komentarze do tego wpisu:


BizonSnake : 30 listopada 2008, 11:09

No i niestety... teraz muszę zbierać kasę na Okami... :D
Pomysł z dodaniem "cosplay'ów" świetny :D
odpowiedz

Snakedot : 08 grudnia 2008, 12:23

Psy mnie zabiły :D

odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl