Gdyby ktoś mnie kiedyś zapytał...
...o najlepsze gry z okolicy przełomu 2000 i 2001 roku, z całą pewnością wymieniłbym m.in. Rune (Human Head Studios) i American McGee's Alice (Rogue Entertainment). A jako że PC służy mi ostatnio głównie do internetu i grania w różne starsze tytuły, postanowiłem odświeżyć sobie i Wam pamięć i sięgnąłem po nie jeszcze raz... Zaczynamy!
Rune
Grudzień 2000 upłynął mi pod znakiem dwóch gier, a w zasadzie wtedy jeszcze tylko dem Metal Gear Solid i Rune właśnie. Były to początki mojego domowego giercowania, bo komputer miałem wtedy dopiero od pół roku. Mój ówczesny sąsiad supportował mnie w różne gry (tak, wtedy jeszcze "piraciłem"...), więc jak nietrudno zgadnąć, w niedługim czasie doczekałem się też pełnej wersji gry, której jednak wtedy nie udało mi się ukończyć, zarzucając rozgrywkę gdzieś po upływie 1/3 rozgrywki. Dopiero teraz, 9 lat później, zdobyłem Rune'a już normalnie, zagrałem, (nie..?)oczekiwanie gra mnie wciągnęła, co mi się niestety ostatnio coraz rzadziej zdarza, i ukończyłem go.


Swego czasu Rune rządziło w sieci za sprawą świetnych walk na miecze, które zmiażdżył dopiero Star Wars Jedi Knight: Jedi Outcast w 2002. Historia opowiedziana w grze przedstawia wędrówkę młodego wikinga Ragnara, który wspierany przez boga Odyna przemierzał jaskinie, pradawne świątynie, ośnieżone szczyty górskie i ogromne twierdze, celem dorwania na końcu tej krucjaty niejakiego Conracka, który wymordował jego wioskę, sprzymierzonego ze złym bogiem Loki. A pomóc mógł mu w tym tylko pokaźnych rozmiarów arsenał różnego rodzaju żelastwa, podzielonego na trzy kategorie: miecze, topory i broń obuchowa, plus możliwość walki pochodnią, a nawet głową czy odrąbanym członkiem ubitego wcześniej przeciwnika. Co jeszcze było w tej grze ciekawego, to leczenie za pomocą różnego rodzaju pożywienia: owoców, pieczonego mięsa, żywych jaszczurek, a nawet pitnego miodu w kuflu, który Ragnar po opróżnieniu charakterystycznie rozbijał o podłogę. Sama rozgrywka więc poza ciachaniem nie wymagała od nas zbyt wiele więcej, czasem trzeba tylko było pociągnąć za tę czy tamtą dźwignię. Odyn na szczęście nie wspierał naszego bohatera samym gadaniem, ofiarował mu także moc zbieranych po drodze run, kosztem których można było aktywować moc dzierżonej aktualnie broni, np. dodatkowe obrażenia od ognia, błyskawice albo konsumpcja zdrowia przeciwnika wraz z jednoczesnym leczeniem nas samych. A ubić było kogo - co do tego możecie nie mieć żadnych wątpliwości. Ragnar na swojej drodze spotkał gobliny, nieumarłych, upadłych wikingów, krasnoludy, a nawet ogromne, śnieżne istoty itp., które próbowały go powstrzymać - oczywiście nieskutecznie.


Szczególnie cieszę się też z powodu, że gra hulała na silniku graficznym pierwszego Unreala, który wtedy był jednym z najlepszych na rynku. Do tego wszystkie tekstury, modele postaci i levele zostały wykonane naprawdę pieczołowicie i na bardzo wysokim poziomie. Niektóre da się nawet przechodzić różnymi ścieżkami! Oprawa dźwiękowa, a więc nie tylko klimatyczna muzyka, ale także i dźwięki otoczenia i brzdęki broni w walce, to również najwyższa półka.


Rune poza wersją na PC doczekało się również i wersji na PS2 pt. Rune: Viking Warlord oraz dodatku do trybu sieciowego Halls of Valhalla, zawierającego nowe mapy, tryby gry, modele postaci, bronie i tryby gry.


Swego czasu wspomniane demo ukończyłem dziesiątki razy. Szczególnie upodobałem sobie poziomy osadzone w górach, gdzie wszystko pokryte jest lodem i śniegiem. Myślę, że gra niewiele straciła wraz z upływem czasu - fakt, system walki jest już nieco archaiczny, a grafika mocno niedzisiejsz - ale mimo wszystko za klimat i miodność warto by było w ten tytuł jeszcze zagrać. Przydałaby się jakaś reedycja, wersja w HD czy nawet sequel - oby jednak prezentował on sobą wysoki poziom pierwowzoru.
American McGee's Alice
Akurat po tę grę sięgnąłem po raz pierwszy dopiero niedawno, przed paroma miesiącami, choć 9 lat temu wszelkie materiały o niej działały na moją wyobraźnię szczególnie mocno. Zresztą ostatnio nawet EA Games i Spicy Horse , a razem z nimi i sam American McGee ogłosili, że szykują sequel, remake albo coś jeszcze innego na bazie tej marki, lecz szczegółów jak na razie brak. Miałem jednak dzięki temu dodatkową motywację, aby sięgnąć po starawą już Alicję, w celu poznania korzeni teraz już serii. Zagrałem i... strasznie mi się toto wydłużyło. Dość powiedzieć, że w międzyczasie zająłem się innymi produkcjami, m.in. powyższym Rune, ale w końcu jednak dotarłem i do końca tej opowieści, ratując tym samym całą Krainę Czarów przed złą Królową Kier. Co jednak sprawiło, że nie mogłem napisać o Alicji np. miesiąc temu? Zastanówmy się...
Archaiczność i niedoskonałość - to dwa główne powody, dla których Alicja nie wydaje mi się już być takim łakomym kąskiem, na jakiego wyglądała kiedyś. Obecnie gra się w nią dość ciężko i z umiarkowaną przyjemnością. Dlaczego ciężko? Użyty w grze silnik graficzny trzeciego Quake'a dobrze sprawdzał się w tej grze, ale nie tutaj - nasza bohaterka ma chociażby problemy z wskoczeniem na platformę, gdyż bardzo się z niej łatwo ześlizguje. A te występują tutaj nagminnie. W dodatku zarzuciłbym tej grze swoisty brak balansu. Walki - a tych jest tutaj od groma, bo nie oszukujmy się, że Alice jest czymś innym, niż tylko grą akcji w niecodziennych realiach - kosztują nas na ogół masę życia i many, które można oczywiście co krok uzupełnić za pomocą różnych lewitujących fiolek, ale jest tego tutaj za dużo!!! Często odnosiłem wrażenie, że gra bardziej jak na akcji koncentruje się na ciągłym leczeniu głównej bohaterki. Mana też się kończy co parę strzałów i trzeba szukać jakiś itemów albo posiłkować się nożem. Bogu dzięki ten jako tako sprawdza się nawet w starciu z nieco silniejszymi przeciwnikami. Reszt broni też jest całkiem ciekawa: mamy tutaj różne laski, np. zamrażającą przeciwników czy emitującą laser, piekielne pozytywki, karty do rzucania i inne, z tym że brak im wszystkim jest tego czegoś, powera z ich korzystania. Są bezpłciowe. Przeciwnicy: diabełki, żołnierze-karty, jakieś wielkie robaki, zjawy i upiory, znalazły się też roboty. W sumie to wszystko jest "takie se". Walki z bossami wypadają nieco chaotycznie. Źle, źle, źle...
Co więc może się w Alicji podobać? Design tego wszystkiego - maszkar i otaczającego tytułową bohaterkę świata. Klimat - pokręcony, mroczny, pełen niepokoju, ale także i senny - również. Fajnie wypadły wszystkie napotykane przez Alicję postacie: Kot, Królik, Kapelusznik... nie, Królowa Kier zawodzi i wygląda jak jeszcze z innej bajki. Plansze są na ogół porządnie wykonane, szczególnie ciekawie wypadła mapa osadzona w królestwie pionków do gry na szachownicy.
W sumie nie wiem, co mam o tej produkcji powiedzieć. Przy jednym posiedzeniu grało mi się lepiej, przy następnym gorzej. Mam mieszane uczucia z przewagą zawodu. Po latach na pewno Rune wypadło znacznie lepiej do American McGee's Alice. Na szczęście ta doczeka się wspomnianego... czegoś, na co czekam, może więc świetność serii zdoła mnie jeszcze przyćmić?
komentarzy: 15
05 sierpnia 2009, 18:00
15 komentarzy do tego wpisu: 
Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować
![gram.pl gram.pl[link]](/www/01/img/menu_grampl.gif?h=1)
zobacz kanał RSS tego wpisu
wróć na stronę główną
Frytkasis : 05 sierpnia 2009, 18:45
Pomyślisz że wytykam błędy ale to dla twojego dobra :P Dodałeś jedno 0 za dużo w 2001 xD Ja już taki drobiazgowy jestem, w ani jedną grę nie grałem, nie mój gatunek. Ale fajnie, że nie zakopujesz starych bardzo dobrych tytułów. Szacun. Też czasem wracam do świetnych gier sprzed lat np. teraz męczę NFS MW ^^ to dopiero gra ;)
odpowiedz
Wujek-Alfred : 05 sierpnia 2009, 18:48
O grach nie slyszalem ;o ~Łał cos nowego ;] A nie polecil bys Diablo II :O
odpowiedz
Thompson : 05 sierpnia 2009, 18:54
Poleciłbym. Ale nie wiem, o co ci z tym chodzi... Co do Alicji, screeny dodam później, bo jeszcze żadnych ciekawych nie znalazłem.
odpowiedz
LittleBigLegend : 05 sierpnia 2009, 19:00
Jestem młodym wilkiem i w te gry nie grałem ;/ Choć widzę strasznie sie zestarzały i już nie zachwycają. Choć liczy sie klimat a to jak napisałeś ma Rune. Tylko że w nie nei zagram ;/
odpowiedz
gitarka : 05 sierpnia 2009, 19:30
Alice chyba chwalą właśnie za klimat.
W obie gry nie grałem. Ze starszych tytułów to z chęcią powróciłbym do Return to castle wolfenstein :)
odpowiedz
Arthizo : 05 sierpnia 2009, 19:51
Ja także w obie gry nie miałem przyjemności grać, ale o Alice dużo słyszałem, że klimat taki nieco pokręcony i w ogóle. :P Ja czekam na film Tima Burtona, Alicja w Krainie czarów, z Deepem w jednej z ról. :)
odpowiedz
radosiewka : 05 sierpnia 2009, 22:09
W obydwie gry z chęcią bym zagrała, szczególnie w Rune - screeny prezentują się ładnie, a mało jest dzisiaj tego typu gier:D Chyba jeszcze w żądnej grze nie sterowałam Wikingiem.
Ostatnio też nowe produkcje mnie tak nie wciągają - za to np. Planescape Torment czy Heretic jak najbardziej:D
odpowiedz
Szkutnik : 05 sierpnia 2009, 22:28
Tak szczerze to nawet nigdy nie słyszałem czegokolwiek na temat tych gier. Właściwie to pewnie dlatego, iż w latach w których się ukazały, byłem 10-letnim smarkaczem, który czas wolny spędzał w inny sposób niż przy grach.
odpowiedz
DarkWolf_PL : 05 sierpnia 2009, 23:28
w rune nie grałem ale po screenach widze ze prezentuje się niezłe natomiast w alice grałem jest to klasyk i to właśnie klimat stanowi o jej wyjątkowości i jest jej najwiekszą zaletą
odpowiedz
deecom : 06 sierpnia 2009, 15:21
W Alice nie grałem zbyt długo, w Rune prawie w ogóle, a było to spowodowane innym hitem jakim jest Severance: Blade of Darkness, przy którym Rune jest po prostu cienki. Chociaż jak można bić innych członkiem (jak to ująłeś ;) w Severance można było rzucać i bić różnymi częściami ciała ale członkiem nie :P) Aż mam ochotę coś pociachać :) szkoda tylko, że Vista jest taka oporna, na stare tytuły. Co do Alice, to po tym arcie na pewno czekam na jakieś nowe wieści, o których nic nie wiadomo od tamtej pory.
http://helldescent.com/wp-content/u...twork-tn.jpg
odpowiedz
SerwusX : 06 sierpnia 2009, 20:06
Zawsze twierdziłem, że gry old'schoolowe są zajebiste.
odpowiedz
jojok21 : 12 sierpnia 2009, 13:28
W żaden z tytułów nie grałem, o Alicji słyszałem wiele dobrego, ponoć niezła psychodela tam jest ;)
Arthizo ma rację, film może być ciekawy, głównie dzięki obsadzie.(Deep ^^)
odpowiedz
Thompson : 12 sierpnia 2009, 17:21
Tyle że TEN film nie ma za wiele z TĄ grą...
odpowiedz
Airwalker : 13 sierpnia 2009, 14:49
Przymnij mnie do znajomych - posypały się degrady i nie chcę mieć z nimi nic wspólnego (to ja kaucz) ;]
odpowiedz
Thompson : 13 sierpnia 2009, 16:26
Cholera!!! Przyjmę, jak wrócisz, bo na razie, nie wiedząc kto-co, ciebie odrzuciłem. :\
odpowiedz