Recenzja - Dragon Age: Origins
recenzja, PS3, Dragon Age Origins, BioWare, EA

Największy i najbardziej wyhype’owany cRPG 2009 roku. Produkcja reklamowana mianem mrocznej opowieści fantasy. Czy to prawda? Nie do końca mógłbym się zgodzić, ale jest w tym ziarno prawdy. Na dodatek twórcy zapowiadali Dragon Age, jako duchowego spadkobiercę legendarnego już Baldur’s Gate. Czy podołali temu zadaniu? Dzisiaj spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.
Opisując Dragon Age: Początek należy na samym wstępie zaznaczyć, że sedno rozgrywki stanowi fabuła. Moralne rozterki i częste wybory w grze z godziny na godzinę coraz bardziej przykuwają do monitora. Z godziny na godzinę akcja nabiera tępa.
Zaczynając naszą przygodę z Dragon Age musimy ustalić pochodzenie naszego dzielnego wojaka. Do wyboru jest aż sześć początkowych ścieżek fabularnych. Możemy rozpocząć rozgrywkę jako człowiek, elf lub krasnolud, a dla każdej z ras zostały przewidziane trzy origins story. Kolejno możemy się wcielić w człowieka szlachcica; leśnego elfa bądź elfa z miejskiego getta; krasnoluda z kasty szlacheckiej lub chłopskiej. Jako ostatnią z początkowych przygód możemy obrać drogę poznania arkanów magicznych, która niedostępna jest dla krasnoludów. Bez względu na wybraną przez nas rasę na początku czeka nas około 3 godzinna opowieść o pochodzeniu naszej postaci. Gdy ją ukończymy, niezależnie od podjętej przez nas decyzji, ścieżka fabularna zlewa się w jeden nurt. Na dobre rozpoczynamy podbój Fereldenu.
Tak jak to zwykle w grach fabularnych bywa, jakkolwiek by się nie waliło i paliło, to na nasze barki spada uratowanie świata. W Dragon Age wcielamy się w Szarego Strażnika – wojownika przeznaczonego do walki z pomiotami. Ale zaraz? Zapytacie pewnie co to są pomioty? Owe kreatury to nasi główni wrogowie. Przez setki lat siedzieli sobie głęboko pod ziemią na Głębokich ścieżkach, aż tu nagle ni z tego ni z owego zachciało im się podboju ludzkości. Stało się to głównie za sprawą tego, iż ich przywódca – ogromny smok zwany Arcydemonem wezwał ich do powstania i zalania świata plagą. Aby uchronić się przed spoilerami i ewentualnym zepsuciu komuś zabawy powiem tylko, że to nam przypadnie wbicie miecza w ogromny kark demona.

No dobrze, dobrze, ale jak tego dokonać? W pojedynkę? Nie, to niewykonalne. W pojedynkę co, najwyżej możemy obciąć paznokcie u nóg Arcydemonowi.
Do pomocy możemy skompletować sobie czteroosobową drużynę, a jej członków mamy możliwość zmienić w określonych momentach rozgrywki. I tak, wędrówkę z nami może rozpocząć emanująca seksapilem czarodziejka Morrigan, czy wielki wojownik Sten (przemawiający głosem Piotra Fronczewskiego), czy królewski bękart – Alister. Niezależnie od tego, przed naszą drużyną stoi nie lada wyzwanie, któremu trudno będzie sprostać.
Skoro już o poziomie trudności mowa, ten bowiem w Dragon Age jest bardzo wysoki. „Normalny” to odpowiednik „wysokiego” w innych grach, a „niedzielny gracz” jak najbardziej na tym trybie sobie nie poradzi. Nawet na najniższym poziomie trudności walki są wymagające i każdy krok musimy przemyśleć, aby podejść przeciwnika z odpowiedniej strony.
Skoro o walce mowa, jak na cRPG od BioWare przystało jest wymagająca i skomplikowana. Twórcy oddali nam do dyspozycji, w wersji na komputery osobiste aktywną pauzę, a konsolowej – znane z np. Mass Effect – okrągłe menu. Czy to się sprawdza w praktyce? Trudno powiedzieć. Dla jednych jest do wygodne rozwiązanie, dla innych nie. Mnie osobiście okrągłe menu przypadło do gustu. W szybki i prosty sposób mamy możliwość odnaleźć większość potrzebnych przedmiotów / skilli czy taktyk. W wersji na PC takowym przypisujemy skróty klawiszowe.
W grze twórcy oddali nam również możliwość wpływu na fabułę poprzez podjęcie określonych wyborów. Tak na przykład możemy decydować o czyjejś śmierci bądź uniewinnieniu, czy brać czynny udział w dyskusji między postaciami i wpływać na ich decyzję (poprzez wysoko rozwiniętą umiejętność perswazji). Niestety często zdarzają się sytuacje, że niezależnie od wypowiedzianej przez nas kwestii, zachowanie danego NPC będzie takie samo.Cóż, nie można mieć wszystkiego.

No dobrze, dobrze, ale jak tego dokonać? W pojedynkę? Nie, to niewykonalne. W pojedynkę co, najwyżej możemy obciąć paznokcie u nóg Arcydemonowi.
Do pomocy możemy skompletować sobie czteroosobową drużynę, a jej członków mamy możliwość zmienić w określonych momentach rozgrywki. I tak, wędrówkę z nami może rozpocząć emanująca seksapilem czarodziejka Morrigan, czy wielki wojownik Sten (przemawiający głosem Piotra Fronczewskiego), czy królewski bękart – Alister. Niezależnie od tego, przed naszą drużyną stoi nie lada wyzwanie, któremu trudno będzie sprostać.
Skoro już o poziomie trudności mowa, ten bowiem w Dragon Age jest bardzo wysoki. „Normalny” to odpowiednik „wysokiego” w innych grach, a „niedzielny gracz” jak najbardziej na tym trybie sobie nie poradzi. Nawet na najniższym poziomie trudności walki są wymagające i każdy krok musimy przemyśleć, aby podejść przeciwnika z odpowiedniej strony.
Skoro o walce mowa, jak na cRPG od BioWare przystało jest wymagająca i skomplikowana. Twórcy oddali nam do dyspozycji, w wersji na komputery osobiste aktywną pauzę, a konsolowej – znane z np. Mass Effect – okrągłe menu. Czy to się sprawdza w praktyce? Trudno powiedzieć. Dla jednych jest do wygodne rozwiązanie, dla innych nie. Mnie osobiście okrągłe menu przypadło do gustu. W szybki i prosty sposób mamy możliwość odnaleźć większość potrzebnych przedmiotów / skilli czy taktyk. W wersji na PC takowym przypisujemy skróty klawiszowe.
W grze twórcy oddali nam również możliwość wpływu na fabułę poprzez podjęcie określonych wyborów. Tak na przykład możemy decydować o czyjejś śmierci bądź uniewinnieniu, czy brać czynny udział w dyskusji między postaciami i wpływać na ich decyzję (poprzez wysoko rozwiniętą umiejętność perswazji). Niestety często zdarzają się sytuacje, że niezależnie od wypowiedzianej przez nas kwestii, zachowanie danego NPC będzie takie samo.Cóż, nie można mieć wszystkiego.
Ocena: 9- / 10 Plusy:
- fabuła!
- moralne wybory
- grafika od strony artystycznej
- ciekawy system walki i rozwoju postaci
- Muzyka
Minusy:
- grafika od strony technicznej
- niewygórowany poziom trudności
- częste bugi
- brak dubbingu głównej postaci
komentarzy: 18
03 lutego 2010, 21:34
8 komentarzy do tego wpisu: 
Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować
![gram.pl gram.pl[link]](/www/01/img/menu_grampl.gif?h=1)
zobacz kanał RSS tego wpisu
wróć na stronę główną
Kirabaxior : 03 lutego 2010, 22:28
Brak dubbingu głównej postaci jest już znanym "problemem" gier BioWare. Było to i w Kotorze, i w obu NWN. OK, te gry są od Obsidianu, nie mniej BioWare promował je swoim logo.
Wybory moralne w każdej grze są świetne, najbardziej podobały mi się te w Wiedźminie.
PS. To w końcu gdzie prowadzisz blog? Na tej swojej stronie, czy na gramsajcie? Bo to trochę głupio ten sam wpis w obu miejscach. Zastanów się :>.
odpowiedz
dulak : 03 lutego 2010, 22:35
Prowadzę i tu i tu, ale main jest na dulski.eu .
odpowiedz
Kirabaxior : 04 lutego 2010, 10:41
No to jak prowadzisz tu i tu, to "tuitu" powinny być inne wpisy. Inaczej nie było się po co przenosić, skoro na dulskim i na gramie masz takich samych czytelników ;)
odpowiedz
Szarakus : 04 lutego 2010, 14:33
Swoją drogą, przy Wiedźminie Bioware nawet palcem nie kiwnęło :P A, i tego, m.in. brak dubbingu głównej postaci powinien być wielkim plusem Dragon Age, skoro to ma być 'spadkobierca BG'. Przypominam, że cRPGi to typ GIER CZYTANYCH. Powinno się chwalić zdubbingowanie wszystkich rozmów w grze, a nie ganić za brak głosu swojej postaci, ale jak ktoś się wychował na Mass Effekcie...
odpowiedz
Bezi_113 : 03 lutego 2010, 22:29
Ten brak dubbingu w główne postaci zawsze mnie w wielu grach denerwuje.
To robi z nas takiego, tępego zabójcę, który się nie odzywa .
Bo ja wiem, poziom trudności sądzę, jak najbardziej dobrze zbalansowany szczególnie mi się podoba ta taktyczność .
A grafice to się nie będę wypowiadał, wszystko doskonałe ;]
Myślę, że ten minusik mógłby zniknąć z oceny ;]
odpowiedz
Bezi_113 : 03 lutego 2010, 22:31
Sorry, za sopam, ale bardzo podoba mi się estetyka Twojego Gramsajta.
prosty ale dobry lay, i pasująca grafika do każdego wpisu ;]
odpowiedz
dulak : 03 lutego 2010, 22:36
Dziękuję, chociaż bardziej interesuje mnie w tej chwili Wasze zdanie o estetyce dulski.eu :)
odpowiedz
Ezio : 04 lutego 2010, 08:44
Nie, nie lubię zwykłych RPG:P
A co do zakładki znajomi, to nigdy nie pamiętam o niej, i o reszcie:/
odpowiedz
SerwusX : 04 lutego 2010, 19:29
No co ty? 3 godziny początkowe wspólne?! Ja to ukończyłem w 20 minut :D
Co do recenzji bardzo dobrze oddaje istotę tej gry, chociaż ocenę chyba dałbym wyższą, bo dawno żaden dobry RPG nie wyszedł (czyt. od premiery Wiedźmina).
odpowiedz
dulak : 04 lutego 2010, 20:19
Może i racja. Ale dla mnie Wiedźmin to był 12/10. Więc i tak starałem się być obiektywny :)
odpowiedz
Dr_Freeman : 05 lutego 2010, 17:25
Niestety nie przeczytam... Chyba że Spoiler Free. Napisz czy tak czy nie :)
odpowiedz
dulak : 05 lutego 2010, 18:59
spoiler free ofc :)
odpowiedz
Turlacze_Dropsa : 05 lutego 2010, 19:18
Jeżeli streszczanie całego początku gry i mówienie o Alisterze jako o "Królewskim Bękarcie" nie jest spoilerem, to ja jestem święty.
odpowiedz
Turlacze_Dropsa : 05 lutego 2010, 19:18
o, wydało się kto siedzi na channelu turlaczy XD
odpowiedz
dulak : 05 lutego 2010, 23:04
No, cokolwiek trzeba powiedzieć o fabule, chociaż troszkę, żeby wiadomo mniej więcej było o co chodzi. Ale i tak jest tego bardzo niewiele w moim tekście. Próbuję się ustrzec przed spoilerami
odpowiedz
Szarakus : 06 lutego 2010, 12:08
Nie trzeba nic mówić o fabule. To nie cda.
odpowiedz
Darticz : 05 lutego 2010, 20:35
hehe dzięki :)
odpowiedz
Revanchist : 28 marca 2010, 20:42
Enchantment?
odpowiedz