avatar

LordTyrranoos Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/LordTyrranoos

Deadfall Adventures - recenzja


0

Przyznam się szczerze i bez bicia, że nie jestem wielkim fanem przygód Indiany Jonesa, a serii Tomb Raider unikałem jak ognia do czasu premiery ubiegłorocznej edycji. Dziwnym zatem może się okazać, iż na premierę Deadfall Adventures czekałem z nieustającym zaciekawieniem i nadziejami, że Polacy z The Farm 51 wybiją się w końcu ponad przeciętność, jaką zaprezentowali graczom choćby w postaci NecroVisioN czy ostatniego Painkillera. I znowu przyjdzie mi czekać na tę chwilę, bo choć budżet nie ten, na usta ciśnie się jedynie popularne „wyszło jak zwykle”.

0

Inspiracje Indianą Jonesem są w tej grze widoczne na pierwszy rzut oka – oto butny i żądny przygód (i grubych pieniędzy, skarbów, sławy i tak dalej...) awanturnik James Lee Quatermain, prawnuk znanego skądinąd Allena Quatermaina, wplątany zostaje w walkę o starożytny artefakt rodem z samej Atlantydy, który swojemu posiadaczowi może dać niewyobrażalną moc i władzę nad światem. I choć w wielkim skrócie nie brzmi to źle, gdy dodamy do tego fakt, że o o rzeczoną zabawkę rywalizują hitlerowcy i Sowieci, dostajemy kolejną grę, w której przez większość czasu mordujemy kolejne rzesze pozbawionych choćby najbardziej racjonalnych zachowań wojaków. Nie narzekałbym, gdyby kreacja postaci została poprowadzona w sposób choćby nie odpychający od ekranu, gdyby główny antagonista nie był do bólu oklepanym stereotypem złego Niemca, posługującego się angielskim z żałosnym, „niemieckim” akcentem, gdyby w końcu fabularny zwrot stanowił choć minimalne zaskoczenie. Ale nic z tego.

W zamian otrzymujemy produkt co najwyżej średni, w którym tak naprawdę nie ma nic, co mnie osobiście potrafiło zaciekawić do tego stopnia, by z wypiekami na twarzy oczekiwać końca opowieści Quatermaina. Nie trudno się domyślić, że Deadfall Adventures jest grą akcji, gdzie przeplatają się elementy pierwszoosobowej strzelaniny oraz rozwiązywanie zagadek. O ile to pierwsze stoi na autentycznym poziomie produkcji budżetowych, o tyle łamigłówki stanowią nawet przyjemną odskocznię od masakrowania mięsa armatniego. Problem w tym, że poza czystą chęcią zdobycia nic nieznaczącego skarbu oraz achievementa, nie otrzymujemy żadnego dobrego pretekstu do zainteresowania się rozsianymi w najczęściej skrajnych punktach mapy pułapkami. Większość z nich stanowi opcjonalne wyzwanie, twórcy widocznie wyszli z założenia, że nie wszyscy będą chcieli się męczyć z ogniem, kolcami czy zapadającymi się podłogami. 

0

Jeśli zaś chodzi o zagadki, których rozwiązanie jest konieczne do dalszej kontynuacji gry, mam duże zastrzeżenie co do jasności części z nich. Quatermain posiada ze sobą notatki swojego pradziadka, na pozór zapewniające swego rodzaju wskazówki. Pozornie, w kilku przypadkach musiałem aż zajrzeć do poradnika, bowiem podpowiedzi kompletnie nie naprowadzały na odpowiedni sposób poradzenia sobie z łamigłówką, czasem także wyświetlały wytyczne do... wcześniejszych lub późniejszych zagadek. Być może tego typu niedociągnięcie wystąpiło tylko u mnie, bowiem Deadfall Adventures pełne jest błędów technicznych i bugów. Znikające postacie, zacinający się w jednym miejscu bossowie (których przemilczę – są prostym dowodem jak nie powinno się projektować tego typu pojedynków) i bohaterowie towarzyszący Quatermainowi, słowem przypadki albo jeszcze bardziej ograniczające czerpanie względnej przyjemności z rozgrywki, albo zmuszające do wczytania wcześniejszego save'a.

Warto tu także wspomnieć, że The Farm 51 nie pokwapiło się o bardziej oryginalne rozwiązanie w kwestii doboru głównych antagonistów. Całość ma miejsce pod koniec lat 30. ubiegłego wieku, kto właśnie rozpoczyna walkę o władzę nad światem wszyscy wiemy. Wymiany ognia z ludzkimi przeciwnikami skłaniają raczej do wyłączenia gry, niż do jeszcze intensywniejszej eksterminacji. Trochę inaczej wygląda sprawa tych mniej przypominających żywych przedstawicieli rasy ludzkiej, mowa o wszelakiej maści mumiach, których rzecz jasna o zaawansowaną sztuczną inteligencję nie podejrzewałem, lecz nadrabiających ilością. Najciekawsze sekwencje z bronią w ręku? Gdy dokoła ciemność lub burza piaskowa, a Quatermain z latarką w lewicy i pistoletem w prawicy rozprawia się z nadciągającymi zewsząd umarlakami. Sposobem na pokonanie zabandażowanych gagatków jest potraktowanie ich sporą dawką światła, a następnie dobicie klasycznym ołowiem – system znany z Alana Wake'a, acz zaimplementowany tutaj z dość dobrym skutkiem. Szkoda tylko, że dużo rzadziej przychodzi nam uciekać przed mnożącymi się na ekranie mumiami, niż ziewać tłukąc Niemców i Rosjan.

0

W temacie oprawy audiowizualnej jest dużo lepiej, niż początkowo można było się spodziewać. Choć gra wykorzystuje wyeksploatowany już Unreal Engine 3, odwiedzane przez nas lokacje naprawdę cieszą oczy. Egipt, Gwatemala czy nawet z pozoru „nijaka” Antarktyda zapewniają przyjemne widoki i ciekawą paletę barw. Niestety, z bliska nie jest już tak różowo, bowiem tekstury niskiej jakości psują wcześniejsze pozytywne wrażenia. W przypadku soundtracku, jak to zazwyczaj bywa w produkcjach tej klasy, nic szczególnego się nie wyróżnia. Za wyjątkiem wspomnianego już na początku żałosnego akcętu (pisownia zamierzona) „niemieckiego”, słysząc który mam ochotę zwrócić kolację. Szkoda tylko, że zbyt mało do powiedzenia na przestrzeni całej przygody, trwającej około siedmiu godzin, miał sam Quatermain, dlatego też kiepska kreacja postaci jest wyraźnie odczuwalna. 

Trzeba przyznać, że The Farm 51 zdecydowało się na bardzo ambitny projekt – wszakże Indiana Jones to postać kultowa, a ubiegłoroczny Tomb Raider, przynajmniej w moim mniemaniu, pozamiatał w temacie gier przygodowych. Deadfall Adventures to produkt co najwyżej średni, na pewno nie warty swojej ceny premierowej. Po znaczących zniżkach warto jednak zapoznać się z dziełem gliwickiego studia, bo jakiś tam klimat jest, można zawiesić oko na fajnie zaprojektowanych lokacjach, a i wybijanie mumii daje nieco frajdy. Zakończenie zaś prawdopodobnie wskazuje na planowaną kontynuację, miejmy choć złudną nadzieję, że bardziej dopracowaną. Piątka z plusem.

komentarzy: 125 lipca 2014, 15:05

1 komentarz do tego wpisu:


Prince_Miki : 31 lipca 2014, 20:37

Wygląda nawet ładnie. ;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl