avatar

JayL Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/JayL

Tom Clancy's Splinter Cell: Double Agent - recenzja.

recenzja, gra, In Flames, Splinter Cell, GIEROmaniak

Kilka słów na początek. Recenzji z GIERO nie będzie tutaj w całości. Ale - możecie to zmienić. Jak? Proste - klikajcie w link do tekstu! Wiem, niezły paradoks, ale jeśli serwis będzie miał większą ilość odsłon, w końcu te kilkanaście wejść nie będzie aż tak ważne i tekst będzie mógł lądować w pełnej wersji tutaj. To niewielki wysiłek, jak mi się zdaje, dlatego proszę - czytać Wam nie każę, po prostu kliknijcie. Dzięki.

--------------------------------------------------------

Wielkimi krokami zbliża się premiera Conviction, piątej już części słynnej serii Splinter Cell. Zapowiada się hit, choć poprzednia odsłona została przyjęta dość chłodno. Muszę przyznać, iż osobiście nie mam pojęcia, dlaczego. Ok, rzadziej chowamy się w cieniu, przemykając tym razem w pełnym świetle, ale co z tego? Przecież to wciąż przygody charyzmatycznego i szalenie niebezpiecznego Sama Fishera, wciąż, miast urządzać strzelaniny, chowamy się przed wrogami. Co więc nie spodobało się graczom?

Początek nie zapowiada żadnych drastycznych zmian – naszą misję rozpoczynamy w pod osłoną nocy w dobrze znanym kombinezonie. Zadanie przebiega w sumie bez większych kłopotów, przynajmniej dla naszego bohatera. Problemy zaczynają się po ewakuacji – Sam dowiaduje się, iż jego córka, Sara, zginęła w wypadku samochodowym. Zdesperowany, podejmuje się najtrudniejszej misji w swoim życiu – infiltracji organizacji zwanej John Brown’s Army – JBA. Musi teraz grać na dwa fronty i uważać, aby nie stracić zaufania żadnej z organizacji, gdyż spowoduje to najprawdopodobniej utratę życia. Terroryści mają w planach wysadzenie kilku najważniejszych miast świata, trzeba się więc spieszyć. O ile fabuła jest bardzo dobra, klimat produkcji nie jest już tak zachwycający, jak wcześniej. Owszem, nadal czuć ten miły dreszczyk emocji podczas skradania, ale to już nie to samo co w Chaos Theory (co nie zmienia faktu, iż gra się świetnie).

Całość do przeczytania w serwisie GIEROmaniak - zapraszam!

0

--------------------------------------------------------

You won't
Find a friendly face in the crowd,
It's quite amusing to see how you suffer

I refuse, to let you steal my delight,
Barely awake - but it strengthens my night rage
I've seen you kill many dreams,
But I got brand new armour,
And your weapons are way out of reach

How does it feel to be demolished,
Vaporized into thin air?
Strange new feeling to be nothing.

[Chorus]
All the words I hear... they don't mean a thing [x2]
All drenched in fear,
And the hate you bring

Make me bother, I dare you,
I've got the strength I need,
But I'll await my darkest moment,
When the guilt doesn't get to me.

-------------------------------------------------------

Aż dziwne, że jeszcze tego utworu nie dodałem. Świetny, a ten riff... ach, rozpływam się. Co do gry, wszystko zawarte w recenzji [kliknijcie!], powiem tyle, że nie rozumiem biadolenia co niektórych fanów. Miał być tekst o Kane & Lynch, ale jest on jeszcze świeży, a od DA mogę zapomnieć. :P Zresztą, do przeczytania na Gm jeszcze recenzja Dark Void, mojego autorstwa, także zapraszam. W ten weekend będzie również recenzja, uwaga uwaga, Napoleon: Total War! Przed premierą! I tak nieskromnie dodam, że również wyjdzie spod mojej ręki. :) O ile oczywiście nic nie nawali, bo nigdy nie wiadomo, ale już został mi tylko podbój Europy [a co to jest zmieść Austrię, Prusy, Rosję i Anglię dla Napka? Phi], zwykła kampania i kilka bitew historycznych, więc dziś powinienem większość gry przetestować. Jutro multi i pisać trzeba. W każdym razie współpraca z serwisem coraz bardziej owocna. ;)

Pozdrawiam.

komentarzy: 819 lutego 2010, 14:25

3 komentarze do tego wpisu:


Kirabaxior : 19 lutego 2010, 14:36

Reckę przeczytałem, i również namawiam do klikania - dla ciebie niewiele to znaczy, a dla takiego portalu BARDZO dużo. Sama recenzja jest fajna, ciekawie napisana, błędów nie zauważyłem(korekta działa, widać :P). Co do samej gry - mnie zdecydowanie nie spodobały się zmiany. Mam kolekcjonerkę trylogii SC, Fishera znam jako tajnego agenta, a nie jakiegoś terrorystę "Undercover". Czy tam odwrotnie.
odpowiedz

JayL : 19 lutego 2010, 20:52

Toć w DA to też tajny agent infiltrujący JBA. :P Arghhh, czepiacie się. A EK też mam, za 30zł. ^^
odpowiedz

gitarka : 19 lutego 2010, 15:15

Nie lubię skradanek. Mam na to za mało cierpliwości. :P
odpowiedz

JayL : 19 lutego 2010, 20:51

Też nie lubiłem. A potem zagrałem w coopa Chaos Theory. ;)
odpowiedz

Kaleka_Mentalny : 19 lutego 2010, 18:12

Jako fan przygód Sama Fishera powiem - Double Agent nie zasługuje w moich oczach na więcej jak 6. Gra kompletnie wyprana z jakichkolwiek emocji. A zapowiadało się wspaniale! Pierwsza misja z Juniorem bardzo mi się podobała i już myślałem, że recenzenci wylali wiadro pomyj nisłusznie. Niestety, ale potem jest tylko duuużo gorzej.
Brak wskaźnika 'skrytości' jest absurdalnie głupim pomysłem, Sam natomiast bez wsparcia Lamberta nie jest już tak fajnym bohaterem. Oby w Conviction powrócił stary, dobry Sam.
Szkoda, że gra nie ma kompletnie klimatu ani scen czy dialogów, które zapadaja w pamięć na zawsze. Finał pierwszej części, misja w pociągu w drugiej, konfrontacja z Shetlandem w trzeciej to tylko kilka przykładów scen, które sprawiają, że w Samie można się było zakochać.
odpowiedz

JayL : 19 lutego 2010, 20:50

Nie mówię, że jest to najlepsza część serii. Ale bardzo dobra, trzymająca poziom - IMO tak. Może i nie ma żadnych wyróżniających się momentów, ale zapewnia kilka godzin świetnej gry z Samem [tym samym, toć wcale się nie zmienił] w roli głównej. A wsparcie Lamberta dla mnie aż takie ważne nie jest, zresztą kilka razy się z nim kontaktujemy. Takie już życie podwójnego agenta, że często musi działać na własną rękę.
odpowiedz

Kaleka_Mentalny : 20 lutego 2010, 10:23

Jak się nie zmienił? Zmizerniał, stracił wigor i generalnie nie ma już dawnego zapału i energii. Okej, wytłumaczyli to, ale szkoda, bo tamten był fajniejszy. Sto razy.
Zapewnia kilka godzin świetnej zabawy... Dla mnie była, szczerze mówiąc, męcząca. Oprócz świetnego początku, byłem później tylko znudzony i czekałem na coś, co sprawi, że jednak wybaczę niezbyt porywające kilka godzin. Gra się skończyła, a ja zostałem bez swojego super momentu. I ciągle kłuło mnie w oczy i denerwowało, że jest tak jasno.
Aha, z fajnych momentów pamiętam jedynie dziurę za plakatem w ścianie na początku, w więzieniu. I tylko dlatego, że kojarzyło mi się z genialnym filmem "Skazani na Shawshank".
odpowiedz

JayL : 20 lutego 2010, 22:17

No cóż, klimat "trochę" się zmienił. I jeśli komuś to właśnie on najbardziej się podobał, DA może wydawać się gorszy. Sam był fajniejszy wcześniej? Cóż, ja polubiłem go po prostu jako postać, dlatego teraz tym bardziej chciałem mu pomóc.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl