avatar

JayL Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/JayL

Smokobójca - Tomasz Pacyński (recenzja)

Enklawa Magii, książki, recenzja, Pacyński, In Flames

Tekst pierwotnie ukazał się na Enklawie Magii.

Enklawa Magii - Twój serwis o grach cRPG, literaturze i fantastyce!

Niemiłe jest uczucie, które zapewne będzie towarzyszyć wielu czytelnikom po przeczytaniu bardzo dobrej książki, której autor zmarł już 4 lata temu. Tomasz Pacyński, współzałożyciel i redaktor naczelny Fahrenheita dał światu kilka powieści i multum opowiadań. Jednak, zapewne każdy się ze mną zgodzi, jeśli pisarz ma talent, ile by nie stworzył, zawsze będzie za mało...

„Smokobójca” jest zbiorem opowiadań podzielonym na dwie części. Znajdziemy tu powody zarówno do śmiechu, jak i do oglądania się przez ramię, czy aby nie stoi za nami jakiś upiór. Główny bohater całej pierwszej części – sir Roger z Mons, sławny zabójca smoków, to cham, łajdak i egoista. Jeszcze wiele podobnych epitetów pasowałoby do jego opisu, jednakże jest postacią, której nie sposób nie polubić. Roger jest stworzony wyłącznie po to, aby rozśmieszyć czytelnika – i to mu się udaje. Najczęściej poprzez sytuacje, w jakie się wplątuje, które w połączeniu z jego charakterem i stylem pisania autora potrafią rozbawić do łez. Także inne postacie postawione na jego drodze przez Pacyńskiego są bardzo dobrze zarysowane. Słowem – jeśli lubisz się śmiać, znajdziesz tu coś dla siebie.

Jednak nie samym śmiechem człowiek żyje, niektórzy lubią się bać, inni zreflektować. Dlatego to również autor zaoferuje nam w kolejnych historiach. Choć muszę niestety przyznać, iż poziom opowiadań z każdym kolejnym jest coraz niższy. Nie spada poniżej poziomu dobrego, co to to nie, ale historie zwyczajnie nie są tak dobre w wywoływaniu uczuć, jak perypetie rycerza. Czyta się je bez przymusu, nawet z odrobiną przyjemności, ale po tym, co poznaliśmy wcześniej, nie są już w stanie mocniej zaciekawić. Mimo iż pomysły na historie są dość intrygujące, czegoś tu brakuje. Przykładowo, w moim odczuciu, jedno z opowiadań skończyło się, nim na dobre zdążyło się zacząć... A szkoda, bo ich bohaterowie w większości są niewiele gorsi od sir Rogera. Może gdyby odmienić kolejność opowiadań, ogólny odbiór zbioru byłby inny, a tak ocena zdaje się ciut zaniżona, gdyż po bardzo dobrym, miejscami wręcz świetnym, początku, mamy „tylko” dobrą końcówkę. A przecież ważniejsze od tego, jak się zaczyna jest to, jak się kończy.

Autor zastosował narrację trzecioosobową, co wg. mnie jest chyba najlepszym rozwiązaniem w tego typu książkach. Dzięki temu można chociażby przedstawiać urywki jakichś wydarzeń , aby wzbudzić ciekawość, a potem dopiero pisać, jak do tego doszło, co też Pacyński kilka razy uczynił ze skutkiem bardzo dobrym. Swe historie osadził w mrocznym świecie przypominającym nasz (nie ma innych ras prócz ludzi), w którym jednakże znajdzie się miejsce dla smoka czy innych bestii. Niekoniecznie materialnych...

Pacyński nie pisał bajek dla dzieci, wydarzenia przez niego przedstawiane są dorosłe, często brutalne i wulgarne. Autor nie boi się pisać dosadnie i „rzucać mięsem”, gdy sytuacja tego wymaga (choć zauważyłem pewne niekonsekwencje w używaniu mocnego słownictwa), za co mu chwała – chyba najgorszą możliwą rzeczą jest wymyślanie krwawych historii i jednoczesne opisywanie ich kwiecistym i delikatnym słownictwem. Ogólnie rzecz biorąc, jego styl pisania bardzo mi się spodobał – dosadny język, świetne żarty sytuacyjne, brak zbędnych opisów przyrody i ogólna surowość, tak specyficzna dla słowiańskiej fantastyki.

Nie raz szczerze zaśmiejemy się czytając o Smokobójcy, czy wystraszymy poznając losy Ramireza – bohatera jednego z opowiadań w drugiej części zbioru (choć muszę przyznać, że im dalej, tym mniej straszno). Dialogi co prawda nie „kopią”, książka ta nie jest dziełem sztuki, ale solidnym rzemiosłem, które może umilić czytelnikom kilka godzin. Gdyby nie wspomniane wcześniej momenty lekkiej słabości, kiedy, co prawda, czyta się przyjemnie, ale nie odczuwamy żadnych silniejszych emocji, tom ten wylądowałby u mnie na pokazowej półce. A tak, cóż, co prawda przez większość czasu jest bardzo dobrze, są jednakże fragmenty, które decydują o tym, iż książki świetną nazwać nie można.

------------------------------------------------------

 

Hopeless times approach
Just give into the chaos
Strangely I find comfort here
Impatient and curious of what may come

...And so the rampage begins
Against the headache I can't win

[Chorus:]
Drain Me
Keep me in the dark
I don't want to take part
Prefer to be forever numb

Nothing great can come out of this
But I'm hostage to myself
I fear I might collapse on the razor's edge
And I fear I'll realize when it's too late

...And so the rampage begins
Against the headache I can't win

[Chorus]

Sleepless again

I need to ease my mind
And kill what burns inside

Sleepless again

I can't win

[Chorus]
Hopeless times approach Just give into the chaos Strangely I find comfort here Impatient and curious of what may come ...And so the rampage begins Against the headache I can't win [Chorus:] Drain Me Keep me in the dark I don't want to take part Prefer to be forever numb Nothing great can come out of this But I'm hostage to myself I fear I might collapse on the razor's edge And I fear I'll realize when it's too late ...And so the rampage begins Against the headache I can't win [Chorus] Sleepless again I need to ease my mind And kill what burns inside Sleepless again I can't win [Chorus]

------------------------------------------------------

Solówka - mmmm. ^^ Utwór genialny, choć ma swoje słabsze momenty (wokal w niektórych miejscach mi się nie podoba), które jednak jego świetności nie umniejszają. I za to wielbię ten zespół.

BTW widzę, że właściwie wszystkie żądania co do gs'ów się powoli spełniają (chociażby opcja wyświetlania w określonym terminie, tagi, wyszukiwarka - jest już prawie idealnie :P). Nono. 

W szkole we znaki daje się krótki pierwszy semestr. Po miesiącu względnego spokoju i oswajania się, teraz jest min. dwie klasówki na tydzień + oczywiście kartkówki. Oby do świąt...

Pozdrawiam.

 

komentarzy: 417 października 2009, 14:49

2 komentarze do tego wpisu:


cedricek : 21 października 2009, 16:21

Widzę, że na EM Ci idzie dobrze ^^
No i TO jest recenzja, choć wybacz, ale książki nie kupię... mam za dużo do czytania ;D
(Ciekawe dlaczego...;] )
odpowiedz

JayL : 21 października 2009, 17:34

Ee... a wcześniejsze to nie recenzje? Nie do końca kapuję, co chciałeś powiedzieć. :P
odpowiedz

cedricek : 23 października 2009, 18:55

Podkreślenie, ze TO jest recenzja, to nadanie temu wyrazowi szczególnego podkreślenia, akcentu. Mówiąc ,,to jest coś" nie mówimy dokładnie ,,TO jest coś" ;]
Więc, podkreślając ,,to" daję znać do zrozumienia, że ta konkretnie recenzja podoba mi się w sposobie jej zapisu.

odpowiedz

JayL : 24 października 2009, 13:35

Ale i "to jest coś" odbiera się jako stwierdzenie, iż poprzednio hmm oceniane twory nie były tym czymś. :P Ale skoro nie to miałeś na myśli, to ok. ;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl