avatar

JayL Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/JayL

World of Goo - recenzja.

Świat Glutów zawojował cały nasz świat. Świetnie świadczy o tym chociażby średnia ocen na GameRankings wynosząca obecnie 92.63% z 19 recenzji wersji PC. I mnie, grającego w demo, oczarowały te przefajne, pozytywnie zwariowane i pokręcone stworzonka.

W Polsce gra ukazała się nakładem firmy City Interactive, znanej głównie z budżetowych FPS’ów i całkiem fajnych przygodówek, w cenie zaledwie 20zł. Piszę „zaledwie” jednak kwota ta jest jak najbardziej odpowiednia. W wydaniu co prawda nie ma nic prócz płytki z grą (na CD, co jest dziś rzadkością w przypadku nowości), ale nie uważam, żeby za tę innowacyjną, ale jednak budżetową i prostą grę ktoś chciał zapłacić więcej.

Kiedy już nabyłem pełną wersję, czym prędzej ją zainstalowałem – w końcu chyba każdy gracz marzy o takiej odskoczni po dziesiątym uratowaniu świata z rzędu. Z początku było bardzo fajnie, przechodziłem kolejne etapy z użyciem różnych rodzajów Glutów, jednak im dalej tym... nudniej. Największą wadą produkcji w moich oczach jest zbytnie eksploatowanie pomysłów. Właściwie każdy poziom polega na budowaniu wieży bądź mostu. Pojawiają się różne urozmaicenia w postaci kolców, wszelkich „niszczarek” czy płomieni, które podpalają niektóre rodzaje Glutów. Mimo to im dalej, tym mocniej odczuwałem zwyczajne znużenie. Poziomy są w większości zaprojektowane z pomysłem i lekkim bzikiem, dzięki czemu każdy kolejny zaskakuje, choć niektóre po prostu irytują (przykładem jeden, w którym trzeba wystrzeliwać Gluty pod odpowiednim kontem, aby lecąc po paraboli okrążyły planetę i połączyły się odpowiednio ze swoimi kolegami pod nią). Na szczęście pomysłowe przeważają nad denerwującymi, dzięki czemu ogólnie jest w tej kategorii całkiem nieźle.

Plansze te są całkowicie dwuwymiarowe, jakby ręcznie malowane, dzięki czemu mają swój specyficzny urok. Po pewnym czasie trafiamy także na etapy „3D”, co jest miłym urozmaiceniem. Ogólnie do wyglądu przyczepić się nie mogę. Gluty są odpowiednio glutowate, kursor także jest fajnie pomyślane. Strona techniczna gry jest dopracowana, wszystko trzyma odpowiedni klimat i cieszy oko.

Gluty wykorzystywane do tworzenia konstrukcji występują w kilku (-nastu?) rodzajach. Zwykłe czarne po prostu łączą się ze swoimi dwoma lub trzema koleszkami, zielone można używać wielokrotnie, brązowe (?) są łatwopalne, białe to jakby mocniejsza wersja standardowych. Są Gluty którymi można strzelać, których nie da się przebić, wbijające kolce w każdą powierzchnię, balony i tak dalej, i tak dalej. Ogólnie jest tego sporo, co stwarza jeszcze więcej możliwości konstrukcji poziomów. Najczęściej jednak jest tylko jedna słuszna droga – jeśli usiłujemy dostać się do rury (która wsysa Gluty, od liczby których zależy, czy przejdziemy dalej) w inny sposób, możemy nie ukończyć etapu. Czasem na szczęście są flashbacki umożliwiające cofnięcie kilku ruchów, zielone Gluty można też odczepić i prawie wsadzić do rury niestety nie zawsze któraś z tych możliwości występuje, więc zdarza się, iż etap trzeba powtarzać od samego początku, co okropnie irytuje. Jest jednak opcja pominięcia etapu (w sumie zdaje mi się, że można ich ominąć całkiem sporo – po skończeniu gry miałem jeszcze kilkanaście takich możliwości), za co plus.

Oprawa audio wpasuje się w klimat równie idealnie jak grafika. Gluty wydają śmieszne odgłosy, muzyka jest zazwyczaj szybka i przyjemna. Głosów i tekstów mówionych tu nie ma – fabuła przedstawiana jest w postaci ubogich cut-scenek, których bohaterowie także wydają jedynie przeróżne odgłosy. Na szczęście to nie historia jest tu najważniejsza...

A co jest największym plusem World of Goo prócz pomysłowości i niezaprzeczalnej innowacyjności? Bezsprzecznie humor. Pomijam już same Gluty, ich wygląd i odgłosy. Do śmiechu najczęściej doprowadzał nas będzie niejaki Artysta Malarz, który na wszystkich etapach pozostawił swój komentarz, prawie zawsze zabawny w specyficzny sposób.

Jego teksty, odgłosy głównych „bohaterów”, specyficzna grafika i muzyka – to wszystko wpływa na bardzo przyjemny odbiór produkcji. Po demie byłem nienasycony, jednakże pełna wersja spowodowała uczucie przejedzenia. Wszystko ładnie pięknie, ale pomysły są tu zbytnio wyeksploatowane, niektóre etapy zwyczajnie chore i irytujące. Cóż, grając po godzinkę, dwie dziennie może i jest to naprawdę świetna produkcja, jednakże mi znudziła się już w połowie. Dodatkowo jest tylko na raz. Naprawdę nie wiem, co cały świat w niej widzi, choć nie zmienia to faktu, iż przez większość czasu bawiłem się co najmniej dobrze – po prostu nie uważam jej za aż tak fenomenalną.

Ocena 7-/10
Plusy:
- pomysłowość
- innowacyjność
- Gluty
- humor
- oprawa audiowizualna
- cena

Minusy:
- po pewnym czasie nudzi – praktycznie wciąż robimy to samo
- potrafi zirytować
- gra na raz
----------------------------------------------------------

In your world, the day is no threat
in my world, there is an absence of light
"genetic superior cell" controlled
by the fathomless and unbearable

a radical new Form of plastic and rage
biologically optimized
but with a strangling pulse

in your world, you find me worthy
in my world, I "parashoot" my life
a virtual drugstore populated
by the fathomless and unbearable

machine, meat and blood
in an intimate relationship
the new - superior -
more effective than all the preceding

when we can no longer
cry and reality is torn
then it's easy to forget
that the responsibility lies on us all

in your world, the night is no threat
in my world, the darkness
transforms to a vision of hell
populated by fathomless and unbearable

-------------------------------------------------------

Colony z Colony, czyli mojej pierwszej płytki In Flames, od której zaczęła się moja miłość. ;) Ten album rządzi od pierwszej do ostatniej sekundy i kropka. 

W new school ani dobrze, ani źle. Ale spróbujcie zinterpretować sobie "Przeszłość - to dziś, tylko cokolwiek głębiej." - może i ja nie jestem jakoś specjalnie twórczy, ale z pomocą musi mi przyjść net... Nie znaczy, że proszę Was o pomoc, napiszę do wujka Gugla, ale tak tylko piszę, żebyście zobaczyli z czym się męczę. :P A dopiero co skończyłem pisać 2-stronną notatkę...

Z gier porzuciłem Diablo 2 - nie wiem, co ludzie widzą w tej grze. Lata się i tłucze mobków, którzy nie stanowią żadnego wyzwania, lokacje są losowe i póki co jedna w drugą identyczne. Itemizacja słaba imo, jak zawsze godzinami wybieram broń i pancerz, tak tu mi się zwyczajnie nie chce... Wziąłem się za Splinter Cell: Pandora Tommorow, niedługo pewnie skończę, bo gra dobra. ;) I trza pamiętać wpisać Double Agent'a na listę gwiazdkową...

Pozdrawiam.

komentarzy: 806 września 2009, 12:27

8 komentarzy do tego wpisu:


Cubass : 06 września 2009, 12:48

Owszem, gra czasem potrafi zirytować, ale i tak według mnie zasługuje na ocenę co najmniej 8+. :) A recka jak zwykle dobra.
odpowiedz

LordTyrranoos : 06 września 2009, 13:09

Ja wystawiłem dziewiątkę, Twoja ocena IMHO zdecydowanie za mała. To jedna z najlepszych gier niezależnych w historii, więc coś tu się nie zgadza... Recenzja dobra ;)).
odpowiedz

kaczek93 : 06 września 2009, 13:15

Grałem w WoG i gra wcale nie przypadła mi do gustu, bo paru etapach przestałem w nią grać więc niestety nie mogę skonfromitować swoich pogladów z twoja recenzją. Sama renenzja bardzo dobra. Pozdro
odpowiedz

JayL : 06 września 2009, 19:31

LT - Najlepszych wg. ogółu, ja jednak piszę w 90% subiektywnie [90, bo czasem napomknę, że dany element może w ludziach wzbudzić odmienne uczucia :P], więc opinia mas mi zwisa. :P Dla mnie więc wyższe stany średnie. ;)
odpowiedz

ZO_S_O : 07 września 2009, 21:02

Słyszałem o tej gierce... fakt, jest nieprzeciętna, ale wg. mnie tylko jeżeli chodzi o sama rozgrywkę... Poza tym chyba nic specjalnego. Z oceną się zgadzam.
U mnie rok w szkole dopiero co się zaczął, a co poniektórzy (belfrowie) juz zachodzą za skórę...
odpowiedz

Paratus : 07 września 2009, 21:35

7- to najniższa ocena z gramsajtowej recenzji jaką miałem okazję przeczytać :) Niestety w tytuł nie grałem a szkoda.
LT - recenzja za mała? Ja bym ją określił w sam raz. Nie przynudza i jest konkretna.
odpowiedz

JayL : 09 września 2009, 20:16

Paratus - looknij do recki Carrie - dałem bodaj 6+, a i Pilipiukowi [co powinieneś widzieć :P] w Panu Wilków wlepiłem 5. Oj nie zagląda się do wujcia JayL'a, nie zagląda. :P Albo się ma sklerozę. ;)
odpowiedz

Kaleka_Mentalny : 12 września 2009, 08:09

Ee tam, ja przeszedłem pratycznie a jednym zamachem i wcale mi się nie znudziło, ani nie zirytowało (no, oprócz jedneo etapu,który pominąłem). Ocena - za niska, ale ważne, że twoja ;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl