avatar

JayL Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/JayL

Drewniana Twierdza - Andrzej Pilipiuk (recenzja)

 Tekst pierwotnie ukazał się na Enklawie Magii.

Enklawa Magii - Twój serwis o grach cRPG, literaturze i fantastyce!

Po raz kolejny, trzeci już, wyruszyłem w podróż wraz z Markiem, Staszkiem i Helą. Jak widać, powracam szczęśliwie i gotów jestem przedstawić wszem i wobec odczucia z tejże wędrówki. A są one mieszane...

Największym plusem trzeciego tomu „Oka Jelenia” jest... wydanie. Wszystkie tomy tejże sagi stylizowane są na stare księgi. „Drewniana Twierdza” otrzymała kolor, którego ja, jako ignorant pod tym względem, nie jestem w stanie określić. Ciemnobrązowy? Ciemnoczerwony? Ale w sumie kogokolwiek to interesuje? Ważne, że ładnie wygląda. Pod względem wizualnym w moim rankingu tom numer trzy jest na pierwszym miejscu ze wszystkich dotychczas wydanych tomów (mogę to śmiało stwierdzić, gdyż miałem już w ręku także tom czwarty i póki co ostatni – „Pana Wilków”). Cóż, zapewne większość czytelników interesuje zawartość książki, a nie jej oprawa, tak więc przejdę do konkretów. Będą one dotyczyły fabuły tegoż tomu, dlatego lojalnie proszę osoby nie zaznajomione z historią o ominięcie następnego akapitu.

Marek odpłynął na pokładzie „Srebrnej Łani” do Bergen, gdzie dotarł w dość ciężkim (z rozłupaną czaszką...) stanie. Nanotech jednak bez większych problemów sobie z raną poradził i po niedługim czasie bohater zaczął realizować swój cel – poszukiwanie alchemika Sebastiana, który rzekomo przebywa w mieście. Tymczasem Hela ze Staszkiem są w drodze do Uppsali, gdzie dostanie się zleciła im Łasica. O nich jednak nic więcej powiedzieć nie mogę, gdyż prawie od razu po spotkaniu z nimi jesteśmy świadkami dramatycznych wydarzeń.

Jest w fabule sporo elementów, które z założenia miały wprowadzać czytelnika w osłupienie, wywoływać kwestie „O cholera...” itp., jednak w praktyce kompletnie nie robią wrażenia. Zdradzę tylko, że bohaterowie napotkają pewnych dość silnych przeciwników, którzy chcą przeszkodzić ich misji. Nie mogę powiedzieć o nich nic więcej, ponieważ to właśnie oni we własnej osobie, a także ich środki mają wywołać szok. Racja, na mnie nie podziałały, ale w waszym przypadku może być kompletnie odwrotnie, gusta i wymagania są w końcu różne. Autor w każdym razie ma bardzo dobre pomysły, gorzej trochę z ich wykorzystaniem. Ogólnie tom ten czytało mi się jeszcze gorzej niż tom pierwszy, „Drogę do Nidaros”. Tam w kilku momentach śledziło się fabułę z zapartym tchem, choć przez lwią część czasu nie działo się nic ciekawego. Tutaj występuje podobna sytuacja, z tą różnicą, że elementy mające przykuć uwagę tego nie robią. Jest to dość dziwna sytuacja, gdyż styl pisania autora jest dość fajny. Czyta się szybko i przyjemnie, mimo, iż niewiele się dzieje tekst nie odrzuca.

Pilipiuk na szczęście opanował się trochę ze wciskaną wszystkim erudycją. Teraz każdy zna się na tym, na czym powinien. W sadze tej, o czym zapomniałem we wcześniejszych recenzjach wspomnieć, można dostrzec niewątpliwy walor edukacyjny (dowiadujemy się np. co nieco o geograficznych aspektach Półwyspu Skandynawskiego). Jest to na pewno zaleta, jednak nie poprawia to wrażeń odnoszonych podczas czytania.

A te, jak już wspomniałem, najlepsze nie są. Mimo dobrych pomysłów czegoś w książce Andrzeja Pilipiuka brakuje. Ciężko mi powiedzieć czego dokładnie, jednak wydaje mi się, że słabość książki tkwi w warsztacie autora, którego umiejętności nie wyrastają ponad przeciętność. To, czego najbardziej mu brakuje, to umiejętność przyciągnięcia czytelnika, sprawienia, że nawet gdyby nic się nie działo, ten oczekiwałby w napięciu przyszłych zdarzeń. Tego tu nie ma. Nie powiem, żeby czytanie było nieprzyjemne, jednak książka ta nie ma zbytnich szans w starciu z innymi, ciekawszymi zajęciami. No, chyba, że ktoś takowych akurat nie ma, wtedy to całkiem niezły sposób na spożytkowanie wolnego czasu.

Po skończeniu drugiego tomu miałem nadzieję, że autor utrzyma formę i kolejne tomy będą co najmniej tak samo dobre. Niestety, tom trzeci jest póki co najsłabszy. Mówi się jednak, że czasem by zrobić dwa kroki do przodu, trzeba zrobić jeden do tyłu. Oby autor dobrze wykorzystał swoje dość zwariowane pomysły w „Panie Wilków”, a może wyjść z tego naprawdę dobra książka.

Ocena: 6+/10


Łukasz „JayL” Jakubczak
-------------------------------------------------------

 

 
I'm digging with my finger tips
I'm looking at the ground I stand upon
I'm searching for fragile bones
(Evolution)

I'm never gonna be refined
Keep trying but I won't recellulate
Sure we have come far in time
(Watching down grade)

And I'm sorry, I don't believe
By the evidence that I see
That theres' any more left of me

It's evolution...
Just evolution...

And I, I do not dare deny
The precinct reached it's time
It's right here, it's controling my mind
And why? Do I deserve to die?
Anominated by
It's said before it's locked up inside

I was hoping to get around with you
I'm betting that the species will survive
The whole time getting inside you
(Evolution)

And who evers gonna find these bones
Their gonna wanna keep them in a jar
The number one virus caused by
(Whole creation)

And the planet may go astray
In a billion years I say
Those mother fuckers who alternated

It's evolution...
Just evolution...

And I, I do not dare deny
The precinct reached It's time
It's right here, it's controlling my mind
And why? Do I deserve to die?
Anominated by
They said before it's locked up inside

Take a look around
Nothing was that changed
Take a look around

I, I do not dare deny
The precinct reached the time
It's right here, it's controlling my mind
And why? Do I deserve to die?
Anominated by
They said before it's locked up inside

Why! (Why?)
Why? Do I deserve to die?
(Do I deserve to die? Why?)
-----------------------------------------------------
Korna ogólnie nie trawię, tylko ta jedna piosenka jako tako mi pasuje. Nie odpowiada mi ich image [a szczególnie wokalista w dresie] i nie rozumiem WTF porównuje się ich do Slipknota?! Toć to dwa kompletnie odmienne zespoły. Pilipiuk póki co najniżej w moim rankingu pisarzy, choć wielki on nie jest.
System walki w DMC4 rządzi.
Pozdrawiam.

komentarzy: 508 czerwca 2009, 15:59

5 komentarzy do tego wpisu:


Arthizo : 08 czerwca 2009, 16:42

I po raz kolejny mogę stwierdzić, że Pilipiuk jest przereklamowany i troszkę dziwi mnie jego sukces na rodzimym rynku. Jeśli - tak jak piszesz - największą zaletą książki jest jej... okładka, to ja podziękuję. Tak, czy siak Pilipiuk nie bez przyczyny zwany jest wielkim grafomanem. Wg mnie koncept na "Oko Jelenia" miał on całkiem dobry, jednak chyba postanowił pójść na kasę, wszak co chwilę zarzuca kolejnym tomem (ponoć coraz to nudniejszym), a całość cyklu ma opiewać na 8 częściach, a jak znać Pilipiuka to dorzuci jeszcze z 4 tomy. :P Reasumując, uważam, że szkoda czasu na taką literaturę, ale jednak ktoś recenzować musi. ;) Btw. Jak Pan Wilków w Twoim odczuciu będzie jeszcze gorszy to poznęcaj się nad nim jakoś konkretnie, chętnie przeczytam. ;)
odpowiedz

ZO_S_O : 08 czerwca 2009, 18:03

Może z biblioteki.. może na wakacje. Czytywałem już taki książki, które nie dawały rady wymaganiom doświadczonego czytelnika... Takie cosie się czyta mimo wszystko, ale opinia pozostaje ta sama. Zawsze.
odpowiedz

gitarka : 08 czerwca 2009, 18:37

Jak na razie z polskich książek, jakie czytałem, "Czarnej Bandery" nikt jeszcze nie pobił. :D
odpowiedz

JayL : 09 czerwca 2009, 14:57

Arthizo - 8?! Jezu, w co ja się wkopałem... Z początku myślałem, że to będzie fajne, później liczyłem już tylko na to, że krótkie, teraz straciłem wszelką nadzieję. Tak, tom 4 gorszy, jak go oceniłem pokażę za jakiś tydzień, zobaczysz czy mi znęcanie się dobrze wychodzi. :P
odpowiedz

Paratus : 13 czerwca 2009, 16:01

Z książek Pilipiuka nigdy nic nie czytałem. Preferuję zagranicznych pisarzy, no może z wyjątkiem Sapkowskiego.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl