avatar

JayL Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/JayL

Gears of War - recenzja.

Epic Games ma na swoim koncie świetną serię gier FPS, jaką jest Unreal. Jednak jak widać po średnio udanej mimo wysokich not w prasie premierze części najnowszej, Unreal Tournament III, takie zabójczo dynamiczne gry w dzisiejszych czasach nie są już tak popularne. Dziś ludzie chcą czegoś innego, acz równie emocjonującego. A firma Epic Games była tego jak najbardziej świadoma. Dlatego jeszcze przed premierą części trzeciej Nierealnego Turnieju pojawiła się gra z założenia rewolucyjna. Inna. Gears of War.



W porównaniu z UT jest to zwrot o 180 stopni. GoW nie jest nawet FPS’em. Ale Epic wiedział co robi, i GoW zastąpił Halo jako króla strzelanek na konsolę Xbox 360, stając się flagowym tytułem platformy Microsoftu. Za sprawą People Can Fly, z rocznym opóźnieniem, z tytułem mogli zapoznać się PC-towcy. Mimo podobno rozwiniętej wersji (Polacy dodali kilka map, które to – pojęcia nie mam, różnicy nie widzę żadnej), na komputerach gra zebrała słabsze oceny. Może dlatego, że większość recenzentów już w nią grała na konsoli? Cóż, ja konsoli nie posiadam, z GoW’em po raz pierwszy zetknąłem się na PC i muszę to powiedzieć – ta gra jest naprawdę świetna.

Jako że wszelkie strzelaniny są niezwykle emocjonujące przyjęło się, że nie muszą mieć dobrej fabuły. W tym przypadku wybitna ona nie jest, acz nie wywołuje grymasu skrzywienia na twarzy. Ot, zwyczajna w sumie historia. Na Ziemi trwa wojna z obcymi zwanymi Szarańczą (Locust). Aby zneutralizować wrogów, ludzie użyli broni chemicznej. Zniszczyli wszelkie bazy i miasta, które kontrolowali wrogowie, a sami schronili się na nizinie Jacinto. Jednakże Horda w końcu przełamała się przez obronę niziny...

 

Głównym bohaterem gry jest Marcus Fenix, który został wysłany do więzienia za opuszczenie posterunku. (Czego jednak nie dowiadujemy się z gry, a (sic!) z instrukcji. Dość dziwna sprawa zważywszy na fakt, że większość ludzi w ogóle instrukcji do strzelanek nie czyta.) Marcus zlekceważył rozkazy, gdyż chciał ratować swego ojca, co mu się jednak nie udało. Gdy Szarańcza wdarła się na nizinę i zdobyła więzienie, gdzie przebywał bohater, musiał on ponownie stanąć do walki, wraz ze swym przyjacielem, Dominiciem Santiago. W walce wspomogą ich jeszcze dwaj znajomi – Damon Baird i Augustus Cole. Każdy z nich ma inną osobowość, swoje zdanie, z każdym się zżyjemy. Nasz podopieczny to typowy twardziel, uczestnik wielu bitew, który niejedno już w swym życiu widział. Dom to luzak, który jednak skrywa jakąś tajemnicę (wyjaśnioną w części drugiej, której niestety na PC jeszcze nie ma i nic nie wskazuje, jakoby miała się ukazać). Baird potrafi naprawić wszystko, nieźle walczy, jednak czasem opuszcza go odwaga. Cole to były futbolista, zwany Lokomotywą. Typowy, stereotypowy murzyn. Każdy z nich ma przerysowany wygląd mięśniaka, co jednak do całej gry jak najbardziej pasuje. Tak samo jak ich burackie odzywki, które jednak od czasu do czasu zastępuje jakieś stwierdzenie padające z ust normalnego człowieka.



Przez całą, zajmującą ok. 10h średnio trudną rozgrywkę, ludzie ci sprzątną setki przedstawicieli obcej rasy. Jednak mimo przerysowania nie są to ludzie w stylu Rambo, biegnący z okrzykiem na ustach i karabinem w dłoni. Jeśli tylko któryś z bohaterów tak się zachowuje, zazwyczaj kończy się to jego śmiercią, gdyż walka w tej grze jest bardzo realistyczna. Gdy tylko zaczyna się starcie, wszyscy – my i wrogowie – rzucają się do osłon. Jest to bardzo intuicyjne – aby na stałe „przykleić” się do osłony (którą może byś wszystko od zwykłej, drewnianej, acz zniszczalnej szafki po zwykłe ściany czy kamienie) wystarczy nacisnąć Spację. Zza osłony możemy już bezpiecznie prowadzić ogień. Strzelanie nie oznacza jednak wcale konieczności wychylania – można strzelać na ślepo, wystawiając tylko rękę z bronią. Jeśli jednak nie chcemy marnować amunicji, wychylamy się, celujemy i wysyłamy wroga z powrotem pod ziemię. Wszystko jest proste, intuicyjne, świetne! Nie bez powodu ten sam system zastosowano chociażby w GTA IV. Strzelaniny są bowiem wolniejsze, acz o wiele bardziej satysfakcjonujące – szczególnie jeśli w ułamku sekundy, zza osłony zdejmiemy wroga headshotem ze snajperki. Równie intuicyjnie i prosto możemy przemieszczać się od osłony do osłony – gdy są blisko wystarczy wskazać odpowiedni kierunek i także za pomocą Spacji bohater tam skoczy bądź szybko przebiegnie. Jeśli są daleko skorzystamy ze świetnie zrealizowanego sprintu – bohater pochyla się unikając strzałów a kamera przybliża się do ziemi i bardzo realistycznie trzęsie. Nie da się tego opisać, to trzeba zobaczyć na własne oczy. Trzeba przyznać, że gameplay został zrealizowany naprawdę rewelacyjnie. Świetnie dopracowane są także bronie – mamy dwa rodzaje karabinów, „ludzki”, czyli pamiętny Lancer z piłą (wrażenia po pierwszym użyciu – bezcenne) i odpowiednik obcych, strzelający wolniej i seriami, acz z większym magazynkiem. Dwa pistolety, snajperkę, shotgun, łuk Torque z wybuchowymi strzałami, granaty i Młot Świtu, z którego jednak możemy korzystać tylko w określonych miejscach. Wiele tego nie jest, ale każda z nich jest dopracowana w każdym detalu, zarówno graficznym jak i technicznym. Za ich pomocą unicestwimy kilka rodzajów wrogów mających różne wyposażenie. Niestety, zarówno im, jak i naszym towarzyszom czasem szwankuje AI. Wiele razy zdarzało się, że musiałem wędrować sam, co przy braku zapisów (są tylko punkty kontrolne, jednakże występują właściwie po każdym większym starciu) i szybko przychodzącej śmierci było dość stresujące. Na szczęście przez większość czasu koledzy nie raz ratowali mój tyłek w walkach z oddziałami wroga. Za to zupełnie nieprzydatni okazali się w większości starć z bossami, których w grze jest czterech, z tym, że jednego – Bersekerkę – należy pokonać trzy razy. Każdy z nich ma jakiś słaby punkt, którego należy dojść i wykorzystać. Wszystkie walki są ciekawe i emocjonujące. Moim zdaniem jednak dość słabo zrealizowano walkę finałową, która na wyższym poziomie trudności bez odpowiedniego wyposażenia jest diabelnie wręcz trudna.



Mimo upływu lat nadal świetnością wykazuje się grafika, która potrafi wywołać zachwyt. Idealnie wręcz zrealizowane są animacje (mimo stalowych zbroi postacie są bardzo zwinne...), choć lekko szwankuje mimika postaci, co jednak mocno nie przeszkadza – ich twarze z bliska oglądamy dość rzadko. Ścieżka audio również nie pozostawia wiele do życzenia – głosy są świetnie dobrane, aktorzy naprawdę się spisali i wczuli w swoje role. Gdy słucham takich lokalizacji żałuję, że Polacy starają się robić własne – w 90% procentach przypadków kompletnie nam to nie wychodzi. Także muzyka, choć przebija się dość rzadko, jest bardzo dobra.

Wiele kontrowersji budzi Games for Windows Live, który zaimpletowano także w tej grze. I szczerze powiedziawszy nie wiem czemu. Poza jedynym mankamentem – nie działa on (teoretycznie) w Polsce i należy założyć konto np. na USA – jest to moim zdaniem bardzo fajna sprawa. Możemy zdobywać achievmenty (co osobiście bardzo lubię), gromadzić punkty, bezpośrednio zapraszać znajomych do gry, co kończy wszelkie zabawy z wpisywaniem IP czy szukaniem serwera na liście. Dostęp do tej usługi jest też banalnie prosty – wystarczy w czasie gry wcisnąć przycisk Home. Szkoda, że w Polsce oficjalnie ten system nie funkcjonuje, choć (sic!), gdy otwierałem GfW w grze, wykrywała ona, że jestem z Polski. Hmmm...



Bardzo fajną sprawą w grze jest coop. Razem może grać maksymalnie tylko dwóch graczy, gdzie jeden wciela się w Marcusa a drugi w Dominica, jednak gra i tak jest świetna. Przechodzimy dokładnie te same plansze co w trybie single, jednak np. po postrzale nie umieramy od razu – w przeciwieństwie do singla tutaj możemy czekać na pomoc drugiego gracza, który może nas uleczyć tak samo, jak my w singlu podnosimy rannych z drużyny. Kooperacja w tej grze jest naprawdę świetna, szczególnie, gdy gramy w słuchawkach i z mikrofonem, choć co do tego drugiego zamiast wbudowanego systemu polecałbym Xfire, który działa znacznie lepiej. No i w końcu nie jesteśmy sami walcząc z bossami... Muszę jednak przyznać, że gra staje się znacznie łatwiejsza niż przy grze w pojedynkę. Spotkałem się jednak z pewnym bugiem występującym tylko w tym trybie, a jest to problem z dźwiękiem w cut-scenkach wygenerowanych na Unreal Engine 3. Nie ma go ani w filmach generowanych w czasie rzeczywistym, ani w trybie single. Trafił mi się tu też inny błąd, tuż po samym zakończeniu gry ta się zawiesiła i nie dane mi było obejrzeć napisów końcowych. Innych nie stwierdzono.

 

Jest tryb kooperacji, dostaliśmy też zwykły multiplayer. Zwracając jednak uwagę na sposób rozgrywki nie jest on wcale taki zwykły – także tutaj większą rolę odgrywa chowanie się za osłonami niż celne oko. Mimo, iż gra ukazała się w roku 2006, nadal można znaleźć sporo chętnych do grania. I nie ma co się im dziwić, bo multi jest naprawdę przyjemne. Dostajemy tu do dyspozycji wszystkie bronie i postacie z singla (raczej niczym prócz odzywek się nie różnią), parę trybów zabawy i sporo map – gra jest wciągająca i przyjemna, ma też posmak taktyczny – podczas jednej rozgrywki dwóch kolesi po napotkaniu mnie, próbowali zajść mnie w flanki – jeden strzelał w moją pozycję na ślepo zza osłony, a drugi w tym czasie skakał między przeszkodami. Trzeba przyznać, że multi jest jeszcze brutalniejsze od singla. Tam krew lała się strumieniami, wroga można było przeciąć piłą mechaniczną. Tutaj każdy powalony i zastrzelony potem wróg rozpada się na kawałki. Jeśli do powalonego przeciwnika się podbiegnie, można mu np. kopniakiem oderwać łeb. Kompletnie nierealistyczne, ale satysfakcja jest. ;) Napisałem „powalonego” gdyż wróg zastrzelony nie oznacza tutaj martwy. Jak w coopie po postrzeleniu możemy klikać Spację, co spowalnia proces wykrwawiania się. W tym czasie albo ktoś nas uzdrowi, albo dobije... Ciekawą sprawą jest, że punkty są naliczane zarówno za zastrzelenie, jak i dobicie przeciwnika. Dzięki regenerowanemu życiu, gdy walczymy z kilkoma wrogami wcale nie jesteśmy na straconej pozycji – przy odrobinie szczęścia i wysokich umiejętności, bądź braku takowych u przeciwników, możemy uporać się z wieloma wrogami na raz.



Gears of War to gra naprawdę świetna, zawierająca mnóstwo świetnych, innowacyjnych pomysłów, z których mam nadzieję, że chociaż niektóre staną się standardem w grach TPP. Póki co niestety się na to nie zapowiada, trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że strzelanek TPP na rynku ukazuje się niezwykle mało, a GoW tego nie zmienił. W każdym razie polecam tę „śmiertelną zabawę w chowanego”, gdyż potrafi dostarczyć niesamowitych emocji. A tym, którzy już ją skończyli, pozostaje czekać na część drugą na PC, bądź kupować X’a 360...

Ocena: 9/10

Plusy:
- system osłon
- zróżnicowane uzbrojenie
- co-op
- satysfakcja z walki
- grafika
- fajne multi

Minusy:
- mało zróżnicowana
- czasem szwankuje AI

 

Łukasz "JayL" Jakubczak

-------------------------------------------------------

 

As I aim for that bright white day
Conflict serum is my aura
It seems that life’s so fragile
I guess I’ll fly some other time

I lack from superhighway thoughts
Won’t live as long as the city lights
Soaked by underwater times
Electric splash on a midnight drive

Wish I could rape the day
Just something radical
Lost the sense of sweet things
Who’s gonna take me widely?

Guided by the pinball map
The driver – still unknown to me
Who was sent to glorify?
Before we injected this common pride

Sometimes I don’t belong
Release me from your world
Pacified by the small things in life
I wait for earthquakes to rearrange

Never been able to use the force
I’ve only had it read to me
Despite all the misguided faith
(maybe) I’ll find a place in this mess

Wish I could rape the day
Just something radical
Lost the sense of sweet things
Who’s gonna take me widely?

Guided by the pinball map
The driver – still unknown to me
Who was sent to glorify?
Before we injected this common pride

early morning moments
a glimpse of joy
but soon it’s over and I return to dust
as I try to be
everything and everyone
I waste away

Wish I could rape the day
Just something radical
Lost the sense of sweet things
Who’s gonna take me widely?

Guided by the pinball map
The driver – still unknown to me
Who was sent to glorify?
Before we injected this common pride

------------------------------------------------------

Tym rozpoczął się koncert. Ówczesne odczucia można nazwać chyba muzycznym orgazmem. Genialne. Jak zresztą chyba wszystko od In Flames. ;) Ukończony (teoretycznie, bo chcę też skończyć coopa z pomocą dgfh, zostały nam bodaj dwie mapy - gra się wcale nie gorzej jak w GoW'a) SC: Chaos Theory, recka kiedyś będzie. :P Niedługo też może dam Drewnianą Twierdzę i Pana Wilków, czyli 3 i 4 tom Oka Jelenia. Tylko przyjdzie na skrzynkę po korekcie, poprawię, odeślę [ew. jeszcze tak parę razy :P], opublikują i będzie git. :) A btw zapraszam to Enklawowego konkursu, do wygrania Sacred 2 - świetna gra raczej to nie jest, ale miło pograć można. Ja niestety nie mogę wziąć udziału chyba... Za jakiś czas może dam fotki update'owo upgrade'owe. A tymczasem cya i...

Pozdrawiam. ;)

komentarzy: 729 maja 2009, 17:57

7 komentarzy do tego wpisu:


gitarka : 29 maja 2009, 18:45

Co tu dużo pisać. Gra jest po prostu świetna. Recenzja zresztą też. ;)
odpowiedz

Arthizo : 29 maja 2009, 22:47

A ja mam ciekawą historię z tą grą. Mianowicie podchodziłem do niej trzy razy i trzy razy skapitulowałem. Rozumiem - świetna grafa. Rozumiem - fajny system walki. Rozumiem - fabuła, klimat, grywalność. Ale jednak muszę nie rozumieć, skoro gra nie potrafiła mnie do siebie przyciągnąć, wydawała mi się trochę sztuczna i bezcelowa. Może już za stary się robię na gry, ot. ;P
odpowiedz

Kaleka_Mentalny : 30 maja 2009, 12:23

Nie nawidzę tej gry! Muszę napisać swoją reckę, w której dam jej góra 5-ątkę. Fajny jest system osłon. No i zabawa w co-opie... a poza tym? Wszystko takie jakieś... plastkiowe i sztuczne. Nuda, ciemno, brudno i brumaki biegają.
odpowiedz

Paratus : 30 maja 2009, 13:06

Się grało w GoWa trochę ;] ja też mam taką historię, że 1/4 gry to przeszedłem w sklepie z grami, jak wystawili do wypróbowania tak mnie wciągnęła ^^ Recenzja jak zwykle dobra, z oceną też bym się zgodził ;]
odpowiedz

JayL : 30 maja 2009, 14:06

Arthizo & edsonpele - bo ta gra jest sztuczna, nie będę się z Wami spierał. Ale w niej chodzi tylko o jedno - grywalność i rozwałkę. A co do tej pierwszej jak wiadomo nie każdemu w gust zawsze się trafi. Mi tam się podobało. ;) Aha, edson - a jak, jeśli nie brudno i ciemno wyobrażasz sobie świat po bombardowaniu, hę? ;)
odpowiedz

cedricek : 02 czerwca 2009, 13:44

^^ Dobra gra ;)
JayL - co ostatnio do EM recenzujesz? ;]
odpowiedz

Fucio : 06 czerwca 2009, 12:23

Jedna z moich ulubionych gier. Jedyna rzecz jaką mam jej do zarzucenia to... za krótki single. Ja chcę więcej!
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl