avatar

JayL Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/JayL

Elantris - Brandon Sanderson (recenzja)

Tekst pierwotnie ukazał się na Enklawie Magii.

Enklawa Magii - Twój serwis o grach cRPG, literaturze i fantastyce!

---------------------------------------------------------

Brandon Sanderson to młody i obiecujący pisarz, zaś opisywane tu „Elantris” to jego debiut. Książka z miejsca została okrzyknięta jedną z najlepszych powieści fantasy ostatnich lat, dlatego też moje oczekiwania co do niej były ogromne.

Dodatkowo potęgowało je zapoznanie się z drugim dziełem Sandersona, powieścią „Z mgły zrodzony”, ogólnie uznawaną za słabszą od „Elantris”, jednak wciąż trzymającą bardzo wysoki poziom. Nareszcie, po wielu trudach (nakład się wyczerpał, więc ciężko obecnie zdobyć tę pozycję) dostałem tomiszcze (prawie 700 stron) w swoje niezgrabne łapska.

Sam początek, czyli prolog powieści, jest nadzwyczaj intrygujący. Przedstawia on – choć bardzo skąpo – zarysy fabuły. A było to tak: w pewnym królestwie zwanym Arelonem istniało tytułowe miasto Elantris. Nie była to jednak w żadnym przypadku zwykła mieścina – piękne budowle z jasnego kamienia, niespotykana czystość, wręcz widać było poświatę się nad nim unoszącą. Jeszcze bardziej niezwykli byli jednak mieszkańcy owego miasta – mieli srebrzystą skórę i długie, piękne, białe włosy. Prócz wspaniałego wyglądu posiadali jednak coś więcej – moc. Samymi gestami potrafili leczyć, przemieniać wszelkie rzeczy w żywność, naprawiać. Dodatkowo byli prawie nieśmiertelni – ich rany goiły się w nieziemskim tempie. Byli ponad wszelkimi potrzebami, byli Bogami władającymi po kres czasów, czczonymi przez wieczność. Jednak, cytując zakończenie prologu, (wykorzystane zresztą na tylnej okładce) „Wieczność skończyła się dziesięć lat temu.”.

Wtedy to nastąpiła Reod, która zniweczyła wszystko, zmieniając Bogów Arelonu w, jak się zdawało, demony. Ciała Elantrian straciły blask, pojawiły się na nich plamy, rany przestały się goić, ich serca przestały bić. W wyniku narastającego bólu, wielu popadło w obłęd. Elantris z raju przeistoczyło się w piekło. Po dziesięciu latach od katastrofy rozpoczyna się akcja „Elantris”, genialnej powieści Brandona Sandersona.

Nie chcę Wam zdradzać nic więcej z fabuły, gdyż jest ona naprawdę powalająca. Co prawda, po początkowym wstrząsie spowodowanym poinformowaniem czytelnika o Reod, następuje parę setek stron względnie „tylko” dobrego wprowadzenia bohaterów i zaznajomienia ze wszystkim, co tylko autor chciał nam wpoić przed rozpoczęciem właściwej, powalającej tempem i rozmachem akcji, która rozpoczyna się już mniej więcej w okolicach 300 strony i nie pozwala nam odpocząć, ani oderwać się od kart powieści choćby na chwilę. Zwroty akcji występują wtedy bardzo często, co parędziesiąt stron, aż do końca. Jednak przy swojej intensywności wciąż mają ogromną siłę rażenia, w przeciwieństwie np. do „Myśli Tysiąckrotnej” Bakkera, gdzie podobne wydarzenia zdarzały się równie często, jednak autorowi czegoś brakowało, aby nie uczynić z nich chleba powszedniego i nie doprowadzić do znudzenia. Sanderson to „coś” posiada, dzięki czemu każdy kolejny zwrot wprawia nas w osłupienie nie mniej niż poprzedni.

Wracając do samej historii – jej głównymi bohaterami są księżniczka Sarene i książę Reoden, niedoszli małżonkowie. Akt ten miał co prawda odbyć się ze względu na politykę, a konkretniej sojusz między Teod, ziemią Sarene i Arelonem, gdzie mieszkał Reoden. Jednak bohaterowie podczas swoich rozmów zaczęli żywić nadzieje na coś więcej. Sarene, księżniczka Teod to kobieta asertywna, zawsze mająca własne zdanie, o nieprzeciętnej inteligencji, można rzec „kobieta wyzwolona”, przez co pozostawała starą panną. Była wysoka i ładna, choć ucieleśnieniem piękna nazwać jej nie można. Ludzi zjednywała sobie raczej inteligencją, niż wyglądem, choć niestety wielu też właśnie z tego powodu od niej uciekało. Reoden to książę Arelonu, syn króla Iadona, uwielbiany przez wszystkich ze względu na swoje stanowcze i o wiele lepsze od ojca poglądy. Niedoszły król jest inteligentny, świetnie walczy. To właśnie wokół nich znajduje się trzon akcji, uświadczymy jednak także sporo postaci drugoplanowych, jak burkliwy i pesymistyczny, budzący tym jednak jak najmilsze uczucia, Galladon.

Książka nie emanuje humorem, jednak często jest się do czego uśmiechnąć, czasem nawet szeroko, choć na szczery głośny śmiech nie mamy co liczyć. Nie ten adres, mimo iż powieść nie należy do najcięższych – przedstawione w niej pod koniec wydarzenia są dramatyczne, ale nie odciskają na nas wielkiego piętna, bo i nie o to w „Elantris” chodzi. Chodzi o piękną, poruszającą historię, która w pamięci na pewno pozostanie. Nie zawaham się powiedzieć, że „Elantris” to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza powieść, jaką czytałem w swoim krótkim życiu.

Z tego powodu żałuję, że to „Z mgły zrodzony”, a nie „Elantris” stanowi wstęp do trylogii. Chętnie poznałbym dalsze losy Elantrian. Polubiłem ten świat, tych bohaterów. Książka ta zmieniła moje spojrzenie na inne historie, zdecydowanie podniosła poprzeczkę. Na pewno do „Elantris” wrócę, gdyż jest to naprawdę piękna powieść. Nie jest co prawda idealna – zbyt długo jest ledwie dobra, nie uosabia też w sobie wszystkiego tego, co chciałbym w ideale widzieć. Ma świetne zakończenie, które, choć nie zmusza do filozoficznych rozmyślań, sprawia, że jeszcze długo po skończeniu czytania będziemy rozpamiętywać pierwsze dzieło Brandona Sandersona. Naprawdę wielkie dzieło, które chyba na zawsze pozostanie w mej pamięci.

PS: Dostrzegłem parę podobieństw między „Elantris”, a „Z mgły zrodzonym”, jednak nie wspomniałem o nich, gdyż to „Elantris” jest pierwowzorem i debiutem autora, a nie odwrotnie.

 

Ocena: 9+/10

 

Łukasz "JayL" Jakubczak

-------------------------------------------------


 

 Stood there leaning to the city moon,
Casting silhouettes tall to grip her white rooms
The black-clad voyeur in his black-clad masque
In the serpentine sun of tragedy basked

Stood there cursing at the soul-dead mass
With their fabled illusions, the vain dreams that passed
Splinters of a life rushing by in the whirl
A lone, silent warrior in a fantasy world

He cried for night/ but night could not come
So, swept in the shroud of Misanthropia
he went away
And fed the empty galleries
With the artifacts of the black rain
Sunken into the shadows with a dry, sardonic
Smile

He made the footprints a part of his heart
To rouse a sacred confrontation

Stood there carving on the monument to lies
Digging of the earth, making friends with the soil
As the all-mother rises and bares her bleeding
Thighs
He disappears into her cold, icy womb.

-------------------------------------------------------

Jak wspomniałem w recenzji, jedna z najlepszych książek jaką czytałem, jeśli nie najlepsza. Choć przyznać trzeba, że doświadczenie w literaturze mam małe, szczególnie poza fantasy. Nie zmienia to faktu, że od połowy książka jest naprawdę wyśmienita. Co do muzy - oby tak było w Progresji. Niestety mam obawy przez ASoP, którego nie znam, a który podobno wcale taki świetny nie jest. Cóż, tak czy inaczej powinno być świetnie. :P 

Jak być może ktoś zauważył w moim gygowym opisie, znów posypała mi się karta graficzna. Dziś przyjechał kurier i pojechała znów do Poznania, skąd powędruje do bliżej nieokreślonej siedziby Gigabyte'a... Cóż, pewnie znów odwalą fuszerkę, gdyż do końca gwarancji ledwie 2 czy 3 miesiące. O ile w ogóle naprawią, bo nie znalazłem karty gwarancyjnej... 

Może napiszę wpis a'la "Pierwsze wrażenia" czy cuś z WAR'a, jakich doświadczyłem przez prawie 2 tygodnie grania 4 postaciami (w sumie na trialu można grać do woli, tyle że każdą postacią max. 10 dni i max. do 10lvl'u, co szybko nudzi. A MMO to cholernie uzależniająca maszyna... Gdyby nie abonament to już pewnie bym miał WAR'a oryginalnego, gdyż to nieskończone pokłady grywalności i genialny sposób na marnotrawienie czasu, czyli to, co gracze lubią najbardziej. ;) A teraz pogram sobie w Sapera, gdyż nic innego nie chce mi odpalić... No, w sumie FoF chodzi, ale nie wyświetla gryfu. 

Wciąż straszony mającym za miesiąc nastąpić egzaminem, pozdrawiam. ;)

komentarzy: 631 marca 2009, 20:05

6 komentarzy do tego wpisu:


Zimek1990 : 31 marca 2009, 20:44

Słyszałem o tym autorze wiele dobrych słów, jest gdzieś tam na liście moich przyszłych lektur :D Się gubię w tych książkach, problem już w czym wybierać!
Co do Twojego komentarza na moim GSie - to nie jest tak że szastam pieniędzmi jak leci. Kupując książki rezygnuję z innych przyjemności. Nie kupuję żadnych słodkości, gier też już nie, czasopisma mi mama kupuje... wolę wydać na książkę niż na jakieś inne głupoty :)
odpowiedz

Zimek1990 : 31 marca 2009, 21:51

Ja płyt muzycznych nie kupuję, bo wolę sobie posłuchać Eski Rock gdzie jest mix moich ulubionych piosenek :D Kupowanie płyt z reguły kończyło się tym że katowałem 1-2 kawałki, a resztę przełączałem. Gier nie kupuję, bo z nich po prostu zrezygnowałem :D Zaczęły mnie irytować i cholernie drażnić, a jak wiadomo taka rozrywka to żadna zabawa ;) Także mam na co wydawać, jednym słowem :D
odpowiedz

gitarka : 01 kwietnia 2009, 15:19

O autorze nigdy nie słyszałem.
Ostatnio zauważyłem, że nie znani autorzy atakują świetną książką. :)
odpowiedz

Arthizo : 01 kwietnia 2009, 18:31

Oczywiście, że czytałem i już dawno temu u siebie zachwalałem. :) Dla przypomnienia powiem po prostu, iż najprawdopodobniej jest to najlepsza powieść fantasy ostatnich lat. Chętnie do niej jeszcze wrócę i nadal jej fabuła/wydarzenia/teksty (słynne "kolo?") chodzą czasami po głowie. ;) Honorowe miejsce na półeczce. Z mgły zrodzony póki co nie czytałem, może kiedyś sprawdzę, a i jak coś nowego wyjdzie od Sandersona to na pewno będę zainteresowany. Pzdr. Btw. Recka oczywiście dobra, a ocena taka jak i u mnie. ;)
odpowiedz

Cubass : 04 kwietnia 2009, 15:17

Na razie mam co czytać (aktualnie kończę sagę Wiedźmina i czytam www.1939.com.pl Ciszewskiego) więc nie bardzo mnie ta książka interesuje.
odpowiedz

Cubass : 04 kwietnia 2009, 15:19

Kurczę, ten link to oczywiście tytuł książki, ale się okazuje że strona internetowa tej powieści ma taką samą nazwę.:P
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl