avatar

JayL Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/JayL

Trydno być Bogiem - A. i B. Strugaccy (recenzja)

Tekst pierwotnie ukazał się na Enklawie Magii.

Enklawa Magii - Twój serwis o grach cRPG, literaturze i fantastyce!

-----------------------------------------------------

 

Duet autorów książki poznałem, jak zapewne wielu innych graczy, przy okazji premiery gry „S.T.A.L.K.E.R. Cień Czarnobyla”, która nawiązywała trochę do dzieła braci pt. „Piknik na skraju drogi”, które to dzieło było bodaj dołączone do edycji kolekcjonerskiej.

Mniej więcej rok później czytałem w pewnym czasopiśmie recenzję gry „Hard to be a God”, która to była już całkowicie oparta na innym dziele Strugackich: książce o tym samym tytule, znanej w Polsce jako „Trudno być Bogiem”. Przy tejże recenzji zamieszczono ramkę nt. książki. Przeczytanie krótkiej recenzji zachęciło mnie do nabycia tegoż tytułu. I tak, po paru miesiącach dzieło trafiło w moje ręce.

Książka od początku jest ciekawa, choć niezbyt można się zorientować, o co w tym wszystkim chodzi. Dopiero po parędziesięciu stronach (to i tak dużo – książka jest dość krótka) rozumiemy, mniej więcej, meandry fabuły.

Jak wiemy, wszechświat jest ogromny. W wizji przedstawionej przez braci w „Trudno być Bogiem” istnieje więcej niż jedna zamieszkiwana przez ludzi planeta. Każda z nich jest na innym poziomie rozwoju, dlatego na tej najnowocześniejszej - Ziemi - postanowiono kontrolować rozwój innych społeczeństw. Kontrola ta polega jednak w większości na biernej obserwacji – niezależnie od tego, jak świat, który odwiedzają szpiedzy jest okrutny, brutalny i niesprawiedliwy, nie mają prawa mieszać się w jego sprawy. Każde społeczeństwo musi rozwinąć się samo, tak jak to miało miejsce na Ziemi.
Szpiedzy są oczywiście odpowiednio wyposażeni, także właściwie nic nie jest w stanie im zagrozić. Dysponują najnowszymi zdobyczami techniki – oczywiście tylko w zakresie broni i wyposażenia dostępnego również w danym okresie, który panuje na planecie. To wszystko sprawia, że w tym zacofanym świecie są istnymi Bogami.

Jednym z takich szpiegów jest Anton, posługujący się w królestwie Arkanaru tytułem Don Rumata. Jako, że panuje tam średniowiecze, jest on świetnie wyszkolonym w walce dwoma mieczami szermierzem, dysponującym prawie niezniszczalną kolczugą. W ostateczności jest wspomagany również przez helikopter. Dzięki rozwiniętej medycynie dysponuje wszelkimi środkami przeciwbólowymi, dzięki czemu w zacofanym w stosunku do niego świecie jest prawie że nieśmiertelny. Jego misja, prosta w założeniach, jest trudna do wykonania – ma ocalić tylu uczonych, ilu tylko zdoła, przy pomocy wszelkich dostępnych mu środków. Zastanawiacie się pewnie, po co ma to robić? Ano dlatego, że praktycznie rządzący już państwem Don Reba kazał złapać i stracić wszystkich wykształconych.

Don Rumata to zwykły człowiek, ma przyjaciół, jest zakochany. To wszystko nadaje opowieści jeszcze bardziej osobisty wymiar. Nie jest to bowiem historia globalna, jak chociażby „Władca Pierścieni” - przedstawia dzieje jednego człowieka, tak obcego i innego w tym świecie, mimo iż odczuwającego te same uczucia. W całym zezwierzęconym średniowieczu czuje się on trochę nieswojo, przez co nadzwyczaj ceni sobie ludzi dobrych, troszczy się o nich i martwi.

Z początku, gdy czytałem książkę i jeszcze nie do końca rozumiałem, o co w niej chodzi, zastanawiałem się, jak Strugaccy chcą udowodnić tezę zawartą w tytule. Jednak już po niedługim czasie zaczynamy rozumieć – w historii jednego z „Bogów” zawarte jest multum rozmyślań na temat boskiej władzy. Czy można ingerować w społeczeństwo? Jeśli tak, to jak, żeby zmiany nie przyniosły negatywnych skutków? A może spróbować od nowa? Czy jednak dać im wolną wolę, poświęcić te miliony, które zginą w tym zacofanym świecie? Te wszystkie pytania to tylko namiastka problemów, z jakimi spierają się bogowie. Strugaccy naprawdę dobitnie pokazują nam, że naprawdę trudno być prawdziwym bogiem. Dodatkowo wiele z tych problemów możemy odnieść do dzisiejszego świata, mimo iż książka została napisana w 1964 roku. W naszym świecie często próbujemy narzucić swoje ideologie innym, uważając, że mamy monopol na właściwe przekonania i zapominając, że nasze społeczeństwo było kiedyś identyczne, a może nawet gorsze.

Podsumowując książkę, można podzielić ją na dwa oddzielne dzieła. Jedno stanowiłaby historia Antona, drugie rozważania na temat bycia Bogiem. Bracia jednak bardzo dobrze spletli to razem, dzięki czemu wszystko uderza w nas ze zdwojoną siłą. Szkoda tylko, że pierwsza połowa książki nie jest tak wciągająca jak druga, przez co trochę traci w mojej ocenie. Utwór Arkadija i Borysa Strugackich naprawdę daje do myślenia, i to nie tylko na temat bycia bogiem. Zakończenie dziejów Don Rumaty jest bardzo krótkie i treściwe – zostało napisane tak, że sami musimy sobie dopowiedzieć, jak to wszystko wyglądało. I na samą myśl ogarnia nas odrętwienie.

Ocena: 8+/10

Łukasz "JayL" Jakubczak

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Cena: 24,90zł

Gatunek: Fantasy

Autorzy: Arkadij i Borys Strugaccy

--------------------------------------------------------

Metallica - The Unforgiven

 

New blood joins this earth
And quickly he's subdued
Through constant pained disgrace
The young boy learns their rules

With time the child draws in
This whipping boy done wrong
Deprived of all his thoughts
The young man struggles on and on he's known
A vow unto his own
That never from this day
His will they'll take away
What I've felt
What I've known
Never shined through in what I've shown
Never be
Never see
Won't see what might have been

What I've felt
What I've known
Never shined through in what I've shown
Never free
Never me
So I dub thee unforgiven

They dedicate their lives
To running all of his
He tries to please them all
This bitter man he is
Throughout his life the same
He's battled constantly
This fight he cannot win
A tired man they see no longer cares
The old man then prepares
To die regretfully
That old man here is me
What I've felt
What I've known
Never shined through in what I've shown
Never be
Never see
Won't see what might have been

What I've felt
What I've known
Never shined through in what I've shown
Never free
Never me
So I dub thee unforgiven

You labeled me
I'll label you
So I dub thee unforgiven

-----------------------------------------------------

Mało czasu mam, oj mało... 

Pozdrawiam. ;)

komentarzy: 610 lutego 2009, 20:14

6 komentarzy do tego wpisu:


gitarka : 11 lutego 2009, 08:53

Mój brat ma w planach zakupienie tej książki. Mam nadzieję, że ką kupi, gdyż recenzja skłoniła mnie do przeczytania tejże książki.
odpowiedz

Kaleka_Mentalny : 11 lutego 2009, 21:08

Nazwisko Strugaccy mnie odstrasza, nie wiem czemu :P Nie lubię takich książek, w których akcja się rozwija kilkadziesiąt stron i dopiero potem wszystko nabiera sensu.
Czytając twoją recenzję przypomniały mi się dwa filmy z Carreyem:
-Truman Show, bo w nim bohater też czuł się nieswojo w "swoim" świecie i...
-... Bruce Wszechmogący, który także pokazuje, że trudno być bogiem.
odpowiedz

JayL : 12 lutego 2009, 17:53

edsonpele - W mało której książce da się szybko połapać w fabule, świecie itp. :P Tutaj zdaje się to dłuższe, ze względu na długość książki, czyt. stosunek oswajania do długości. ;) W książce np. 600 stron te 50 na połapanie to mało, ale w liczącej 200-300 już sporo.
odpowiedz

cedricek : 12 lutego 2009, 18:53

Cóż, jeszcze tego nie czytałem... I poczekam z tym...Znaczy- przeczytam, ale zapewne nie w ciagu tego roku...
odpowiedz

Arthizo : 14 lutego 2009, 20:00

Bardzo dobra recenzja. Ja książki nie czytałem i nie widnieje ona na mojej długiej liście "do przeczytania", tak więc ciężko mi się o niej wypowiedzieć. ;)
odpowiedz

Sir_Jedi : 25 lutego 2009, 05:44

Arthizo: recenzja dobra, bo przeszła przez dobre ręce :P
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl