avatar

JayL Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/JayL

Harry Potter i Zakon Feniksa - Recenzja.

Seria gier i filmów o HP przez większość ludzi jest uznawana za próbę odcięcia kuponów od sukcesu sagi. Ja jednak lubię zarówno książki, jak i multimedialne przedstawienia przygód młodego czarodzieja.


Dla fana książki nie ma bowiem nic fajniejszego, nad wcieleni się w bohaterów tam występujących i wzięcie udziału w wydarzeniach opisanych przez panią Rowling. Grałem do tej pory w trzy pierwsze części, Czara Ognia jakoś mi umknęła. Całkiem niedawno przy okazji premiery filmu wydana została ponownie gra z tym samym co obraz podtytułem – Zakon Feniksa. Z początku cena była zaporowa – przekraczała 100zł, czyli tyle, ile kosztują największe światowe hity. A, jak wszyscy dobrze wiemy, seria o Harrym się do nich niestety nie zalicza.


Nie oznacza to jednak, że są to gry słabe, o czym wspomniałem zresztą już wcześniej. Jeśli lubimy Harry'ego gra ta na starcie zyskuje sporego plusa. Poza tym przymykamy oko na pewne niedociągnięcia, bo w końcu możemy sterować samym Harrym i przeżyć wszystko to, co on i jego przyjaciele przeżywali w powieści. Niestety, książka liczy sobie prawie 1000 (słownie – tysiąc!) stron, przez co ciężko upchać wszystko w paru godzinnej rozgrywce. O dziwo, gra jest jeszcze płytsza niż film, którzy trwa ok. 2 godzin. Stało się tak przez maksymalne skrócenie wszelkich wstawek filmowych i cut-scenek – jeśli nie czytałeś/aś książki lub przynajmniej nie oglądałeś/aś filmu – to nie jest gra dla Ciebie. Po prostu za Chiny i obie Ameryki nie zrozumiesz o co tu tak właściwie chodzi. Autorzy wyszli chyba z założenia, że w grę zagrają tylko fani HP, którzy znają książkę lub film, więc spokojnie zrozumieją fabułę. Cóż, panowie, jeśli chcecie zawężyć grupę odbiorców, proszę bardzo. Z drugiej strony – czy ktoś nie znający „uniwersum” Pottera kupuje grę w nim umieszczoną?


Koniec tych wywodów, przejdźmy do samej gry. Nie jest ona długa – przejście głównego wątku (choć w sumie pobocznych nie ma...) zajęło mi ok. 7 godzin. To jednakże nie koniec – gra zawiera multum znajdziek, które odblokowują filmy nt. tworzenia gry, z wywiadami, ciekawostkami itp. Najczęściej wystarczy rzucić na coś odpowiedni czar lub po prostu znaleźć jakąś paczkę – jeśli ktoś lubi takie rzeczy będzie miał co robić, ja jednak miałem i tak dość latania po całym zamku (o czym za chwilę). Dodatkową rozrywką w trakcie i po zakończeniu MQ stanowią minigierki, a są ich trzy rodzaje, znane oczywiście z sagi – Eksplodujący Dureń, Szachy Czarodziejów i Gargulki. Pierwszy polega na zwyczajnym odkrywaniu kart w celu trafienia pary. Każda para to punkt, jest jednak pewne wynikające z nazwy utrudnienie – karty dość szybko zaczynają wybuchać. Ogólnie jest to najsłabsza minigierka. Szachy Czarodziejów prawie niczym nie różnią się od mugolskich, czyli naszych zwykłych ludzkich – po prostu figury są żywe, niestety nie aż tak, jak w filmie Kamień Filozoficzny. Gdy lubisz szachy - w sam raz dla Ciebie, bo SI jest tu nadzwyczaj dobre (przynajmniej tak mi się zdaje, bo w szachy grać umiem, choć mistrzem nie jestem). Ostatnia gra, Gargulki to swoiste kulki w potterowskim wydaniu. Nie będę się tu rozwodził – wszystko jest w instrukcji (a nie ma w grze...), napiszę więc tylko, że mamy trzy sposoby rozgrywki różniące się zasadami. Właśnie w Gargulki grało mi się najlepiej.


Niestety, wszystkie te minigierki jak i sama rozgrywka w Zakonie Feniksa boleje ze względu na jedną przypadłość – konieczność przemierzania naprawdę sporego Hogwartu.

W gry nie możemy zagrać z każdym – trzeba powoli piąć się w górę wygrywając z mistrzami poszczególnych domów, z których każdy jest w innym miejscu. Mało tego – prawie cały gameplay opiera się na bieganiu! Zapomnijcie o skakaniu po platformach czy zbieraniu fasolek na czas – tutaj prawie ciągle tylko biegamy od jednej do drugiej postaci. Na miejscu zaś albo się gdzieś wspinamy (Potter absolutnie wyzbył się lęku wysokości – ściana na parę setek metrów w górę to dla niego nic, może dlatego, iż nie może spaść), albo używamy czaru. Niestety, najczęściej wystarcza Wingardium Leviosa do podniesienia i przeniesienia przedmiotu. Panowie z EA próbowali coś z serią zrobić (przypominam – nie grałem w Czarę, więc biorę pod uwagę tylko trzy pierwsze części), jednak tylko częściowo poszli w dobrym kierunku. Brakowało mi trochę skakania po platformach (z których można spaść...) i tym podobnych rzeczy, z których tę odsłonę „wykastrowano”.


Ten prawidłowy kierunek znaczy nowy system czarów i ulepszona znacznie grafika. O dziwo, jest to jedna z nielicznych gier, które na screenach wyglądają znacznie gorzej niż w rzeczywistości. Dziwią jednak wymagania sprzętowe – na moim, co prawda dość leciwym, ale całkiem sprawnym kompie (gry takie jak Wiedźmin, Assassin' Creed czy Fallout 3 chodzą na detalach średnio wysokich lub wysokich bez przycinki) Zakon Feniksa się ciął! Dopiero po zmniejszeniu poziomu detali na średnie osiągnąłem przyzwoitą ilość FPS'ów. A grafika aż tak ładna nie jest... Elementy bliskie wyglądają całkiem fajnie, jednak krajobrazy są iście paskudne. Jak przystało na egranizację filmu (bo to na nim, a nie na książce opiera się gra) odtworzone zostały twarze aktorów. Jedni wyglądają lepiej, inni gorzej – standard. Nie ma za to prawie żadnej mimiki, zerowa jest też gestykulacja.


Nowy system czarów zaś, to naprawdę genialny pomysł. Koniec z bezmyślnym klikaniem, nastała era maltretowania całej myszki! Dzieje się tak, ponieważ teraz aby rzucić zaklęcie nie wystarczy kliknąć – trzeba jeszcze wykonać odpowiedni ruch myszką! I tak np. kliknięcie ppm i ruszenie myszką do siebie to Expelliarmus, a lpm i pchnięcie myszy to Depulso. Czarów oczywiście jest sporo więcej (Drętwota, Rictusempra, Incendio, Accio to tylko niektóre z nich). Teraz czarowanie sprawia naprawdę sporą radość i pozwala świetnie wczuć się w grę. Dodatkowo odnajdując znajdźki odblokowujemy kolejne poziomy czarów, które stają się mocniejsze, dzięki czemu np. korzystając z Drętwoty wystrzeliwujemy dwa albo więcej strumieni naraz. Gorączkowe stawianie zasłony i rzucanie czarów jest naprawdę wyśmienite, tym bardziej, że walki nie są specjalnie proste, ponieważ prawie nigdy nie walczymy z jednym przeciwnikiem. Paska zdrowia nie ma - gdy mocniej oberwiemy ekran powoli ciemnieje aż padniemy - wtedy budzimy się w skrzydle szpitalnym i kontynuujemy grę. Niestety, czasem coś z tym szwankuje – gdy sterowałem Syriuszem jak na złość coś się przycięło i nie mogłem rzucić nic prócz baaardzo powolnego Protego. Gdy walczyłem Dumbledorem (toczymy nim pojedynek z samym Voldemortem!) problem ten na szczęście zniknął – Dumbi ma klasę i świetne czary, pojedynek jest banalny, ale zarazem świetny, gdyż towarzyszą mu niesamowite przeżycia.


Co do udźwiękowienia mam dość mieszane uczucia – są polscy aktorzy – fajnie, ale przydałaby się możliwość włączenia angielskiej wersji z napisami. Od czasu do czasu można pod nosem się uśmiechnąć, jednak ze śmiechu na pewno na gagach nie padniemy. Muzyka też mnie nie porwała, choć w końcu mamy motyw przewodni z filmu.


Ogólnie ciężko ocenić tą produkcję. Panowie z EA chcą coś z tą serią zrobić – i za to im chwała, jednak pod presją szybkiego wydania gry wyszedł im produkt mocno niedopracowany, z kompletnie niewykorzystanym (prócz walk) systemem czarów, bez pomysłów na zadania (jedno zajmuje ok. połowę gry, a polega na bieganiu po zamku i w sumie nie robieniu niczego specjalnego), gdzie ponad 60% gry to bieganie. Ogólnie jestem trochę zawiedziony, oczekiwałem produkcji sporo lepszej (a moim zdaniem ZK mimo świetnych momentów jest ogólnie słabszy od Więźnia Azkabanu). Pocieszeniem jest fakt, że premierę Księcia Półkrwi przełożono, a EA miało już szkielet w postaci ZK, więc produkcja ta powinna być porządna i dopracowana, czego życzę wszystkim fanom Harry'ego Pottera.


Ocena: 6/10


Łukasz „JayL” Jakubczak


Plusy: Dobre zmiany, lepsza niż w poprzednich częsciach grafika, nowatorski system czarów.

Minusy: Monotonia, niedopracowanie.


EA Games ( producent )

Electronic Arts Inc. ( wydawca )

Electronic Arts Polska ( dystrybutor PL )

cena: 49,90zł (EA Classics)

gatunek: zręcznościowa

--------------------------------------------------------

In Flames - December Flower

 

Towards the rich archaic heavens
Towards the lack diorama
You are the artist and the texture
That plays with mantle of the earth

When the bleakest of powders
Lie rooted to the starched stones
And the roots that feed the peaking trees
embrace the sleeping shores

Archaic pearls of sleep and death
The voice of December losing its breath
And the floweryard of white and grey is haunted

White as the down of flaking snow
The heroic emblems of life

Green is the colour of my death
As in winter-guise I swoop towards the ground
Green is the landscape of my sorrowfilled passing

We Are In Flames
Towards the dead archaic heavens
We Are The Mantle and The Texture
The alters the mantle of the earth

-----------------------------------------------------

 HP na pierwszy ogień poszło. Jestem zadowolony niezmiernie z faktu, iż dane mi było zapoznać się z tą produkcją, mimo, iż mnie zawiodła. Jak wspomniałem w recenzji, widać, że Elektronicy zmierzają w dobrym kierunku - może Książę Półkrwii albo chociaż Insygnia Śmierci będą hitem? Oby. Znam już dwa z trzech wyników egzaminów próbnych - nie było aż tak źle, jak podejrzewałem. Znaczy humana byłem o dziwo pewien, matę jednak uważałem za kompletnie, totalnie i z przytupem skopaną. A jednak nie jest tak źle. :P Test humianistyczny wyszedł na 47/50, a mat-przyr. na 35/50. Myślałem, że ten drugi będzie oscylował w granicach 20 [totalnie go zawaliłem], a jednak jakoś wyszło. :P A matematyk jestem podobno, heh. Jutro poznam wyniki z angola, ale o niego zbytnio się nie boję, bo tego, co najbardziej u mnie leży, czyli budowy zdań itp. prawie nie było - wystarczyło zrozumieć co napisane/gadane i punkciki lecą. Ofkoz możliwe, że źle zrozumiałem/usłyszałem i zawalę, ale jakoś nieskromnie mówiąc nie zdaje mi się, aby tak było. :P 

Jak widać po xfire, wróciła moja karcioszka. Ta sama, naprawiona, bez żadnej adnotacji opisującej naprawę. Ot, piszą, że naprawili i tyle. A że chodzi - nie mam do nich pretensji. :P 

Napisałbym coś o wrażeniach z F3, jednak recenzję na pewno napiszę, więc tam o tym wspomnę. ;) 

Pozdrawiam! ;)

EDIT: Ostateczne wyniki próbnych:

Human - 47

Mat-przyr - 35

Angol - 46

Matę zawaliłem, przyznaję, ale mam nadzieję na koniec to poprawić. Z reszty jestem zadowolony, acz nie szaleję z radości. :P

EDIT2: Solarisnet mnie w... konia zrobił. -.- Któż z Was by się domyślił, że pod statusem "wysłane do klienta" może kryć się niepełne zamówienie? To kutfa klient nie ma nic do powiedzenia w przypadku braku nakładu? No i Pierwszego Prawa Magii nie otrzymałem... Ech.

komentarzy: 803 lutego 2009, 21:01

8 komentarzy do tego wpisu:


kamceg : 03 lutego 2009, 23:18

Dzisiaj przeczytałem, jutro skomentuję;p
PS:'wykonać odpowiedni ruch muszką!', popraw, bo chyba miało być myszką;d
PPS: Ja z matmy miałem 47/50, a reszty mi na razie nie oddali :P
odpowiedz

Kaleka_Mentalny : 04 lutego 2009, 10:52

Ta gra jest niezła, chociaż mało się dzieje. Kapitalny jest tryb czarowania i pojedynki, gdy kierujemy np: Syriuszem. Chciałbym jednak alternatywę i pokierować Voldem w pojednynku z Dumledorem. I trzasnąć Dumledora Krucjo, a potem dobić Adeba Kadabrą (nie wiem jak to się pisze).
odpowiedz

JayL : 04 lutego 2009, 15:24

kamceg - dzięki, już poprawione. ;) Dziś dostałem wyniki z angola (46), więc mam już wszystko. ;)
edsonpele - Ech, niestety mi Syriuszem nie było dane poczarować. Nie wiem, co się stało, jednak mogłem jedynie postawić Protego - nic ofensywnego nie szło, a i ta tarcza jakoś topornie. Racja, przydałaby się taka alternatywa, ale cóż - Voldi byłby skazany i tak na porażkę, ponieważ gra musi bazować na filmie. ;/
odpowiedz

Cubass : 04 lutego 2009, 15:48

Zakon Feniksa to całkiem niezła gra ze wkurzającym sterowaniem. Ja bym ocenił bardziej na 7/10. a recenzja jak zwykle bardzo dobra.
odpowiedz

cedricek : 04 lutego 2009, 21:49

Nie, nie kupię tej gry... ;/ o HP lubię tylko ksiązki...Filmy to mała rozrywka, a gry- pfuj.
odpowiedz

melixsa : 04 lutego 2009, 21:50

A kiedy wychodzi następna część filmu, orientujesz się?
I do nauki!
odpowiedz

JayL : 05 lutego 2009, 20:15

melixsa - Film [i gra] ma się ukazać w lecie [sierpień?], nie jestem pewny kiedy dokładnie. Miał być już na jesieni zeszłego roku, ale kolesie doszli do wniosku, że w lato więcej się kasy nachapią. :P
odpowiedz

kamceg : 07 lutego 2009, 18:33

kurde, zapomniałem skomentować xd
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl