avatar

JayL Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/JayL

Max Payne 2: The Fall of Max Payne - recenzja.

Max Payne 2 to kontynuacja kiedyś świetnej, dziś już "tylko" bardzo dobrej gry studia Remedy. Ponownie wcielamy się w nowojorskiego gliniarza, który ponownie będzie musiał przejść przez piekło, dzięki czemu... nie, on nigdy nie zazna już spokoju.

"Jedynkę" ukończyłem stosunkowo niedawno. W międzyczasie zrobiłem sobie przerwę na inne gry, aby zupełnie obiektywnie ocenić jej następczynię, ale także aby nie zanudzić się ciągle tym samym stylem rozgrywki. Max Payne - zarówno pierwowzór, jak i sequel - jest grą jednej sztuczki. Przez wszystkie poziomy przedzieramy się latając (dobrym pomysłem jest dodanie przez twórców możliwości strzelania po zakończeniu "lotu", na leżąco. W jedynce Max automatycznie się podnosił) lub biegając w zwolnionym tempie i prując do wrogów. Taka rozgrywka na dłuższą metę może znudzić, na szczęście panowie z Remedy idealnie dopasowali czas gry - w momencie ukończenia Max Payne'a byłem kompletnie zaspokojony. Co innego niestety część druga, która jest strasznie krótka - przeszedłem ją w dwa dni. Racja, były to trochę dłuższe sesje (a zdaje mi się, że ukończyłem grę w góra 2-3h, tak szybko czas przy niej mija), jednak całość zajęła mi ok. 6  godzin.

Jak już wspomniałem, czas mija przy tej grze z zawrotną prędkością. Ledwo dziś zacząłem grać, a tu już napisy końcowe... szkoda. Tym bardziej, że uważam sequel za o wiele lepszy od jedynki. Prawdą jest, że dzieli je parę lat różnicy, ale w sumie opierają się na tym samym, nie? Niewiele się przez te parę lat od premiery pierwowzoru zmieniło - ot, poprawiono grafikę, wykupiono licencje na bronie. Największą różnicą jest fabuła. W jedynce była dobra, w dwójce jest świetna. Mamy zdrady, miłość, jeszcze większe wątpliwości, o wiele lepiej zrobione koszmary Max'a - genialne! Sama historia nie obroniłaby się jednak bez klimatu, który również jest lepszy w The Fall of Max Payne. Oglądając tę historię czujemy i widzimy, że podtytuł ten nie został nadany bez powodu. Max przeżywa jeszcze większe rozterki, wciąż jest targany sprzecznymi uczuciami, na dodatek zakochuje się w płatnej zabójczyni Monie Sax. Bohater ustatkował się, wrócił do policji. Przynajmniej próbował. Niestety, koszmar zaczął się na nowo, powrócił ze zdwojoną siłą doprowadzając bohatera (i to nie raz) prawie do śmierci.

Wróćmy jednak do spraw bardziej przyziemnych. W trakcie przechodzenia gry wyeliminujemy za pomocą zróżnicowanych (AK-47, MP5, M4, Desert Eagle, Dragunov, zwykła snajperka, Ingram i pistolet 9mm, z których to możemy strzelać z dwóch naraz, koktajle mołotowa, granaty) i całkiem fajnie odwzorowanych pod względem właściwości broni dziesiątki niespecjalnie mądrych, acz nie głupich wrogów. Z początku słabo, potem coraz lepiej uzbrojonych i chronionych. Nie musimy robić tego sami - parę razy będziemy mieć wsparcie, jednak nie ma co liczyć na to, że przejdziemy te fragmenty brudną robotę pozostawiając wspólnikom - są oni jak najbardziej śmiertelni, giną dość szybko, a i nie strzelają nad zwyczaj dobrze. Wypada wspomnieć, że w grze nie znajdziemy już bossów, którym trzeba władować w klatę dwa magazynki z ingrama, aby ich zabić. Z jednej strony to dobrze dla realizmu, nie brakuje ich jakoś specjalnie, z drugiej jednak stanowili pewne urozmaicenie.

Parę razy w trakcie gry będziemy musieli osłaniać kogoś ważnego dla fabuły - np. bossa mafii lub... siebie. Max Payne 2 pozwala nam momentami przejąć kontrolę nad Moną Sax. Szkoda jednak, że korzysta ona z tych samych sztuczek co Max, mimo to sterowanie kobietą, całkiem urodziwą trzeba dodać, jest miłą odmianą. W ogóle przy całym dołującym klimacie, jak i samej historii Payne'a fajnie pomyśleć, że bohater nie jest sam, jest ktoś, kto się o niego martwi. Tak jak to było w jedynce stan zdrowia jest ukazany za pomocą miniaturowej postaci Max'a w rogu ekranu, na której zobrazowany jest poziom jego bólu. Zmniejszamy go ponownie za pomocą leków przeciwbólowych, których ograniczoną ilość możemy mieć przy sobie. Są one spotykane o wiele rzadziej niż w pierwowzorze, jednak gra i tak nie sprawia problemu. Przeszukiwanie wszelkich szafek w ich poszukiwaniu również straciło sens - wystrój poszczególnych pomieszczeń nie jest już tak minimalistyczny, więcej szafek da się otworzyć, szukanie leków gdzie się da to tylko strata czasu.

 Misji wiele nie jest, tereny są dość zróżnicowane, choć czasem przyjdzie nam powrócić na stare śmiecie - będziemy jednak przemierzać kompletnie inne ścieżki. Szczególnie klimatyczne są wędrówki po strasznym lunaparku, który to jest miejscem zamieszkania Mony.  W grze pojawiło się też sporo przeróżnych smaczków - od nawiązania do gier, aż po pomysłowe pułapki zastawiane na nas przez bandytów. O co konkretnie chodzi nie zdradzę, aby nie psuć zabawy, powiem jednak, że czasem lepiej pohamować się ze strzelaniem... Warto też zwiedzić posterunek i pogadać z recepcjonistką (?) na parterze.

Wspomniałem już, że grafika w grze została ulepszona względem pierwowzoru, trzeba jednak temat ten rozwinąć. Prócz zmiany wizerunku bohatera, który swoją drogą jest całkiem do siebie nie podobny (pomijając inną fryzurę i ubiór - gdyby pokazano Wam Payne'a z obu części, a nie znalibyście tegoż bohatera, pewnie nie domyślilibyście się, że to ta sama osoba), dodano też parę nowych smaczków, jak np. zmiana barw przy zwykłym użyciu bullet time, czy świetna animacja bohatera zmieniającego magazynki w tym trybie - jest naprawdę miodna! Dodano też "efekt szmacianej lalki" (jak to jest nazwane w opcjach), dzięki czemu teraz wrogowie upadają o wiele efektowniej. Czasem, po cięższej strzelaninie nie ma to jak zafundować przeciwnikowi krótki lot do piekła serią z Kałasznikowa. Również w dwójce pojawia się co jakiś czas animacja przedstawiająca śmierć w zwolnionym tempie - robi o wiele lepsze wrażenie, na co wpływ mają pewnie sporo lepsze modele wrogów.  Poprawiono także fizykę - teraz Max przewraca przedmioty, gdy na nie wpadnie, wszystko upada i przesuwa się bardzo realistycznie.

Bogu dzięki Cenega nie zdecydowała się tym razem na pełną lokalizację, dzięki czemu nie słyszymy już Radosława Pazury w roli Payne'a - uffff... Co prawda oryginalny głos Max'a nie jest jakiś świetny, ale i tak 100x lepszy od polskiego odpowiednika. No i przy spolszczeniu nie usłyszelibyśmy seksownego głosu Mony. ;) Jako że znów fabuła przedstawiona jest za pomocą komiksowych kart (znów sporo postaci jest kompletnie innych - np. Vlad), możemy je czytać sami lub odtworzyć. O ile w jedynce nie mogłem słuchać Pazury i przeglądałem je sam, w dwójce bardzo chętnie używałem opcji odtwarzania - o wiele lepszy efekt. W sumie można powiedzieć, że za polską wersję pierwszy Payne stracił u mnie może nawet jedno oczko od oceny.

Muszę przyznać, że Max Payne 2: The Fall of Max Payne naprawdę mi się spodobał. Może gdybym zagrał w angielską jedynkę bardziej przypadła by mi ona do gustu. Tak jednak się nie stało, była ona dla mnie "tylko" bardzo dobra. Dwójka na szczęście jest już kinowa, dzięki czemu sporo zyskuje, szczególnie na klimacie. Mimo powszechnej opinii, że sequel ten jest gorszy od pierwowzoru, osobiście uważam inaczej. Warto zagrać w obie części, jednak jeśli nie macie czasu na którąś z nich, poleciłbym Wam dwójkę. Lepszy klimat i fabuła, poprawiona grywalność - wszystko to wpływa na ogólne wrażenie, które jest naprawdę świetne. Jest to jedna z nielicznych gier, które wymusiły na mnie natychmiastowe napisanie recenzji. To chyba o czymś świadczy, co? Polecam.

PS: Ciekawą sprawą jest, że na końcu napisów została zapowiedziana kolejna część "przygód" Max'a. Jak wiemy, nie ukazała się. Szkoda. ;/

Ocena: 9+/10

Plusy: Podrasowano wszystko to, co było "tylko" bardzo dobre w jedynce, szczególnie klimat.
Minusy: Za krótka ;/, grafika dziś już nie powala.

Łukasz "JayL" Jakubczak

Producent: Remedy Studios
Wydawca: Take 2 Interactive
Dystrybutor PL: Cenega Poland Sp. z o.o.
Gatunek: Akcja TPP
Cena: 24,90zł

wymagania sprzętowe: Pentium 4 1.7 GHz, 512 MB RAM, 64 MB akcelerator 3D, 1.5 GB HDD

---------------------------------------------------------

Jeff Buckley - Hallelujah

I heard there was a secret chord
that david played and it pleased the lord
but you don't really care for music, do you
well it goes like this the fourth, the fifth
the minor fall and the major lift
the baffled king composing hallelujah

hallelujah...

well your faith was strong but you needed proof
you saw her bathing on the roof
her beauty and the moonlight overthrew you
she tied you to her kitchen chair
she broke your throne and she cut your hair
and from your lips she drew the hallelujah

hallelujah...

baby i've been here before
i've seen this room and i've walked this floor
i used to live alone before i knew you
i've seen your flag on the marble arch
but love is not a victory march
it's a cold and it's a broken hallelujah

hallelujah...

well there was a time when you let me know
what's really going on below
but now you never show that to me do you
but remember when i moved in you
and the holy dove was moving too
and every breath we drew was hallelujah

well, maybe there's a god above
but all i've ever learned from love
was how to shoot somebody who outdrew you
it's not a cry that you hear at night
it's not somebody who's seen the light
it's a cold and it's a broken hallelujah

hallelujah...

-------------------------------------------------------

Z takim utęsknieniem czekałem na wolne, a teraz jakoś się tak mocno nie cieszę - skoro się zaczęło, te 2 tygodnie zleci, nawet nie zobaczymy kiedy... Dlatego też taka piosenka, którą warto przesłuchać. Zapewne parę osób ją skojarzy. Nie wiem, czy zrobię jeszcze jakiś wpis przed świętami, więc na wszelki wypadek życzę Wam wesołych świąt, i - bo po co się bezsensownie rozwodzić - wszystkiego najlepszego, tego, czego najbardziej pragniecie. Amen. ;)

Pozdrawiam.

-->

komentarzy: 1019 grudnia 2008, 17:30

10 komentarzy do tego wpisu:


gitarka : 19 grudnia 2008, 18:32

Grałem i strasznie mi się podobało. Szkoda tylko, że owe "grałem" było strasznie dawno temu - nie pamiętam dokładnie kiedy to było. Nie mniej jednak grało się wyśmienicie. :D
odpowiedz

Arthizo : 19 grudnia 2008, 18:40

Uważam, że dwójka jest lepsza od jedynki. Podczas premiery cechowała się świetną grafiką, jeszcze lepszymi efektami, zajebistym klimatem oraz dużą grywalnością. Bite 9/10. Recenzja całkiem fajna. A odnośnie wolnego - też czekałem jak szalony, teraz jak jest to trochę dziwnie się czuje, nie mam czego wyczekiwać? :D
odpowiedz

DiegoTan : 20 grudnia 2008, 13:59

Nie grałem, może kiedyś :)...
odpowiedz

cedricek : 20 grudnia 2008, 20:49

Nie grałem ( wiem- wstyd), ale obiecuje- poprawie się. Dobra recka.
A... No i jakie książki recenzujesz? :P
odpowiedz

Retho : 20 grudnia 2008, 21:26

Nie grałem dotychczas (niestety) w żadną z części Maxa, muszę kiedyś to nadrobić :)
Coś mam wrażenie, że dawno nie komentowałem, więc 'jakoś' postaram to zrekompensować w tym wpisie.
Jeśli o przerwę świąteczną chodzi - sam jestem tydzień dłużej w domu z powodu choroby (a poprawiać się miałem) i o dziwo - żałuję, iż nie byłem w szkole te parę dni. W domu strasznie nudno, bo prócz jakichś książek i komputera (a tu gry i muzyka) zostaje jeszcze TV, a tam również prawie nic ciekawego nie leci (no, poza nieśmiertelnym "Kevinem"), więc naturalnie wolałbym pobyć trochę "wśród ludzi". No cóż, pozostaje liczyć na szybkie ozdrowienie :)
A co do następnego wpisu - zrób to, o czym niegdyś pisałem - zdjęcia całej kolekcji (dowolnej), idealne na 'podsumowanie' i koniec roku ;)
odpowiedz

JayL : 21 grudnia 2008, 19:18

Radzę nadrobić - gra długa nie jest, ale klimat i gameplay są tak świetne, że nie pożałujecie tych 25zł. Tym bardziej, że i niewiele gorszą jedynkę dostaniecie [którą zresztą jak ktoś woli można sobie odpuścić - w dwójce jest do obejrzenia krótki film streszczający wydarzenia z jedynki].
Retho - Heh, w sumie też chodzić do szkoły źle by nie było, gdyby nie jedno - nauka. ^^ W ogóle siedzę teraz w domu i jak na złość nie chce mi się grać. Zresztą nic nie chce mi się robić. A wolne leci...
Wpis o kolekcji wciąż kolebie mi się po głowie, jednak nie jestem w stanie się do tego zebrać. ^^ Na pewno będzie coś o prezentach, tak dla odmiany od tych wszelkich recenzji [których zresztą mam na składzie jeszcze parę], a kiedy o kolekcji, nie mam pojęcia. :P
Cedricek - Te, które dostanę na święta. :P A zakładam, że będą to co najmniej [a nie łącznie?] dwie pozycje. ^^
odpowiedz

kamceg : 21 grudnia 2008, 19:49

Mi podobnie jak Cedowi - tylko wstyd pozostaje, bo gry nigdy nie kupiłem i nie przeszedłem od początku do końca(tylko na wyrywki u kolegi);d
odpowiedz

332 : 23 grudnia 2008, 10:23

Z receznji wynika, że gra jest godna zagrani ;)
Przyznaję również, że nie miałam okazji w nią pograć, nawet przez moment. Trzeba nadrobić zaległości, tylko problem - kiedy?
Ja szczerze mówiąc też nie za bardzo cieszę się z wolnego. Lepsze jest chyba oczekiwanie na to wolne, niż sam fakt nie chodzenia do szkoły.
odpowiedz

NintendoPassion : 25 grudnia 2008, 16:56

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzy Mario :D
odpowiedz

NintendoPassion : 01 stycznia 2009, 01:55

Wszystkiego najlepszego w nowym 2009 roku!
Oby gramsajt rozwijał się wraz z jego właścicielem.
Oby gier i czasu nigdy nie brakowało.
Zdrowia, pomyślności, prawdziwych przyjaciół, przygód i radości życia

życzy Mario!
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl