avatar

JayL Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/JayL

Wielki Marsz - Stephen King (minirecenzja)

 

Po przeczytaniu Carrie, pierwszej książki Stephena Kinga, która była także moją pierwszą jego książką podchodziłem do Wielkiego Marszu trochę sceptyczniej. Wciąż pomysł wydawał mi się ciekawy, jednak bałem się, że Kingowi znów nie uda się zawładnąć moją duszą.

Jak już wspomniałem bardzo zaciekawił mnie pomysł na fabułę książki. A jest nim tytułowy Wielki Marsz - marsz setki chłopaków, próba wytrzymałości, od której zależy ich życie.

Marsz ten nie jest jednak pozbawiony reguł. To ma być próba wytrzymałości nie siły. Nie można nikogo atakować. Nie można też zwolnić poniżej 6 km/h. Za każde złamanie regulaminu dostaje się upomnienie. Czwarte to tzw. czerwona kartka - dosłowniej mówiąc kulka w łeb.

Przez całą książkę w sumie niewiele się dzieje. Bohaterowie tylko idą i rozmawiają. O wszystkim. Nie mam pojęcia co jest w tym tak ciekawego, a jednak to wciąga. Po pewnym dystansie co jakiś czas wydarza się dramat jednego z uczestników, który nie wytrzymał morderczego marszu. Z początku budzi to w bohaterach strach i obrzydzenie, z czasem powszednieje. Za główną postać można uznać Ray'a Garrety'ego, ponieważ to wokół niego rozgrywa się centrum wydarzeń tu przedstawionych. Przez niego poznajemy jego kompanów - McVriesa, Olsona, Abrahama, Bakera i innych. Przez nich wszystkich poznajemy okropność tego narodowego widowiska, podczas którego ludzie wariują z wycieńczenia aż w końcu giną ku uciesze publiczności stojącej przy drogach.

Przez prawie całą książkę w sumie nie znamy powodu wzięcia udziału w Marszu przez tych chłopaków. Nie są to wcale jacyś skrzywdzeni przez los ludzie, to normalni nastolatkowie, którzy zostali do Marszu wylosowani i nie wiadomo dlaczego zgodzili się na udział. Marsz to przecież pewna śmierć. Z setki przeżywa tylko jeden, reszta jest bezwzględnie mordowana, gdy tylko ma dłuższą niż dwie minuty chwilę słabości. Nagrodą jest co tylko dusza zapragnie, jednak w trakcie rywalizacji uczestnicy powoli uświadamiają sobie, że to nic w porównaniu z tym, co dzieje się z ludźmi w trakcie marszu. W sumie można dojść do wniosku, że zwycięzca jest największym przegranym - stracił wielu przyjaciół w trakcie Marszu (bo wbrew pozorom jest tu miejsce na przyjaźń, wspólną pomoc, zasady fair play - przynajmniej do pewnego momentu), doświadczył tylu okrucieństw, że już nigdy nie będzie taki sam. Jednak nie można się wycofać. Trzeba iść, aż po kres swojego życia.

Największą wadą książki jest jej poziom. Jest "tylko" bardzo dobra. Chciałoby się wiecej ze względu na pomysł, który jest moim zdaniem genialny. Chciałoby się, żeby ta książka była świetna. Bo należy się to uczestnikom Wielkiego Marszu, należy się to historii w tej książce opowiedzianej. Należy się jej wielkość, której jednak Stephen King nie jest wg. mnie w stanie nadać.

Po zakończeniu lektury uczucia miałem mieszane. Niby byłem, że tak powiem, zaspokojony, zakończenie było wystarczające, jednak czuję jakiś niedosyt, zapewne spowodowany poziomem książki i śmiercią 99 uczestników Marszu, z których parunastu zdążyłem lepiej poznać. Ale cóż, to jest dramat, ma zmuszać do przemyśleń a nie do śmiechu. Mimo to budzi ona mieszane uczucia. Jest dobra, pochłania się ją szybko, ale jak wspomniałem, brakuje tego "czegoś". Mimo to polecam, bo jest to naprawdę historia warta poznania.

Ocena: 8+/10
Plusy: Pomysł, "czytalność".
Minusy: Zmarnowany potencjał.

Łukasz "JayL" Jakubczak

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Autor: Stephen King
Cena: 29zł
Gatunek: Dramat?
------------------------------------------------------

Vader - The Book

 

Liquid, sticky messages
Stories that meander and trickle
Communiqués that cruise with no end
Whispers of slow ooze and drain

Reading takes you inside
Slow observant attention
Tracing plots uncovers
Layers of inner self

leads: Peter

A gush is an explosion
Slow trickle a description
Pulsing rhythm a sonnet
Steady rush like a novel

Veins are like lines
White parchment of the bones
Vessels of pages that collect
Meaning and truth and sense

leads: Mauser

It takes years to perfect
Comprehension and skill
Tender touch of the red
So elusive to capture

Ripped pages, lost meaning
Words trailing off into void
Cooling plot with no climax
No text is forever

leads: Peter

---------------------------------------------------

Jakoś kiepskawo mi chyba wyszło w tej recce to, co chciałem oddać. 

Pozdrawiam.

komentarzy: 627 listopada 2008, 16:05

6 komentarzy do tego wpisu:


Arthizo : 29 listopada 2008, 17:04

Wstyd mówić, że nie czytuję Kinga, ale chyba kiedyś to wreszcie nadrobię. ;) A recka w porządku.
odpowiedz

DiegoTan : 30 listopada 2008, 01:07

Dobra recka, idź się staraj o prace do CD-Action (czy gdzie tam chcesz :p), a nie marnujesz się tutaj ;)...
Pozdrawiam
odpowiedz

kamceg : 30 listopada 2008, 17:06

Widzę, że już rozkręciłeś się z recenzowaniem książek;)
odpowiedz

JayL : 01 grudnia 2008, 17:21

kamceg - ale w jakim sensie? ^^ Że lepiej, czy więcej? Bo jeśli to drugie to przypadek - po prostu piszę o tym, co mam pod ręką. ;)
DiegoPOL - taa, chciałoby się. ^^ Za parę lat może gdzieś tam będę startował (póki co nic innego na przyszłość mi do głowy nie przychodzi :P), ale na 90% nie do CDA - do Wrocławia mam za daleko. :P
odpowiedz

cedricek : 01 grudnia 2008, 17:50

A wiesz, że TEGO jeszcze nie przeczytałem?
Wstyd i hańba! Musze nadrobić zaległości.
****
jestem redaktorem portalu ,,Enklawa Magii". Zajmuje się pisaniem recenzji ksiazek. Jeśli chcesz napisz do mnie a ja ci dam namiar na człowieka, który werbuje. Możesz pisać recenzje dla nas. Przy okazji dostaniesz parę książek ^^ , ale mniesza. ,,Przeszlifujesz warsztat." O ile cie przyjmą, ale masz duże szanse.
odpowiedz

kamceg : 02 grudnia 2008, 17:28

JayL - równo w obu względach;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl