avatar

DJUDEK Użytkownik gram.pl (Robotnik) ja.gram.pl/DJUDEK

FPS - First Polish Shooter #1

Mortyr, FPS, cytadela, Amiga, FPP

0

Dziś jest niewątpliwie ważny dzień w historii gier komputerowych, a zwłaszcza jej polskiej dziedzinie. Otóż dokładnie 15 lat temu miała miejsce premiera Mortyra. Jest to szczególna gra z tego względu, że swego czasu (i do dziś nawet) była często nazywana ”pierwszą polską strzelanką FPP”.

Nie wszyscy jednak zgadzali się z tą tezą, odbierając Mortyrowi tytuł pierwszego rodzimego FPS-a. Skoro się pojawiały różne opinie wśród samych graczy, to znaczyło, że musi coś być na rzeczy w związku z wątpliwościami co do oryginalności produkcji studia Mirage. Ja w swym artykule, na szczęście, rozwieję wszelkie wątpliwości i obalę mity, które krążyły w growym półświatku i które były powtarzane przez część naszego społeczeństwa.

 

Początki polskich gier komputerowych

Zanim jednak skupię się na polskich strzelankach z widokiem pierwszej osoby, pokrótce przedstawię, jak wyglądała u nas produkcja gier video i jakie gatunki wtedy dominowały. Pierwszą grą elektroniczną wykonaną w Polsce był Marienbad na komputer Odra 1003 około roku 1962. Zabawa polegała na wyciąganiu dowolnej liczby zapałek ułożonych w czterech rzędach, a wygrywał ten gracz, który zgarnął wszystkie możliwe zapałki. Sama gra, podobnie jak większość tytułów w tamtych czasach, powstała tylko w jednym egzemplarzu; liczba wszystkich komputerów Odra 1003 do wielkich również nie należała – tych wyprodukowano ok. czterdziestu.

 

Próby stworzenia kolejnych urządzeń służących do elektronicznej zabawy podjęły się w drugiej połowie lat 70. m.in. takie firmy jak Unimor czy Elzab (obie do dziś istnieją) – jednak proces zakończył się na fazie testowej. Wyjątek stanowiły prace wrocławskiego zakładu Elwro – tego samego, w którym powstał wyżej wspomniany Marienbad. To właśnie w tej dolnośląskiej firmie na przełomie lat 70. i 80. zrodziło się urządzenie o nazwie TVG-10 – pierwsza i w zasadzie jedyna polska konsola, która zwróciła na siebie uwagę. A ta cieszyła się sporą popularnością 30 lat temu; mimo że rozgrywka na TVG-10 polegała na oklepanej grze w tenis.

 

0

Niech Was wygląd nie zmyli – to nie jest PONG!

 

Natomiast pierwsze rodzime gry, które nie stanowiły integralnej części superkomputera czy konsoli, lecz były pisane na istniejące już platformy, zaczęły powstawać w połowie lat 80. Wśród debiutanckich tytułów można wymienić m.in. Web Master (1983), Magic Keys (1985) czy słynną już Puszkę Pandory z 1986 roku. Do początku lat 90. dominowały przygodówki i platformówki. Polscy twórcy rzadko się zabierali za gry samochodowe, cRPG czy symulatory sportowe, a za FPP-y już w ogóle – produkcje z tego ostatniego gatunku były wtedy trudne do wykonania, również na Zachodzie, a w PRL-u przeważali jednoosobowi producenci gier. Sytuacja się zmieniła w połowie lat 90., gdy rodzimi gracze, prócz Pegazusem, byli zafascynowani Amigą oraz Doomem.

 

Twierdza za żelazną bramą

To właśnie wtedy powstała pierwsza polska strzelanka z widokiem z oczu bohatera – a w zasadzie pięć pierwszych. Co ciekawe, cała piątka produkcji ukazała się nie tylko w roku 1995, ale i na tę samą platformę: komputer Amiga model 500. Amigi pod koniec lat 80. to były mocne i wydajne sprzęty, lecz niezbyt przyszłościowe – kilka lat później ustępowały już wypasionym pecetom – niezależnie od tego, czy to były starsze modele rozbudowane o dodatkową pamięć RAM lub tzw. karty TURBO, czy też nowsze modele takie jak A1200. A mimo tego komputery firmy Commodore cieszyły się ogromną popularnością, również u nas. Ponadto ograniczenia Amigi zachęcały programistów do wyciskania siódmych potów z tych maszynek.

 

Jednym z nich byli młodzi panowie z zespołów Virtual Design oraz Arrakis Software, którzy stworzyli grę pt. Cytadela. Był to po części klon Dooma, ponieważ już w samym sterowaniu oraz oprawie wizualnej czuć było inspirację produkcją id Software. Jednak Cytadela posiadała oryginalną fabułę, porządnie wykonane intro i outro oraz takie ciekawe rzeczy jak kompas i pulsometr bohatera czy też konieczność znalezienia broni, bo gracz zaczynał zabawę z pustymi rękoma. Sam klimat też się różnił od shootera opowiadającego o zagładzie Ziemi przez Marsjan. Od strony graficznej i dźwiękowej polskie dzieło szczególnie nie zachwycało, a na dodatek ledwie zipiało – co było spowodowane niską mocą obliczeniową sprzętu – ale robiło ogromne wrażenie, że tytuł ten, wyświetlający grafikę 2,5D, potrafi się uruchomić na komputerze z 1987 roku. "Polski Doom" wśród amigowców cieszył się popularnością, a i dziś przez niektórych nie został zapomniany, czego dowodem były dwa sposoby upamiętnienia pracy twórców. Pierwszy z nich to fakt, że kilka lat temu Cytadela doczekała się oficjalnej konwersji na PC – nie dość, że jest to niemal wiernie przeniesiony kod oryginalnej wersji z nałożonymi poprawkami, to jeszcze gra uruchamia się na systemach Windows XP/7, Linux oraz MacOS X. No i jest całkiem za darmo. (Gdybyście chcieli zagrać w pierwszego polskiego FPS-a, a nie posiadacie Amigi lub nie chce wam się bawić w emulację, gotowy port możecie pobrać stąd). Natomiast druga metoda uhonorowania wystąpiła pod ciekawą postacią: otóż pewna rosyjsko-ukraińska grupka ludzi stworzyła grę Citadel na wiekowy już sprzęt, jakim jest… ZX Spectrum! (Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda ta pierwszoosobowa strzelanka na mikrokomputerze z 1982, kliknijcie tu).

 

0

Cytadela (A500)

 

Kolejnym polskim shooterem była gra pt. Za Żelazną Bramą, za którą odpowiedzialne było studio Ego Software. Produkcja jednak znacznie odbiegała od Cytadeli. Widoczną różnicą była oprawa graficzna: twórcy na plansze nałożyli mgłę, a ściany, podłogę i sufit niemalże pozbawili tekstur – przez co gra wyglądała naprawdę ubogo, ale przynajmniej płynnie działała. Ponadto omawiany tytuł z pewnego względu nie wpisywał się w ramy typowej gry FPP – zarówno w ujęciu klasycznym, jak i współczesnym. Powodem tego był fakt, że myszka nie służyła do obracania/rozglądania się bohaterem, lecz do… sterowania kursorem, za pomocą którego wchodziło się w interakcję z otoczeniem, zarządzało ekwipunkiem oraz namierzało cele. Co ciekawe, gra została wydana także za granicą jako Behind the Iron Gate; a muzykę skomponował Adam "Scorpik" Skorupa – ten sam, któremu zawdzięczamy ścieżkę dźwiękową do takich gier jak trylogia Gorky czy Wiedźmin.

 

2

Menu i scena prosto z gry studia Ego Software

 

Innym polskim klonem DOOMA była produkcja o wdzięcznej nazwie UBEK, napisana przez Szymona Ulatowskiego, a wydana przez firmę Twin Spark Soft 21 września 1995. Gracz wcielał się w tytułowego agenta Urzędu Bezpieczeństwa, a jego zadaniem była infiltracja amerykańskiej elektrowni atomowej. Ta gra, w odróżnieniu od dwóch poprzednich, wywołała mieszane uczucia. Najbardziej była krytykowana za wysoki poziom trudności oraz nie najlepszą grafikę. Natomiast na pozytywną uwagę zasługuje dodatkowy tryb zombie, a także system namierzania i identyfikacji celów oraz różnych obiektów. Ale UBEK to nie ostatnia polska strzelanka na Amigę. W tym samym roku ukazały się jeszcze Monster (Monstrum) – autorstwa ekipy Dual System – oraz Project Battlefield – wykonany przez grupę programistów działających pod nazwą TSA. Obie gry nie były już tak popularne jak te wcześniej wymienione, a ponadto zostały szybko zapomniane – na pewno niesłusznie, jeśli kierować się względami historycznymi.

 

0

Przerażające, tytułowe Monstrum. Choć to gra bardziej przerażała swoim wykonaniem…

 

To wszystkie pierwotne strzelaniny wyprodukowane w Polsce, jakie udało mi się znaleźć. Całkiem możliwe, że powstały jeszcze inne gry z tego samego gatunku – czy to na Amigę, czy inne platformy – ale, w takim wypadku, o ich istnieniu musieliby wiedzieć tylko nieliczni. Ponadto trudne jest do ustalenia, która produkcja faktycznie była pierwszym nadwiślańskim first person shooterem. Jednak w większości opinii weteranów amigowej sceny to Cytadela ma zaszczyt nosić ten tytuł. Ponadto dzieło grupy VD jest nie tylko potencjalnie pierwszym rodzimym shooterem, ale także prawdopodobnie pierwszym FPS-em, który w ogóle powstał na komputery Amiga*. A jeśli nie ogólnie na Amigi, to konkretnie na A500 (np. Alien Breed 3D, również z 1995 roku, do działania wymagał modelu 1200).

 

Jednak to nie Amiga, a komputer klasy IBM PC przyczynił się do popularyzacji gatunku pierwszoosobowych strzelanek wśród polskich developerów. Za cel stworzenia pierwszego pecetowego shootera obrali krakowscy programiści, co im się udało. Ale jaki to był tytuł, dowiecie się w następnej części. A ta wkrótce się ukaże.

 

*W 1993 ukazał się jeszcze RoboCop 3. Jednakże ta gra odznaczała się szczątkową grafiką, a większość etapów polegała na jeździe samochodem.

komentarzy: 030 sierpnia 2014, 21:23

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl