avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

Road Trip - czyli w szesnaście dni dookoła USA, cz.7

 Inglewood, Kalifornia.

 

Wycieczki dzień szósty. Za nami 2411mil wrażeń. Po opuszczeniu Las Vegas kierujemy się w stronę stanu winem i pomarańczą słynącego. Po drodze mijamy Los Angeles. Niestety nie odwiedzamy. Mamy inne plany w głowie. Trzeba się liczyć z faktem że niestety opuścimy kilka miejsc. Zawsze będzie pretekst aby odwiedzić później. W innej bajce.

 

Mijamy Los Angeles. Jesteśmy bardzo zmęczeni tą wielogodzinną taryfą. W mieście będzie ciasno i drogo. Jak już wspominałem w poprzednich wpisach, zaplanowaliśmy wycieczkę. Noclegów nie. Ukasz szuka na swoim laptopie najbliższego miasta z wolnymi miejscami. Wybieramy Inglewood. Tak, tak, to [nie]słynne Inglewood.

Po kilku okrążeniach zatrzymujemy się w takiej podrzędnej, choć w miarę czystej karczmie, Economy Inn. No jak w filmie, sklep alkoholowy na przeciwko, murzyni na ulicy i hindus za okienkiem. Czuję się jak w B-movie.

 

Parkujemy naszym srebrnym trolejbusem w zajeździe. Czas coś zeżreć. Podmyć się. Odpocząć. Co niektórym i po-ten-tego-tam.

Likjer Sztor. Tak nasi polonijni ziomkowie wymawiają angielskie wyraz. Liquor Store = sklep alkoholowy.

Inglewood. Nie ma na co patrzeć. Biedne dzielnice. Biedni ludzie. Biedni my.


 

 

Aparat praktycznie chodzi na okrągło. O to twarz z jednej ze ścian szkoły która mijaliśmy.

 

 

Po odpoczynku wyruszamy do San Francisco.

Manekiny.

W godzinach szczytu w wielu Kalifornijskich autostradach nie wolno jeździć w autach bez pasażerów. Często się zdarza że kierowcy jeżdżą z manekinami w autach. To nie bajka. To Fakty! A tak wygląda jedna z tych tętnic która nieustannie cierpi na wysoki poziom cholesterolu...

 

Wlekliśmy się ponad dwie godziny z prędkością żółwia.

Święte imienniczki.

Po tych naszych rekordach prędkości wreszcie dobijamy do zachodniego wybrzeża tegoż kontynentu. Docieramy do miejscowości Santa Monica, Kalifornia. Te święte patronki chyba coś mają w sobie oprócz krwawej przeszłości hiszpańskich najeźdźców. Kalifornia jest inna. Piękna.

 

Kalifornia to inna inszość. Choć Stanom do europy daleko, to wg nas Kalifornii najbliżej. Wszystko wydaje się nam takie bardziej oswojone, przyjemne, normalne i dziwnie osobiste. Nie wiem jak mogę to Wam wytłumaczyć. Najprościej chyba tak: Jest to bardzo bogaty stan, a w miejscowościach w których jesteśmy jest dużo bogatych osób. Co wiąże się z wysokiej klasy szkołami, nie to co publiczne w Chicago. Młodzież wydaje się nam bardziej tolerancyjna, a ludzie bardziej oswojeni ze światem. Tutaj wieje kulturą. Coś czego mi osobiście bardzo brakuje w Windy City. Wszędzie napotykamy masę malutkich sklepów i butików. Parkujemy blisko Santa Monica Beach i idziemy prosto do wody! Być nad Oceanem Spokojnym i nie zmoczyć zadków to grzech! Zimno. Ciemno. A kij! Wskakujemy do tej nocnej wody. Słona!

 

Zapchane ludźmi molo nocą. Kliknij tutaj i zobaczysz dokładnie gdzie jesteśmy. Właśnie z tego miejsca zrobiłem zdjęcie.

Złożywszy miednicę na wilgotnym piasku wyłączam baterie. Mózg przechodzi standby mode. Oddycham głęboko. Filtrując wszelkie myśli kłębiące się w mojej głowie pozostawiam tylko smak soli. Zgrzyt kwarcu pod stopami i noc. Noc wielka dla nas wszystkich. Pierwsze spotkanie z Pacyfikiem. Bajeczna plaża w Kalifornii. I my. Tacy mali My.

 

Mgieł świateł igra z czeluściami nocy.

Plinka chodziła po plaży w tę i z powrotem. Tak jakby chciała się nacieszyć tym wydarzeniem i zagarnąć wszystkie wrażenia tylko dla siebie. Ukasz i Vera zaraz wpadli do lodowatej wody. Kij że zimno i ciemno. Radocha i banany na mordach dosyć ostro się rysowały. Baśka i Łukasz-Łukasz przykucnęli i w ciszy sami chyba rozważali to wszystko. Tyle czasu, tyle drogi, tyle wrażeń! Nie będę wyolbrzymiał Wam więcej. Na swój sposób układaliśmy sobie tę radochę w naszych zaśniedziałych umysłach. A ja stałem. Cicho. Bez ruchu. Sól.

 

Stopami po piasku.

Palmy! Palma!


Vera okazywała jakąś dziwną fascynację tymi palmami :D

 

Po tych wszystkich doznaniach plażowych przeszliśmy się na molo. Napotykamy masę zgiełku, tańców, wędzisk i kiosków z pamiątkami. Noc bucha życiem. Życie poi się oceanem.


San Francisco.

 

Ściernisko to raczej nie jest. Wręcz przeciwnie. Miasto napchane kulturami z regionów całego świata wyłożone stromymi uliczkami często wręcz niemożliwymi do przejechania.


 

Miasto wita nas dosyć słonecznie. Zimno, ale słonecznie. Przekraczamy most South Bay. Widzimy zatokę zapełnioną stalowymi żurawiami wyciągające swe szyje wysoko w niebo. One też oczekują na swój ładunek.


Powiem wam szczerze, zawsze jestem szczery, że SF wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Coś siedzi w tym miejscu że aż się che być tutaj i zwiedzać. To miasto jest białe jak marmur i pokręcone jak moja wyobraźnia. Albo i Wasza. Nie będę się sprzeczał.

 

 

 

Przekraczając most wita nas tunel, a na zdjęciu widać jak droga się za nim wije jak żmija.

Sam wjazd jest dosyć przyjemny. Najpierw widzimy masę wody i żurawi. Nasz krajobraz jest przepleciony przęsłami mostu. Potem wkraczamy do miasta przez paszczę. Taki niby nic, ale ja zawsze czegoś się dopatruje. Mój mózg pracuje na bardzo wysokich obrotach. Przez co mam ogromne kłopoty z zasypianiem.

A jaka jest ta metropolia?


 

Busy! Very busy! Nie wiem czy porównałbym moje Chicago. Ale obrazy są wręcz malownicze. Zawiłe uliczki. Okolice aż się proszą o chwilę uwagi. No i trolejbusy! Bosze jakie to genialne. Taki artefakty epoki minionej dodają aromatu temu miejscu. Współczesność koegzystuję z epoką prądu trakcyjnego. Ja uwielbiam starą elektronikę, kasety VHS, Kasprzaki i Unitrę. Zancie narzędzia PRL-owskiej kochanej Polski? Pewnie nie, ale to nic. Ja taki jestem fikuśny. Postawię PS3 obok Nintendo NES i dla mnie to poezja.

Mijamy Urząd Miasta i Gminy San Farancisco. Brzmi!

 

Rozglądając się na lewo i prawo uliczki kuszą aby zboczyć z trasy. Kuszą.

Jak w każdej tętniącej życiem kolonii mrówek, wszytko musi mieć swój cel i zastosowanie. Kierunek i przeznaczenie. Wielki umysł urbanistyczny zadbał o to abyśmy nigdy nie zapomnieli gdzie jesteśmy, co tu robimy i kaj mamy się zebrać. 

Nie. Nie obróciłem zdjęć. Znaki są celowo odwrotne, abyś mógł je przeczytać w lusterkach. Ach ten rząd miejski! Jacy oni są pomysłowi!

No ni kija. San Francisco ma coś w sobie magicznego. Nie umiem tego opisać i wam przedstawić. Jakoś normalnie brakuje PWNu.

No i te palmy, które seryjnie robią wszystko!

 

No i tramwaje. To już poważnie przekracza nasze wszelkie oczekiwania. Każdy taki wagon ma konduktora! Kul, chciałeś? To masz! :D

 

 

Jako ciekawostkę dodam że do dzisiejszego dnia hamulce są wykonywane z drzewa. Co mnie jednak bardziej zaszokowało? Strome ulice! W pewnym momencie ulica okazała się tak stroma, że musieliśmy wyjść z auta, a ja (automatem) podjeżdżałem z nogą na hamulcu i gazie równocześnie! Przecież te samochody muszą tam przechodzić katorgę! Sprowadzasz wózek z USA? Upewnij się że nie jest z San Francisco.

 

 

 

Krążąc po tej asfaltowej dżungli wędrujemy na skrzyżowanie ulic Larkin & Chestnut. A czemu przytaczam dokładnie to właśnie skrzyżowanie? No bo ...

Zaraz za naszymi plecami ALCATRAZ! Nawet z daleka robi [wrażenie]. A że nie wszystko się toczyło po naszej myśli, to żeśmy na wyspę nie popłynęli. Bo godziny wizytacji się skończyły i wszystkie bilety na promy zostały wysprzedane. I wiecie co jest w tym pięknego? Mam wymówkę żeby tam pojechać jeszcze raz! A tak uczynię! Nie podaruję!

 

 

A ulicę obok jedna z najfikuśniejszych uliczek jakie w życiu widziałem. No taki fikuśny zygzaczek. Dosłownie! I bądź tu montry!

 

Lombard Street to jest jeden z wielu punktów miasta, który trzeba zobaczyć na własne oczy, a którego w poradnikach wycieczkowych możecie nie znaleźć. Fikuśne :D Co niektórzy wynajmują takie małe bzyczki z firmy GoCarTours i w towarzystwie przewodnika komputerowego sami zwiedzają zakamarki Ścierniska.

 

 

Nic dziwnego że gromadziło się tam grono turystów. Z nami włącznie.

Z racji naszego nie kończącego się zapotrzebowania na dwutlenek dwupierdzianu smrodu, gazu brzusznego, wysokometanowego, koniecznie musieliśmy zawitać w rafinerii. A że przemysł naftowy w hAmeryce kwitnie, nie trudno było się nam wpakować do najbliższej stacji CPN.

Aaah. CPN. Teraz mogę funkcjonować normalnie :P

W kafejce jest tłok... err,

 

przepraszam. To mój. xD

USA to kraj pełen kontrastów i zaprzeczeń. Życie ciągle nam to o tym przypomina. Patrząc na tego człowieka zdaję sobie sprawę jakim to szczęściarzem jestem. Nie żyje w luksusach, ale niczego mi nie brakuje. A jemu? Cóż jemu pozostało? Tylko to co widzę własnymi oczami? Skin deep?

Nie posłużyłem przykładem. Nie wsypałem mu jeśli o to Wam chodzi. Za młodych lat podczas pobytu w Krakowie doznałem na własnej skórze nieprzyjemnej prawdy o żebrakach. Pewna cyganka ze łzami w oczach błagała mnie i mojego ojca o pieniądze na chleb. Mój ojciec kupił ze straganu obok i podał jej. Ona z nienawiścią wytrąciła bochenek chleba z rąk mojego ojca krzycząc: Qrva, ja pieniądze chciałam, nie chleb! Wiem że jedno zdarzenie nie może przemawiać za tysiące bezdomnych i głodujących. Pochodzę z rodziny gdzie chleb był traktowany jak świętość. Moja babcia NIGDY nie krajała bochenka, tylko łamała go. Owo wydarzenie do dzisiaj mocno tkwi w mojej pamięci. Bardzo trudno jest mi się z niego wyłamać.

Po tej refleksji wracam umysłem do aromatu kawy wiercącej moje nozdrza. Gorąca, słodka przywraca mnie do normalnych obrotów. Organizm jest back on line!

Po zasileniu kofeiną szybko wracam do siebie. Obecnie znajdujemy się na skrzyżowaniu ulic. Dokładnie przed chińską dzielnicą. Pamiętacie film Wielka Draka w Chińskiej Dzielnicy? Jeden z moich ulubionych!

China Town.

Chyba każda większa aglomeracja w Stanach ma własną Chińską Dzielnicę. Moje Chicago również nie pozostaje w tyle, ale W San Francisco wszystko jest tak niesamowicie magiczne! Stoję na skrzyżowaniu, na przeciwko kawiarni. Przede mną nowe zlewa się ze starym.

China Town in San Francisco

Na tle szklanej i zimnej nowoczesności rysuje się ceglana przeszłość minionych lat. Dowód na to że obie kultury mogą ze sobą koegzystować.

China Town in San Francisco

Krążmy wokół kilku sklepów szukając jakiś pamiątek. Nie zapuszczamy się zbyt daleko, ponieważ czas gonią przed nami kolejne miejsca do zwiedzenia.

China Town in San Francisco

China Town in San Francisco

China Town in San Francisco

Napotykam ulicznego grajka. Jinn chyba ma na imię? Nie mogłem go zrozumieć. Uprzejmnie zgodził się na zrobienie fotografii... po urzednim załadowania dolarem jego skarbonki :D

China Town in San Francisco

I zapewne jak w chińskich zapchanych uliczkach, również i tutaj kolory kontrastują a zarazem zlewają się ze sobą.

China Town in San Francisco

Największą przyjemność podczas wycieczek sprawiają mi zdjęcia niepozowane. Moment uchwycony w kadrze. Często z nieoczekiwanymi efektami. Tutaj fotografując Plinkę chwytam motocyklistę pędzącego przed siebie, ale jakimś dziwnych okiem zbiekoliczności zerka na mnie podczas gdy mój palec przyciska migawkę.

China Town in San Francisco

Nie obejdzie się również bez iście chińskiego akcentu przed opuszczeniem tego miejsca. Oto przed waszymi oczyma: The Dragon!

China Town in San Francisco

Golden Gate Bridge.

No i jakże mógłbym Was zostawić na koniec bez owego legendarnego wiszącego jak skrwawiony szkielet mostu na tle kalifornijskiego nieba.

Golden Gate Bridge

Zbliżając się do mosty temperatura nagle spada i robi się niesamowicie wietrznie. Wszyscy są lekko zawiedzeni. Most jest cały zamglony. Chyba tylko ja cieszę się z tego co widzę i dostrzegam piękno tego molocha.

 

Golden Gate Bridge

Golden Gate Bridge

Jako ciekawostkę dodam że most jest obsadzony fortyfikacjami wojskowymi. Kiedyś młoda Ameryka uważała to miejsce za bardzo ważny punkt strategiczny. Warto się tam wdrapać. Fortyfikacje są lekko zaniedbane, jest tam niesamowicie zimno i wietrznie, ale widok mostu zapiera dech w piersiach.

Golden Gate Bridge

Golden Gate Bridge

Z tarasu widokowego robimy sobie zdjęcie grupowe. Rzadko się zdarza podczas naszej wycieczki abyśmy mogli uwiecznić nasze gębiska na jednym kadrze.

Golden Gate Bridge

No i tym akcentem kończę ów wpis. Wiem że jest cholernie długi. Dajcie mi znać w komentarzach, co jest dla was lepiej. Często i krótko czy rzadziej i więcej.

Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego wpisu! Teraz idę sobie odpocząć. Pobiegać, pograć, poczytać. Byle z daleka od monitora, bo oczy już bolą.

Wystarczy, nie?

 

 

komentarzy: 11924 października 2008, 12:09

119 komentarzy do tego wpisu:

początek poprzednie 1 - 20 z 120 następne koniec

Carnage13 : 25 października 2008, 23:22

Najbardziej podobało mi się San Francisco. Na jednej fotce widać było ustawiony na górce samochód który przechylony był w jedną stronę myślałem że spadnie ;D. Bardzo ładnie również wygląda Chinatown oraz słynny w San Francisco most ;). Pojechał bym se kiedyś do SF ;)
odpowiedz

Cirno : 25 października 2008, 23:23

O co chodzi z inglewood bo nie zrozumia³;em (mo¿;e czegoœ; dok³;adnie nie wyœ;ledzi³;em :D)
Dalej, ta pierwsza palma jakaœ; taka wykastrowana chyba :p
If you going... to san fran-cisco ;)
Miasto piê;kne, nie spodziewa³;em siê; a¿; ;)
Krzywe ulice hmm te domy wygl¹;daj¹; ciekawe, jakby uciê;te ;)
Taki zygzaczek by³; w GTA4 :D Dok³;adnie identycznie podobny :D
Chiñ;sk¹; dzielnicê; ca³;kowicie przeskoczy³;em bo to wygl¹;da po prostu tragicznie...
A ogólnie to bym wolał wpis o NY :D
odpowiedz

NintendoPassion : 25 października 2008, 23:31

@Carnage13:
Ano fajnie jest tam, coż, ładniej niż w Chicago na 100% chociaż to moje miasto też ma masę ciekawych miejsc do zwiezienia.
.
@lama123:
Czy nie czytałeś mojej odpowiedzi na twój komentarz w poprzednim wpisie? A co do NY, to nic nie odda jego atmosfery. Życzę ci abyś miał okazję kiedyś zwiedzić to miasto.
odpowiedz

jedrek221 : 25 października 2008, 23:43

Jak ty to robisz że jak się tu wchodzi zacznie się czytać wpis to już nie można przestać po prostu trzeba przeczytać do końca, zawsze masz takie interesujące te wpisy ja takich nie potrafię robić ;( a tak ogólnie to świetne zdjęcia ;]
odpowiedz

Sephirath : 25 października 2008, 23:46

Szczęściarz :)
odpowiedz

Cirno : 26 października 2008, 00:03

@NP
Czytałem ale będę w każdym komencie pisał o tym NY bom cham ;)
odpowiedz

NintendoPassion : 26 października 2008, 00:08

@jedrek221:
:D Pasja. Cóż więcej dodać. Ważne że zadałeś sobie chwilkę czasu aby poczytać moje cyfrowe gryzmoły.
.
@Seph:
Dobra, dobra. Kto tu szczęściarz MR. 30 000 wizyt Very Soon :P
.
@lama123:
I na NY przyjdzie czas.
odpowiedz

krak2610 : 26 października 2008, 01:28

##
Pytasz czy wolimy krótsze a częsciej czy dłuższe a żadziej ?
Wole dłuuugie a często! :D
##
Co jak co ale fotograficznie SF wyszło Ci najlepiej. Oczywiście moim skromnym zdaniem. I na przyszłość numeruj zdjęcia bo nie ma jak napisać pochwały za dane zdjęcie. Mam klika faworytów spośród tych fotografii a nie mam wygodnej pozycji żeby je wymienić.
##
Tekstowo wpis oczywiście na wysokim stałym poziomie. Powiem tak: umiesz fajnie przekazać to co masz do powiedznia.
##
Mówiłeś ostatnio, że masz tylko jedną gre na Ps3. To z chęcią polece Ci gre jak już skończyc Metal Gear Solid 4, zakup Uncharted:DF . Dzisiaj dorwałem tą gre i strasznie mi się podoba. To tak nawiasem mówiąc ^^
##
O czym i kiedy mniej więcej premiera następnego wpisu o wycieczce ?
Bo po przeczytaniu dzisiejszego ciągle mi mało. :P
##
Podepnij konsole ( Ps3 ) do sieci to się na partyjkę w MGS'a gramowym składem ustawimy.
##
Hmm chyba wszystko napisałem? Do następnego. Pozdro.
odpowiedz

NintendoPassion : 26 października 2008, 05:47

@krak2610:
Raczej nie wykonalne.
-
SF fotki, niom, dzieki, ale to i tak nie wszystko :P
-
Dzięki, staram się jak mogę.
-
Na PS3 w MGS4 sobie raczej nie pogramy. Chyba jest blokada, czy cuś. Kul coś mi o tym wspominał.
-
Następny wpis? W następnym tygodniu. O czym? Jeszcze nie wiem. Przeplatam wycieczkę z innymi różnościami.
-
No i tx!
odpowiedz

Merovingian : 26 października 2008, 06:17

Wiem, że ludzie nie mają zbytniego wyboru, ale te samochody stoją na krawędzi ulicy pod kątem ~25 stopni...
odpowiedz

Kirabax : 26 października 2008, 08:31

Bardzo fajny wpis. Starczy :)
Co by nie mówić, zdjęcia świetne. Kurna, ale tam korki są...
odpowiedz

OriginalGangsta : 26 października 2008, 08:37

Kurcze, znowu jestem zadziwiony tym jak dokładnie odtworzyli to miasto w GTA San Andreas. ;D Wszystkie te strome ulice itp, nawet tramwaje. ;] A miasto robi wrażenie, po takich drogach bałbym się jeździć, przecież to jak jakieś góry. O_o "Likjer sztor" mi sie podoba, na filmach o Gettcie (Nie, nie Warszawskim, chodzi mi o np. Compton ;]) pełno takich wszędzie. ^^ Szkoda że do LA nie udało się Wam wjechać. ;/ A twarz na ścianie... Cholera, ktoś ma niezły talent, chciałbym umieć tak samo robić graffiti. ;] A wpis wolę rzadziej, ale dłuższe. ;] Pozdrawiam. ;]
odpowiedz

KrwawaMary : 26 października 2008, 08:43

Bardzo podoba mi się San Francisco, więc pojadę do niego jak będę w Stanach (jeśli będę).
Wpis jest super. Te zdjęcia robią wrażenie.
.
Co do bicia, gdy odwiedzisz Polskę, ja się Ciebie nie boję :P
odpowiedz

Cmq : 26 października 2008, 09:19

Zawsze chciałem pojechać do San Francisco, zwłaszcza że mam tam znajomych których ewentualnie mógłbym odwiedzić. No i nocleg darmowy. :P Naprawdę piękne miasto, a moim zdaniem mgła tylko upiększyła Golden Gate Bridge. ;)
odpowiedz

syriusz_b : 26 października 2008, 10:27

często i dużo :)
odpowiedz

krak2610 : 26 października 2008, 10:36

Mario -> Hmm ja tam mam swój egzemplarz MGS'a z Usa więc blokada by mnie nie obowiązywała, chyba :P
odpowiedz

LittleBigLegend : 26 października 2008, 11:08

O kurczę duży ten wpis :P No to zaczynając - chyba tam masz błąd - Łukasz-Łukasz - czy tak miało być ? :P Dalej Zachwycenie palmą jest normalne - rzadko się widzi palmy :P Potem ten samochód - o lol i le ja bym dał żeby sie nim przejechać :P Och te SF - jest super :P Bardzo fajnie tam masz - je ci nie zazdroszczę jak coś ale po prostu też bym tak chciał :P No i co to za różnica - pojechać do San Francisco lub na mazury :P
A co do wielkości wpisów to takie mi odpowiadają :) Z sensem , długie , treściwe , obfite itd. :)
odpowiedz

Ambroo : 26 października 2008, 11:20

Kolejny super wpis! Normalnie tylko czytać i czytać ;P A mieszkańcy SF mają zimą fajnie, z tych górek robią sobie stoki narciarskie XD Pozdrawiam
odpowiedz

SerwusX : 26 października 2008, 11:36

Dużo, tego, nie miałem czasu całego przeczytać :(
Piszesz do nas z Ameryki? Ahh, głupie pytanie...
@Kaucz
No jasne, między San Francisco, a Mazurami nie ma żadnej różnicy. Masz rację. Mazury rządzą!

Obejrzałem fotki. I ciśnie się na usta pytanie: jakim cudem udało Ci się wrzucić te wszystkie fotki na serwer? Czy może korzystasz z jakiegoś Imageshack?
odpowiedz

Budo : 26 października 2008, 11:53


no nieźle, faktycznie San Francisco wygląda na bardzo specyficzne miasto :)
Zdjęcia ciekawe i bardzo intrygujące, szczególnie strome ulice, chinatown i te tramwaje xD
Co do pytania o rodzaj wpisów- wolę rzadziej, a dłuższe wpisy są wtedy bardziej konkretne, można się rozwinąć i piszesz jak masz coś do napisania/pokazania, a nie jak już dawno wpisu nie było...
A ja właśnie sobie pomyślałem, że chętnie bym przeczytał taki wpis o Chicago :)
odpowiedz

początek poprzednie 1 - 20 z 120 następne koniec

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl