avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

Road Trip - czyli w szesnaście dni dookoła USA, cz.6

Las Vegas, Nevada.

 

 

I wcale nie "Viva"

W latach pięćdziesiątych ZUO w postaci włoskiej mafii postanowiło zakorzenić się na pustyni. A że szatan nawet z gówna bat ukręci to w przeciągu następnych lat na miejscu gdzie była tylko pustynia, knajpa i droga powstał największy przemysł rozrywkowy z kasynami, barami, striptease'zami i legalną prostytucją włącznie. I nas tam zawiało. A że ta karczma Rzym się nazywa to i my trafiliśmy to swoich rzymów. Dosłownie i w przenośni.

Krótko: Ja, Ukasz i Łukasz-Łukasz wcale nie byliśmy ani zachwyceni ani podnieceni odwiedzeniem tego miasta. Wiem że wielu z Was pewnie się nie zgodzi, ale po całodziennej wizycie w tym mieście tylko bardziej utwierdziłem się w mojej opinii o tym mieście. Po prostu chcieliśmy zaliczyć to miejsce i jechać dalej. Aby mieć to z głowy.

Dziewczyny jednak zareagowały dokładnie odwrotnie niż my. Brokaty, kolorowe światełka, maszyny-bandyci widocznie mieniły się w ich oczach pobudzając w nich najgłębsze i ukryte pomysły. Tak przynajmniej Ja to postrzegałem i jest to tylko i wyłącznie moja opinia (sorry dziewczyny, nie złośćcie się na mnie że tak dosadnie piszę , same wiecie jak było).

 

Do LV wjeżdżamy 06/08/2008 około godziny 17:00. Jest gorąco. Na horyzoncie (fotka powyżej) jak znikąd pojawia się Las Vegas Strip.

W Las Vegas Boga nie ma. Nawet jeżeli nie wierzysz w żadną istotę wyższą, to będąc w tym miejscu jakiekolwiek drobinki wiary zanikają i przepadają w czeluściach wizualnie ułudnego dobrobytu. Kasa, sex i poniżenie mieszają się w smakach drogich koktajlów, piwa i innych dobroci cielesnych.

 

Co kilka minut jesteśmy oblegani przeważnie przez Meksykanów i Meksykanki, którzy noszą przypięte do pleców plakaty półnagich kobiet z lokalnych klubów nocnych. W rękach mają kolorowe wizytówki które trzymają w obu dłoniach i uderzają nimi o siebie przed twoją twarzą. Tak bardzo jak podoba mi się kobiece ciało to tym bardziej czuję się obrzydzony i jakoś poniżony tym świństwem. Jestem w stanie wymyślić milion pomysłów na uwielbienie kobiecych wdzięków, ale ten nie jest jednym z nich. Sam czuję się poniżony. Ja, dorosły mężczyzna muszę zapłacić kobiecie? Tak jakby mnie nie było na nic stać? Fuj!

Serio, nie lubię tego. Czuję się dosyć niezręcznie, chociaż nadmiar tego wszystkiego bardzo szybko znieczula mnie na te widoki.

 

Wieża Stratosphere. Na wysokości prawie 320 metrów znajduję się karuzela. Tak to zielone coś to karuzela która obraca się poza obrębem wieży! O.O

 

Gdziekolwiek nie spojrzeć, cały czas coś się buduję. Mało, mało! Ciągle mało!

 

Seat Cordoba!? Pierwszy raz widzę to auto na własne oczy w USA. U nas tego nie ma. Szczerze, wszyscy jesteśmy bardzo zaskoczeni.

 

Słynna piramida Luxor. Robi wrażenie szerze przyznam. Co jak co, ale architekci prześcigają się w pomysłach.

 

Cały świat zgnieciony w kilka mil kwadratowych. Ach ta hAmeryka.

 

Widok z przejścia dla pieszych nad ulicą.

 

 

Zwiedzamy wiele kasyn. W MGM Grand jest ogromne terrarium z dwoma lwicami. I UWAGA!!!: Gotowi? Ryki lwów co kilka minut można usłyszeć przez głośniki. Problem w tym że żadna z lwic okrzyku nie wydała z siebie. Wszystko pochodzi z nagrania. Nawet szum liści i śpiew ptaków. Och, matka natura - ujarzmiona.

 

Kolejny widok z ulicy. To nie Disneyland.

 

Do Nowego Jorku również nie trzeba jechać. To miasto nas z tego wyręczy.

 

Na jednym z budynków jest umieszczona ogromna reklama Sony PSP. Zgadnijcie o jakim gramowiczu myślałem robiąc tę fotkę?

 

Miasto nabiera jednak aromatu nocą. Wszystko zaczyna się budzić do życia.

 

Cesars Palace wygląda majestatycznie. Wszystkie budynki są pięknie podświetlone. Efekty mienią się w oczach. Nie wiadomo na czym zawiesić oczyska.

 

Wstępujemy do kasyn i próbujemy swoich sił. Kończyło się na próbach. Łukasz-Łukasz jednak wygrał około 160 dolców, po czym stały się one szybciutko własnością Baśki. :P

 

Eiffel Tower. To nic że mniejsza. Ale hAmerykańska! Fajna nie!? ... nadal robi wrażenie.  To co dopiero oryginał? Francja, może kiedyś odwiedzę?

Przyznam że jest jedno miejsce do którego z przyjemnością powróciłbym w Las Vegas. Mianowicie Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds. Dla czego? Bo qurva mać było zamknięte! Ale byłem zuy! Fuj! I tutaj pomyślałem o pewnym oryginalnym gangsterze z gramu który na pewno ucieszyłby się z pewnej fotki. Jakiej? Otóż w owym muzeum jest figura woskowa 2Pac'a oraz Master Chief'a z Halo 3! Myślę że OG byłby miło zaskoczony, a ja sam miałbym przepiękną fotę z panem militarnego wszechświata.

 

A tak, pozostały tylko te tanie zdjęcia. Sorry :(

 

A to jeden z placów. Kurka nie mogę sobie przypomnieć gdzie... Chyba Palazzo.

 

Fantom Opery.

 

Wyspa Skarbów. Przed hotelem są zaparkowane dwa statki, które podpływają do siebie i piraci toczą zacięte walki przed publicznością tuż obok ulicy.

 

 I'm a pirate! Err!

 

Ponownie piramida Luxor. Krawędzie piramidy pulsują światłem w kierunku szczytu. Na fotce nie widać, ale w nocy na samym szczycie jest potężna wiązka światła bijąca prosto w niebo, widoczna z odległości wielu mil od miasta. Takie: Elo! Tutaj jestem!

 

Słynny sufit w hotelu Bellagio pokryty kolorowymi żyrandolami w kształcie kwiatów. W rzeczywistości wygląda piękniej.

 

Hotel Palazzo przepięknie oświetlony. Jakby oblany złotem.

 

Tańczące fontanny przy hotelu Bellagio. Co piętnaście minut fontanny tańczą w rytm muzyki klasycznej. Tysiące turystów jak sople soli stoi w bez ruchu i przypatruję się owemu zjawisku. Ja również. Piękne.

 

Powyżej mała dygresja. Zdjęcie ciężarówki KenWorth na trasie do Las Vegas. Pewien gramowicz poprosił mnie abym wkleił od czasu do czasu fotkę tych eighteen wheelers (osiemnasto kołowców) ponieważ jego ojciec sam jest kierowcą tirów w Polsce i lubi takie maszyny. Brachu, mówisz i masz! A będzie więcej! I pozdrów ojca!

Nie umiem podsumować wizyty w Las Vegas pozytywnie. Dużo rzeczy się stało pomiędzy nami. To miejsce wydobyło z nas wiele złego. Wyjechaliśmy jednak bogatsi w wiedzę o naszych czarnych stronach charakterów i bardziej umocnieni w naszej przyjaźni. Powiedzmy że wszyscy zjedliśmy beczkę soli i okazało się że nawet w biedzie przyjaźń zwyciężyła lekkie potknięcia. Czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. I tak przyszło nam pożegnać się z tym miastem i ruszyć w dalszą drogę. Opuszczamy Las Vegas 07/08/2008 około godziny 3:20 rano. Jesteśmy zmęczeni. 

Macie szansę tam pojechać? Zróbcie to! Przekonajcie się sami! A jak będziecie o mnie jeszcze kiedyś pamiętać, dajcie mi znać o Waszych wrażeniach.

Las Vegas. Moralne błoto.

Pozdrawiam. W następnym wpisie z serii wycieczki: Kalifornia.

 

Wasze komentarze w poprzednim wpisie okazały się bardzo rzeczowe. Szczere. Tak jak chciałem. Doceniam to.

Dla tych którzy nadal mówią do mnie NP - jestem Mario.

Już od dawna chciałem poruszyć temat etykiety i funkcji gramsajtów. Ale http://ja.gram.pl/Cascad mnie ubiegł. Koniecznie przeczytajcie jego wpis. Wiem że już nie jeden z Was się o tym wypowiadał. Wayzin miał super wpis. Cascad zrobił to tak dobrze, że z przyjemnością skopiowałbym jego wpis u siebie. Przeczytajcie. Nalegam.

* * *

Punkt.

 

Jedną rzeczą, która coraz bardziej zaczyna się powtarzać na różnych gramsajtach (patrz: Cascad) to robienie osobnych wpisów o nowym lejku i ankiecie czy się podoba? Czy to potrzebne? Zacząłem się nad tym lekko zastanawiać i ostatnio natrafiłem na kilka takich wpisów. Skomentowałem tak:

"Wygląd jest, teraz kolej na treść"

Nie ważnie jak interesująco wygląda twoja strona. Jeżeli nie masz nic do powiedzenia to nic to kompletnie nie zmieni. Nic. Kolejna ładnie wyglądająca stronka. I nie pisze tego żeby Was krytykować. Piszę aby Was zmotywować. Każdy ma coś dobrego do powiedzenia. Nie powielajcie tylko setek innych stronek. Stać was na więcej. Prawda?

* * *

Przykuwa.

 

Moją uwagę to co Was bezpośrednio dotyczy. Odwiedzając Wasze blogi bardziej interesują mnie osobiste spostrzeżenia blogera niż wielokrotne powielania informacji ogólnie dostępnych. Większą przyjemność sprawia mi komentowanie waszych myśli niż któreś setna kopia parametrów gry Crisys.

* * *

Szkic. 

 

W wolnym czasie szkicuję. Reperuję stary, zaniedbany [bez]talent. Mad Mario - mojego autorstwa. 16/10/2005, ołówek, PhotoShop.

* * *

Ankieta.

Trwa i ma cel. Mam plan. W Was siła!

* * *

Bezsensowne foty gier?

Nie wiem jak to ludzie postrzegają. Jest coś w nas że chcemy się czymś pochwalić od czasu do czasu. Nie widzę w tym nic złego tak długo jak użytkownik robi to spokojnie. Wpisy poświęcone tylko i wyłącznie nowemu nabytkowi są raczej zbędne i bezcelowe. Każdy z Was ma coś czego nie ma ktoś inny. Rozumie się. Ale wpisy typu: O! O! O! Patrz, patrz co ja mam i za ile dałem! kompletnie nic nie osiągają.

Mam więcej szacunku do gracza, który ma kilka gier, które zdobył za ciężko zarobione/zdobyte pieniądze i który szanuje to co ma niż do osób które namiętnie kupują co chwilkę jakąś śmieszną gierkę po to aby mieć gier 500 a nie 50 i chwalą się tym gdzie tylko się da.

Co do mojej osoby się tyczy, zobaczycie tutaj masę rzeczy które nie są grami, ale które z nimi mają dużo wspólnego. Zdaję sobie z tego sprawę że wiele rzeczy w Polsce jest niedostępnych lub ludzie o nich nic kompletnie nie wiedzą. Po ponad 15+ latach gromadzenia coś tam piszczy w pudełkach. Mam tylko nadzieję że i mi nie odbije i nie będę się bezsensownie obnosił po www jak paw. A jak się zapomnę zawsze możecie mnie lekko zj...ć., err, poprawić.

 

Polski Wiesiek w USA. Ciesze się z tego jak dzieciak. Wersja w USA wydana przez Atari jest ocenzurowana, okrojona, nie polska i nie wszystkie obyczajówki da się na angielski przetłumaczyć. 

* * *

Ojczysty.

Język polski w moim wydaniu ma dużo do życzenia. Błędy ortopedyczne są moim najmniejszym bólem. Tragiczna stylistyka i częste powtarzanie się. Bardzo cierpię z tego powodu. Kul kilkakrotnie mnie poprawiał, ale doszedłem do wniosku że nie chcę. Sam muszę się zdobyć na podciągnięcie mojego niskiego w porównaniu z innymi standardu polszczyzny. Nie robię tego celowo. Po prostu angielski jest teraz moim głównym językiem i często wale babole, bo myślę po ingliszu a piszę po poliszu. Dumny z tego nie jestem.

* * *

Czas.

Właściwie jego brak. Budo w poprzednich komentarzach zapytał się skąd ja na to wszystko biorę czas. Prawda - nie mam czasu. Humanista wielofunkcyjny. Śpię średnio cztery godziny na dobę. Wstaje rano o czwartej. 43km do pracy w jedną stronę na szóstą. kończę o trzeciej przeważnie. W domu 16:00. Zajmowanie się Allegro. Wieczorem biegam: 2 dni, 1 dzień przerwy. Wygospodarowuję około godziny na PS3 MGS4, FF XI Online lub BF2142. W międzyczasie gromadzę pomysły na nowy wpis. Czytanie Waszych blogów zajmuje mi średnio ponad godzinę. Często w pracy to co wpadnie mina myśl notuję i mailuję sobie to co uważam za stosowne. Wiele rzeczy nie trafia do wpisów. Przyjaciele. Odwiedzam rzadko ostatnio. Jestem pustelnikiem. Kontakty międzyludzkie są ograniczone. Obecnie jestem w stanie chęci odcięcia się od otaczającego mnie świata. Jestem takim oto sobie człekiem, dziwnym zwierzęciem.

Super Power? 

Zmęczenie mnie dopada średnio raz na miesiąc. Ostatniej soboty po powrocie do domu spałem praktycznie do niedzieli rano. Ostatnio pobiłem rekord. Wypiłem 17 rozpuszczalnych kaw w ciągu jednego dnia, po czym spokojnie poszedłem spać. Ciekawe kiedy serce przestanie pikać?

* * *

Kolekcja.

 

Coś malutkiego. Podczas premiery gry Resident Evil 4 na niedocenianą, a jakże kochaną przeze mnie Gejm Qubówkę podczas pre-order'u otrzymywało się Leona i Adę. Małe a cieszy. W mojej serii "kolekcja" znajdziecie wiele rzeczy. Od lajtu do drobnostek. Każda równie mnie cieszy i każda sprawia równą przyjemność posiadania.

Sony PocketStation SCPH-4000 White

 

Gdzieś tam jeszcze wyszperałem tę kieszonkową stacyjkę. Takie śmiszne cusik to w KKW wypuścili i tam też zostało. A jak kogoś interesuje co to takiego to można zerknąć tutaj. Kolejna taka mała ciekawostka.

* * *

Halloween.

 

Lokalne miasta przystrajają ulice w dynie. Tutaj akurat lubię to ich święto. Wolnego od pracy nie ma, ale dynie dzięki swoim kolorom dodają weselszego uroku ulicom. Dzieciaki już niedługo będę biegać od domu do domu przebrane za różne duszki-pierduszki i zbierać słodycze. Trick or treat!? Zdjęcie zrobione mniej więcej tutaj.

* * *

Muzyka.

 

On Board - Friendly Fires. Muzyka z reklamy Wii Fit w USA. Lekkie, miłe i podnoszące na duchu. Osobiście? 10+

* * *

GameStop.

 

Będzie osobny wpis. Będą zdjęcia. Wszystko opiszę.

* * *

Nic nie znaczące faktoidy:

10 000+ wizyt. Znaczy się że ktoś czyta. Znaczy się, trza pisać.

150 000 mil. Taki oto numerek mój ośmiocylindrowy staruszek pokazał dzisiaj o godzinie 7:32 podczas jazdy do pracy. To jakieś 241 401km! Yey! Tak, byłem dzisiaj w pracy. Pff, nawet nie pytajcie.

 

Everything is in the eye of the Beholder


komentarzy: 8506 października 2008, 04:26

85 komentarzy do tego wpisu:

początek poprzednie 1 - 20 z 86 następne koniec

KrwawaMary : 09 października 2008, 08:25

Mój tata też jest kierowcą tirów. Ja sobie może też zrobię prawko na tiry, bo zawsze chciałam :) Podobają mi się duże auta :) Jednak te co jeżdżą po Polsce nie podobają mi się tak bardzo, jak np ten, którego zdjęcie dodałeś :)
odpowiedz

Caelethi2 : 09 października 2008, 10:35

Wiesz, Las Vegas znam tylko z ‘;legend’; i dla mnie odwiedzenie go byłoby czymś ciekawym, choć prędzej czy później pewnie doszedłbym do podobnego wniosku, swoją drogą w filmie „;W krzywym zwierciadle”; zostało to dobitnie ukazane. Może nie ma tam 100%-owej prawdy, ale jednak cash gdzieś ucieka, bezpowrotnie. Więzi też się osłabiają, a nie o to chodzi :)
-
„;To, co działo się w Las Vegas pozostaje w Las Vegas”; –; czy jak to leciało. To jest miejsce ułudy, rozpusty, a przede wszystkim braku moralności. To miasto jest wielkim światem dla małych dziewczynek, tysiące osób z USA tam przyjeżdża i niestety często zrzucają z siebie resztki godności dla różnych ‘;przyjemności’;. A i hazard ogólnie rzecz biorąc ssie ;>
-
Byłeś tam jeden dzień, a jest to zdecydowanie odmienne miasto od reszty. Takie widoki są tam jak wnioskuję na porządku dziennym i należy mieć do tego jak największy dystans (co w tym przypadku oznacza: trzymać się od tego jak najdalej :))
-
Żartujesz. To jest karuzela?! Dostałbym chyba palpitacji serca po jednej przejażdżce. Piramida robi wrażenie. Co jak co, ale w Las Vegas jest wszystko, czyli nic konkretnego. Tu piramida, tu wieża Eiffla, tu coś innego…; Wiem, że podziwiać można, ale na dłuższą chwilę to by było męczące, przytłaczające.
-
6 pasów? Szczęka opada. Te terrarium jest całkiem ciekawe, chociaż trochę mi jednak szkoda tego lwa. Wiem, że nie przymiera głodem, ani nie żyje w marnych warunkach, ale mimo wszystko żal mi się zrobiło zwierzaka. Głośniki? To Las Vegas, tam nawet natura jest martwa, a co dopiero odgłosy zwierząt/ptaków.
-
Widok z repliką Statuy Wolności jest niezły, szczególnie ciekawie komponuje się z niebem ;). Chociaż gdybyś mógł zrobić to zdjęcie, będąc ze dwa metry wyżej –; to już zupełny killer by z tego wyszedł. Reklama PSP? Wielka.
-
Wiadomo –; w nocy wszystko staje się jeszcze ciekawsze, czyt. motywuje do robienia jeszcze większej ilości zdjęć, zaprzedania swojej duszy diabłu i wydawania setek (tysięcy?) dolarów w kasynach. Mimo wszystko popatrzeć można ^^ Pod repliką wieży Eiffla graliście w jednorękiego bandytę czy mi się tylko zdaje?
-
Muzeum figur woskowych…; Mój kumpel, który mieszka od kilku dobrych lat w Stanach, był w takim budynku, ale z tego co wiem było to w Nowym Yorku. Ciekawe miejsce, muszę przyznać. Zdjęcie z Eddie’;m –; bezcenne :>
-
Fantom Opery –; spektakl naprawdę na poziomie. Niby operetka, ale bardzo fajna, polecam Ci, byś kiedyś obejrzał, jeśli dotąd nie miałeś okazji. Statek niczego sobie, chociaż i tak piramida wszystko przebija, klimatyczna! A ten wielki snop światła –; wierzę na słowo, choć sam pewnie nigdy nie zweryfikuję jak jest naprawdę. Sufit też ciekawy, bardzo…; Oryginalny. A hotel stoi tuż przy piramidzie, jeśli o podium chodzi. Może trochę plastikowo wygląda, a te złoto tandetne jest, ale fakt faktem całość robi wrażenie, szczególnie w porównaniu z kontrastującą, zupełnie nie oświetloną bramą na dole. Tańczące fontanny? Na mojej zeszłorocznej wizycie we Wrocławiu czegoś takiego nie uświadczyłem ;). Służy głównie do komentowania typu: „;o, zajebisty layout!”; czy „;super ankieta, zapraszam do mnie!”;. Też wolę rzeczowe wpisy, ale nie wszędzie takich użyczysz. Jak już ktoś chce się pochwalić layoutem czy nową ankietą, to niech napisze o tym wzmiankę we wpisie, ale nie w taki sposób, by była ona jego głównym tematem, wtedy wszystko gra :]
-
Szkic nie jest zły, choć naprawdę zaniedbałeś się. Systematycznie szkicuj, a twoje prace będą coraz lepsze :> Ta nie jest zła, choć klimaty Mario nie są dla mnie…; Wróć! Bluźnisz, Way. Zdjęcia gier –; jak kto lubi, ja nie kupuję takowych od dawien dawna, jak już to płyty CD z muzyką. Ale nie fotografuję ich, bo po co? Wolę napisać ciekawą, rozbudowaną recenzję i umieścić zeskanowaną okładkę gry, niżeli chwalić się tym na lewo i prawo.
-
Twój język polski jest niejednokrotnie lepszy niż od wielu Polaków, którzy żyją tu całe życie. Grunt to pisać, mieć o czym pisać i rozbudowywać swoje słownictwo (czytać książki, interesujące blogi, opowiadania, etc.). Stanie w miejscu nie jest najlepszym sposobem na jego poprawę. Ty cały czas coś nowego nam przekazujesz i choć komentarze pod zdjęciami są niewielkie, to i tak w jednym wpisie potrafisz zgromadzić kilka dobrych tysięcy znaków –; i o to chodzi. Trzymaj tak dalej ;]
-
Rzeczywiście jakby mijasz się z czasem. Wiecznie zalatany, pewnie masz multum rzeczy do zrobienia na głowie. A jednak tu jesteś, prowadzisz systematycznie GS-a i potrafisz znaleźć czas na skomentowanie innych. Nie jesteś leniwy, a to dobrze o Tobie świadczy ^_^. Nie pij tyle kawy, bo w końcu twoje słowa się spełnią, a nie chcielibyśmy tego, nie? Grunt to nie zapeszać. Człowiek potrafi być jak maszyna, zdolna do nieludzkich wysiłków, ale 17 rozpuszczalnych kaw…; Przesadzasz. Wiem, że prowadzisz męczący tryb życia i 4 godziny snu dziennie to marny odpoczynek, ale jednak postaraj się coś uciąć ze swojego harmonogramu, bo w końcu doprowadzi Cię to do jakiegoś stanu około-depresyjnego, będziesz wiecznie zmęczony i nic Ci się nie będzie chciało robić.
-
Więcej nie skomentuję, bo nie chcę Cię zamęczyć –; Ty to wszystko czytasz, a przeze mnie wypijesz o tą jedną kawę więcej, no cóż…; Pozdrawiam, dzięki za ciepłe słowa!


odpowiedz

Caelethi2 : 09 października 2008, 10:36

Wszystko było pisane w Wordzie, dlatego mój komentarz wzbogacił się o kilkadziesiąt znaczków ";", mam nadzieję, że nie utrudni Ci to czytania go, o ile w ogóle coś Cię do tego czynu pchnie ;D
odpowiedz

trenth : 09 października 2008, 13:13

Pamiętaj aby nie zamknąć się w sobie, nie wolno samemu wykluczać się ze społeczeństwa. Człowiek jest istotą, której środowisko społeczne jest potrzebne. Pozdrawiam, nie zapomnij o czytających :)
odpowiedz

kitek0101 : 09 października 2008, 13:52

Sądzę, że rozumiem Twoją niechęć do Vegas. Jeśli już będę w okolicy to pewnie wpadne, chociażby po to, żeby się karuzelą przejechać :). Zdjęcie ze statuą (jak to się odmienia?!) wolności jest fajne, tylko pamiętaj, żeby nie kadrować centralnie! Dobrze, że nie trafiłeś, w LV, na jakiegoś płatnego zabójcę. Tam tacy grasują, widziałem w grze! :P Jeśli chodzi o wpisy, to częściowo chodzi o mnie. Te moje nie są ciekawe i nic ze sobą nie niosą. Wiem o tym, piszę, czasem, tylko po to, żeby nie było tak pusto ;). a jeśli kiedyś coś mi wpadnie do głowy, to opublikuję. A rysunek, całkiem, całkiem, chociaż preferuję ołówek i papier. Pzdr!
odpowiedz

Szafir4 : 09 października 2008, 14:45

Las Vegas? Chciałbym się tam znaleźć. Chciałbym pójść do tego kasyna, pooglądać te wszystkie pomniejszone cuda świata, chciałbym po prostu przejść się po rozświetlonym mieście. W ogóle lubię miasta.
Czekam z niecierpliwością na tą relację z przyjazdu do Kalifornii. I na wpis o twoim miejscu pracy. Z pewnością będzie ciekawe.
odpowiedz

332 : 09 października 2008, 15:06

A widzisz ty też zobaczyłeś piramidy! ;D Ja też chciałabym zobaczyć to słynne kasyno ;( I to wszystko. Te oświetlone budynki itp.
odpowiedz

LittleBigLegend : 09 października 2008, 15:09

O nie nie wiem od czego zacząć :( Tam jest pięknie wiele miejsc znam z San Andreas (GTA) - Jak to mówią o Las Vegas - to miejsce Bogów :P Te miejsca wydają się takie piękne ale prawda może być inna :) Seat - a co w tym dziwnego :) Ach sam bym chciał pograć na tych automatach. Koniec wpisu twego mnie zaintrygował bardzo - czekam na kolejny wpis :)
PS.Wiesiek okazale wygląda a także figurki z pre-orderu RE
PSS.A co do layoutów - ja teraz nie robię ich dla tego aby błyszczeć - robię je dlatego aby wygrać w konkursie :) na najładniejszy lay :) Ale wolę teraz stonowane layouty - następny będzie kartką papieru :)
odpowiedz

Raya2222 : 09 października 2008, 15:55

Moim marzeniem jest podróż do Ameryki . Bardzo chcę zobaczyć jak to wygląda. Czasem myślę, że fajnie musi się tam mieszkać. Zazdroszczę Ci, że mogłeś zobaczyć to na własne oczy ;)
odpowiedz

SoriusH : 09 października 2008, 17:37

Las Vegas - cały świat w jednym mieście. Kasyna, hotele, kluby nocne itd. Chętnie bym zwiedził, naprawdę twój wpis mnie do tego zachęcił (może za parę lat pojadę :D).
Dwie pierwsze rzeczy, które przyszły mi do głowy: 1) przegrać całą kasę w kasynie (nie dość, że będziemy prawie jak bezdomni to tak się bawiliśmy, że aż chcemy jeszcze raz :D) 2) zjechać na sankach, po bocznej ścianie LUXORA (takie fajne marzenie :D).
odpowiedz

OriginalGangsta : 09 października 2008, 18:02

Ja zawsze wiedziałem że Las Vegas to zepsute miasto, ale mimo to chciałbym je zobaczyć, bo jak Ci już kiedyś pisałem, cholernie fascynują mnie Stany. Aha, pamiętam jak grałem w San Andreas i dojechałem do Las Venturas (Las Vegas właśnie ;]) i byłem zadziwiony jak to miasto rożni się gdy jest dzień, a kiedy noc, i widzę że w rzeczywistości tak jest. ;] W dzień w miarę "normalne" miasto a w nocy wielki hmmm... burdel? ;p Tak bym to miasto określił, burdel. ;] I szkoda że nie mogłeś wejść do muzeum figur woskowych, wielka szkoda, fotka z 2Pacem - Dla mnie bezcenna. ;] Ten człowiek to dla mnie wzór. Ale może jeszcze kiedyś będziesz miał okazję odwiedzić to miasto, chociaż patrząc na to ile masz czas na rożne sprawy, to jestem zadziwiony że znajdujesz czas w ogóle na wpisy. O_o Naprawdę Cie podziwiam, widać że piszesz z pasją, mimo że czasu nie ma, to wpisy są przegenialne, brawo! A, ta karuzela na wysokości 320 metrów - dla mnie przerażające, za cholerę bym tam nie wlazł, a jak bym to zrobił, to najzwyczajniej bym sie posrał w gacie ze strachu. ;p
I muszę Ci jeszcze powiedzieć, że jesteś jedynym człowiekiem z którym nigdy nie gadałem osobiście, a cholernie Cię polubiłem. ;] Pozdrawiam i czekam na wpis o Kalifornii (California Love, polecam posłuchać kawałka 2Paca i Dr DRE ;]). Właśnie w Kalifornii mieszka Dr DRE i większość moich ulubionych Raperów, no i tam mieszkał 2Pac. ^^ Pozdrawiam jeszcze raz, i dziękuję Ci za te wpisy, dużo się z nich można dowiedzieć i nauczyć. ;]
odpowiedz

Meghan_mph : 09 października 2008, 18:32

Jajć. Już kiedyś trafiłam na Twój gramsajt (to w sumie też taki "pinglisz" lub - po mojemu - "anglopolski"), trafiłam akurat na jeden z wpisów z podróży (ten ze śmiercią w rodzinie). Spodobało mi się i miałam wrócić, ale zapomniałam nicka i dopiero Twój wpis u mnie odświeżył mi pamięć. Niestety nie ma szans kogoś sobie po prostu podpiąć, jedyny sposób to dodanie do znajomych. Tak, chcę być jedną z tych czytających, więc jeśli nie przeszkadza Ci dodanie obcej do znajomych, chętnie przyjmę zaproszenie.
A tekst skomentuję przy okazji, teraz czas uciekać z pracy ;)
odpowiedz

GuitarHero : 09 października 2008, 18:47

Piękne miasto *_* Podoba mi się ta reklama PSP. Ten Luxor mi się od razu skojarzył z grą Arcade na X360 :P
odpowiedz

kitek0101 : 09 października 2008, 19:26

Szafir4--> no widzisz, ja za miastami i tłumami nie przepadam ;). Wolałbym zobaczyć np. kanion.
odpowiedz

krak2610 : 09 października 2008, 20:00

Siema na początek!
Twoje wpisy naprawdę mają moc, widzę to po komentarzach nawet Ci co dają wpisy po kilka linijek tutaj potrafią coś napisać, hah! :P Magia ;)
Cholera przeczytałem wpis, tyle w nim było informacji, że ja nie wiem co miałem w komentarzu napisać ....
* Okej coś tam o Widzminku pisałeś, cholera jestem Polakiem, mieszkam w Polsce a
gry nie mam... :( Kiedyś jak będę mieć dobry komputer to kupuję go od razu.
Nawet Edycji Kolekcjonerskiej poszukam na allegro, a nóż widelec się kupi. Właściwie to Wiedźmin i Diablo III to jedyne gry które interesują mnie na PC.
* Zdjęcia z Las Vegas... hmm kilka naprawdę ciekawych fotek :-) W mieście nie byłem więc się nie wypowiem...
*Któremu gramowiczowi dedykujesz fotkę PSP-reklamy ? Chodziło Ci o MarcinekPSX ?:P Czy kogo ?
*Pracujesz w GameStop ? Ooo :] Byłem raz w sklepie o takim szyldzie i muszę powiedzieć, że napewno znajdzie się tam ludzi którzy znają się na rzeczy i są pasjonatami gier. Sprzedawca: " i think its the best game ever..." a w polsce spytasz czy Fable jest on Ci powie, że spodni nie sprzedają ;] ^^
*Allegro ? Ebay ? Zalinkuj może kiedyś kupie coś od Ciebie ? ;>Hyh
*Twój język polski jest tak czy siak lepszy niż wielu innych forumowiczów ;D Więc nie musisz się usprawiedliwiać jak dla mnie :)
Dobra bo pewna osoba zmusza mnie do opuszczenia komputera, także jak mi się coś przypomni czy jak drugi raz przeycztam wpis do napiszę :)

odpowiedz

cedricek : 09 października 2008, 20:50

Las Vegas... Jedyne takie miejsce na świecie:
To miasto uciech i miasto grzechu. To miasto zła i miasto sexu. To miasto nieposłuszeństwa. Miasto dzikości i nieokiełznania. Miasto szaleństwa i miasto kumulacji amerykańskiej kultury. Miasto, gdzie słońce zachodzi. Miasto, gdzie słońce MUSI zajść.
Miasto nocy, miasto powabne, miasto nieznane, miasto inne.
Miasto grzechami obarczone, miasto brudne i czyste zarazem.
Miasto świateł w ciemności, miasto bezmyslności, miasto gniewu, pychy i błędów, miasto zabawy.
Nieposłuszne dziecię Ameryki! Grzeszne, cudne i niezaspokojone! Miasto powabne, miasto głośne... Miasto obfitością przesycone.
Miasto niezwykłe.
Miasto spełnionych marzeń i zdruzgotanych dusz. Miasto ciała, miasto zmysłów...
Miasto, które noc w noc ogniem płonie, lecz się nie spala! Miasto gorejące szałem! Miasto żywota krótkiego! Miasto spełnienia! Miasto śmierci, miasto życia...
tak inne, a tak znajome... Miasto wewnątrz i na zewnątrz. Miasto serc ludzkich, miasto pasjii...
Las Vegas tysiąca serc, las vegas niezmierzone, Las Vegas niepojęte...Las Vegas INNE.
Gdzież poniesie cię latający dywan?
gdzie odpoczniesz.....Miasto Ameryki?
odpowiedz

cedricek : 09 października 2008, 21:02

Ups...Poniosła mnie wena. Sorki :D
odpowiedz

Kolumbiadek : 09 października 2008, 21:53

A ja tam mam dom ! xD. Nie zdążyłem jeszcze całości poczytać, ale powiem Ci, że twoje wpisy są świetne. Aż chce się czytac. Jak wchodze na inne GS-y to tylko zostawiam koment typu "fajny wpis", a tu sie nie da. Pozdro.
odpowiedz

cedricek : 09 października 2008, 21:57

...Ja bym się tam nie chwalił, że na prawo i lewo spamujesz ,,fajny wpis" :P
odpowiedz

piterekd : 09 października 2008, 23:42

"A tak, pozostały tylko te tanie zdjęcia. Sorry :( "
- nawet nie wiesz jak te słowa są prawdziwe XD
odpowiedz

początek poprzednie 1 - 20 z 86 następne koniec

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl