avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

Road Trip - czyli w szesnaście dni dookoła USA, cz.4

Havasupai.

Część 3 wpisu zakończyłem zdjęciem ścieżki. Za zakrętem owej ścieżki ukazał się nam ten oto widok! Miejsce zwie się Havasupai w Arizonie.


Tak! Wszyscy stanęliśmy jak wryci i dosłownie przez kilka minut nikt z nas nic nie wyrzekł. Sceneria niczym z filmu Błękitna Laguna. Zobaczcie sami:

 

Droga na dnie kanionu była piekłem, a ten wodospad i ta zieleń istnym rajem! Grzechem byłoby nie pochwalić się kolejną fotką. Coś w stylu plakatów które widzi się tylko w biurach turystycznych.  A to jednak MY!

 

Nie powiem, dumny jestem ze zdjęć. Sam gotowałem!

Zmęczenie, pragnienie, moje bolące stopy, odparzenia na ramionach od plecaków, wszystko to minęło w jednej sekundzie. Czuliśmy się jak odkrywcy jakiegoś nieznanego miejsca na Ziemi gdzie nie dotarł jeszcze człowiek. Oczy nie nadążały karmić receptorów, a mózg nie nadążał przetwarzać informacji.

Faceci jak dzieci. Rzuciliśmy wszytko i do woooooodyyyyyyyyyy! Oj pięknie było. Rozbiliśmy nasze namioty, ale dziewczynom nie podobało się miejsce i podczas naszej nieobecności same przeniosły namioty na sam brzeg rzeki! Zrobiły nam niezłą niespodziankę bo miejsce było o 100 razy lepsze niż to, które my wybraliśmy. Muszę przyznać że spisały się fantastycznie.

Napisałem wam "w 16 dni 16 stanów" ale w samym Supai spędziliśmy trzy dni/dwie noce. Najpiękniejsze miejsce z naszej całej wycieczki. Siedzieliśmy w wodzie od rana do wieczora. Kolor wody błękitny a temperatura w sam raz! Nie umiem opisać tego inaczej jak: zaje-órwa-biście. Wymyślam sobie wyrazy od czasu do czasu. Ten jest dosyć trafny.

Oczywiście za wodospad też musieliśmy się wgramolić i poskakać ze skały. Co ciekawe, było tam może z 3, max 4 metry głębokości, ale nie dało się podpłynąć pod sam wodospad! Sama moc wzburzonej wody wypychała na bok z wielką siłą.

 

Skakaliśmy tuż obok i wyrzucało na dosyć szybko. Ciekawe doświadczenie. Siła natury? Wodospadu? Coś pięknego.

 

Po skoku z Ukaszem wyciągam łapsko i aprobuję dłonią "OK!" Ale cóż ja tam miałem do gadania. Ba, któż mógł cokolwiek powiedzieć. Przecież jesteśmy w istnym plenerze filmowym rodem z Lord of the Rings.

 

Większe zdjęcie tutaj.

Tak spędziliśmy pierwszy dzień w tym miejscu. Libacja, lekkie żarcie, drzemka po obiadowa. Czas ogólnie płynął tutaj wolniej. Pamiętam, budzimy się rano O kurde! Pewnie jedenasta! A tu tylko ósma! No żyć nie umierać! Zajebiaszczo.

W Indiańskim rezerwacie Supai są trzy wodospady. My moczyliśmy tyłki w dwóch. Pierwszy na zdjęciach to Havasu, a drugi który zwiedziliśmy no si nazwę Moony. Wszystkiego można dowiedzieć się tutaj.

 

Naszą atrakcją oczywiście była lina przywiązana do gałęzi obok naszych namiotów. No chyba Wam nie muszę mówić co się tam działo. Wszyscy skakaliśmy! Bosze, człowiek uwolnił się od świata codziennego i nagle przypomniał sobie jak mało w życiu potrzeba aby być wesołym i uśmiechnąć się od czasu do czasu. A tak na żywo:

 

 

Nic tylko tam nam było zostać na stałe! Skakać od rana do wieczora! Moony też robił niesamowite wrażenie! Wszędzie gdzie widać wodę musieliśmy zmoczyć ... się. Dostać się tam nie było jednak łatwo. Masa zakrętów, troszkę stromej wspinaczki i łańcuchów. Ale warto!

 

Powyżej strome podejście. Dodam że wchodziliśmy tam w sandałach. Hmm, risky business.

 

Bardzo stromo! "Trzeba sobie radzić" - rzekł baca do gaździny zawiązując kierpca glizdą.

 

A pamiętacie piesa. Mówiłem że piesa plątał się koło nas cały czas.

 

Oto piesa w [prawie] całej okazałości. Schował się przed słońcem w jakimś zakamarku, cwaniak jeden.

 

Było co oglądać i w czym pływać. Na fotkach nie widać (nie zrobiłem chyba zdjęć) ale obok nas biwakowało setki ludzi. Z całego świata! Co najciekawsze najczęściej słyszanym językiem był hiszpański i francuski. Niemieckiego też trochę było. Naprawdę, człowiek czuł się w centrum 'raju'.

Nie pamiętam czy to pierwszej, czy też drugiej nocy dziołchy postanowiły robić sobie warkocze. Że się im chciało. No ale zaborcze kobitki każdego z nas chyba zaprzęgły do tego na kilka minut. Katorga jednym słowem. Że się chce ludziom takie rzeczy robić. Nic, przecież to kobitki. Nieprawdaż?

 

I tak nam się te wieczory miło kończyły. Śmiechami i obracaniem się na niewygodnym podłożu. Karimaty zbytnio nie pomagały.

 

W nocy zdążyłem urwać kilka kolejnych fotek, ale ta chyba wyszła najlepiej.

I tak moi drodzy sielankowo mijał nam czas w Havasupai. Zapomnieliśmy o boszym świecie. Chcieliśmy tam zostać na stałe... gdyby to było tylko możliwe. Niestety przed nami jeszcze tysiące mil do zrobienia. Trudno nam było z stamtąd wyjeżdżać, oj trudno.

Oj jak szybko przypomnieliśmy sobie jak ciężkie są nasze tobołki. Po powrocie do wioski już mieliśmy dosyć. Przypominam, idziemy teraz pod górę! W wiosce ukartowaliśmy z Indianami interes. Za $20 za plecak wezmą je helikopterem na miejsce z którego wyruszyliśmy. Musieliśmy jednak kogoś z tym tornistrami wysłać. Pierwotnie miała to być Baśka. Na moich stopach były dosyć bolesne bąble ale bez ekwipunku spokojnie bym się na górę wygramolił. A tutaj cała paczka wywinęła mi świntucha i za moimi plecami zdecydowali że to ja mam polecieć. Wiem że na to nie zasługiwałem, było mi bardzo niezręcznie, wręcz głupio. Baśka na samym początku miała lecieć 'kopterem. Sama podeszła do mnie i utwierdziła mnie w postanowieniu  reszty. Czasu było mało, podziękowałem wszystkim i wpakowałem zadek do 'koptera.

 

Całą trasę która zajmuje około czterech godzin lot skraca do pięciu minut. Widoki zaparły dech (ponownie). Nie umiem tego inaczej opisać czy porównać do czegokolwiek. Taki horyzont widzę po raz pierwszy. Wrażenia mogłem porównać do jakieś duchowej ekstazy. Słowa są zbędne.

 

Po kilkuminutowym locie docieram na miejsce razem z tornistrami. Ja to cały czas wale jakieś głupoty. Napisałem tornistry ponieważ jak pierwszy raz zapytałem o plecaki, to zamiast plecaki powiedziałem tornistry. Reszty już wam nie muszę mówić. Pośmiewisko mieli ze mnie przez resztę wycieczki. A tych przejęzyczeń to niestety miałem kilka. Drugą wpadkę jaką pamiętam to jak walnąłem Lambork, zamiast Malbork. No to już wstyd, co nie?

Będąc na górze pozostaje mi około czterech godzin oczekiwania na resztą. Zaniosłem plecaki do vana, posprzątałem go na tyle na ile mogłem tak, aby wszyscy mogli jak najwygodniej rozłożyć swoje umęczone gnaty. Potem usiadłem sobie na skarpie. Pozostawiając z samym sobą i tym gigantycznym krajobrazem zacząłem rozważać na kwintesencją mojej egzystencji...

Po jakimś czasie zauważyłem niedaleko ode mnie gostka który również oczekiwał na ziomków. Byliśmy tylko my, więc gadka się szybko rozwinęła. Gostek zakochany w Arizonie, przeprowadził się bodajże z Kalifornii i Grand Canyon jest miejscem często przez niego i jego znajomych odwiedzanym. Przyznam że skrycie mu tego troszkę zazdrościłem, bo gdybym nie miał większych zobowiązań w życiu, to też walnąłbym wszystko i przeniósł się tam. Nigdy nie byłem w Arizonie, a powiem Wam że ten stan po prostu mnie oczarował.

Wreszcie dostrzegam naszych zmęczonych rycerzy na środku pustyni dzięki lornetce jakiej użyczył mi Jason. Tak miał na imię ten student prawa.

 

 

Malutcy! Na zdjęciu widać takie kolorowe kropeczki. Żeby jednak oddać ogrom i skalę zachęcam to obejrzenia tego krótkiego filmiku:

Nic dodać, nic ująć.

W vanie mieliśmy jeszcze wodę. Wszyscy byli bardzo spragnieni, a resztki wody użyli do przemycia umęczonych stóp. Z butów nie zostało nic.

 

Podczas naszego zwijania się do wyjazdu na parkingu kręciły się konie. Indianie nie przejmowali się uwiązaniem ich, ponieważ nie było dokąd iść. Wszędzie przepaść. No to spacerowały sobie tak bezpańsko wokół nas.

 

A my? My wyruszamy dalej! Następnym celem i tematem kolejnego mojego wpisu będzie: Hoover Dam / Zapora Hoovera.

 

Zapraszam.

 

A co działo się u Mario przez ten były tydzień?

1. Problemy z internetem! Mój ukochany ISP (Internet Service Provider) firma Comcast fórwia mnie do potęgi. Najpierw problemy z łączem, potem że niby mój router a teraz sam ich zakichany modem nie działa. Można się nieźle zdenerwować! Nawet nie wiem jakim cudem byłem się w stanie podłączyć, bo przez ostatnie 3 dni modem nie działał. Wyłączyłem z prądu na kilka dni i nagle robiło mu się lepiej. Nic, nie liczę na szczęście i w środę będzie u Mario serwis i sprawdzi wszystko. To tyle z netem.

2. Kilka dni temu wpadł do nas do pracy jakiś gostek pięknym 1972 Buickiem GSX! Prawdziwy i bardzo rzadki okaz muscle car. Buick nigdy nie był znany z aut sportowych ale ten razem z Grand National są legendami i obiektem pożądania wielu fanów motoryzacji. Zrobiłem oczywiście parę fotek telefonem. Sorry za słabą jakość zdjęć. [Wpis z niczym nie związany :P ] Eh, ale autko!

 

 

 

 

Can you say: Pedal to the metal!?  Większe zdjęcia tutaj.

3. Gram? Tak, gram! Jestem z tego bardzo zadowolony! Bardzo trudno jest wygospodarować czas ale trzeba. Przeważnie wieczorami pukam w MGS4, nic dla Was sensacyjnego, ale dla mnie na wagę złota! Na tę grę wygospodarowałem około godziny dziennie. Nie jestem jakimś tam zaawansowanym em-gie-esowcem, ale idzie mi całkiem dobrze. Rozdział trzeci bodajże. Zbędnym będzie komentowanie gry. Dodam tylko że na moim starym gramofonie dźwięk w 5.1 robi ogromne wrażenie i trzyma grę w kinematograficznym klimacie. Drugą grą będzie wam mniej znane Final Fantasy XI Online. Mało się o tym mówi, ale w Stanach nadal utrzymuje się na czwartej bodajże pozycji w rankingu MMO. Mnie to mało obchodzi. Jestem jakoś hipnotycznie w tej grze zakochany i nie potrafię się od niej oderwać. Pracuję obecnie nad moimi zdolnościami wędkarskimi. Level dopiero 11 bodajże, ale już 140,000GIL już na koncie sobie odłożyłem. Nie wróże sobie wielkich sukcesów w tej grze ale jak dla mnie ma ogromną zaletę. Wszystko w grze jest bardzo trudno do zdobycia, a jak już zdobędę to mam z tego ogromną satysfakcję. Jestem w Linkshhell ale mało się udzielam, no bo z czym i do kogo. Ale krótko: lubię!

4. Czemu Mario nie robi recenzji gier? Po co! Gram w to co lubię. Nigdy nie krytykuję kogoś za to że nie jest taki jak ja. Każdy z Was gra w to co lubi, a co do recenzji to byłbym tragicznym recenzentem. Poza tym, w porównaniu z większością z Was jestem wapniakiem. Swoje już widziałem, w kilka gier zagrałem i moje podejście do gier z pewnością różni się od waszego. Więc nie zanudzam. Zawsze ktoś może powiedzieć że moje wpisy są cholernie nudne, no i co w tedy?

5. Moja kolekcja [gier i nie tylko]. Hmm... To bardzo ciężka sprawa. Jak już pisałem miesiące wcześniej tutaj, nie będzie mi łatwo wam cokolwiek pokazać. Kolekcjonuje od 1993 roku i prawie wszystko jest tu:

 

Będę starał się od czasu do czasu coś wygrzebać i wam pokazać. Na forum natomiast pochwaliłem się paroma rzeczami. Zerknij tutaj. W zamian za to wspomnę co udało mi się od czasu do czasu zdobyć.

6. Książka i muzyka. Oprócz miesięczników Nintendo Power czytam obecnie dwie takie pozycje. O jednej już mówiłem: Metal Gear Solid autorstwa Raymonda Bensona. Druga to coś całkiem odmiennego. Left Behind A novel of the Earth's last days autorstwa Tima LaHaye i Jerrego Benkinsa. Fabularne, mocno chrześcijańskie spojrzenia na początki końca świata oczami bohatera Raymonda Steele. Jest to moja druga książka owego autora LaHaey. Co dziwne, jak w filmach uwielbiam fantastykę tak w książkach odwrotnie. A jednak sposób w jaki autor opisuje te apokaliptyczne wydarzenia, tak mocno wciąga i przykuwa moją uwagę. Z muzyką troszkę gorzej. Powiem nawet: tragicznie. Jestem całkiem odizolowany od jakichkolwiek wpływów muzycznych. Powoduje to że często odkrywam utwory za późno. Nie potrafię nikogo zaskoczyć moją muzyką. Przyznam, na moim odtwarzaczu mp3 mam ponad 10,000 utworów, ale na pewno nikogo niczym bym nie zaskoczył. Smutne to trochę, wiem.

Jednak w tym moim ubogim straganie akustycznym znalazłem całkiem przypadkiem dwa utwory, które wpadły mi w ucho.

  1. Chicha Libre - Indian Summer, link tutaj

  2. Fisherspooner -The Best Revenge, link tutaj

Sami teraz zdajecie sobie sprawę jak zróżnicowane i otwarte są moje poglądy muzyczne. :P

7. SWAG (mój swag) - to wyraz bardzo często używany np. w środowisku graczy, zbieraczy fanów i kolekcjonerów pokrótce opisujący rzeczy, gadżety , stuff ogólnie trudny do zdobycia i nie przeznaczony do sprzedaży detalicznej. Swag'iem może być np. koszulka lub naklejka rozdawana w ograniczonych ilościach na koncertach lub promocjach nowych produktów. Prostym przykładem może limitowana edycja panelu frontowego GTA4 do Xbox 360, która nigdy nie była produkowana seryjnie. Rzadki swag często osiąga wysokie ceny na portalach aukcyjnych. Bardzo rzadko wyraz swag opisuje rzeczy ogólnie dostępne. Gracze jednak potocznie używają tego wyrazu do opisania swoich kolekcji przedmiotów związanych z grami, jak np. koszulki, czapki, figurki czy magazyny. Jednym słowem, jak masz kolekcję gier i oprócz nich masz masę pierdółek, to spokojnie możesz powiedzieć That's my swag. Z racji mojego bzika na punkcie zapachu świeżego druku pozwoliłem sobie na kilka nabytków.

  • Zelda Phantom Hourglass CE OSG (Colletor's Edition Official Strategy Guide) wydawnictwa Prima Games
Jakość, detal, ilustracje! Coś pięknego. Prima Games postarało się nawet o kilka dodatków jak zakładka, malutki prolog i duża mapa. Coś przecudownego. Dla mnie poradnik jest nieodzowną częścią gry. Po przejściu gry bez żadnych oszukaństw zaglądam wtedy do poradnika i ponownie przechodzę grę starając się zdobyć wszystko to co mogłem ominąć grając pierwszy raz. Pewnie, że wszystkie te informacje są dostępne na necie, ale nic nie pobije zapachy czcionki na kolanach podczas gry. Jest to moje osobiste widzimisię i pewnie dla wielu wyda się głupim lub czystym marnotrawstwem kasy. Ja widzę to całkiem inaczej, więc nawet nie zamierzam się nikomu przed niczym tłumaczyć. 
 
  • Hobby Japan - miesięczniki
To już inna beczka. Bardziej z walorów czysto estetycznych, lubię wszystko co związane jest z dobrą mangą, anime oraz światem figurek i modeli. Sam nie mam ich wiele, ale uwielbiam oglądać te japońskie magazyny. Dzięki Bogu że to ponad 380+ stron samych ilustracji, bo języka nie znam.
  • Nintendo Power - miesięczniki
Jak Mario może się obyć bez NP? Ano nie może! Prenumeratę mam już od 1993. Czytam, czytam i czytam. Tutaj nie będę się rozpisywał ani was zanudzał. Mój nik sam wszystko tłumaczy.
 
7. Wasze gramsajty. Jak to jest? Co Mario śledzi na Gramie. Jest wiele gramsajtów które aktywnie czytam, może nie zawsze komentuję z braku znajomości tematu, ale jednak czytam. Jest wiele osób, które prowadzą genialne strony i potrafią pisać w tak ciekawy sposób że z niecierpliwością czekam na nowe wpisy. Przytoczę tutaj kilka przykładów, proszę nie obraźcie się że nie przytoczyłem właśnie twojego, ale jest to czysto nie możliwe.
 
ja.gram.pl/kul - jego wiedza na temat MGS jest miażdżąca, jego wpisy są bardzo rzeczowe i zawsze potrafi zaciekawić. Prywatnie - Ziom!
 
ja.gram.pl/prosiaq - tym wpisem rozbawi mnie do rozpuku
 
ja.gram.pl/master matrox - skromny, poważny i interesujący gracz
 
Image Hosted by ImageShack.usja.gram.pl/Wayzin - bardzo dobry wpis, przeczytaj tutaj
 
Bosze, kiedy ja skończe ten wpis!? Czytelniku. maż już dosyć? :p
So, as you can see I'm a pretty busy guy these days. Ciągle coś się dzieje w moim malutkim światku i umyśle. I widzicie z kim się dzielę tym wszystkim ? Z Wami moi drodzy. Niestety moi najbliżsi przyjaciele nie dzielą ze mną moich zainteresowań, ale o tym już nie jeden raz wspominałem. Człowiek chyba zawsze będzie skazany na taką izolację. Nie jest mi z tym źle, bo uwielbiam to co robię, ale od czasu do czasu bardzo chciałbym fizycznie gdzieś pójść, zagrać, pogadać z kimś o wspólnych zainteresowaniach. No a tak to dupa. Drugą stroną medalu jest Gram.pl dzięki któremu wymieniamy się swoimi poglądami.
 
No to tyle. kończę już i nie zanudzam więcej. Pozdrawiam i życzę wszystkim przyjemnego grania i gramowania.
 
P.S. - problemy z netem mam nadal, a to że byłem w stanie opublikować ten wpis to czysty ok-zbiekoliczności. Odwiedzę gramsajty w ramach moich skromnych możliwości.
 
Dodatkowe ozdrowienia dla NuGGeta (gdzie on jest) i dla Melci która już dawno na gramie się nie pokazała.
 
Amen.
 

komentarzy: 6519 września 2008, 06:08

65 komentarzy do tego wpisu:

początek poprzednie 1 - 20 z 66 następne koniec

Uzumaki174 : 22 września 2008, 22:39

Super wpis. Nieźle się rozpisałeś tak jak w moim dzisiejszym wpisie. Podobają mi się Twoje wpisy z tej podróży. Kurcze sam bm się z chęcią wybrał i wskoczył do takiej Laguny. Cudne przeżycie. Gratuluję te Twoje wpisy mnie urzekły uwielbiam takie widoki i klimaty, to strasznie odpręża. W życiu nie tylko liczą się konsole,gry i komputery trzeba też poobcować trochę z przyrodą. Życzę Ci abyś długo zapamiętał ten czas z przyjaciółmi. A co do końcówki wpisu to fajne wydanie super wydanie tej księgi z Zeldy muszę gdzieś upolować. Kurcze Hobby magazine ostatnio i na to chrapkę mam ale trzeba oszczędnie wydawać kaskę. Zapraszam do mnie na nowy wpis.
Pozdrawiam.
odpowiedz

pamo889 : 22 września 2008, 23:06

Dzieki za te wpisy bo to co przezylismy nie tylko zostanie w naszej pamieci, ale takze bedzie uwiecznione i pokazane swiatu!!! dzieki wszytskim za te cudowne wakacje, bo one byly najpiekniejszymi chwilami w moim zyciu!!!Mam nadzije ze kiedys uda mi sie powtorzyc cos podobnego!!!Mario jak Ci juz mowilam, Twoje wpisy sa rewelacyjne!Ogromnie ci gratuluje!!!powodzonka i juz czekam na nastepny!!!
odpowiedz

Caelethi2 : 23 września 2008, 10:18

Kolejny genialny wpis z mnóstwem świetnych widoków. Wiesz, ja to i mógłbym zostać na stale przy tym wodospadzie, cudo, raj na ziemi ;). A to tylko (!) zdjęcia. Coś czuję, że wspomnienia i wrażenia będę wracały na każdym zdjęciu. Taka wycieczka to coś pięknego. Jakbym potrzebował jakichś ładnych widoków na tapetę czy na sajta to zgłoszę się w pierwszej kolejności do Ciebie, są lepsze niż gdybym miał znaleźć coś podobnego w internecie :) Mają w sobie swoisty urok. Niezła bryka, kultowa wręcz. Straszni długi wpis, a ja się zastanawiałem czemu tak długo z tym zwlekałeś, do tego te problemy z internetem - współczuję :] Ale warto było, jest i co poczytać, co posłuchać, co pooglądać, zasłużenie zajmujesz miejsce w top5 gramsajtów! Pozdrawiam, a i dzięki za reklamę, choć nie zabiegam o popularność, to może kogoś zmusi ten wpis do myślenia :>
odpowiedz

LittleBigLegend : 23 września 2008, 18:21

Myślę że te buty miały ładny zapach xDDDD Fura wymiata , wycieczka wymiata - męcząca ale jednak wymiata.Masz fajne życie - ja też xDDDD Sory że nie strzelę tu tak dużego komenta jak ci powyżej no ale xD Nie mam o czy więcej napisać zrozum :)Ale z jednym się zgodzę fotki wymiatają.Ale jak chcesz większy koment to proszę :P kkkkkkkkkkkkkkk ooooooooooooooooooooooo mmmmmmmmmmmmmmmmm eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee nnnnnnnnnnnnnnnnnnn ttttttttttttttttttttttttttttttt nnnnnnnnnnn aaaaaaaaaaaaaaaa rrrrrrrrrrrrrrrrrrrr aaaaaaaaaaaaaaaaaaa zzzzzzzzzzzzzz iiiiiiiiiiiiiiii ooooooooooooooooooooooooo mmmmmmmmmmmmm aaaaaaaaaaaaa llllllllllllllll eeeeeeeeeeeeeeeeeeee wwwwwwwwwwwww aaaaaaaaaaaaaaaaaaa lllllllllllll nnnnnnnnnnnnnnn ooooooooooo łłłłłłłłłł eeeeeeeeeeeeeeeeee mmmmmmmmmmmmm kkkkkkk ooooo mmmmmmmmm eeeeeeee n ttttttttttttttttt aaaaaaaaaaaaaaaaaaa xD
odpowiedz

vincent16 : 23 września 2008, 20:54

Kurde z tego wodospadu to bym sobie bardzo chętnie poskakał...Aaa i ta kolekcja gazet też niezła.
odpowiedz

Xsaw : 23 września 2008, 22:13

Damn,zdjęcia są naprawdę dobre,wozik wymiata kolekcja gier rozmiarowo wielgachna.Masz w niej Legend Of Zelda a link to the past oraz Final Fantasy VI na SNES?Te gry miażdżą ostatnio se w nie gram na emulatorze i uważam że są lepsze od połowy nowego shitu.A to że nintendo power nadal wychodzi to żem nie widział.It's got the clues that you can use!Nadal dają plakaty?
vincent16:nie gazeta tylko magazyn tudzież czasopismo.
odpowiedz

agent00712 : 24 września 2008, 13:32

Nie no, wycieczka - bomba !!! Superowa, i ten filmik spoxik, po prostu full wypas !!
pozdrawiam ;0 (ale ty masz tam spoko... xDDD)
odpowiedz

kitek0101 : 24 września 2008, 13:53

I kolejny ciekawy wpis! Chyba najlepszy z serii :). Przeczytałem jednych tchem! ;) Niektóre zdjęcia rzeczywiście wyglądały jak z jakiegoś katalogu! Tylko, że jak oglądałem foty to myślałem, że tam nikogo nie było (albo jakoś niewiele osób, bo nikogo nie widać - na zdjęciach), a tem tłum turystów to jakoś tak sporo uroku zabiera... A przynajmniej w moim wyobrażeniu ;). Co do drugiej części wpisu: mógłbyś się zmobilizować i zfotografować całą kolecję i pokazać :P. Ja za poradnikami nie przepadam, nie korzystam z nich podczas gry, a później to jakoś nie chce mi się tego czytać...
PS. Jak jesteś takim wapniakie to ile właściwie masz lat? ;)
odpowiedz

grzes2227 : 24 września 2008, 13:57

Hmmm fotki jak zwykle super, wpis ciekawy... Też bym tak chciał xD Furka fajna ;) Hmmm problemy z netem... Ja miałem tak że przez trzy dni z rzędu naprawiali, i znowu się psuł.... ehhh... Kolekcja gier ZAJEBISTA !
odpowiedz

Szafir4 : 24 września 2008, 15:28

Ameryka to jednak jest piękna.
odpowiedz

cedricek : 24 września 2008, 16:28

Cóż... Zgadzam się, że to jest prawdziwy raj.
Cudne, chciałbym tam pojechać...Mam jednak nadzieje, że byliście także w Arizonie, przy tym sławnym, wielkim kraterze po uderzeniowym ^^ i że to opiszesz.

odpowiedz

lisek93 : 24 września 2008, 16:45

będzie 'sun' , będzie :D
narazie jest napisany gdzieś tak w połowie ( tej części wpisu :P ) - wiesz... brak weny do pisania :/
w ogóle ostatnio mało na Gramie przesiaduję :/ ... - jakoś tak wypompowana jak wracam po szkole i po treningach to mi się nic robić nie chce ;/ ;P ... - nie dziwne, prawda? :P
A co do Twojego wpisu - Boże... Chciałabym zobaczyć kiedyś takie śliczne widoki na własne oczy :))
Zazdroszczę Ci ]:->
:P
odpowiedz

vincent16 : 24 września 2008, 17:33

Xsaw:whatever
odpowiedz

visss : 24 września 2008, 17:40

Ile ja bym dał za taką eskapadę :P. Patrząc na wodospad dosłownie wypłynęły mi oczy
Zeldą zajeżdżałem swojego NES'a i mam cholernie wielki sentyment do tej konsolki jak i do gry. Kolekcja gier - miażdży i nie daje żyć (dosłownie i w przenośni).
Nintendo ROX :P

odpowiedz

Gamb : 24 września 2008, 22:54

Istny raj na ziemi. Człowiek widząc takie coś, katowany na codzień widokami tych samych nudnych bloków/domów, ulic, samochodów, musi doświadczyć swoistego eyegazmu ;) To musiało być przeżycie, którego nawet najlepszy opis nie potrafiłby wiernie oddać. Istny miód dla duszy takie widoczki :)
Co do reszty, fakt, rozpisałeś się, ale dobrze jest poczytać coś raz a porządnie. Nie wiedziałem, że Nintendo Power jeszcze wychodzi, z chęcią poczytałbym sobie archiwalne numery, zastanawiam się, czy masz czasem taki chwile, w których siadasz sobie do starych numerów.
Kolekcja gier? Wymiatasz, tyle tylko powiem :)
odpowiedz

piterekd : 25 września 2008, 00:20

To mówisz że te foty Buick'a są słabej jakości ;] Ogólnie fajna wycieczka, a szczególnie ta wspinaczka po łańcuchach XD No i respect za te liczne kolekcje gier i miesięczników :) Swoją drogą mogłeś ten wpis podzielić na kilka części :P
odpowiedz

NintendoPassion : 25 września 2008, 02:47

@Uzumaki:
Dzięki za dobre słowa. Już odwiedziwszy Cię.
@pamo889:
Ano tak, mamy wspomnienia do końca życia. Tego co przeżyliśmy nikt nam już nigdy nie odbierze! Życzę kolejnych wycieczek w życiu!
@Wayzin:
Ponownie, dzięki za miłe słowa. Wiesz, żaden z nas nie chciał stamtąd odjeżdżać.
Bryka że ho ho. Poza kasą trzeba mieć jeszcze garaż na takie auto, a ja nie mam. Ej, może kiedyś sobie na coś takiego pozwolę...
Nie reklamuję Cię, tylko potwierdzam bardzo dobry wpis.
@Kaucz:
Nie musisz nic pisać. Ważne ze przeczytasz. Komentarze to przyjemność i opcja. Nikogo do komentarza nie zmuszam. Miło jest jak wpadniecie do mnie od czasu do czasu i nawzajem.
@vincent16:
Przeszła nam ta myśl, ale za płytko. Nie miałbym chyba jaj żeby to zrobić.
Uwielbiam magazyny/miesięczniki!
@Xsaw:
NP jest drukowany od 1987 roku!!! Wypas!
@albinskia:
Nie zmuszaj się do komentarzy, pisz tylko jak chcesz i rzeczywiście masz coś do powiedzenia. U mnie to opcja, a nie wymaganie. Dzięki za szczere chęci.
@agen00712
Err, czuję się na 18 lat, może być? A ile mam lat? Już niedługo, ehkm, ekhm....
@Szafir4:
Geograficznie jako kraj, jak najbardziej, ale nasz Polska też jest piękna. Ino ciut mniejsza.
@cedricek:
Tutaj niestety muszę Cie bardzo zmartwić. Tam nie byliśmy niestety, bo musieliśmy zrezygnować z kilku miejsc. Sorry.
@lisek93:
Czekam niecierpliwie na wpis. Rozumiem że jesteś bardzo zmęczona i zajęta. Wiadomo, GS to hobby a nie obowiązek. Nie ma co zazdrościć, bo jeszcze nie jedno w życiu zobaczysz!!!
@Gamb:
Tak, tam był raj!
Żebyś wiedział że właśnie baaardzo często z miłą chęcią wracam po stare numery Nintendo Power! Uwielbiam historię z grami związaną. Wiesz, wracam się jakby do dzieciństwa. Och, jest co wspominać!
@piterekd:
No moja Nokia N75 ma tylko 2.0MP i strasznie ziarnista jest. Na początku mi się podobało, ale teraz widzę że ciut słabe. Ale tak strasznie nie narzekam.
Wiem, piszę za duże wpisy. Dla czytelników to katorga!
odpowiedz

Tom_pl : 25 września 2008, 10:28

Super filmik nakręcony :) wogóle te widoki kanionów itp, są extra
@agen00712
Err, czuję się na 18 lat, może być? A ile mam lat? Już niedługo, ehkm, ekhm....
**** można powiedzieć, że jesteśmy starzy wyjadacze gier wideo ;) *****
odpowiedz

uth : 25 września 2008, 11:09

niezle zdjecia, nowy aparat?
Ponownie rodzi sie we mnie zazdrosc, super podroz- ale chyba po tym co ostatnio przeszles nalezy sie/
pozdrawiam
odpowiedz

piterekd : 25 września 2008, 11:19

@NintendoPassion: "Wiem, piszę za duże wpisy. Dla czytelników to katorga!"
- no może nie katorga, bo mi też się zdarzają kolosy, ale trudniej ogarnąć tak różnorodną tematykę w jednym wpisie ;) A do aparatu w komórce nie miej żadnych pretensji, bo gdybyś nie powiedział, że to z telefonu, to chyba by nikt nawet nie zauważył :P
odpowiedz

początek poprzednie 1 - 20 z 66 następne koniec

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl