avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

I rocznica powrotu do Polski

princess peach, Polska, powrót

2

- Idziemy na piwo?
- A który dzisiaj?
- Czwarty marzec.
Kurde - pomyślałem - to już minął rok!

Czas ucieka nieubłaganie.

Wróciłem do kraju dokładnie na dwa dni przed urodzinami Princess Peach. Miałem przylecieć szóstego, ale kobiety lubią niespodzianki :)
Tak, zaskoczyłem ją. Puk, puk, - Kto tam? - To ja :)

Wypadałoby skłonić się do refleksji, porównaniem życia i obyczajów USA i Polski. Wypadałoby, ale nie mam na to czasu.

Wiem tylko, że wielu przepowiadało mi że po szesnastu miesiącach zwinę ogon pod dupę i będę spierniczał do USA. Dobrze, zostało jeszcze cztery miesiące. Utrę Wam wszystkim złożyszczom nosa - wytrzymam :P

Mam jednak nadzieję, że zmobilizuję się do pewnych podsumowań i przeleje je na wpis. W Polsce dużo rzeczy jest innych. Inne obyczaje, inne nastawienie do życia. USA jest krajem o bardziej wyluzowanym społeczeństwie. To prawda. Zarabiam o wiele mniej niż w USA, to prawda. Nie mam wielu rzeczy które traktowałem jako normalne w Chicago, to prawda. Często tęsknię z Chicago i moim przyjaciółmi i rodziną, to prawda. Jednak napawam się tylko optymizmem.

Wrócić do kraju po siedemnastu-coś latach i zacząć od nowa to najlepsza decyzja w moim życiu. Poznałem Princess Peach, zaobrączkowałem, zdobyłem swój WORLD 8-4 zalesiony dobrymi przyjaciółmi i czuję się jakbym przebiegł maraton... albo wygrał na loterii.

Rada

Nie ma nagrody bez ryzyka! Jeżeli czeka Was życiowa decyzja to podejmijcie ją!

komentarzy: 1904 marca 2011, 16:03

9 komentarzy do tego wpisu:


Gorgonek : 04 marca 2011, 16:52

Kolejnych szczęśliwych 100 lat, miejmy nadzieję, w Polsce :D
odpowiedz

NintendoPassion : 07 marca 2011, 21:05

I Tobie również :)
odpowiedz

Validus : 04 marca 2011, 17:54

Nuff said. Wer nicht wagt, der nicht gewinnt - jakby to powiedział Niemiec. A czas leci... pamiętam jakbym dopiero co wpisywał się pod tym "pożegnalnym" wpisem nakręconym w Chicago.
odpowiedz

NintendoPassion : 07 marca 2011, 21:03

Pamiętasz to jeszcze 1? :P
odpowiedz

Validus : 08 marca 2011, 00:11

No ba. Nawet się wtedy trochę wzruszyłem, nieśmiało przyznam :P
odpowiedz

Rincewind : 04 marca 2011, 17:55

No cóż... powodzenia :D
odpowiedz

NintendoPassion : 07 marca 2011, 21:06

"No cóż" - brzmi jak kara :P
odpowiedz

marcinpsx3 : 04 marca 2011, 23:51

Akurat zastanawiam się nad wyjazdem i życiem. Fajna rada nie ma co. A ciągnie mnie tam panna (wyczaiłem do wyrwania), zarobki, i system edukacji czy nawet łatwość i małe koszty firmy. Już nie mówiąc o graniu w 4 nowości za 40euro miesięcznie. I to morze wprost z Uncharted...
odpowiedz

Cascad : 05 marca 2011, 12:38

:toast wznoszę:
odpowiedz

NintendoPassion : 07 marca 2011, 21:06

Wzniesiemy w Pozen!
odpowiedz

Thompson : 06 marca 2011, 19:21

Brzmi nieźle.
odpowiedz

NintendoPassion : 07 marca 2011, 21:08

A jak ma być inaczej. Wiesz, nie jest zawsze dobrze, ale gdy jest źle perspektywa tego co będzie dobre zaraz motywuje. Nie zawsze jest łatwo. Nie jest zawsze tak pięknie jak piszę, ale kto chce słuchać narzekań?
odpowiedz

Kai_Man : 07 marca 2011, 13:50

Jesteś odważny, ale pewnie Twój sukces ma wiele z konsekwencją w charakterze... Sam popatrz ile czasu prowadzisz z sukcesem tego bloga :P Gratki!
odpowiedz

NintendoPassion : 07 marca 2011, 21:09

Wiesz, to raczej tchórzostwo przed stanięciem twarzą w twarz z samym sobą i tłumaczeniem się, że coś spieprzyłem. Ale dzięki!
odpowiedz

Muradin_07 : 07 marca 2011, 20:29

No to wszystkiego najlepszego Mario! Ja to mam nadzieję dotrzeć tam gdzie chcę... wtedy może będę myślał nad World 8-4 ;D
odpowiedz

NintendoPassion : 08 marca 2011, 08:20

Dzięki. Dotrzesz z pewnością jak tylko będziesz konsekwentnie realizował swoje plany. Nie zawsze się udadzą, ale grunt to... ziemia :P
odpowiedz

Muradin_07 : 09 marca 2011, 22:16

Right... Ewentualnie przedłuży się to wszystko albo przyspieszy (no już Milionerów nie ma... trzeba coś innego wymyślić)
odpowiedz

Korvino : 08 marca 2011, 00:34

Moja największa życiowa decyzja, jaka czeka przede mną to wybór kierunku na studia. A właściwie jest to wyzwanie, by dostać się, tam gdzie chcę, na to co lubię i przychodzi mi z łatwością.
Aczkolwiek, jak piszesz o takich decyzjach, to przypomniała mi się pewna osoba. Kobieta poznała przez internet faceta z Kanady. Po roku zaprosił ją do siebie i... Cóż, została na stałe, wyszła za mąż i z tego co się orientuję, żyje tam do dziś.
Osobiście jestem zdania, że nie ważne gdzie, byle z ukochaną osobą. Eh...
odpowiedz

marcinpsx3 : 10 marca 2011, 14:47

Może też nią być rzucenie tych studiów np. na 2 roku. Wszystko wyjdzie w praniu ;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl