avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

Dom. Dwa spotkania.

wieś, dom, rodzinne strony, xbary, cascad

2

"Wspominam dom rodzinny

   pełen rozrzewnienia,

   w nim zawsze serce żywe

   biło ciepłym tonem.

   Pamiętam jego progi

   przyjazne, bezpieczne,

   dzieciństwo lat szczęśliwych

   - dawno utracone."

 

Podróż do domu była przepełniona mieszanymi uczuciami. Nie wiedziałem czego oczekiwać. W zatłoczonym przedziale pasażerowie zamknięci w troskach swoich spraw codziennych. I ja wraz z nimi.

Dziewięć i pół godziny później docieram do celu. Jest już niedziela. Siódma rano. Pusta stacja kolejowa wita mnie ciszą. Miasto zaspane. Obskurna stacja kolejowa, której elewacja nie oparła się rodzimym artystom natychmiast przypomina mi o latach licealnych.

2

2

Przez chwilę stoję w tym miejscu. Jak opóźniony pociąg wracają do mnie skrawki tamtego życia. Jazda na gapę, koleżanki i koledzy, i zimowe wiązanie szalika.

Jest ciepło. Cicho. Wybieram się na rynek miasta, gdzie kiedyś dzielnie brałem udział w paradach pierwszomajowych Polski Ludowej. Zielone mundurki ozdobione naszywkami i chustki. Bereciki. Lody z pobliskiej cukierni. Stragany na których polowało się na cuda niewidy. Mijają mnie starsi ludzie udający się na poranną mszę.

Do celu mam kilka kilometrów. Nie spieszy mi się nigdzie. Mijam znane mi okolice, domy znajomych, parki i sklepy. Dzisiaj mi obce. Tak jak i ja, okolice zmienione.

2

W moim rodzinnym miejscu niezmieniły się chyba tylko kasztany. Dumne. Zielone. Obielone. Ozdoba mojej miejscowości. Nie wiem czy to prawda, ale podobno jest to najszersza droga w Polsce, jeśli chodzi o odległość między posiadłościami po obu stronach ulicy. Jest naprawdę malowniczo. I tu mieszkańcy bierzą do kościoła wczesnym rankiem. Kościół, szkoła (obecnie tylko przedszkole) i sklep (a kiedyś piekarnia) usytuowane w jednym miejscu tworzą tutaj centrum okolicy. Jest pięknie.

2

Zatrzymuje się. Opieram się o poręcz, o którą opierałem się 'naście lat temu czekając na autobus do szkoły. Jest miło. Ale uczucia są jednak inne. Po opuszczeniu kraju spoglądałem na to wszystko okiem turysty, który odwiedza i opuszcza. Tym razem jest inaczej. Teraz mógłbym wracać częściej... ale do czego? Do kogo?

 

Dom

2

Obok szkoły znajduje się mój dom. Nadal stoi. Taki mały, ceglany. Czerwony. Oprócz dachu, nie zmieniony. Wszak to solidna poniemiecka budowa. Pamiętam, że na strychu murarze wbili wykutą ręcznie w żelazie datę ukończenia budowy. Rok 1906.

Niestety nie mogłem do niego wejść. Mieszkają tam już ludzie, którzy nie zgodzili się abym mógł wejść. Jestem niezapowiedzianym gościem i takiej reakcji się spodziewałem. Skrycie jednak łudziłem się, że będę mógł wejść do tych starych ścian.

Stałem przed domem oparty o stalową bramę, którą spawał mój ojciec i tak sobie wspominałem. Posiadłość bardzo zadbana, trawa skoszona, ale bardzo zarośnięta różnymi krzewami. Wszystko to wyglądało bardzo tajemniczo i klimatycznie. Wszystko to wzburzało we mnie coraz to inne wspomnienia.

Gdy już trochę otrząsnąłem się z tych myśli i poczułem głód przypomniałem sobie o kwaterze. Daleko nie było. Wspominałem w moich wpisach już o Sabie i jego warsztacie samochodowym w Chicago? On właśnie mieszkał naprzeciwko mnie. Jego rodzice użyczyli mi noclegu, a nawet auta z którego jednak nie skorzystałem.

I tutaj przypomniałem sobie jak to razu pewnego biliśmy się w klatce schodowej i zbiliśmy, a może ja zbiłem? duży dzban. Oj dostało mi się w siedzenie solennie. Teraz myśl ta rysuje lekki grymas uśmiechu na mojej twarzy. Babcia przywitała mnie ciepło i poczęstowała kawą.

2

I tutaj taka mała, banalna dygresja, bo nagle poczułem zapach mojej codzienności z USA. Dosłownie. Piję bardzo dużo kawy. Zdecydowanie za dużo. A właśnie do kawy dolano mi mojej ulubionej hAmerykańskiej śmietanki o smaku waniliowym. Nałogowo starałem się znaleźć coś takiego w polskich sklepach ale bez skutku. A tu nagle masz! Taka mała, a jakże miła niespodzianka! Wiem, wiem, to właśnie takim wymysłom Amerykanie tyją w strasznych proporcjach. To akurat należy do moich słabości.

Nie czułem jeszcze zmęczenia. Wybrałem się na mały spacer wokół tej małej mieściny. Miejsca, w które zabierał mnie mój ojciec w niedzielne spacery. W sercu zrobiło się ciepło. Tak! Taką właśnie Polskę mój ojciec nauczył mnie kochać.

2

Jestem sam na sam z samym sobą. Sam na sam z tym polem, lasem i przeszłością. Sam na sam z niedzielnymi spacerami. Sam na sam z zapachem kłosów zbóż. Sam.

Idę "za torami" po drugiej stronie. Nagle zgrzyt, trzask jakby ze stalowego bicza! Zdezorientowany w tej ciszy, zdałem sobie sprawę że to odgłos napinających się drutów trakcji kolejowej. Tyle lat tutaj spędziłem, ale nigdy nie słyszałem tego dźwięku.

2

Czuję zmęczenie i senność. Jazda pociągiem nie była wygodna. Wracam do domu. Dopada mnie sen. Po zregenerowaniu sił nadchodzi czas na dwa ważne spotkania.

 

Koszykówka. Chicago Bulls.

Zanim jednak przeczytacie o spotkaniach, przypominała mi się taka mała historia. Otóż w czasie szału NBA i magii Michaela Jordana jak zaraza rozeszła się mania koszykówki. Nasi kuzyni otrzymali od ojca autentyczny, taki amerykański kosz. Z logo NBA! Wywarło to na nas ogromne wrażenie i bardzo często odwiedzaliśmy kuzynów, aby móc choć przez chwilę pograć.

Mania koszykówki jednak ogarnęła mnie i brata tak mocno, że postanowiliśmy coś z tym zrobić. Skoro nie stać nas na prawdziwy kosz, to zrobimy go sobie sami! Nie pamiętam szczegółów, ale przy pomocy lokalnego kowala, zamówiliśmy kosz po uprzednim pobraniu pomiarów od kosza kuzynów. Rodzice pomogli nam finansowo. Po kilku dniach był kosz, ale nie było tablicy. No i nie było słupa.

Poprosiliśmy ojca aby pozwolił nam użyć do tego celu jeden ze stołów. Z farbami nie było problemu, gdyż prowadził on już firmę szyldów i reklam. Z jakiejś gazety wyciąłem logo Chicago Bulls i NBA. Ojciec pokazał nam jak to powiększyć. I tak z bratem namalowaliśmy profesjonalnie wyglądającą tablicę i zamontowaliśmy kosz. Efekt był fenomenalny. A miałem w tedy może 15 lat? Nie pamiętam. Drugim wyzwaniem był słup, na którym moglibyśmy zamontować nasze dzieło. Tutaj, nie wiem jakim sposobem, przytargaliśmy drewniany słup telegraficzny. Sami wykopaliśmy dół, zamocowaliśmy tablicę i osadziliśmy słup.

To była rewelacja. Nie muszę Wam chyba mówić jacy staliśmy się nagle popularnie we wsi. Sezon koszykówki oficjalnie się rozpoczął!

A wspominam o tym dlatego, ponieważ ku mojemu zdumieniu ta właśnie tablica i kosz przetrwały te wszystkie lata na podwórzu naszego sąsiada. Tak oto prezentuje się to dzieło dwóch braci osiemnaście lat później:

2

2

Sam nie mogę uwierzyć, że to nadal istnieje!

 

Spotkanie #1. Xbary.

Przez długi czas utrzymuję kontakt z kolegą z dzieciństwa. Jeden z trzech bardzo utalentowanych braci, z którymi tworzyliśmy ambitny projekt kompletnie nowej wersji gry Mario Bros na Commodore 64.

Xbary http://chomikuj.pl/xbary to utalentowany samouk-pasjonat-programista. Przed wyjazdem do USA zakręciłem ich moją pasją do Nintendo, a właściwie gier ogólnie i postanowiliśmy stworzyć najlepszą wersję Super Mario Bros na C64. Mierzyliśmy wysoko. Chcieliśmy stworzyć grę lepszą niż słynna Giana Sisters (uważana za najlepszą wersję SMB na C64). Xbary wraz z braćmi napisali cały program i edytor gry od podstaw. Ja byłem odpowiedzialny za projekt i stronę graficzną. Ośmielam się stwierdzić, że mój zapał był wtedy cholernie zaraźliwy. Przesiadywałem u nich po 8-10 godzin dziennie. Dla odreagowania od monitora robiliśmy sobie godzinne przerwy u uganialiśmy się za piłką nożną. Ich drugą pasją. No może trzecią, wliczając muzykę Queen.

2

I tym razem, przy kawie, domowej kiełbasie i piwie przesiedzieliśmy razem do późnych godzin nocnych. Jak za dawnych lat. Wspominaliśmy dawne czasy. Aż się łezka w oku kręci. Projekt, choć bardzo zaawansowany, nigdy nie został ukończony. Przeszkodził temu mój wyjazd, ale jak mnie zapewnia Xbary program gdzieś tam sobie leży na dyskietce.

Podczas naszej rozmowy Xbary sprezentował mi jeden z najpiękniejszych prezentów, jakie mogłem otrzymać. Nie tylko zabrał mnie w przeszłość, ale podarował mi także prezent z tamtych czasów!

2

 

W jednym z moich wpisów (zapraszam do przeczytania aby poszerzyć temat) Xbary znalazł nasze stare notatki z 1993 roku! Są to szkice jakie sporządziłem do oprawy graficznej gry którą nazwaliśmy Super Mario Adventures by Space Programs, bo tak trzech braci postanowiło się nazwać. Jakimś cudem przetrwały one gdzieś w piwnicy przykryte śmieciami i węglem. (Popraw mnie Xbary jeśli się mylę). Teraz w moich rękach spoczywają oryginały. To jest naprawdę jedna z najpiękniejszych niespodzianek jakie mógł mi zrobić przyjaciel-gracz. Ręce mi się trzęsły z wrażenia.

Ale to nie wszystko! Znalazły się tam również listy, które pisałem do nich zaraz po przyjeździe do USA, w których chaotycznie opisywałem co było dostępne w sklepach. Na to jednak poświecę osobny wpis.

Zapał jednak nie okazał się słomiany, gdyż Space Programs ruszyło z ambitniejszym projektem. Mianowicie gry Mario na PC! I tutaj Xbary ostro ruszył do pracy! Cały program napisał ponownie od zera. Zresztą, sami zobaczcie:

2
Tak! Ta klawiatura ma ponad 20 lat!

2

O ile pamiętam grę można pobrać ze strony Xbary'eg na Chomikuj. Pragnę przypomnieć, że to nie ROM a kompletnie własny napisany program od podstaw! Jestem pełen podziwu i szacunku dla Ciebie Xbary za zapał i uparte dążenie do celu. Spotkanie z Tobą było naprawdę owocne. Pragnę dodać, że Xbary sam napisał bardzo fajny program do nagrywania audycji radiowych Radio Amator dostępny pod tym adresem. Drugą jego pasją to archiwizacja audycji radia Trójki.

Xbary, jestem Ci wdzięczny za to spotkanie. Mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się ponownie i porozmawiamy o naszym nowym projekcie.

 

Spotkanie # 2. Cascad.

Cascada chyba Wam nie muszę przedstawiać. Na gramie obecny pod adresem http://ja.gram.pl/Cascad i autor blogu http://peacegrenade.wordpress.com/. Już od jakiegoś czasu rozmawialiśmy ze sobą prywatnie i zrodził się pomysł spotkania. Pierwszy raz chciałem się z nim spotkać podczas mojej wcześniejszej wizyty w Polsce we wrześniu. Niestety nie doszło do skutku. Brak czasu. Po powrocie znowu nawiązaliśmy kontakt i luźnie zaprosiłem go na spotkanie. Mój wyjazd w rodzinne strony był stosowny, gdyż okazało się (ku naszemu zaskoczeniu) że pochodzimy z bliskich sobie stron.

Spotkaliśmy się w południe na Starym Rynku w Poznaniu, skąd przesyłam Wam wszystkim tą pocztówkę:

2

To było bardzo miłe i zaskakujące spotkanie. Miłe, bo spotykanie z ciekawym człowiekiem o podobnych zainteresowaniach. Zaskakujące, bo wyobrażałem sobie go troszkę inaczej. Wydawał mi się spiętym człowiekiem. Rozmowa jednak bardzo szybko się rozkręciła przy akompaniamencie piwa i meczu Portugalia vs. Korea (maskara, prawda?).

Bardzo szybko zaczęliśmy się wymieniać naszymi poglądami i spojrzeniem na świat gier. Cascad chyba był jednak również zaskoczony bo chyba nie był zbytnio przekonany do mnie. Tak przynajmniej to odebrałem. Wydawało mi się, że lekka różnica wieku może być dla niego barierą. I tak gawędziliśmy kilka godzin na rynku. Tutaj nie będę się zbyt wiele rozpisywał, bo wolę aby pewne rzeczy zostały między nami. Pochwaliłem się tylko moimi starymi zapiskami, które przywiozłem od Xbary'ego. Gdy rozmawialiśmy o blogach  wspomniał mi jednak o nowym wpisie na swoim gramsajcie, w który jak stwierdził, włożył wiele trudu. Obiecałem mu, że po powrocie przeczytam. I tak też się stało. Przyznam że ten wpis wywarł na mnie wrażenie, ale może nie będę się rozpisywał tylko zaproszę Was do przeczytania "O Enochu":

http://ja.gram.pl/blog_wpis.asp?id=594119&n=154

Cieszę się, że miałem przyjemność go poznać osobiście, bo wywarł na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie.

 

Sumując, pojechałem szukać wspomnień starego dzieciństwa. Pojechałem szukać przeszłości. Tym czasem wróciłem bogatszy o nowe znajomości.

Wyjazd, choć meczący to zdecydowanie obiecujący.

 

Źródła:

komentarzy: 3723 czerwca 2010, 10:49

17 komentarzy do tego wpisu:


NdysH : 23 czerwca 2010, 15:18

Troszkę Polski pozwiedzałeś widzę. Miałbym do ciebie sprawę związaną pośrednio także z Cascadem, ale to napisze ci na mail'a lub coś ;) A co do tego Super Mario na C64 to fajnie wygląda ten rysunek postaci ;)
odpowiedz

NintendoPassion : 23 czerwca 2010, 16:38

Co do SMA na C64 to muszę pogadać z Xbary aby poszperał w archiwach i to wygrzebał.
Pisz śmiało.
odpowiedz

titlescreen : 23 czerwca 2010, 17:20

Fantastyczny wpis. Rozwaliłeś mnie nim, uwielbiam takie wspominki, uwielbiam powroty do przeszłości. Sam praktykuję jak tylko mogę, z różnym skutkiem. U-wie-lbiam! :)
No i spotkania też na pewno niezwykle ciekawe, pozazdrościć udanego wyjazdu :)
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 09:29

Bule się do przeszłości nie cofać. Pamiętać i wyciągać wnioski.
odpowiedz

Snafu : 23 czerwca 2010, 17:28

Fajnie się czytało. Może się skusze na ten Wasz projekt ;)
odpowiedz

crash807 : 23 czerwca 2010, 17:58

Przyjemnie się czytało :) Podziwiam cię...spokojnie mógłbyś książki pisać ^^: )
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 09:30

Wątpliwe. Moje zdolności są ograniczone :P
odpowiedz

Net_com : 23 czerwca 2010, 19:00

Wpis bardzo klimatyczny , naprawdę fajnie się go czytało ;]
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 09:30

Tx.
odpowiedz

Ichibanboshi-kun : 23 czerwca 2010, 23:11

Są trzy błędziki: nie zmieniony, na przeciwko, na prawdę + powinno być napisane łącznie ;)

Patrzyłem na chomiku Xbarego i nie mogłem znaleźć tej gry :( Aż sobie pomyslałem; kto z nas nie planował choć raz z kumplami stworzyć grę ;D? Każdy chyba xD
odpowiedz

xbary : 23 czerwca 2010, 23:18

Gry niema na chomiku :) bo nie jest w całości zrobiona niestety...
Pierwszą myślą żeby zrobić swoją grę było to żeby nie tracić pieniędzy na salonach gier. A później to było dopiero Commodre 64 następnie Amiga a teraz PC :)
odpowiedz

Snafu : 24 czerwca 2010, 09:18

A to szkoda ;/ Chętnie bym zagrał.
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 09:29

Dzięki. Już poprawiłem.
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 09:31

Ech to były czasy Xbary.
odpowiedz

Ichibanboshi-kun : 24 czerwca 2010, 19:32

A jakieś demko może ;)?

U mnie niestety salonów gier nie było, musiałem dzielnie wydawać krocie na kardridże, czy jak to się mówiło, dyskietki ;)
odpowiedz

Kaleka_Mentalny : 24 czerwca 2010, 11:34

Pobielane kasztany wyglądają gówniano, ale aleja ładna. Tylko żeby to była brązowa kora...
.
A to gnojki. Trochę szkoda, że cię nie wpuścili, ale taka polska mentalność: "pewnie złodziej albo inny gwałciciel!".
.
Ogólnie: łał.
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 11:40

Nie zgodzę się z Tobą co do pobielanych kasztanów. Ale co osoba to opinia.

Nie zapowiedziałem wizyty, więc mogłem się tego spodziewać. Aczkolwiek = lekki zawód.
odpowiedz

Cascad : 24 czerwca 2010, 12:20

heh, oczywiście, że byłem zaskoczony - nigdy nie wiadomo czego się spodziewać po ludziach znanych z sieci ;) w każdym razie szybkie przejście na oldskulowe tematy dało radę przełamać bariery, wraz z fajnym miejscem i krzyczącymi obok Portugalczykami - jak znajdę parę chwil, to u siebie tez coś skrobnę :) fajna relacja, ciekawa wycieczka, dzięks za propsy i pozdrawiam.
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 12:22

W taki razie czekam na ripostę u Ciebie. :)
odpowiedz

PJ_MW : 24 czerwca 2010, 12:29

Ciekawy wpis i w ogóle pomysł :)
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 15:42

Tx :)
odpowiedz

kaczek93 : 24 czerwca 2010, 13:03

Piękne wspomnienia. Nie wiem czemu ale na początku czułem trochę jakbym czytał relację z wycieczki do Czarnobyla. Zawsze ludzie opisują w takich relacjach ciszę, spokój. Bardzo ciekawa historia z tym koszem aż dziw że przetrwał tyle lat. Szkoda że nigdy nie ukończyliście swojego projektu ulepszonego Mario. Kto wie co by z tego wyszło. W tamtych czasach wiele osób zdobyło sławę właśnie przez to że sami robili swoje gry. Szacunek dla twojego kumpla że sam zrobił swój projekt ale to chyba jednak nie to samo jakbyście zrobili to we dwójkę.
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 15:43

Wycieczka do Czarnobyla pobiłaby wszystko. Bez porównania.

Łącznie było nas czterech, ale Xbary rzeczywiście był bardzo mocno zaangażowany.

Ale to NIE koniec, bo jak Xbary się streści ze swoim projektem, to może coś razem wskóramy...
odpowiedz

zadymek : 24 czerwca 2010, 19:06

Ta, nostalgia, powrót na stare śmiecie i nowe znajomości. Cóż, ja bym tak się nie ekscytował, z powrotu na moje zadupie, co innego taka ciekawa okolica , znajomi przeżycia do dzielnia. Ciekawe czy dożyję relacji z powrotu na stare śmiecie Made in USA:)
PS Nie będę nawet pytał gdzie "znaleźliście" ten słup...
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 19:39

U nas też zadupie. Tyle że malownicze.

Nawet o słup nie pytaj. Autentycznie kawał drzewa!
odpowiedz

Ichibanboshi-kun : 24 czerwca 2010, 19:37

Najazabawniejsze jest to że i ja choc nie powiązany z Tobą w żaden sposób moge w Twym wpisie odnaleźć nutkę nostalgii. Chicago Bulls! Forever ever mega daisuki! Wariactwo na punkcie kosza, to były czasy piękne, albumy w kioskach i naklejki :D Kosz pierwsza klasa, super że przetrwał
odpowiedz

NintendoPassion : 24 czerwca 2010, 19:40

Żebyś wiedział. Przetrwał bo był solidnie zrobiony.
odpowiedz

trenth : 24 czerwca 2010, 22:33

Muszę przyznać że bardzo podobnie postrzegam moje rodzinne okolice :) pozdrawiam :)
odpowiedz

DireWolf : 25 czerwca 2010, 23:58

no i nowa znajomy
odpowiedz

zuzzie : 26 czerwca 2010, 22:36

mario a to kiedy do lodzi przyjezdzasz? :>
odpowiedz

NintendoPassion : 26 czerwca 2010, 22:41

Hmm, jak będzie okazja to się zgadamy :)
odpowiedz

zuzzie : 26 czerwca 2010, 22:51

no bo NAWET z Cascadem sie spotkales :((
odpowiedz

NintendoPassion : 27 czerwca 2010, 10:16

Tak akurat się stało, że mieszka blisko moich rodzinnych stron. :)
odpowiedz

Ichibanboshi-kun : 26 czerwca 2010, 22:43

Mario niedługo objedzie całą Polskę żeby się z gramowiczami spotkac ;D
odpowiedz

NintendoPassion : 27 czerwca 2010, 10:17

Pieniędzy z rękawa nie strzepuję :P
Polskę jednak będę zwiedzał tak długo jak na to sytuacja pozwoli.
odpowiedz

klimeq : 27 czerwca 2010, 10:44

To jak Mario zapędzisz się w zwiedzaniu polski i dotrzesz do jedynej (bo 400 tysięcznej) wsi to daj znać :)
odpowiedz

NintendoPassion : 27 czerwca 2010, 10:50

Moja wieś jeszcze mniejsza :)

Z przyjemnością.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl