avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

Refleksje

 

Samolot z Balic wystartował z opóźnieniem. Zamiast do Chicago, zostaliśmy przekierowani do Warszawy. Lot przedłużył się o prawie dwie godziny. W Chicago znalazłem się po siedemnastej. Zmęczony i zamyślony.

Podczas lotu z nudów włączyłem PSP z Final Fantasy Crisis Core.  Wolałbym książkę, ale jakoś nic nie kupiłem. Ogólnie zaliczyłem z pięć godzin gry. Nie mogłem się jednak długo na niej koncentrować. Ciałem w USA, ale umysłem w Polsce.

I tak wróciłem do domu. Sam. Wychodząc z odprawy celnej na lotnisku O'Hare zawsze człowiek wypatruje znajomych twarzy. Zawsze raźniej. Miłą jest świadomość, że ktoś na ciebie czeka. Są łzy. Jest śmiech. Nie tym razem.

Jak lot? - ktoś zapyta. Jesteś zmęczony? U nas odpoczniesz.

...

Są osoby, które przyjechały samiuśkie do USA nie znając nikogo. Pchane zwykłą biedą i mitami o tym kraju, były pakowane przez rodziców za ostatnie grosze w "wielki świat". W nadziei o lepsze życie. Ciekawe ile jest na prawdę takich ludzi? Udało im się? Są kimś? Czy też los kompletnie zamienił ich w bękartów?

Jednak trochę mnie gnębił ten fakt. Nie ma nikogo.

To nie pierwszy raz kiedy tak sobie latałem. Jakoś teraz inaczej to przeżywam. Może tęsknota za krajem potęgowała moje uczucia. Zamówiłem taxi. I nie żółte, jak w Nowym Yorku, tylko zwykłą czarną. W kilka minut byłem w domu zagadywany przez taksówkarza sztucznie miłą opowieścią. O czym? Nie pamiętam.

W domu czekała na mnie sterta ciepłych rachunków do zapłacenia i zimna lodówka. Konsole z grami, które nie potrafią już cieszyć tak jak kiedyś. Cztery ściany i Ja. Piękna perspektywa na życie. Wręcz wspaniała. Fajnie mam w tej Ameryce. W myślach pogardzam samym sobą.

I można by rzec, co za fantastycznie zmarnowane życie.

 

Można by, ale...

 

Miesiąc w Polsce dał mi coś, czego nie dało mi kilkanaście lat w Chicago. Mianowicie, celu w życiu.

Nie wierzę w przypadki i zbiegi okoliczności. Wszystko ma jakiś cel. Od nas zależy co zrobimy z każdą zaprezentowaną chwilą. I mi została zaoferowana szansa zmiany mojego życia. W osobie całkiem nieznanej.

Na Połoninie Caryńskiej kąpaliśmy w słońcu nasze spocone twarze. Ja, w roli fotografa dokumentacyjnego jak zwykle, zapisuję wszystko w głowie i kamerą. Lubię obciążyć twardy dysk zdjęciami, które prawdopodobnie nikt nigdy nie zobaczy. Ale dla mnie są ważne. Pomagają mi pamiętać to co piękne. I tu, całkiem przypadkiem, utrwaliłem w cyfrowej pamięci człowieka, któremu dałem radę. Radę, z której sam będę teraz korzystał.


Powróciliśmy z Połoniny Caryńskiej inną trasą. Oddaliliśmy się od naszych kianek, i tojotek o jakieś siedem km. Wyszliśmy obok parkingu. Ja i Ksienżyc nie piliśmy alkoholu. Kierowcy. Poprosiliśmy jedną z przypadkowych osób aby nas podwiozła do naszych aut.

1. Dentysta

Mężczyzna z przyjemnością zaproponował jazdę. Był naturalny. Grzeczny. Nie plastikowy, jak śmiejące się od ucha do ucha lalki Barbie w sklepach z pasmanterią. Jest dentystą. Spełnił się już w swoim zawodzie. Czuje się pusty. Dla podładowania duszy, zagląda na Połoniny. Sam. To mu pomaga. Myśli o zmianie profesji, ale się boi podjąć decyzji.

2. Lata Chrystusowe

Dentysta pyta się ile mam lat. Odpowiadam. I też mówię mu o chęci zmienienia czegoś w moim życiu. Uśmiecha się do mnie i mówi:

- Piękne lata. Chrystusowe. Ludzie mówią, że to ostatnia szansa w życiu człowieka na podjęcie radykalnych zmian.

1 + 2 = 3.  Porada

Niech pan nie czeka! Niech pan zrobi to o czym pan myśli bo później już będzie za późno! - radzę dentyście.

Mówiąc to, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to Ja będę tym człowiekiem podejmującym ową decyzję.

 

33

Tak. Moi drodzy. W Polsce stuknęły mi 33 lata. Cieszy mnie niesamowicie ta liczba. Urodziny późno-wrześniowe w otoczeniu Bieszczad i wspaniałej grupy ludzi. Poznaliśmy się w kilka dni, a miałem wrażenie, że znamy się całe życie. Skromne marzenia urodzinowe pewnego człowieczka spełniły się. Te najskrytsze!

W Polsce nie będzie mi łatwo. Zdaję sobie z tego sprawę. Wszak już zasmakowałem goryczy polskiej rzeczywistości. Ale niesamowicie mnie do tego ciągnie. Nie wiem co góry w sobie mają. Nie potrafię się im oprzeć. Arizona i Nevada są wspaniałymi stanami. Mógłbym tam żyć. Sercem zawsze tęskniłbym za naszym krajobrazem.

Więc w czym problem? Wróć i nie żałuj.

I tak właśnie uczynię. Tak! Trzydzieści trzy lata, to wspaniały rocznik na podjęcie decyzji.  Westchnę kiedyś. Z uśmiechem na twarzy kiedyś powiem: - Miałem odwagę zmierzyć się z losem. Kilkanaście lat życia w Ameryce spędziłem żeby docenić piękno swojego kraju. Ameryka jest piękna. Nie będę tego kraju źle wspominał. Jestem jej w stanie wszystko wybaczyć. Sam też za młodych lat nie byłem aniołem. Zapisałem się w tej krainie na kilku policyjnych statystykach. Prawa lat mleka-pod-nosem rządziły również mną. Człowiek na prawdę był zachłyśnięty mitem. Kolejne trafne powiedzenie amerykańskie, którego nie nauczycie się w szkole:

"Young. Dumb. And full of cum."

He he. Nie jeden starszy datą Amerykanin poczęstuje cię żartobliwym uśmiechem. Tak. Młode lata też miały swoje prawa.

 

Od ośmiu lat...

 

Nie byłem np. na grzybach. Nie piłem kwaśnego mleka. Nie byłem na jagodach. Tęskniłem za tym i za tamtym. Głupiutkie. Prozaiczne.  Prawda? Zauważyłem. Za często rozpoczynam zdania od wyrazu "nie". Ja tego lub tamtego "nie [uzupełnij]" od ośmiu lat. Kolejny powód z wielu, aby wrócić.

 

Nowe spojrzenie

Nie pamiętam kiedy w życiu byłem tak mocno przeświadczony o swojej decyzji. Przejechałem się ulicami Chicago. Zatrzymałem się. Popatrzyłem na to wszystko i jeszcze bardziej umocniłem się w moim postanowieniu. Prace związane z powrotem zaczynam natychmiast.

* * *

Od Autora:

To kolejny zlepek przemyśleń. Zdołałem je jakoś przelać na strony bloga. Taki mój zorganizowany chaos.

komentarzy: 4028 września 2009, 16:02

19 komentarzy do tego wpisu:


meryphillia : 29 września 2009, 17:39

To akurat wiek w którym zaczynasz się zastanawiać czego dokonałeś dotychczas i po co w ogóle to robiłeś, wiem bo jestem tylko parę miesięcy młodszy od Ciebie. ;)
Najważniejsze, to nie załamywać się i nie twierdzić że wszystko co dotychczas robiłeś nie miało sensu, bo wcale tak nie jest; to po prostu droga którą musiałeś przebyć by teraz zastanawiać się czy warto nią podążać dalej czy coś jednak zmienić w swoim życiu. Oczywiście chyba nie muszę pisać, że zmiany, tym bardziej radykalne, nie zawsze muszą być słuszne, a im więcej mamy lat na karku, tym niepowodzenia związane z tymi zmianami bolą jeszcze bardziej...
odpowiedz

NintendoPassion : 30 września 2009, 13:41

Zmiana jest radykalna, ale nie grożąca życiem. Właściwie mogę tylko zyskać.
odpowiedz

cedricek : 29 września 2009, 20:43

1. Tak, w USA nie ma nikogo... ale w Polsce zawsze ktoś będzie. Wytrzymaj, Mario. Nowe, pełniejsze i ładniej pachnące życie niedługo się rozpocznie ;)
2. NIE masz za co sobą pogardzać. Jestes człowiekiem, który rezygnuje z kariery i wielkich pieniędzy, z życia w luksusie dla klimatu i smaku. Ja byłbym dumny.
3. Tak, nie czekaj. Wiesz, w filmie o Alexandrze Supertrampie ,,Into the wild" (jak nie oglądałeś - zrób to. Naprawdę.) jest taka jedna kwestia: ,,jesli czegoś chcesz, to sięgnij i to weź".
4. Najlepszego! I widzisz? Życie zafundowało Ci prezent iście bajeczny ;]
5. Nie, nie będzie łatwo. Będzie zajebiście ciężko. Ale Ty dasz radę. Bo już na starcie jesteś wygrany. Bo chcesz czegoś więcej od życia.
6. Głupie? Prozaiczne? Ależ tak, i to właśnie jest najważniejsze, bo nadaje życiu smak.
7. Pisz dalej, Mario. I szykuj się na Polskę ;)
odpowiedz

MadBunnyRabbit : 29 września 2009, 22:22

Szkoda tylko, że Alex przypłacił to życiem.
odpowiedz

cedricek : 29 września 2009, 22:48

Ekhm... wiesz, niektórzy mogli nie oglądać filmu i chcieliby mieć niespodziankę...;]
A nie każdy słyszał historię Supertrampa ;P
odpowiedz

NintendoPassion : 30 września 2009, 13:42

Wdziałem częściowo film. Historia jest mi znana. Polecam fakty o:
The Grizzly Man (Timothy Treadwell)
http://en.wikipedia.org/wiki/Grizzly_Man
Też zginął tragicznie kochając to co robił.
odpowiedz

NintendoPassion : 30 września 2009, 13:44

Film widziałem. Częściowo. Wypowiedź wyżej.
Będzie mi trudno. Wiem o tym. Ale gra warta świeczki i muszę podjąć to ryzyko.
odpowiedz

zuzzie : 29 września 2009, 21:06

szczerze mowiac po wpisie ktory napisales nie jestem w stanie zrozumiec sytuacji w jakiej jestes. nie rozumiem tez Twojej tesknoty, bo tak naprawde nie za wiele o tym napisales, ale nic dziwnego w tym nie ma. mam nadzieje, ze wszystko pojdzie tak jak sobie zaplanowales.
odpowiedz

NintendoPassion : 29 września 2009, 21:11

Tak mnie nosiło. Nie jestem dobry stylistycznie. Ale nosi mną po prostu.
odpowiedz

zuzzie : 29 września 2009, 22:58

powiem tak, nie chodzi o dobro stylistyczne. chodzi to, ze rozumiem przyczyne, nie umiem zrozumiec skutku, bo jest chyba zbyt osobisty, moge sobie tylko wyobrazac. jezeli jest to ekscytujace wydarzenie, to dobrze dla Ciebie. :)))
odpowiedz

NintendoPassion : 29 września 2009, 23:14

Przyjdzie czas na ujawnienie skutku.
odpowiedz

MadBunnyRabbit : 29 września 2009, 22:33

Kiedy przeczytałem tytuł wpisu z 22-giego to tak myślałem sobie; po co?
Czytając kolejne linijki zastanawiałem się co w tej Polsce takiego niby super. Kraj jak kraj, góry może i są, u Ciebie przecież też.
Czytając i czytając, przeczytawszy ten i tamten wpis...
Sam choć czternaście lat młodszy chce coś w swoim życiu zmienić; parafrazując Twój powyższy komentarz, nosi mnie by ruszyć wreszcie dupę. Coś zmienić, żyć jakoś lepiej, ciekawiej.
Bez żadnej krępacji przyznam, że zazdroszczę Ci. Przeżyłeś wiele i masz o czym opowiadać, tyle tam wytrzymałeś i jakoś żyłeś. Teraz wróciłeś i masz zamiar wrócić na stałe. Ja prowadzę nudne i uporządkowane życie, mimo, że we własnym kraju czuje się samotnie. Ty być może odnajdziesz jakieś szczęście tu. Może założysz rodzinę i będziesz opowiadać dzieciom różne historie. Ja? W wieku 25 lat skończę studia i pójdę do pracy. Największym aktem spontaniczności jakim będę mógł się pochwalić to historie pijanego człowieka.

Ale zmierzając do meritum. Ja w tej historii nie widzę tylko człowieka, który chce wrócić do kraju. Nie mam zamiaru zachęcać Cię, pocieszać, czy truć, że będzie ciężko. Wiesz o tym bardzo dobrze. Podjąłeś już decyzję i to jest dla mnie najważniejsze. Widzę ciekawego człowiek, który złapał życie za wszarz i postanowił coś z nim zrobić, widzę człowieka, którego kiedyś chciałbym spotkać i posłuchać go :)

Jedyne co mogę dodać to powodzenia, by nic się nie spieprzyło w przygotowaniach.
odpowiedz

NintendoPassion : 01 października 2009, 00:33

Madoxx, wręcz odwrotnie. To ja mam nudne życie. Tyle, że mam albo odwagi albo głupoty pisania o tym. Nigdy nie mów że twoje życie jest bezwartościowe.

Też mówię że boję się swojej decyzji. Ale mam odwagę stawić czoła wyzwaniu. Ty też masz w życiu większe lub mniejsze wyzwania. Jak sobie z nimi poradzisz???
odpowiedz

KrwawaMary : 30 września 2009, 06:49

Mario, życzę Ci żeby udało Ci się jak najszybciej wrócić do Polski.
odpowiedz

NintendoPassion : 30 września 2009, 18:59

Bardzo Ci dziękuje.
odpowiedz

dulak : 30 września 2009, 15:20

przeczytałem. i zastanawiam się co napisać. Nie wiem. wiem tylko to, że życzę Ci powodzenia i jak najrychlejszego powrotu do kraju
odpowiedz

Citkowsky : 30 września 2009, 16:01

Jak to mówią: pierdu pierdu, pierdu pierdu, pierdu.
Takie wielkie come backi zdarzają się tylko ludziom którzy mają dużo kasy i mogą sobie pozwolić na takie ,,atrakcje" lub ewentualnie gdy są ZMUSZENI do takich zmian.
Więc nie wmawiaj, że ten twój powrót to się wziął stad, ze ci sie polska nagle spodobała a w usa przejadły ci się dobre samochody, dobra kasa i takie tam inne.
NIC nie dzieje się bez POWODU. I napewno nie przez taki błahy powód jakim jest sentyment czy inna pierdoła.
odpowiedz

NintendoPassion : 30 września 2009, 19:00

Dodam, że nie jestem do niczego zmuszony.

Widzisz, jestem już obywatelem USA, więc mogę wrócić kiedy mi się będzie podobało.
odpowiedz

NintendoPassion : 30 września 2009, 18:59

Nie znasz mnie na tyle. Prawdą jest, że sentyment do Polski, to tylko jeden ze składników, który przyczynił się do tej decyzji.

Na wyjaśnienie wszystkiego przyjdzie czas i pora.
odpowiedz

cedricek : 30 września 2009, 20:45

Toć to jasne, że nie tylko z sentymentu się przeprowadzasz. Oczywiście, poczułeś coś więcej, usłyszałeś muzykę, wypiłeś kefirku, dotykałeś Polski i czułeś ten klimat... ale myślę (to moje przypuszczenia) że Ty po prostu musisz odpocząć. Od Ameryki, od tamtego życia i problemów. Nie, nie uciec. Odpocząć, odejść, zacząć od nowa. Lepiej.
Tak myślę.
odpowiedz

NintendoPassion : 01 października 2009, 03:32

@cedricek:
:D to była odpowiedź na komentarz Citkowiskiego, nie do ciebie :P
odpowiedz

Citkowsky : 30 września 2009, 20:35

Sam widzisz, a gadasz w taki sposób jakby to tylko przez sentyment podjąłeś decyzje o powrocie do Polski.
Nie wytrzymasz tu nawet 5 lat a na pewno nie w całkowitym odcięciu od USA. A to jakieś paczuszki z usa czy coś a to to a to tamto.
Piszesz tak i wnioskowałem, że zabawowy z ciebie koleś więc nie czaje jakim cudem nie znalazłeś sobie laseczki w USA.
odpowiedz

cedricek : 30 września 2009, 20:47

Być może dlatego, że w USA ciężko znaleźć miłą kobietę z wnętrzem? I może dlatego, że takie kobiety są u nas, w Polsce?
odpowiedz

NintendoPassion : 01 października 2009, 00:24

Nic mnie nie nie goni. W USA dobrze mi się żyło. Nie mam problemów z prawem. Zarabiam całkiem godne pieniądze. Kobiet w życiu trochę miałem. Liczy się jednak jakość, a nie ilość.

Do jakiego obozu należysz? Szklanka jest do połowy pusta czy pełna? Widzisz, twoje komentarze są potrzebne. Znasz przyszłość? Ja nie. Zatem za pięć lat, jak mi się nie uda, spokojnie będę mógł rzec: "Spróbowałem"
Nie opowiedziałem całej historii celowo, bo na wszystko przyjdzie czas. Nie wyciągaj pochopnie wniosków.
odpowiedz

NintendoPassion : 01 października 2009, 00:24

Ditto!
odpowiedz

cedricek : 01 października 2009, 03:24

Ok, po prostu próbowałem sobie porozmyślać o co chodzi. Nie musisz się od razu wkurzać. Stoję za Tobą murem.
Opowiesz, kiedy będziesz gotowy. Ja tylko jestem ciekawy i lubię uruchamiać wyobraźnię i tyle.
Do jakiego obozu należę? To zależy od sytuacji, ale generalnie szklanka jest w połowie pełna ;]
odpowiedz

NintendoPassion : 01 października 2009, 03:47

@Cedricek:
Tak! W szklance jest płyn!
odpowiedz

cedricek : 01 października 2009, 11:58

A, to do niego, już myślałem, że do mnie i źle robię, że jestem taki ciekaw ^^
A jaki w szklance jest płyn? ;>
odpowiedz

Citkowsky : 01 października 2009, 01:14

To jeżeli dobrze ci się żyło, kasę miałeś, dom, samochód, znajomych miałeś to po jaką cholere wracać do tego zacofanego kraju.
Nic dobrego cię nie spotka a zapewne 90% lasek jakie się wokół ciebie zakręci będzie leciało na to, że jesteś ,,amerykaniec" (to i pewnie kasy ma jak lodu i piękny dom w stanach). Pożyjesz, zobaczysz jak to jest, znudzi ci się, podwiniesz ogon i wrócisz do dobrobytu.
Tam mówisz, że ciągle na kredytach się żyje. A tu jest jeszcze gorzej bo ludzi na kredyty nawet nie stać (patrz np. ostatnie wiadomości o zadłużonych osobach ktore nie mogą spłacić kredytu).
ROzwiń tą swoją historię to może zmienie trochę zdanie, aczkolwiek po co zmieniać coś co jest dobre.
odpowiedz

mariowsad : 01 października 2009, 09:09

Jak zwykle świetny tekst, wszystkiego naj z okazji 33 lat (sporo już nastukałeś...)
odpowiedz

NintendoPassion : 01 października 2009, 11:53

@mariowsad:
A dziękuję :D
odpowiedz

SpawNiaK : 01 października 2009, 13:53

O jej jak ja lubie grzybki :P unas tego za częsienie w lasach a ja lubie przyrode i spacerki po lasach :) Dzieki za odwiedziny w koncu sam to zrobiłeś i za wpis
odpowiedz

MKRaven : 01 października 2009, 16:52

Hm.. Zdaję sobie sprawę, że "doświadczenia" z życiem poza Polską nie mam takiego jak ty. Zdaję też sobie sprawę, że ja to dopiero student i jeszcze całe życie i wybory przede mną, ale.. Co roku przebywam praktycznie całą Europę w poprzek autem, czasem w związku z wakacjami, ale też nie zawsze. Nie mieszkam tam, jedynie bywam w danym państwie przez tydzień i dalej jazda do następnego. Wiesz co? Zawsze, niezależnie od tego jak dany kraj mnie zauroczy, jak mi przypasuje to zawsze cieszę się z powrotu do Polski. Nie ważne czy to Cannes, czy Barcelona, czy Monako. Mamy tutaj własne swoje piekiełko i ma w sobie coś urzekającego, coś czego nie ma nigdzie indziej. :)
Dlatego dziwię się nieco osobom, które tu piszą, że "po co wracać do zacofanego kraju" i odradzają Ci tą decyzję. Ja też za młodu zostałem napakowany obrazkami i opowieściami, jak to na zachodzie jest pięknie i cud ,miód. Ba! Jak już wspominałem od 8. roku życia co roku ten zachód sobie dokładnie oglądam. Być może nie widzę tego tak jak inni, być może mam jakiś dziwny sentyment, ale czuję, że moje miejsce jest tutaj. Ty z kolei sprawdziłeś to dokładnie sam na sobie. Wierzę też, że człowiek jak potrafi i sobie znajdzie jakiś cel to dojedzie do wszystkiego, więc...
Życzę Ci powodzenia w twoich planach i cokolwiek by z tego nie wynikło to trzeba pamiętać, że najważniejsze nie jest nawet to co się robi w życiu, tylko to że ma się nad nim kontrolę i potrafi podejmować ważne decyzje.
Pozdrawiam z, w tym momencie, zimnej i mokrej III RP ;) .
odpowiedz

MadBunnyRabbit : 01 października 2009, 17:21

Jeżeli uważasz, że masz nudne życie to jesteś niezwykłym pisarzem i jesteś wstanie napisać to tak, że zdaje się ciekawym.
Ja czy mam ciekawe życie?
Rodzice wszystko podstawiają mi pod nos. Szkoła, dom. Czasem gdzieś się urwę z kumplem/ami na jakąś mniejszą lub większą libację.
Zaprzepaszczam talent, nic nie stworzyłem i nie ma tu wymówki typu jestem jeszcze młody. Może i mam ciekawe życie, ale tego nie czuje, a jeśli tego nie czuje znaczy się, że się nie spełniam, a jak się nie spełniam to nie jest życie.

Teraz życie postawiło przede mną największe jak na razie wyzwanie i nie mam tu na myśli matury. Kiedy tak teraz siedzę i to piszę czuje, że nie podołam. Pamiętasz może jak pisałem o przyjaźni i o tym, że nie wiem czy jestem wstanie komuś pomóc. Pisałeś, że muszę się postarać, że jakoś to będzie itp.
Takie proste słowa, a takie trudne do zrealizowania :( Mam ochotę z jednej strony pójść na łatwiznę, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia ze świadomością tego co zrobiłem, co być może zaprzepaściłem.
Jeśli moje życie przedstawia jakąś sensowną i konkretną wartość... Nie po prostu jakoś tego nie widzę. Darmozjad i leń, który traci najcenniejszą rzecz jaką mógłby dostać w życiu.
odpowiedz

MadBunnyRabbit : 01 października 2009, 21:15

No i posypało się...
odpowiedz

Budo : 01 października 2009, 18:35


A ja Cię Mario rozumiem, mam nadzieję, że wyjdzie Ci w kraju! Btw trzeba się chronić przed złymi decyzjami w przyszłości, ale nie ma co żałować tych z przeszłości. Raczej być wdzięcznym, że nastąpił taki szok, który pokazał kilka rzeczy ukrytych do tej pory.
odpowiedz

Frytkasis : 01 października 2009, 20:57

Widzę, że level rośnie, a dokładnie 33 xD Gratulacje i najlepszego ;)
Gratuluję podjęcia tak trudnej decyzji. Nie wiem czy odważyłbym się na taki krok, może jakbym był na Twoim miejscu i przeżywał to co Ty. Stany to dla mnie cały czas nieznany ląd i bardzo chciałbym tam pojechać i zwiedzić chociaż kawałek. Ale chyba też nie chciałbym zostać tam długo. Rodzina, przyjaciele... nie chciałbym tego wszystkiego zostawiać.
Pozostaje mi tylko życzyć Ci powodzenia w przeprowadzce i do zobaczenia w Polsce !
odpowiedz

Whiteman : 01 października 2009, 23:34

Kolejne 'przełomowe' wpisy śledziłem na bieżąco, podsumowanie postaram się skroić w tym komentarzu. Cóż, nachodzą mnie dziwne refleksje - być może się starzeję, ale o tym już na swoim gramsajcie. W każdym razie z niemałym zainteresowanie obserwuję blogi rodaków przebywających na obczyźnie. Systematycznie robię to w wypadku Twoich wpisów i jak wspomniałem niegdyś - tokyobynight.pl. Mówiąc całkowicie szczerze - zdecydowanie bardziej ciągnie mnie w kierunku Kraju Kwitnącej Wiśni, aniżeli stolicy kapitalizmu. No ale do rzeczy.
RZECZ NIESŁYCHANA! Otóż niemal analogicznie czasowo - autor blogu tokyobynight.pl ogłasza rychły powrót do ojczyzny (gwoli ścisłości - już powrócił), no i widzę Twoją deklarację. Marzy mi się ucieczka od naszej rzeczywistości - zasmakowanie czegoś innego, potem jednak kontrastuję to z 'falą' powrotów.
Sposób w jaki opisujesz 'dojrzewanie' do tej decyzji mówi chyba wyraźnie, że jest ona właściwa. Zwłaszcza, że motorem napędowym zmian i przeprowadzki są przyjaźnie. W żadnym stopniu nie mam nic do zarzucenia Twojemu systemowi wartości, bo przekonałem się, że jest właściwie uporządkowany - w każdym razie to zawirowanie wokół powrotu do PL przypomina pewne oklepane powiedzenie 'wszędzie dobrze...' oraz równie wykorzystane filmowo-książkowe historie o powrocie do korzeni.
Wybacz patos - tak jak mówiłem - chyba się starzeję, albo to przez Boba Dylana w głośnikach, albo złocisty trunek obok nich.
Najlepszego! Przede wszystkim zdrowia i udanego powrotu do PL.
odpowiedz

Ambroo : 24 października 2009, 01:43

Twój tekst przypomniał mi pewną książkę, a mianowicie "Latarnik" Sienkiewicza. Jeśli nie czytałeś, koniecznie przeczytaj, nie jest długa :)
odpowiedz

Ambroo : 24 października 2009, 11:12

To koniecznie przeczytaj, albo chociaż streszczenie :P
PS Wysłałem Ci maila odnośnie jednej z aukcji.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl