avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

Biała fascynacja czarną kulturą

Wasza fascynacja. Czyli moje skromne obserwacje z Waszych gramsajtów



Hip hop. Nie rap. Stary. Nie nowy. Dlaczego? Bo w dzisiejszej muzyce brak oryginalnej myśli. Wypożyczane samochody na karty kredytowe, laski wymachujące miednicami do kamery z obiektywem szerokokątnym łudzące się że ich kariera wzniesie się do lotu po kilku teledyskach, kilkumetrowe litery z setkami wkręconych 100w żarówek, rzucanie pieniędzy z gry Monopol w monitor, stękanie ah i uh machanie bronią i teksty o niczym. A podobno największe utwory powstają tylko wskutek opresji lub narkotyków.

Ale do czego zmierzam. Na waszych blogach często widzę fascynacje czarną Ameryką, ich muzyką i kulturą. Sposobem bycia. Piszecie: Chciałbym tam być, mieszkać.

Tylko czy zdajecie sobie sprawę że żaden z Was nie zostałby zaakceptowany przez czarnych? Żaden z Was nie postawiłby nogi na ich terenie. W większości przypadków zostalibyście zjedzeni. Albo, jak jeden z moich znajomych, zaatakowany w biały dzień. Uderzony kijem bejsbolowym w skroń podczas postoju na skrzyżowaniu na Kalifornii i 120tej.

Komediant Dave Chappelle trafnie zwrócił uwagę na białych z czarnymi w jednym ze swoich wystąpień. Wyobraź sobie że jedziesz w dzielnicy, gdzie jedynymi białymi są policjanci i tajniacy. Widzisz grupki ludzi na rogach ulic. Miedzy nimi (przykładowo) stoi jeden biały. Kogo obawiałbym się najbardziej? Białego. Dlaczego? Bo on musiał zrobić coś mocnego, aby zdobyć sobie respekt czarnych. Tak to określił Dave.



A jak było ze mną?

Mając szesnaście lat zostałem wrzucony do szkoły publicznej z 50% populacja czarnych. Obecnie zaliczana do jednej z najgorszych w Chicago. Niby angielskiego uczyłem się od dziewiątego roku życia (rodzice dosłownie często sobie od ust odmawiali), ale w kontakcie z żywym językiem wszystko brało w łeb. Tym bardziej kompletnie nie mogłem zrozumieć wymowy czarnych. Nagły szok kulturowy. Wszystko pod ręka. Spodnie z krokiem w kolanach i koszulki po ziemię. Tak. Przez pierwsze dwa lata zachłysnąłem się tym krajem. Bardzo negatywnie. Mój ojciec miał ze mną lekka gehennę [lekka gehenna?]. Nie powiem. Rodzina spisywała mnie na straty: Z niego nic dobrego nie będzie.
Nie należałem oczywiście do żadnego gangu. Zjedliby mnie przy pierwszej lepszej okazji. Ale wszystko okazało się całkiem inne niż mi się wydawało. W Ameryce młodzież bardzo szybko idzie do pracy. Kończąc szesnaście lat i za zgoda rodziców zaczynają pracować tam gdzie się da. McDonalds i tym podobne. I tak w pracy poznawałem czarnych, portorykanów, meksykanów, filipińczyków i innych. A że mam duszę towarzyską, nie długo zajmowało mi zdobywanie znajomości. W momencie gdy nie mogłem się dogadać, radziłem sobie rekami i nogami. Heh. Czasy! Wielu z nich pochodziło z dosyć biednych rodzin z praktycznie żadna perspektywą na życie. Wszystko staczało się do braku pieniędzy. Rodzice nie mieli czasu wychowywać dzieci ponieważ pracowali na trzy zmiany żeby opłacić rachunki i szkolę.
Prawdą jest, że szkoły publiczne są tragiczne w Chicago. Nie wiem czy wiecie, ale za ucieczkę ze szkoły podczas zajęć grozi aresztem. Kilka razy i narobisz kłopotów rodzicom, którzy mogą mieć masę problemów z organami prawa. Dla policji ucieczki ze szkoły = problemami na ulicy i brakiem zainteresowania ze strony rodziców. A w większości przypadków ludzie po prostu starają się związać konie z końcem. My w pracy i szkole zgraliśmy się dosyć szybko. Mała paczka. Kilku murzynów, białych, portorykanów i jeden filipińczyk. Z wieloma utrzymuje kontakt do dzisiaj. Wyprostowali sobie życie w tym bagnie przeciwności losu. A bieda w Chicago jest wszędzie. Wcale nie trzeba jechać na południe miasta, które właśnie słynie ze złej reputacji. Nocne strzelaniny, spalone domy z zaparkowanymi autami na 22" felgach. Czy rymach, jak to tutaj mówią.
Moja kuzynka, młoda i ambitna nauczycielka przyjechała do Stanów Zjednoczony z chęcią poprawienia bytu tutejszej młodzieży. Nic bardziej naiwnego. Co ciekawsze, trafiła dokładnie do tej samej szkoły do której uczęszczałem. I co? Nic. Dziewczyna została załamana realnością tutejszych konszachtów. Gdy konfrontowała uczniów spotykała się z groźbami. Coś co sam dobrze pamiętam. Co cwańsi "polaczki" również nie poprawiał średniej szkolnej. Groźba pobicia nauczycieli czy spalenia ich samochodu to standard. Ale wracając od kuzynki. Po pewnym czasie, aby poruszać się w systemie, musiała sama być jego częścią. Jak to wygląda?
W jednej z klas jest handlarz narkotyków. Wszyscy wiedza kim jest. Nikt nic nie robi. Dla świętego spokoju. Ale przez niego nie mogła uczyć innych. Podczas pierwszych spotkań i ostrzeżeń i kar szkolnych spotkała się z groźba na jej życie. I co zostaje?

Układy.

Poszli na właśnie układ. Ty zostawisz moje klasy w spokoju i nie będziesz handlował. W zamian za współprace ja na średnich ocenach przeposzczę cie do następnej klasy. I tak kolo się toczy. Wpadasz w wir. I albo zostaniesz jego częścią, albo wypadniesz. Choć nie jest to oczywiście wszędzie, jest to jednak autentycznym przykładem z Chicago. Po części sam miałem z tym kontakt.

A co robią czarni? Młoda generacja nie ma pojęcia o swoich korzeniach i swojej historii. Tutaj murzyni wymyślają sobie imiona jak Dekwan i Latwanda, a  tymczasem w Afryce mają imiona jak Tomek i Kasia. Tworzą teledyski o niczym. Wyśmiewają się z białych. Nie tolerują ich. 

 

I tak się zastanawiam... tym mam się fascynować?

komentarzy: 3028 lipca 2009, 23:22

30 komentarzy do tego wpisu:

początek poprzednie 1 - 20 z 31 następne koniec

Mendreck : 29 lipca 2009, 08:19

Zaczynając czytać o tych czarnych, którzy jedzą białych. Przypomniał mi się właśnie ten tekst, który przytoczyłeś. Nie jestem pewien bo nie oglądałem, ale wydaje mi się, że film "Młodzi gniewni" ukazuje życie takiej szkoły. Boje się spytać co ty zrobiłeś, że Ciebie polubili murzyni z tamtej szkoły:P
odpowiedz

KrwawaMary : 29 lipca 2009, 08:32

Mendreck---> Jak czytałam ten wpis to właśnie "Młodzi gniewni" mi się przypomnieli.
odpowiedz

Budo : 29 lipca 2009, 09:59


Takie życie, ja tam się jakoś specjalnie czarnym hip hopem nie jaram- mamy nasz polski :)
odpowiedz

Thompson : 29 lipca 2009, 10:35

Właśnie dlatego gangsta-czarnych mam głęboko... Ten początek przypomniał mi pewien wywód, jaki ostatnio czytałem. Dotycznył tego, jak zmieniła się gangsterka na przestrzeni lat: kiedyś mieliśmy gości w płaszczach z Tommy Gunami, a teraz mamy pseudo hip-hopowców z uzi strzelających się na wzajem o kawałek ulicy. :P Chyba czas umierać... :|
odpowiedz

kaczek93 : 29 lipca 2009, 12:31

Ja kompletnie nie interesuje się kulturą "czarnych". Nie żebym był jakimś rasistą. Troche przerażają mnie wizje szkół jakie podałeś. Czyli jest tam dokładnie tak jak pokazują w filmach. Dragi, broń, wpierdol możesz dostac na każdym kroku. A do tego całe te gangi. Brrr......
odpowiedz

DireWolf : 29 lipca 2009, 12:42

haha u was czarni to jak u nas w Polsce dresi albo i gorzej
odpowiedz

Gorgonek : 29 lipca 2009, 14:52

Sam nie mam nic przeciwko innym rasom, podobno z wyglądu przypominam nieco hindusa :P Dziwi mnie jednak, że młodzi ludzie tak bardzo są zafascynowani tę "zieleńszą u sąsiada trawą" :)
odpowiedz

Gorgonek : 29 lipca 2009, 15:16

A propos wpisu, przypomniał mi się dowcip ;)
"Trzech facetów - Francuz, Niemiec i Polak - siedziało w barze. Nagle wszedł jeden Czarny, wyraźnie szukając zwady i bójki. Usiadł, wypił piwo, podszedł do Francuza i trącając go powiedział:
- Lubię kochać się z białymi kobietami.
Francuz spojrzał się na niego i odpowiedział:
- To wspaniale.
Wtedy podszedł do Niemca, klepnął go w ramię i powiedział:
- Lubię kochać się z białymi kobietami.
Niemiec spojrzał i odpowiedział:
- To miło z twojej strony.
Po wypiciu kolejnego piwa, podszedł do Polaka, klepnął go w plecy i powiedział:
- Lubię kochać się z białymi kobietami.
Polak zastanowił się chwilę i odparł:
- Nie winię cię. Ja też nie chciałbym się kochać z czarnymi. "
odpowiedz

LittleBigLegend : 29 lipca 2009, 17:28

Nie fascynuje się Ameryką i mam to gdzieś - rasistą nie jestem do każdego mam szacunek. Hip-hop to kultura którą kocham a rap to muzyka która daje mi rytm życia i przekaz jakim być (oczywiście nie słucham rapy z USA tylko tych prawdziwych z Polski - ale nie chce pisać bo nie jesteś w temacie z tym).
odpowiedz

NintendoPassion : 29 lipca 2009, 17:50

@LittleBigLegend:
Nie wypowiadam się o Polskiej scenie, bo nie znam. Rozumiem cię i nie neguję postawy. Ja tylko obserwuję.
odpowiedz

OskoblonaBestia : 29 lipca 2009, 18:27

Jeśli taka jest ameryka, to polski sen o kontynencie gdzie z ulicy jest się kimś, to bujda. Szokuje mnie jak to ująłeś zawieranie układów. Ameryka to jednak syf...
Moja Ameryka jest w Polsce
odpowiedz

Graszcz : 29 lipca 2009, 19:59

Ja osobiście rozróżniam dwa gatunki: czarnoskóre osoby oraz jebanych CZARNUCHÓW.
Czarnoskóra osoba w zasadzie niczym z wyjątkiem koloru skóry nie różni się od nas - stoi na tym samym poziomie rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego. Żyje tak samo jak normalny, porządny białas, uczciwie zarabia, ma wykształcenie. Takich ludzi szanuję.
Natomiast pierdolone czarnuchy kręcą teledyski w tych swoich kolorowych, dużo za dużych fatałaszkach, obwieszają się gównianymi łańcuszkami, machają czarnymi łapkami do kamery niczym małpiszony i drastycznie podnoszą statystyczny poziom przestępczości w USA. Gardzę nimi.

odpowiedz

Lukiwwo94 : 29 lipca 2009, 20:21

Taka rzeczywistość ale patrzeć na to z innej strony gdyby do PL przyjechał czarny to nie miał by tu łatwo. I jak wygrałeś battle z kompem czy kupiłeś nowego?
odpowiedz

Whiteman : 30 lipca 2009, 01:38

W zasadzie nie wiem skąd owa fascynacja "kulturą", z której jakby nie patrzeć wzorce czerpią lokalni pseudo-gangsterzy... Cóż, są gusta i guściki, ludzie i taborety. No offence i bez uogólnień. Nie porównywałbym tego tylko do zachowania czarnych, bowiem efekt... khem... "globalizacji" mamy właśnie na lokalnym podwórku. Wzorce spotykane w teledyskach, konwertuje się na realia polskie tj. tuningowany Volkswagen Golf III, srebrna keta i białe kozaczki, no i nieodłączne afiszowanie się miejscową walutą.
odpowiedz

milusass : 30 lipca 2009, 01:54

100% w tym co piszesz. Przypomnieli mi się też apropos "Młodzi Gniewni-Dangerous Minds". Ale w życiu happy end'u nie ma.
odpowiedz

Frytkasis : 30 lipca 2009, 03:07

Apokalipsa? Czy to już ? I po co komu ten kawałek ulicy o który strzelaniny rozgrywają się co noc ? Teraz przeżyjesz, jutro już dostaniesz kulkę i tyle nacieszysz sie z "twojej" ulicy. Biały wśród czarnych to koza wśród lwów. Czy to jest jakiegoś rodzaju rasizm? czy to po prostu ta bieda tak wychowuje okoliczną młodzież ? Kupić nie ma pieniędzy, to trzeba to ukraść bo innej drogi nie ma... co z tego, że przy okazji ktoś umrze. Do tej pory myślałem że takie rzeczy tylko w filmach, ale po tym co przeczytałem okazuje się, że nie.
odpowiedz

MadBunnyRabbit : 30 lipca 2009, 03:45

Ja tam fascynuje się Japonią i ogólnie nigdy bym nie chciał się przeprowadzić - nawet odwiedzić USA. Podziwiam za to, że jakoś tam żyjesz.
Osobiście największą kolekcję muzyczną skupiam w okół rapu. Jest to jednak od kilku lat w kółko powtarzanie tych samych kawałków.
Dre i Eminem. Nie możesz zaprzeczyć, że czarny, który wypromował białego to nie typowy przypadek, który opisałeś. Mimo przeciwności losu, mimo, że jak pojawiał się na walkach to dostawał drugie miejsce bo czarny musiał mieć pierwsze to jednak znalazł się jeden taki, który docenił talent. Chyba mu się to opłaciło.
To co oni już robią normalnie za dnia osobiście mam głęboko gdzieś. Teksty i bity są spoko to czemu nie? Ważne, że chwytliwe.
No, ale też nie jestem typowym przypadkiem fana USA, do których to kierujesz ;)
odpowiedz

MadBunnyRabbit : 30 lipca 2009, 03:50

W sumie zaś jeśli chodzi o hip hop w Polsce? W sumie nie przepadam i nigdy nie przepadałem. Są dwa wyjątki. Liroy - moja pierwsza styczność z ów "kulturą" i Grupa operacyjna. Mieszko jest po prostu świetny ^^
W sumie bluza z kapturem, szerokie spodnie też są w mojej garderobie, ale są też normalne rzeczy jak koszulki z krótkim rękawkiem czy polówki, szersze, ale już nie z krokiem w kolanach a na miejscu spodnie.
odpowiedz

MadBunnyRabbit : 30 lipca 2009, 05:22

No nareszcie udało mi się znaleźć cytowany przez Ciebie fragment. Heh... Ale i tak potem schodzi na temat rasizmu i mówi, że jakby coś poszło nie tak to biały będzie gadać z policją, a jak już przy tym. Kurde ale się uśmiałem jak mówił o swoim kumpli Chipie.
"I didn't know I couldn't do that". :D W ogóle cały kawałek był świetny. W jego ustach rasizm jest taki zabawny ^^
odpowiedz

zyje_z_zasilku : 30 lipca 2009, 08:40

świetny wpis z pierwszej ręki ;) Jeśli chodzi o wykonawców rapu, to dla mnie mógłby to robić nawet Jezus, byle zachował ten sam styl. I już o wiele bardziej wolę rap robiony przez czarnego, który wie o co kaman, bo sam przechodził przez cały ten szit, niż Polskich pozerów, którzy z 'plastikową berttą' w łapie nawijają o tym jak to ciężko jest na ulicy. ZANIM mnie zjecie, to szybko napisze, że nie słuchałem dużo polskiego rapu, wiele jeszcze przede mną, lecz na podstawie tego, czego wysłuchałem, wykształtowałem sobie taką opinię. Mam nadzieję, że z czasem i ilością przesłuchanych składów zmienię zdanie, bo to zawsze lepiej po polsku ;)
odpowiedz

początek poprzednie 1 - 20 z 31 następne koniec

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl