avatar

Cliff88 Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/Cliff88

Fallout - recenzja

cRPG, Fallout, recencja

Fallout, Fallout nigdy się nie zmienia… Nadal potrafi cieszyć oko i przede wszystkim oferuje wiele godzin świetnej zabawy w post-nuklearnym świecie stworzonym przez firmę Interplay.  

0

 

W ostatnim czasie naszło mnie na granie w starsze tytuły. Nie wiem czy spowodowane jest to tym, że ogarnęła mnie jakaś nostalgia, czy po prostu znudziły mnie kolejne nowe produkcje, na które szkoda mi wydawać pieniądze. Jedną z takich starych gier, do której powróciłem po latach jest pierwszy Fallout. Niesamowite jest dla mnie to, że gra która ma bez mała 20 lat w ogóle nie odpycha i nie sprawia wrażenia takiego staruszka. Mimo iż nie znajdziemy tu kinowych doświadczeń rodem z serii Mass Effect, to Fallout ma naprawdę ładnie narysowaną grafikę 2D z dobrze zrobionymi animacjami postaci. Jednak jak mawiają, nie grafiką dobre cRPG stoi. Fallout to przede wszystkim świetny klimat post-nuklearnego świata, dobrze napisane dialogi, ciekawe questy no i wspaniała, wciągająca mechanika gry. Z okazji powrotu do pierwszego Fallout’a postanowiłem napisać recenzję. Jej celem będzie przypomnienie starszym graczom czasów młodości oraz zachęcenie do gry tych, którzy jeszcze nie mieli z Fallout’em styczności. A więc zapraszam do lektury.

Gra przenosi nas do post-nuklearnych Stanów Zjednoczonych Ameryki. Akcja gry rozpoczyna się w 2161 roku, a miejscem naszych poczynań jest południowa Kalifornia (okolice Los Angeles). Wcielamy się w mieszkańca Krypty 13 – jednego z podziemnych schronów, które miały ocalić wybranych obywateli przed zagładą nuklearną. Świat według fabuły gry został zniszczony przez wojnę atomową pomiędzy USA a Chińską Republiką Ludową, która miała miejsce w 2077 roku. Życie w bezpiecznej krypcie przebiega beztrosko do czasu kiedy uszkodzeniu ulega hydro-procesor, moduł oczyszczający wodę w schronie. Zapasów wody starcza jedynie na 150 dni, a nasz bohater zostaje wyznaczony do znalezienia modułu zastępczego. W tym momencie rozpoczyna się nasza przygoda. Przyjdzie nam opuścić bezpieczny dom i zmierzyć się z brutalnym światem zewnętrznym pełnym zmutowanych potworów (olbrzymich szczurów, skorpionów itp.), zwykłych bandytów czy super mutantów. Niejednokrotnie też przyjdzie nam się wystawić na działanie skażonego środowiska co skutkuje dużą dawką napromieniowania. Czy nasza postać podoła tym zagrożeniom? Czy nasza misja się powiedzie i ocalimy pozostałych mieszkańców Krypty 13? Czy śmierć z pragnienia jest jedynym zagrożeniem dla naszego schronu? Na te wszystkie pytania gracz znajduje odpowiedź w miarę jak zanurza się w świat Fallout’a, a zanurzyć się w niego naprawdę warto. 

0

Gra oferuje nam całkiem spory otwarty świat. Do zwiedzania czeka na nas kilkanaście lokacji, po między którymi przemieszczamy się za pomocą interaktywnej mapy. Wśród nich znajdziemy opuszczone schrony, bazy wojskowe, zrujnowane metropolie czy prymitywne osady, w których mieszkańcy próbują od nowa zbudować cywilizację na zgliszczach starego świata. W przeciętnej post-nuklearnej mieścinie mamy do czynienia z klasycznym podziałem rodem z westernu na dobrego szeryfa, który stara się przywrócić jako taki porządek w dzikiej rzeczywistości oraz na lokalnego guru świata przestępczego. Za przykład może posłużyć tu Killian Darkwater – właściciel sklepu wielobranżowego a zarazem szeryf Złomowa (ang. Junktown) oraz Gizmo – bezwzględny typ, właściciel lokalnego kasyna. Sami decydujemy po której ze stron chcemy się opowiedzieć, czy chcemy zaprowadzać porządek  stając po stronie stróżów prawa czy dołączyć do miejscowej grupy przestępczej. Nasze poczynania określane są przez współczynnik karmy. Za pomoc okazaną innym nasza karma rośnie, a za popełnione zbrodnie spada (np. gdy zastrzelimy po prostu kogoś kto jest uważany za niewinnego) co może spowodować, że staniemy się wrogiem publicznym. Muszę tutaj zwrócić uwagę na pewną wadę w Fallout. Zauważyłem, że niektórzy NPC nie koniecznie są w stanie dostrzec zmiany w mieście do jakich się przyczyniliśmy i np. po załatwieniu lokalnego mafiosa napotkani rozmówcy nie wykazują świadomości, że ów gość nie stanowi już żadnego problemu. Trochę negatywnie wpływa to na odbiór świata gry, chociaż ostatecznie można przymknąć na to oko, szczególnie że i we współczesnych produkcjach nie brak podobnych błędów. Oprócz bawienia się w policjantów i złodziei będziemy mogli podejmować się także innych rozmaitych zadań jak np. pomoc w likwidacji zagrożenia ze strony zmutowanych stworzeń z pustkowi czy zatrudnieniu się jako ochroniarz karawany, a może przyłączymy się do Bractwa Stali organizacji paramilitarnej, która gromadzi w swej siedzibie wysoko zaawansowany technologicznie sprzęt ocalały po wojnie. Jednak to nie ilość zadań, ale ich jakość stanowi o świetności Fallout’a, co sprawia że ma się ochotę powracać do niego nawet po latach. 

0

 Na szczególną uwagę zasługuje mechanika gry, na którą składa się rozbudowany system rozwoju naszego bohatera oraz turowy system walki. Obecnie rzadko CRPG, korzysta z tego typu rozwiązania. W wielu produkcjach walka odbywa się w czasie rzeczywistym, a sukces w starciu zależy bardziej od naszej zręczności a nie od statystyk naszej postaci czy naszych zdolności taktycznych. Natomiast system rozwoju naszego bohatera jest dziś często upraszczany do minimum. Wracamy jednak do systemu jaki mamy w grze Fallout. Tworząc naszą postać rozdzielamy pierw punkty na podstawowe atrybuty zawarte w systemie S.P.E.C.I.A.L. (siła, percepcja, wytrzymałość, charyzma, inteligencja, zręczność i szczęście), wybieramy dwie zdolności specjalne jak np. Finezja czy Szybki strzał oraz zaznaczamy 3 główne umiejętności w jakich nasz bohater będzie się specjalizował. Dobór statystyk na początku zależy od tego w jakim kierunku chcemy później rozwijać naszą postać. W grze mamy do wyboru pięć rodzajów uzbrojenia: bronie do walki wręcz (jak np. kastet czy Rękawica Wspomagana ang. Power Fist), broń białą (noże, dzidy i młoty), broń palną (pistolety, strzelby itp.), broń energetyczną (broń laserowa i plazmowa) i broń ciężką (obrotowiec, miotacz płomieni czy wyrzutnia rakiet). Sami decydujemy czy chcemy aby nasz bohater walczył wręcz, czy posługiwał się bronią białą. A może wolimy wyposażyć go w karabin laserowy czy szatkującego wszystko mini guna? W trakcie walki dysponujemy odpowiednia pulą punktów akcji na rundę zależną od poziomu zręczności naszej postaci (pulę możemy zwiększać w czasie rozgrywki wybierając odpowiednie perki). Po wykorzystaniu punktów akcji kończymy naszą turę oddając ruch naszym przeciwnikom oraz sojusznikom jeśli takich mamy w czasie walki. Możemy też porzucić rozwiązania siłowe i inwestując w retorykę załatwiać sprawy dyplomatycznie. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo Fallout oferuje wiele kombinacji rozwoju postaci. Mechanika w grze jest moim zdaniem świetna jednak nie jest pozbawiona wad. Najbardziej widocznym błędem jest nieprawidłowy efekt zdolności Szybki strzał (ang. Fast shot). Po wybraniu tej zdolności nie tylko nasza postać będzie mogła oddać strzał o jeden punkt akcji mniej (przy jednoczesnym braku możliwości przycelowania w konkretną część ciała przeciwnika), ale w szybszym tempie będzie także machać nożem czy kłuć dzidą. Poprawiono to w kolejnej części Fallout’a. Za kolejną wadę uznałbym dużą ilość zdolności, które na dłuższą metę nie przydają się w rozgrywce i inwestowanie w nie cennych punktów umiejętności nie ma specjalnie sensu. Jedną z takich umiejętności jest np. Sztuka przetrwania. Sprawia ona, że rzadziej jesteśmy napadani w czasie podróżowania po pustkowiu. Ja jednak nie mogłem narzekać na zbyt częste ataki w czasie przemieszczania się pomiędzy lokacjami mimo iż nie inwestowałem w tą zdolność wcale, za wyjątkiem czytania książeczek, które po przeczytaniu przez naszą postać podnoszą statystyki. Nie specjalnie też przydaje się pierwsza pomoc gdyż nie trudno zebrać dużą liczbę stimpaków – specjalnych zastrzyków które przywracają nam utracone punkty życia. Nie zmienia to jednak faktu, że te pozornie nieprzydatne zdolności można wybrać aby w jakiś sposób odmienić sobie i urozmaicić rozgrywkę. Do pomocy przy naszej misji możemy najmować towarzyszy, a po wykonaniu jednego z zadań przyłączy się do nas pies. Początkowo są oni bardzo pomocni, jednak przy starciu z finałowymi przeciwnikami bardzo trudno zachować ich przy życiu. Tutaj też odsłania się kolejna wada Fallout’a. Dotyczy ona sposobu w jaki przekazujemy przedmioty naszym współtowarzyszom. Nie możemy zwyczajnie przekazać przedmiotu naszemu kompanowi i później bez problemu go odzyskać. Nie ma zwyczajnej rotacji przedmiotów pomiędzy członkami naszej drużyny jak ma to miejsce w większości RPGach. Możemy jedynie handlować z naszymi towarzyszami i o ile ofiarowanie broni czy pancerza za darmo jest możliwe to odzyskanie ich bez poniesienia kosztów jest możliwe tylko za pomocą kradzieży (szansa wykrycia jest chyba równa zero, nigdy nie zostałem przyłapany ;) ). Ten aspekt rozgrywki również został udoskonalony w grze Fallout 2. Korzystanie z naszych kompanów jako tragarzy będzie konieczne gdyż o ile nasza postać ma ograniczoną możliwość dźwigania wyposażenia, to naszego towarzysza możemy obciążać bez ograniczeń. Cały jednak system rozgrywki w Fallout mimo wyżej wymienionych wad sprawdza się wyśmienicie i zapewnia wiele godzin świetnej zabawy.

0

W grze mamy do czynienia z naprawdę ładną grafiką 2D (jak już wspomniałem na początku), z klasycznym widokiem izometrycznym. Animacje postaci są płynne i realistyczne, a szczególne wrażenie robią (a robiły zwłaszcza w 1997 roku) animacje ginących przeciwników, które przy okazji są dość brutalne. Przeciwnicy pokonani za pomocą broni strzelającej seriami padają rozdarci na strzępy, trafieni z wyrzutni rakiet rozpadają się na kawałki, giną tańcząc w płomieniach gdy potraktujemy ich miotaczem ognia, czy wreszcie zostają rozcięci na pół gdy użyjemy broni energetycznej. Zdecydowanie nie polecam Fallout’a młodszym graczom mimo iż jest możliwość wyłączenia brutalnych efektów. 

0

Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o zjawisku retrofuturyzmu w grze. A mianowicie chodzi o połączenie stylu retro z elementami charakterystycznymi dla sci-fi.  Gra przesiąknięta jest klimatem lat pięćdziesiątych co objawia się w postaci wraków samochodów przywodzących na myśl właśnie wspomniany okres, czy we wnętrzach podziemnych baz pełnych oldschoolowo wyglądających komputerów. Ogólnie grając w Fallout’a ma się nieustanne odczucie otaczającej nasz starości (a akcja gry przecież toczy się w dalekiej przyszłości) co podkreśla tytułowy kawałek muzyczny Maybe zespołu The Ink Spots. Z drugiej strony pojawiają się zaawansowane technologie jak karabin laserowy, plazmowy czy Laserowe działko Gatlinga. Wyposażyć będziemy mogli się też w Pancerz Wspomagany (ang. Power Armor), który w przeszłości mógł posłużyć do zatrzymywania czołgów. Ten element gry również przyczynia się do tego, że chętnie powracam do Fallout’ów, szczególnie że w późniejszych częściach to zjawisko jest jeszcze silniejsze. Gra wywołuje też pewne skojarzenia z filmem Mad Max z Melem Gibsonem w roli głównej, szczególnie gdy w początkowej fazie rozgrywki znajdujemy kurtkę skórzaną bez jednego rękawa. 

Podsumowując, Fallout nadal pozostaje jednym z najlepszych cRPG jakie kiedykolwiek powstało. Gra nie jest pozbawiona wad, ale nie wpływają one drastycznie na całokształt rozgrywki. Jest to niesamowita przygoda w post-nuklearnym świecie, która może się stać przestrogą dla współczesnego człowieka aby przez zawiść i głupotę nie doprowadził Ziemi i zamieszkałej jej ludzkości do takiego stanu jaki przedstawia wizja twórców Fallout’a.       

Cliff

 

 

komentarzy: 017 maja 2015, 01:45

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl