avatar

zadymek Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/zadymek

Na upał najlepsza kriostaza

Zimno, przeszło -47 stopni. Wszędzie szron i lód. Za oknem nawałnica śniegowa i mroźny wiatr tnie ostro. To nie marzenie ofiary wakacyjnych upałów a sceneria w jakiej rozgrywa się Cryostasis, jedno z lepszych dzieł programistów zza Buga.

Na początek wyjaśnijmy sobie coś: Cryostasis to FPS, to także horror i wreszcie to całkiem ciekawe połączenie kilku oryginalnych pomysłów.


Cold, Ice, snow...
Tłem dla wydarzeń, które mają miejsce w grze jest Arktyka, a konkretnie rosyjski lodołamacz o napędzie atomowym o wdzięcznej nazwie "Wiatr Północy". Aktualnie znajduje się w okowach lodu, który zarówno więzi go jak i pokrywa jego wnętrza. Trafiamy na jego pokład w skórze niejakiego Aleksandra Nesterova, meteorologa polarnika


który dostał przydział na ten okręt. Wg wytycznych miał zostać podjęty w tym właśnie punkcie, więc przyszusował tu saniami z psim zaprzęgiem.


Jednak coś poszło nie tak: nie dość, że nikt po niego nie wyszedł to jeszcze władował się saniami do szczeliny lodowej a psy z jego zaprzęgu rozbiegły się po okolicy.



Fight the cold
Jego pierwszym zadaniem jest wydostanie się z czeluści i przedostanie się na statek po rozpadających się pod stopami bryłach lodu. Na pokładzie zaczyna się już tradycyjne "zbieractwo". A pierwsze narzędzie zagłady jakie zdobywa to ...latareczka. Zaiste potężny to oręż, którym pokonamy każdą ciemność:)
Tak więc nasz polarnik stwierdza, że coś jest nie tak. Wszędzie pełno lodu za to ludzi gdzieś posiało. Wkrótce jednak natykamy się na pierwszego członka załogi, z tym, że w formie mrożonki.
Cóż, w każdym klasycznym FPSie znaczyłoby to tyle co zapowiedź zła, z którym przyjdzie się nam zmagać ew jakiś ozdobnik podkreślający atmosferę.
Jednak tutaj zwłoki to podstawowe medium rozwoju fabuły. "Jak?" zapytacie. A tak, po prostu: nasz Alex posiada pewną szczególną zdolność, Mental Echo


która umożliwia mu przeniesienie się w czasie i przestrzeni i wcielenie się w osobę, której zwłoki maca.
Po co? A po to, żeby ją uratować i tym samym popchnąć fabułę do przodu. Wiedzieć bowiem należy, że tu zwłoki nigdy nie leżą tak sobie. Zwykle denat ginął gdy za życia zrobił coś nie tak, co spowodowało powstanie jakiejś przeszkody, która aktualnie nas blokuje. W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak wcielić się w nieszczęśnika i zapobiec jego błędnym decyzjom ratując mu tym samym życie, ot i cała filozofia.


 

Może nie brzmi to zbyt skomplikowanie ale to właśnie komplikacja jest tym co wprowadza ta umiejętność. Dzięki niej można przeżyć wydarzenia z przeszłości i wcielić się w szereg innych osób o innych umiejętnościach niż główny bohater. To dlatego właśnie poza ganianiem w przyciężkawym wdzianku polarnika będzie nam dane zakosztować życia prawdziwego marynarza, nurka


czy nawet... rzeźnej krowy (don't ask:)


A więc będzie i walka z przeciekajacym okrętem i nurkowanie w celu naprawy systemów, wspomaganie strażnika w walce z potworami


przeprawa pontonem itd itp. Dzięki tej umiejętności możemy też przyjrzeć się niektórym wydarzeniom z kilku różnych perspektyw (coś jak Half-Life i dodatki w jednym:).

Ograniczenia wspomnianego wyżej sposobu rekompensują znalezione dokumenty oraz ...ilustrowana legenda jakiegoś ludu północy autorstwa Gorky'ego


która ma się do fabuły jak piernik do wiatraka. Chociaż wnikliwy obserwator może widzieć w niej mistyczną alegorię przedstawionej historii, zwłaszcza, że oprócz używania Mental Echo bohater doświadcza też rozmaitych wizji i przebłysków myśli tzw flashbacków, prezentujących różne dziwne postaci


wydarzenia przeszłe


i dziwne zjawiska -takich metafizycznych motywów spotykamy w grze więcej. Pomagają w budowaniu nastroju grozy i tajemniczości (coś jak Alma z F.E.A.R.). Zresztą oceńcie sami :
Bohater pokonuje kolejny zamrożony pokój. Akurat przechodzi przez skrzypiący pomost. "Mentaluje" jakieś zwłoki i w tym momencie dopada go flashback: widzi oczami potwora. Widzi siebie oczami potwora, który właśnie na niego naciera. Flashback mija i stajemy do walki z przeciwnikiem.


 


In cold blood
A walka toczy się przy użyciu stylizowanego arsenału. Żadnych wymyślnych pukawek, wszystko tak ZSSR'wskie jak się da i tak wiarygodne na lodołamaczu jak to tylko możliwe. W związku z tym do walki staniemy z takimi narzędziami zagłady jak:
łańcuch- niewątpliwie wzmacnia siłę naszych argumentów, zwłaszcza, że nasz okutany po czubek głowy hero rusza się raczej ślamazarnie. Tym akcesorium można zadawać szeroką gamę ciosów a także blokować -rozwiązanie identyczne jak w Kronikach Riddicka.


zawór -ot cięższy kawałek żelastwa w sam raz by komuś przydzwonić w szczękę.


topór strażacki- niesie ze sobą konkretne możliwości, jego cięcia obejmują w miarę szybko w miarę spory obszar.


Dobry jak tylko skończy się amunicja a także przy bliższych spotkaniach gdy nie mamy czasu wycelować.

rakietnica -nie jest to broń, ale wg instrukcji wystrzelona flara ma jakoby odciągać uwagę przeciwników uczulonych na ciepło. Jedno jest pewne: bezpośrednie trafienie również potrafi dać im popalić (giną wtedy w iście komiczny sposób:)


karabin Mosin-Nagant -podstawowe strzeladło. Od biedy można tym walczyć, użyteczny zwłaszcza do walki zza osłon.


Mała szybkostrzelność, mikra pojemność magazynka i koszmarnie długi czas przeładowania sprawiają, że korzystanie z niego wymaga dużej wprawy.

karabin samopowtarzalny Tokarev- no, to już coś konkretnego.


Mniejszą celność rekompensuje sporym magazynkiem i o wiele krótszym czasem przeładowania.

snajperka- kompletny niewypał. Podobnie jak w AVP2 pomieszczenia są tu na tyle małe, że praktycznie uniemożliwiają efektywne wykorzystanie lunety i trzeba się nieźle namęczyć by coś tym ubić.

PPSh-41 -szlagier Armii Czerwonej, który przygrywał Niemcom pod Stalingradem nawet dzisiaj wpada w ucho. PePeSzka to SMG co oznacza przede wszystkim wysoką szybkostrzelność, minimalną celność i przewielgachny magazynek.


Tak jak wspomniałem bohater to istny ślimak brodzący w żywicy. A przy tym gdy walczy w zimnie, szybko się męczy -staminę zużywa tak na bieg jak i zadawanie ciosów. W związku z tym liczy się tu przede wszystkim pomyślunek i celne oko -celowanie z użyciem przyrządów celowniczych na modłę Far Cry 2 czy Operation Flashpoint premiuje używanie broni w bezruchu. Margines błędu jest mały ale raz, że rzadko trafi się nam walka z więcej niż jednym wrogiem, a dwa, przy odrobinie opanowania da się wyjść cało z każdej opresji zwłaszcza, że wrogowie nie biją aż tak mocno a i do najinteligentnieszych nie należą.

Oprócz wspomnianego arsenału do dyspozycji oddany nam zostaje wszelki sprzęt będący w posiadaniu osób, w które się wcielamy: gołe pięści


palnik acetylenowo-tlenowy w kombinezonie nurka itp

Ciekawie jest też, że tak samo jak broń wykorzystujemy tu różne elementy dodatkowe. Czy to ręka, którą otwieramy właz, klamka, którą mamy zamontować w drzwiach, klucz do zaworów


czy obrabiany na wiertarce stołowej metalowy krążek


wszystko przedstawiono w sposób maksymalnie realistyczny (podobnie jak animacje ich użycia). Co oczywiście nie dziwi ponieważ całość korzysta z coraz bardziej popularnego konceptu świadomości ciała (body awareness) i byłoby dziwne gdybyśmy mogli tylko obejrzeć swoje nogi podczas chodzenia ew brzuchal podczas wstawania.


Moim skromny zdaniem żadna inna metoda nie umożliwia tak ścisłego zżycia się z prowadzoną postacią dzięki czemu jej przeżycia odbieramy znacznie intensywniej.

 

Icy badass
No właśnie, jak na porządny horror przystało mamy i potwory. Są to podobnie jak w poprzednim artykule, przemienieni członkowie załogi. W tym przypadku przemienieni przez zimno. Nie powiem, całkiem zgrabna z tego powstała menażeria. Mamy zarówno zwykłych
zombiaków jak i topielców


są strażnicy i żołnierze


wariacja nt "nagłego ataku spawacza"


a także bardziej egzotyczne maszkary jak
człowiek-owad


szlagier wszystkich horrorów: demoniczne pieski


pancerny zlepek kilku SMG i gościa trzymającego latarki


jailer -facet, z którego głowy zrobiono więzienie (z kratami)


czy servant -szczelnie "opakowany" więzień z kluczami przymocowanymi do rąk.

No i jest jeszcze pewien boss, który od czasu do czasu będzie psuł nam zabawę....
Szczególnie ciekawy jest jego design: jest to technik w kombinezonie z lodowymi pajęczymi nogami


Atakuje wręcz a także mrozi lodowym podmuchem całe otoczenie przyczyniając się do spadku naszej formy. Kluczem do jego pokonania jest przeciwdziałanie oziębianiu pomieszczenia za pomocą okolicznych urządzeń grzewczych.

Modele stworów wyglądają nieźle i nawet oryginalnie (aczkolwiek daje się odczuć inspirację takimi tytułami jak Bioshock czy The Suffering). Niektóre monstra mogą tarcić swoje nadnaturalne atrybuty: można odstrzelić im lodowe nogi czy skrzydła. ----------------------------------------------------
Monstra mają tendencję do nagłego pojawiania się ewentualnie dziwacznego zachowywania się/przebiegania przed nosem w celu zwabienia nas w pułapkę. Przyznam, że całe to zaskakiwanie stałoby się po pewnym czasie wręcz nużące gdyby nie doskonale przemyślane i zróżnicowane sposoby w jaki to robią. A jest tego sporo: przelatują w śnieżycy tu obok


dobijają się do drzwi, katują wizjer kombinezonu nurka toporem


wpadają razem z drzwiami, wyskakują z wentylacji, z wody ew z brył lodu, zdarzy się nawet nagłe sieknięcie toporem (zabójcze) zza rogu.
----------------------------------------------------

Dodatkowej „głębi” potworom dodają ich jakże ludzkie kształty -w zasadzie to ludzie tylko "lekko przerobieni"- a także podobieństwo do osób, które spotykamy jako zwykłych ludzi w trybie Mental Echo


Ba, kilka razy poznajemy genezę powstania tych maszkar np rozbrajamy strażnika, który ześwirował i zaczął strzelać do kogo popadnie


Takie elementy dodają fabule wymiaru psychologicznego i sprawiają, że jedynym powodem dla którego rozprawiamy się z wrogami jest chęć przetrwania a nie żądza mordu w imię jakichś abstrakcyjnych wartości. Oczywiście ten aspekt nie zamienia FPS'a w jakąś psychologiczną rozprawę nt istoty i pochodzenia zła, ale stanowi miłe urozmaicenie:)


Rise of the ...temperature
To co przyciąga uwagę w tej grze to jej minimalistyczny stosunek do sterowanej postaci. W zasadzie HUD ogranicza się tu do trzech elementów:

licznika amunicji -pokazanego w formie magazynka danej broni i konkretnej liczby naboi ew dodatkowych magazynków.
termometru -mierzącego zarówno temperaturę otoczenia jak i głównego bohatera
licznika staminy -niezbędnej do obsługi broni białej oraz sprawniejszego poruszania się (skok, bieg)
I ...to wszystko.

A gdzie licznik zdrowia?” zapytacie. Jest, tyle, że funkcję zdrówka przejęła tu temperatura. Jak to działa?
Temperatura w grze to element kluczowy dla naszej postaci. Jeśli bohater się wyziębi najzwyczajniej nam zejdzie.
Na temperaturę ciała bohatera wpływ ma zarówno temperatura otoczenia -temperatura ciała spada wraz z jej spadkiem- jak i otrzymywanie obrażeń, które odbierają nam ciepło.
Ogólne wychłodzenie zobrazowano efektownym filtrem w postaci lodu i szronu osadzającego się tak na ekranie jak i na reszcie postaci. Zaś obrażenia od broni znaczą ślady w postaci skupisk lodowych igieł


Im chłodniej tym gorzej się oddycha co można również zaobserwować w postaci pary z ust Alexa, a w strefie ekstremalnego mrozu nawet usłyszeć jego kaszel.

Dodatkowo istnieje zależność pomiędzy temperaturą ciała a staminą. Im cieplej jest Aleksandrowi tym wolniej się męczy i szybciej regeneruje siły.
----------------------------------------------------
Jako, że temperatura to życie, należy ją podnosić przy każdej okazji. Można to robić na wiele sposobów:
-oczywiście najłatwiej po prostu siedzieć w ciepłym pomieszczeniu, więc, jako że wszędzie panuje mróz, należy włączać napotykane urządzenia w celu ogrzania pomieszczeń. Ponieważ bohater nosi dobrze izolowane ciuchy, jest to metoda bardzo czasochłonna.
-kiedy uda się uruchomić jakieś źródło ciepła można też zdjąć rękawice i konkretnie się przy nim dogrzać jednocześnie regenerując staminę.


Grzanie się rządzi się swoimi prawami. Nie można się ogrzać powyżej temperatury źródła-jeśli gdzieś indziej wygrzaliśmy się powyżej aktualnej temperatury, temperatura ciała zacznie spadać do aktualnego poziomu.
-i wreszcie w nagrodę za ocalenia jakiejś osoby w Mental Echo też podnosi się nam temperatura
----------------------------------------------------

W związku z powyższym, naszym największym wrogiem w grze nie będą potwory tylko siarczysty mróz, lodowata woda i wszelkie zagrożenia jakie niesie ze sobą zimno. Przypominam -tu wszelkie obrażenia przekładają się na oziębienie bohatera. Tak więc nasze "HP" tracimy nawet gdy nie walczymy, ot wystarczy że jest zimno.

Inna sprawa, że wszelkie potencjalne źródła ciepła są tu całkiem przemyślanie porozmieszczane i w zasadzie nie zdarzy się sytuacja, że walczymy na granicy zgonu. Wystarczy tylko się uważnie rozejrzeć po okolicy by znaleźć jakiekolwiek źródło ciepła. Może to być ognisko, może to być pochodnia, żarówka, gar z wrzątkiem, zatarty mechanizm i wiele wiele innych (ale tradycyjnego rosyjskiego środka na rozgrzewkę brak:). Jak jużwspomniałem , każde z tych źródeł ma określoną temperaturę, powyżej której się nie nagrzejemy, ale dodatkowo wpływa na nią oddziaływanie otoczenia (np otwarte drzwi, przez które nam wieje) i potworów, które to obniżają temperturę samą swoją obecnością ew mogą zepsuć (np zamrozić) daną "grzałkę".

 

North Wind
Zasadniczo na pokładzie Wiatru Północy walczymy z mrozem, dlatego wszelka eksploracja i interakcja z otoczeniem (poza sprawami związanymi z Mental Echo) wiążą się z tym aspektem właśnie. Czyli będziemy rozmrażać, zamrażać, wysadzać lód przy pomocy szwankującej aparatury itd. Do tego dochodzą prosta manipulacja prawami fizyki (coś zrzucić, coś przechylić itp -AGEIA daje radę:) a także różnymi maszynami jak np dźwig towarowy z hakiem


którym podnosimy zawalony most, frezarka którą robimy zapasową część do systemu gaśniczego ew projektor filmowy wyświetlający film, z którego bohaterami się strzelamy:)

----------------------------------------------------
Samo rozmrażanie pomieszczeń to materiał na osobne pochwały. Na prawdę niesamowite robi wrażenie pomieszczenie które przed chwilą skute lodem i zaszronione zaczyna nabierać kolorów: po ścianach spływa woda, sople spadają, urządzenia odmarzają, temperatura rośnie, miodzio:)


----------------------------------------------------

Jak już pisałem poruszamy się po pokładzie statku (okazyjne po okolicy wokół statku). W związku z tym przyjdzie nam odwiedzić różne jego pokłady i przedziały. Jak na statek przystało prezentują one mało wyszukaną i raczej jednorodną architekturę jednak mimo wszystko bez problemu można rozróżnić pomieszczenia ładowni od mostka


komory reaktora


kwater załogi


czy pomieszczenia górnego pokładu od tych z dolnego.
Są przedziały czysto techniczne jak warsztat


czy maszynownia


a także użytkowe jak lecznica


czy więzienie:)


No i nie zapominajmy, że na skutek naszych działań wygląd niektórych pomieszczeń zmienia się diametralnie. Brak tu jakichś wymyślnych fajerwerków graficznych ale całość spełnia swoje zadanie i prezentuje się bardzo wiarygodnie.



Zimno, a jakże
Na koniec wypada wspomnieć o klimacie produkcji. Taa, nie ma to jak ruskie przeboje (tak dosłownie jak i w przenośni). Ten charakterystyczny styl zza wschodniej granicy, ta szczypta "pospolitej egzotyki" związanej z kulturą tak bliską i jednocześnie tak odmienną. To wiąże się nie tylko z akcentem bohaterów -szkoda,ze mówią po angielsku, ech ludzie, uczcie się od lokalizatorów S.T.A.L.K.E.R.a, ich ubiorem, wystrojem wnętrz czy oznaczeniami/pismami w ichnim języku. To także konkretne realia odwzorowane w trakcie fabuły (ZSRR u schyłku pewnej epoki), specyficzne procedury i generalnie wszystko co nam się z ruskimi kojarzy. Do tego dochodzą ciekawie obmyślone charaktery postaci. Mamy dumnego i konserwatywnego kapitana, który zżył się ze swoją krypą, jest ambitny pierwszy oficer, który przy każdej okazji próbuje wygryźć kapitana ze stanowiska, jest i zmęczony użeraniem się z tym statkiem (i kapitanem:) inżynier jądrowy, srogi dowódca ochrony, są też dzielni marynarze, smętni, wypici "fachowcy", sprytni strażnicy, przerażeni więźniowie czmychający z pierdla, spanikowani technicy i wiele wiele innych barwnych postaci.
I przyznam, ze losy tej menażerii zupełnie mnie nie przygotowały na zakończenie, które kompletnie nie przystaje do zaprezentowanej fabuły. Ale to tylko kolejne dziwactwo Ukraińców i nie ma się czemu dziwić:) Zwłaszcza, że stanowi swego rodzaju symboliczne przedstawienie zmagań ze złem jakie opanowało statek. Na prawdę mocna rzecz.


Na koniec łyżeczka dziegciu -tak żeby zachować obiektywność.
Nie da się ukryć, że już od dawna produkcje zza Buga dają się poznać jako siedlisko wszelkiej maści najdziwniejszych bugów. Nie inaczej jest w tym przypadku. Jakkolwiek S.T.A.L.K.E.R. to to nie jest o tyle pewne drobne upierdliwości dają się tu we znaki: a to jakiś skrypt nie zaskoczy przez co nie można przejść dalej, a to jakiś istotny dla fabuły potwór zniknie albo pojawi się jakaś niewidzialna przeszkoda-ale na to pomagają gęsto robione tutaj autosave'y. Na szczęście najgorsze problemy: z wywalaniem się gry zarówno podczas ładowania poziomów jak i zmiany ustawień graficznych zdarzaję się sporadycznie. Pojawiaja się na słabym ewentualnie mocno obciążonym sprzęcie, więc uprzedni restart systemu zapewnia komfortową grę. A jeśli idzie o wspominane przez niektórych graczy problemy z wydajnością to ja ich nie doświadczyłem. Nawet więcej, gra bez problemu chodzi w pełnych detalach i nawet podczas nagrywania filmów nie traci płynności.


Cryostasis process completed

Można tą grę analizować jako FPS'a, jako horror jak i jako "budżetówkę zza Buga". I szczerze mówiąc w każdej z tych kategorii dostanie ona wysokie noty. Oczywiście nie jest to typowy przedstawiciel swojego gatunku bywa więc, że takie gry nie trafiają w gusta szerszego grona odbiorców. Jednak fani mainstreamowych FPsów wiele stracą jeśli ominą ten tytuł na swojej liście "Must play". Dlatego każdemu życzę, żeby miał okazję choć na chwilę zetknąć się z wyjątkową grą, nie, raczej wyjątkowym przeżyciem, któremu na imię Cryostasis. Da swidania.


komentarzy: 1524 sierpnia 2009, 18:20

15 komentarzy do tego wpisu:


Luk_Der_Ritter : 24 sierpnia 2009, 22:32

Kurde, straaasznie chciałbym w to zagrać, ale na tym trupie to niemożliwe :( A ja tak lubię zimę, a tu brakuje tylko lepienia bałwana...
odpowiedz

zadymek : 24 sierpnia 2009, 23:06

No, lepiej żebyś takich bałwanów jak tu grasują, nie spotkał:)
A swoją drogą to na sniegu nie ma za dużo czasu na lepienie czegokolwiek, za zimno:/
odpowiedz

Fomorian : 25 sierpnia 2009, 11:08

Jedna z ciekawszych pozycji z Rosji i okolic - zdecydowanie zamierzam się z nią bliżej zapoznać, i to mimo, że nie lubię zimy.
odpowiedz

kaczek93 : 25 sierpnia 2009, 12:39

Kiedyś ściągałem demo Cryostasis a gdy już sie ściagnęło to okazało sie że było pod Viste a ja miałem XP :)
Tak czy inaczej może kiedyś zagram w pełną wersję bo gra jest całkiem niezła i ma kilka ciekawych innowacji jak te ogrzewanie się przy źródłach ciepła.
A tak wogóle to bardzo ciekawy i szczegółowy opis.
odpowiedz

zadymek : 25 sierpnia 2009, 20:38

kaczek93: nic nie straciłes. To demo pod Vistę to było demo w starym tego słowa znaczenia, czyli prezentacja (film na engine gry). Nic więcej.
odpowiedz

Infes : 25 sierpnia 2009, 22:35

No wiesz, jedni pracują jedni się uczą. Ty masz to pierwsze, a czy to dobrze czy źle. Hmmm...Tobie to już pozostawiam do oceny. Ja póki co nie mam porównania co jest gorsze, praca czy nauka a raczej "nauka".
odpowiedz

Ezio : 26 sierpnia 2009, 11:32

Jeju,długa recka ...Pierwszy raz na twój gramsajt wchodzę..
odpowiedz

Woko11 : 26 sierpnia 2009, 21:09

Przypadkowo trafiłem na twojego Gsa. No i zobaczyłem logo Cryostasis, przypomniałem sobie, że wcześniej cośtam o tej grze czytałem więc z ciekawości zacząłem czytać... Naprawdę dobra recenzja! Gdyby nie to, że mój komputer tnie się na Pasjansie to na pewno leciałbym do sklepu po tą grę. Następnym razem rozwiń opis technicznej strony gry, bo to, że grafika jest dobra mi nie wystarcza :-) Pozdrawiam.
odpowiedz

zadymek : 26 sierpnia 2009, 21:52

A screeny nie wystarczą?
Zreszta raz,ze grafika to dlamnie sprawa drugorzędna a dwa, takie rzeczy to można sobie w byle recenzji przeczytać. Ja tu prowadzę cykl Nietypowe FPSy i staram siepisać o tym co nietypowe/wybitne w grze. Grafika owszem daje radę(ździebko poniże Crysisa), ale jej siła nie tkwi w jakości a właściwym zastosowaniu-w teście znajdziesz więcej o metamorfozach otoczenia itp, polecam też gamplay gdzie nagrałem rozmrażanie pomieszczenia.
BTW Recenzja to nie miała być nawet w założeniach. Ot ,chciałem coś dodać do screenów i jakoś zawsze się to tak rozrasta, ale pracuję nad sobą:)

odpowiedz

PierwszaLiga : 27 sierpnia 2009, 19:27

Ogromny tekst.
Co do gry - słyszałem o niej wiele dobrego, że klimatyczna, straszna. Lecz mój PC już jej nie pociągnie (albo pociągnie). Choc to jest horror - a takich nienawidzę, jestem już niby stary koń a nadal się boje gier strasznych ;p Ehh ;>
odpowiedz

Kakarotto : 08 września 2009, 10:28

Jakiś czas temu grałem, optymalizacja kiepska (konfig kompa na moim sajcie - a kilka razy przycięło :/). Klimacik ma niezły oj tak, ale trochę nużąca rozgrywka się staje z czasem... do przodu, do przodu zabijając tych samych przeciwników, mentolowe echo ciekawe, ale ile można? :P
Jako gra z gatunku horror z zimie jest na drugim miejscu, The Thing nie pobije, ale nie wiele brakuje.
Sama historia opowiedziana w grze jest dość ciekawa, nadaje się na ekranizację :P

odpowiedz

zadymek : 08 września 2009, 23:52

Taa, The Thing. możliwe,ze są jakieś podobieństwa ale 3 zasadnicze rzeczy które tam spaszczono(a które tu jakośsiętrzymają) to chłód-w TT zero logiki na ten temat, my marzniemy i nikt inny, a by sieogrzać wystarczy głupia nora.. Skryptowane eventy-w TT sprzeczne nawet wobec ekwipunku jaki taszczymy-nigdy nie zapomnę jak to dwóm kolesiom przebadałem krew(wynik negatywny) po czym gdy zaskoczyłskrypt jak na komendę wyszło szygło z wora. A najgorzej w TT trzymała się historia-absurd poganiany przez inafantylnośc doprawiony przewidywalnością:/
Za to w Cryo, jak sam wspomniałeś, historia kupy się trzyma. Kwestia chlodu jest logicznie wyjasniona historią a skrypty o ile też jest ich sporo nie kolidują ani ze zdrowym rozsądkiem ani tym bardziej z mechaniką gry(chociaż czasem się zacinają:). Kwestię "horrorowości" mógłbym spokojnie przepisać z materiału o Dead Space-mnie nic juz nie przeraża, zaskoczyć może ale nie przestraszyć-a juz na pewno nie bałem się tępych zwałów miecha człapiących tam i z powrotem ew wystających z wentylacji-The Thing zmarnował licencję, powstał z tego średniak i w dodtaku shooter z niezrealizowanymi ambicjami-twórcy mogli doszlifować kwestię zdobywania zaufania, prowadzenia drużyny i atakujących z zaskoczenia potworów. Że o sterowaniu, cienkiej historii i idiotycznym marznięciu nie wspomnę...to już Half -Life był straszniejszy.
odpowiedz

cedricek : 10 września 2009, 11:06

O ja cię w cholerę... O kurde! Spodobało mi się! Bardzo. Muszę w to zagrać, muszę... cholera, cholera.
odpowiedz

Gumisiek2 : 14 września 2009, 16:22

- 47 stopni kojarzyło mi się z Hitmanem ;] W grę nie grałem i pewnie nie zagram, ale mam gdzieś The Thing. Też jeszcze nie grałem ^^
odpowiedz

whiteiwan : 15 września 2009, 18:00

zadymek jak ty się nazywasz w diablo ,bo ja whiteiwan aha i jeszcze jedno mógłbyś mi załatwić dobra broń do diablo na level 17 dla barbarzyńcy
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl