avatar

zadymek Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/zadymek

Evolva Reaktywacja:)

felieton, TPP, Evolva, strategia, bio broń

Cóż, seria artykułów o FPS'ach za nami a co przyniesie przyszłość? Naturalnie to co przyniosła przeszłość:)
A patrząc na moją półeczkę z grami nie da się przeoczyć kilku pozycji nie będących FPS'ami. Pomijając kilka strategii mam na koncie sporo produkcji TPP. Co więcej, osobiście bardziej cenię sobie właśnie produkcje TPP. Ot, widzieć oczami bohatera jest spoko, ale widzieć naszego bohatera to już nie lada gratka. Perspektywa trzeciej osoby umożliwia o wiele lepsze przedstawienie działań sterowanej postaci. Akcja ukazana z tej perspektywy wydaje się o wiele bardziej efektowna, nic więc dziwnego, że obecnie następuje nawrót do tego rodzaju produkcji, że wspomnę choćby Dead Space, Mass Effect czy Red Faction Guerilla.

Co więcej, wiele nowoczesnych produkcji FPP korzysta z kamery zewnętrznej by lepiej przedstawić fragmenty akcji prezentujące się mizernie w trybie FPP: mieliśmy tego przykład choćby w Kronikach Riddicka czy serii Jedi Knight.

Jako że nie za wiele dobrych pozycji z tej działki wyszło na PC, nie widzę powodu by nie pochwalić się swoim skromnym zbiorem, a przy okazji zaprezewntować wam kilka klasyków gatunku. Tak więc zaczynamy serię

Gry TPP mojego życia.

 

Ciekawe czy jeszcze ktoś pamięta jak to się wszystko zaczęło. Nie, nie historia kamery zza pleców, mój GramSajt:)
Zacząłem niezbyt oryginalnie, galerią z gry Evolva. Jak komentarze do wpisu wskazywały, niewielu z was miało przyjemność z tym tytułem. A skoro już piszę o grach TPP, jako pierwszą na tapetę wezmę właśnie grę

 


Twór to o tyle ciekawy, co nietypowy. Strzelanka z perspektywy trzeciej osoby z elementami strategii drużynowej i rozwoju postaci z RPG rodem? Zaiste oryginalny twór. Ale może zacznę od początku.

 

Fabuła gry do Oscara nie pretenduje ale daje jako takie tło dla wydarzeń, które stają się naszym udziałem.

Oto bezkresny kosmos przemierza olbrzmie nasiono, niosące na kolejną planetę zdatną do życia zagładę...
Pasożyta, którego jedynym celem jest podbić cały glob, zniszczyć wszelkie lokalne formy życia i wystrzelić kolejne nasionko w kosmos.

Nie powiem, ludzie wykazali się wyjątkową zapobiegliwością. W kosmosie dryfuje sonda, wyłapująca wszelkiego rodzaju ślady Pasożyta i właśnie w chwili przyziemiania nasionka na kolejnej planecie włącza się w niej alarm.
Do tworzącego się kolejnego ogniska zarazy należy wysłać elitarny oddział GernoHunters, tytuowa Evolva, w celu przeciwdziałania ekspansji Pasożyta.
Nasza sonda przekazuje namiary do stateczku, który dociera na miejsce i zrzuca GenoHunters na planecie.
W tym miejscu wkraczamy do gry.

 


Łowcy genów
Nasz oddział liczy czterech rosłych ...właściwie to nie wiem jak ich określić: wojowników przyszłości, broń biotechnologiczną, mutantów? Może pozostańmy przy Genohunters (w skrócie Genos).
Panowie różnią się między sobą budową ciała i potencjałem, który w nich drzemie (bo na starcie mamy tyle cech co nic), potencjałem, który objawia się w różnicy w klasach: jest jeden ciężki twardziel, chyży, ale wątły sprinter, mózgowiec i zwinny koleś dobry na każdą okazję. Można wybrać każdemu kolor i imię a także nazwać drużynę.


Nasi milusińscy nieco różnią się statystykami, ale nie funkcjonalnością:
potrafią przenosić różne przedmioty (klucze, ładunki itp) w swojej kieszonce (nawet nie chcę wiedzieć gdzie się znajduje), każdy też zbiera materiał genetyczny, który jest obdzielany pomiędzy całą grupę. Wszyscy są opisani odpowiednimi parametrami, widocznymi na ekranie gry:

Zdrowie- zielony pasek- uzupełnia się je wchłaniając materiał genetyczny pokonanych wrogów ew lecząc się pewnym gatunkiem skrzeczących i śmiesznie podskakujących grzybowatych stworzonek.


Energia -pasek czerwony -wskaźnik obrazuje stan energii potrzebnej do korzystania z danej umiejętności.
Naładowanie -pasek pomarańczowy- obrazuje stan naładowania danej umiejętności (wymagane by wykonać atak specjalny).
Mutagen -pasek niebieski- obrazuje ilość pobranego materiału genetycznego. Im go więcej tym więcej i korzystniejszych mutacji można dokonać. Wskaźnik ten zaczyna migać gdy zdobędziemy nowy gen.

Do tego dochodzi wspomniana kieszonka na przedmiot i radar wskazujący: położenie naszych kolegów, geograficzną północ, cel misji i lokalizację pobliskich źródeł materiału genetycznego.

Dodatkowo gra informuje o stanie naszych kolegów za pomocą kolorowych rozbłysków ich ekranów kontrolnych.


Informują one o otrzymaniu obrażeń i przyjęciu ew odrzuceniu rozkazu.

Do tego mamy okno zarządzania mutacjami, równie intuicyjne w obsłudze jak cała reszta: można podejrzeć efekt przyszłej mutacji, wybrać z dwóch dostępnych wariantów, cofnąć mutację itp


Oszczędne to ale praktyczne.

Co więcej, interfejsowi wtóruje sterowanie: klawisze ruchu, strzał, ładowanie wystrzału, skok i kilka komend odpowiadających za przełanczanie się pomiędzy członkami oddziału i zarządzanie nim. Zaiste skromna konfiguracja. Ale ma to swoje plusy: całość można opanować w mgnieniu oka. Jednocześnie sterowanie jest na tyle rozbudowane, że jeśli się wgryźć w jego arkana, można odkryć całkiem sporo tricków ułatwiających (prze)życie.

----------------------------------------------------
Przy okazji sterowania nie można nie wspomnieć o tak istotnym elemencie gier TPP jak kamera. Z doświadczenia wiem, że jest to bolączka wielu tytułów. Bez obaw, pod tym względem Evolva plasuje się w ścisłej czołówce ustępując co najwyżej Serious Samowi (który nota bene nie jest produkcją TPP z założenia) -tutaj nie spotkamy się z sytuacją, że gubimy się w jakimś położeniu/sytuacji: kamera perfekcyjnie podąża za wybranym Genosem, odpowiednio oddala się i przybliża w zależności od jego położenia względem przeszkód i umożliwia komfortowe prowadzenie walki niezależnie od sytuacji.
----------------------------------------------------


Poligon

A więc mamy nasz skromny oddział "biokomandosów", wytworów nowoczesnej bioinżynierii, zdolnych na bierząco przyswajać sobie nowe cechy przetwarzając zdobyty materiał genetyczny i w ten sposób adaptując się do nowego środowiska.

A jest się do czego adaptować. Planeta jakkolwiek jest zdatna do życia, nie przypomina niczego co spotkaliśmy dotychczas w grach.
Przede wszystkim mamy podział lądu na sporo subkontynentów, o zróżnicowanym klimacie

Mamy zarówno poprzecinane rzekami (tak wody jak i lawy) płaskowyże skalne


tereny górskie, dżunglę i podziemne struktury Pasożyta

jak i krater gdzie wylądowało "nasionko" a nawet sunący przez morze lodowiec (do zatopienia).

 

Są też lokalne formy życia i to zarówno przypominające klasyczne zwierzęta, jak i nieco bardziej odjechane np kwiatki strzelające wybuchającymi nasionami.


No i są strażnicy Pasożyta (we wszystkich możliwych rozmiarach:): oni też świetnie przystowali się do środowiska.

 

Jako że na starcie nasz oddział umie tyle co nic

musi jak najszybciej nadrobić zaległości czyt. ukatrupić to i owo by zyskać materiał wyjściowy do przeprowadzenia mutacji.

Geno potrafi mutować tak cechy przydatne w walce jak i w eksploracji okolicy.
A teren jest na tyle zróżnicowany, że nabywanie umiejętności jest uzasadnione, zwłaszcza, że, jak wywiad donosi, na skutek działania Pasozyta, planeta uruchomiła szereg mechanizmów obronnych przeciw intruzom:
Weźmy na przykład kuloodporne zarośla (można spróbować spalić)

A co powiecie na śliskie powierzchnie? A może skały, które zniszczymy tylko eksplozją ew bryły lodu (warto by je stopić) . A że nie brak tu tak przepaści jak i kanałów z lawą, równie przydatne okaże się skakanie. Są też pola wybuchających grzybów


do przekraczania których przyda się para w nogach i wiele wiele innych przeszkadzajek. Trzeba umieć sobie z nimi radzić. I w tym miejscu wkraczają...


Geny
Geny, które robią tu za umiejetno0ści. Podział umiejętności jest bardzo przejrzysty. Osobno mamy grupę umiejętności bojowych, zyskiwanych przez wchłanianie DNA strażników Pasożyta a osobno umiejętności środowiskowe, które zyskujemy wchłaniając DNA przedstawicieli lokalnej fauny -co jak co, ale miejscowi radzą sobie tutaj najlepiej.


Umiejętności środowiskowe:
Są to nie tyle umiejętności co cechy -działają pasywnie.

Speed (Prędkość) - wiadomo, wpływa na szybkość biegania. Jest takie wyjątkowo szybkie zwierzątko, przypominające strusia. Zasadniczo jest niegroźne, ale jest najlepszym źródłem genu szybkości, więc...

Jump (Skok) - skakanie w grze nie brakuje a i podczas walki można efektownym susem uniknąć obrażeń. Strażnicy pasożyta świetnie opanowali tę umiejętność, aczkolwiek jest też pewne żabowate stworzonko, które jest w tym mistrzem.


Armor (Zbroja) -opancerzenie w walce to podstawa, dodatkowo zmniejsza obrażenia wynikłe z upadku z wysokości. Podstawowym źródłem genu pancernego jest stwór przypominający wyglądem skrzyżowanie nosorożca i pancernika.


Sticky Foot (Lepka Stopa) - jedyną na planecie istotą posiadającą tą umiejętność ( wyćwiczoną na max) jest owadopodobna istota zwana właśnie Sticky Foot. Bez problemu porusza się po wszystkich śliskich (od śluzu) powierzchniach.


Umiejętności bojowe:
Wszystkie umiejętnosci robią za substytuty broni. W przypadku komandosów przyszłości nie ma czegoś takiego jak osobne pojęcie broni. Jest narzędzie, w które morfuje się sam żołnierz -konkretnie wyrasta z niego. Dzięki takiemu rozwiązaniu, każdy z Genohunters taszczy ze sobą przeogromny arsenał środków, a wszystko to „wyrasta” na zmówienie. Umiejętności bojowe zużywają energię broni, która regeneruje się samoczynnie. nie jest jej oszałamiająco dużo, ale mamy jej osobny zasób dla każdej umiejętności -dlatego przy braku energii w jednej pukawce można użyć następnej itd.

Claw (Szpon) - podstawowe narzedzie mordu. Zanim Genosy zdobyły Szpon, zmuszone były walczyć pięściami. Szpon ułatwia sprawę, zadaje spore obrażenia i prawie nie zużywa energii. W szpony uzbrojona jest podstawowa wersja strażników pasożyta


-bardzo szybka i wytrzymała.

Flame (Płomień) - a właściwie ognisty oddech bo tak mniej więcej wygląda używanie tej umiejętności: Geno wytwarza specjalny przewód i ustnik, którym wydmuchuje płomienie przed siebie. Płomienie mają mały zasięg (większy niż szpon), ale zadają rozsądne obrażenia, energia też zużywa się rozsądnie. Płomieniem posługuje się szczególnie inteligentna i agresywna odmiana strażnika pasożyta


która ma tendencję do eksplodowania w chwili śmierci.

Spike (Kolec) - a konkretnie szybkostrzelna wyrzutnia kolców. Broń o sporym zasięgu rażenia, ale pojedyncze kolce zadają skromne obrażenia. Oczywiście zdobywamy ją od osobnej wersji strażnika używającego tej zdolności.

Spore (Zarodnik) - to taka organiczna wersja granatnika. Strzelamy kulkami, które eksplodują w kontakcie z celem ew odbijają się od otoczenia i wybuchają z opóźnieniem. Broń żre energię aż miło, rekompensuje to jednak jej olbrzymi zasięg, siła rażenia i zdolność pocisków do odbijania się od ścian. Strażnik wyposażony w tą umiejętność


nie jest zbyt mobilny ale ma spory zasięg.

Stealth (Ukrycie) -czyli klasyczna niewidzialność. Powiem krótko: strażnik wyposażony w tą zdolność to istny wrzód na d****


wprowadzający spory chaos w naszych szeregach (i potrafi nieźle przywalić). Dobrze, że jego obecność zdradzają charakterystyczne zielone rozbłyski. Umiejętność działa bardzo krótko, ale potrafi wyciągnąć nasz zmodyfikowany genetycznie zadek z nie lada opresji. Dzięki tej umiejętności można też podkraść się na tyły co bardziej wytrzymałych wrogów (wydają się bardziej wrażliwi na ataki w plecy), przydaje się też do pokonywania zapór z kolców wysuwających się gdy wykryją naszą obecność.

Necrocyte (Nekrocyt) - są to małe stworzonka, które uwolnione pędzą co sił w odnóżach do najbliższego celu, tylko po to by w efektowny sposób eksplodować w kontakcie z nim -działanie podobne do snarków z Half-Life. Energii wystarcza ledwo na cztery takie żyjątka, ale dzięki 100% celności i sporym obrażeniom jest to umiejętność bardzo przydatna, zwłaszcza, że można jej używać zza winkla oraz podczas ucieczki. A strażnik nekrocytowy?


O, ten to już ciężki kaliber, jest to najodporniejsza wersja strażnika (poza bossami), która w mig potrafi poharatać cały oddział. To głównie na niego przydaje się kamuflaż (nekrocyty gubią cel) i Tarcza.


Electricity (Elektryczność)
- taa, nie ma to jak łuk elektryczny: nie dość, że spowalnia cel to jeszcze nie wymaga celowania i całkowicie ignoruje jego pancerz, szkoda, że ma mały zasięg a i energii zużywa całkiem sporo. Od elektrycznego strażnika


lepiej trzymać się z daleka i wykańczać z dystansu-ciągle uciekając bo gość jest całkiem szybki.

Shield (Tarcza) - czyli osłona energetyczna. Zabezpiecza naszego Geno przed dowolnym rodzajem obrażeń: nie straszne nam ni ostrzał wroga, ni lawa ni upadek ze znacznych wysokości, szkoda, że trwa tak krótko. O tym jak przydatny potrafi to być gadżet przekonujemy się walcząc z wyposażonym w tą umiejętność strażnikiem


właściwie przez większość czasu nie można nic mu zrobić, trzeba czekać na moment gdy opuści osłonę by lekko go uszczknąć.


Mucus (Śluz) -lepka maź, która znacznie spowalnia każdą istotę, która w nią wdepnie. Idealna do stawiania zapór opóźniających tabuny nadciągających wrogów. Przydatna tym bardziej, że można taką plamę śluzu podpalić, dzięki czemu wróg powoli spala się usilnie starając się do nas dobrnąć. Jak wynika z opisu, strażnik dysponujący tą zdolnością potrafi nieźle namieszać, szczęśliwie jednak jest dość powolny a i sam śluz raczej leniwie opada na ziemię, więc jedyne o co trzeba się martwić to o to by weń nie wdepnąć – a umiejętność Tarcza zabezpiecza także przed śluzem.


Gene Disruptor (Niszczyciel genów) -właściwie powinno być niszczyciel Genosów:) To wiązka energii, która oprócz zadawania niesamowitych obrażeń najogólniej rzecz ujmując miesza naszym kolegom w głowach, przez co zaczynają się nawzajem atakować (za to graczowi zamienia orientację odnośnie kierunków ruchu). Jak nietrudno się domyślić, zabawka ta: żre chore ilości energii, zwraca przeciwników przeciwko sobie i oczywiście ma mały zasięg:/ Strażników posiadających owe ustrojstwo


najlepiej wykańczać z dystansu ew z użyciem osłony i koniecznie bez asysty kolegów.


----------------------------------------------------
Jest też mały feature związany z umiejętnościami bojowymi, tzw Overcharge (Przeładowanie). Jest to specjalny tryb działania danej umiejętności, którego działanie niejednokrotnie różni się od podstawowego działania umiejętności. By móc z niego skorzystać, należy naładować do pełna, kosztem energii umiejętności, specjalny pasek po czym odpalić taki skumulowany ładunek. Oto przykłady działania dla niektórych umiejętności:
Flame-standardowo jest to miotacz ognia, po naładowaniu można wystrzelić olbrzymią kulę napalmu na znaczną odległość.
Mucus -standardowo pozwala na plucie śluzem, po naładowaniu można wystrzelić ogromną melę śluzu, która eksploduje obśliniając wszystko w promieniu wybuchu.
Stealth- standardowo jesteśmy niewidzialni jak długo używamy tej umiejętności, po naładowaniu można się zamaskować na pewien czas i w tym czasie korzystać z innych umiejętności.
Spike- strzela seriami kolców, ale po naładowaniu umożliwia wystrzelenie chmury pocisków, która działa jak nabój śrutowy wystrzelony z shotguna.

----------------------------------------------------




W tekście wspomniałem też o bossach. Jak przystało na porządną strzelankę, co któryś z kolei etap musi kończyć się pojedynkiem z uberkolesiem opancerzonym niczym czołgi i uzbrojonym jak krążownik.

I możecie mi wierzyć: fakt, że jest czterech na jednego wcale nie działa na naszą korzyść.

A to dlatego, że na bossa trzeba sobie opracować taktykę, odkryć jego czułe miejsce ewentualnie wykombinować jak wykorzystać przeciw niemu otoczenie np można "pobudzić" okoliczne roślinki miotające spore'y w jego stronę.


Environement's a weapon
Skoro już przy radzeniu sobie w obcych warunkach jesteśmy, warto wspomnieć, że oprócz przeszkód, stawia na naszej drodze ułatwienia.
Owszem, nieraz się zdarzy, że natrafimy czy to na drogę usłaną wybuchającymi purchawkami czy to przejście regularnie ostrzeliwane sporami lub kolcami, ale zdarzają się też luźne skupiska roślin strzelających, które odpowiednio pobudzone rozpoczną ostrzał konkretnego kierunku dając spory bonus do naszej siły ognia.


Natkniemy się też na skupiska eksplodujacych kaktusów (nazwa moja), które odpowiednio wykorzystane mogą w mig wykosić nieprawdopodobną ilość wrogów.

Ale uwaga, lepiej nie prowadzić bitwy pośród nich, bo każdy nieuważnie oddany strzał może zakończyć się sekwencją eksplozji, które obejmą spory obszar porośnięty tymi roślinami.

Osobną kwestię stanowią tu ładunki binarne.
Są to jajowate zarodniki, w dwóch kolorach: gdy tylko znajdą się blisko siebie, inicjują potężny wybuch

który potrafi zniszczyć przeszkody niemożliwe do nadgryzienia w inny sposób.
A na co nam one?
Ot, kilka razy (czy kilkanaście:) misja będzie wymagała czy to zniszczenia jakiejś zapory, czy powalenia skały, która utworzy most czy ew zniszczenia struktur budowanych przez siły Pasożyta.

 

Sen wariata?
Nie tylko zastosowania otoczenia są takie odjechane. Generalnie cały wygląd gry przywodzi na myśl jeśli nie jakiś pokręcony świat rodem z marzeń sennych to przynajmniej majaki jakiegoś narkomana: tyle tu kolorów, roślin o dziwacznych kształtach, wymyślnych formacji skalnych itd A całą tę dziwność przedstawionego świata podkreśla odpowiednio psychodeliczna muzyka.
Otoczenie, w połączeniu z wyglądem mieszkańców tej okolicy (oraz naszej trupy) dodaje grze autentycznego, obcego wyrazu. Nic tu nie wygląda znajomo, nie od razu można się domyślić co do czego służy i czym właściwie jest. Wszystkiego uczymy się w praniu.

Niewątpliwie jest to wyjątkowe doznanie: jakby nie było, mamy nieodparte wrażenie przebywania w świecie innym niż ten z realu, a już samo poznawanie praw nim rządzących (i tym bardziej wykorzystywanie ich na swoją korzyść) daje sporo frajdy. Zwłaszcza, że niczego nie dodano tu na siłę. Każdy rejon geograficzny wygląda odpowiednio do zdania jakie przed nim stoi, każdą umiejętność zdobywamy nie by rozwijać jakieś abstrakcyjne statystyki, ale by móc wykonać misję i radzić sobie lepiej we wrogim środowisku ew pokonać przeszkodę stojącą na drodze do wykonania misji. Tak więc z jednej strony mamy odrealniony świat a z drugiej bardzo logicznie zrealizowane prawa nim rządzące. Najlepszym odbiciem tej mieszanki są misje.

 

 

FTW
To jak wykonamy daną misję często jest zdefiniowane z góry: jest lista celów jakie należy osiągnąć. Jednak już w metodach ich osiągania można przebierać wg własnego widzimisię -oczywiście w granicach możliwości technicznych gry -a te są całkiem spore jak na shooter.
W przypadku realizacji nieco bardziej skomplikowanych zadań daje o sobie znać szczątkowy element strategiczny gry.
Zdarzają się takie zadania, które wymagają współdziałania odseparowanych od siebie członków drużyny: a to trzeba kolegom uwięzionym w jamie podrzucić ładunki binarne, by mogli się uwolnić, a to trzeba wysadzić jakieś odległe miejsca na lodowcu ew po tym wszystkim ewakuować drużynę ( podczas gdy czas nagli), innym razem wysłać część ekipy na poszukiwanie potrzebnej umiejętności podczas gdy druga część będzie bronić konkretnej pozycji, jeszcze innym razem zdobyć jakiś klucz do bramy

i przemknąć za plecami wrogów by móc dotrzeć do zamkniętych za bramą kolegów -a wrogów jest zwykle na tyle dużo, że otwarte starcie jest z góry skazane jest na porażkę.
W takich sytuacjach trzeba pomyśleć chwilkę, kombinować z ustawieniem szyku drużyny, umiejętnościami poszczególnych Genos'ów, elementami środowiska.


Nie zabrakło tu misji polegających na dokonywaniu czystki na całej mapie jak i bardziej finezyjnych: zwabienie konkretnego typu strażnika do "zagrody"

ochrona oazy pełnej miejscowych zwierzaków


przed atakiem strażników

czy wspomniana czasówka polegająca na ucieczce z tonącego lodowca. Do wyboru do koloru.

Tak jak wsponiałem są misje solo i w grupie, tak więc jest pole do popisu zarówno dla miłośników akcji jak i strategów.

Jedyny zgrzyt może stanowić nieco zbyt uproszczone sterowanie drużyną oraz nieco słabe AI i narwany charakter poszczególnych jej członków: zdarza się, że taka "gorąca pała" wpakuje się w środek walki i ginie z kretesem ew zaczyna strzelać do stworków, które wg misji mamy ochraniać. Ale z odrobiną wprawy w obsłudze interfejsu idzie nad tymi sprawami zapanować i w ogólnym rozrachunku maleją w oczach.
A co mówimy o ciekawej grze, która ma zdecydowanie więcej zalet niż wad?

 

Warto zagrać
Eksploracja nieziemskich krajobrazów, mutowanie, dowodzenie i szatkowanie ton wściekłego mięcha, czego więcej trzeba graczowi do szczęścia:) Zabawa będzie co najmniej przednia, czego wam i sobie serdecznie życzę.


komentarzy: 1129 czerwca 2009, 03:15

11 komentarzy do tego wpisu:


hans_olo : 29 czerwca 2009, 19:24

Ja jakoś nie dałem się wciągnąć, choć próbowałem. Ale wtedy jescze całym sercem żyłem w Świecie Quake 3, więc mogło do mnie nie docierać ;].
odpowiedz

RODOwiec_9893965 : 30 czerwca 2009, 08:46

Gra wydaje się naprawdę fajna ale jakoś mnie do niej nie ciągnie.
odpowiedz

Fomorian : 01 lipca 2009, 11:35

Coś ostatnio "nawiedzają" mnie tytuły, o których słyszałem i które chciałem kupić, ostatecznie nic z tego nie wyszło, a teraz można je tylko przez aukcje zdobyć. Ledwie parę miesięcy temu poprzypominały mi się Zanzarah, Undying, Revenant, No One Lives Forever etc. - a teraz Evolva. Błędy z przeszłości planują mnie dopaść, czy jak? :P
odpowiedz

Kendziezawy : 01 lipca 2009, 14:31

Evolva to bardzo fajna gierka. Aktualnie trochę w nią pogrywam i oczywiście zablokowałem się w jednej z misji ;P
No cóż. Trzeba znowu iść polować na geny...
odpowiedz

Revanchist : 11 lipca 2009, 11:42

Pamiętam ten tytuł, bo w niego grałem, oryginalny dosyć tytuł, nietypowy jak na swe czasy. Wspominam go też dlatego, że był trochę sprzętożerny w swoich czasach, ale wtedy bodajże obniżyłem detale i wreszcie dało się grać -_-.
odpowiedz

Infes : 20 lipca 2009, 13:55

Ty jak już dajesz wpis na długaśśśśśny,dosłownie. Swoją drogą,dałbyś coś nowego bo chętnie bym przeczytał.
odpowiedz

zadymek : 20 lipca 2009, 17:39

Bez obaw, doczekasz sie:) Będzie coś w ramach TPP, pewien nowy horror.
odpowiedz

kaczek93 : 22 lipca 2009, 12:10

Grałem w demo. Daaaaawno temu. I bardzo mi sie podobało. Dzięki twojemu wpisowi przypomniałem sobie o tej grze. Dla mnie było to trochę podobne do MDK2.
odpowiedz

zadymek : 22 lipca 2009, 16:08

Ale tylko trochę...
:)
odpowiedz

TitusCruz : 27 lipca 2009, 09:27

Ahhhh.....Evolva. Pierwsza gierka która w pełni umiała wykorzystać moce drzemiące w GeForce 256:) Dwa arcydzieła sztuki komputerowej. To były czasy.
odpowiedz

Osiol : 24 sierpnia 2009, 23:23

Pamiętam jak grałem w Evolve demo jeszcze na VooDoo2. Potem w CD-Action dali pełną wersje gdzie w końcu grę mogłem ukończyć. Straszliwie mi się ona podobała. Szczególnie uwielbiałem mutować swoich genohunters.
W każdym razie udało mi się ciekawy bug znaleźć w grze, który cholernie może ułatwić nam grę. Po prostu jak kończymy daną mapę i jest napis aby nacisnąć F10, żeby ukończyć planszę, to wchodzimy w opcję zresetuj grę czy poddaj się (już nie pamiętam). I jak to zrobimy to powinniśmy zacząć misję od nowa...ale z takimi statsami jakie mieliśmy kiedy ją kończyliśmy. Takim sposobem, speed, jumb i kolce można już w pierwszej misji na full sobie powiększyć. Bo wiadomo, im więcej magazynujemy żarła, tym ciekawsza mutacja będzie (w sensie nic nam nie będzie zabierać, aby zrobić coś za coś).
Pewno gdybym sięgnął po grę...to dalej bym wykorzystywał ten bug, bo zawsze lubiłem kombinować tak z tymi mutacjami, aby fajnie wyglądali (genohuntera 1 zawsze starałem robić tak, aby wyglądał jak Pudzian, chyba trzeba było kolce, ogień, zbroje, śluz i te przylepy na stopach na maksimum dawać).
Szkoda, że gra nie została tak doceniona.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl