avatar

zadymek Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/zadymek

Cold War Crysis

FPS, flashpoint, operation, symulator, felieton

Baczność.
Zadymek wystąp. Wzywają Was do sali multimedialnej, odmaszerować!



A więc, szeregowy, uważacie, że wiecie coś o wojsku, wydaje się Wam, że po krótkim szkoleniu jesteście przygotowani na to co niesie ze sobą wojna? Myślicie, że byle chłystek, uzbrojony i wpakowany w mundur ma szansę na współczesnym polu walki, tylko dlatego, że umie się czołgać? No to może zobaczcie z bliska sobie tę Waszą wojenkę, a może zmienicie zdanie. W Operation: Flashpoint: Cold War Crysis.

Sierżant Hawkes poprowadzi prezentację.

A więc, zdarzyło się pewnego dnia AD 1985, że jakieś niezidentyfikowane siły przypuściły inwazję na teren wyspy Everon i w związku z tym stacjonujące na niej i sąsiednich wyspach wojska NATO musiały odpowiedzieć na ten akt agresji. Brzmi krótko i prosto, ale zapewniam, że historia OF nie jest kolejnym obowiązkowym dodatkiem do jakiejś strategii. Wojna przecież też ma jakiś scenariusz -zwany planem operacyjnym, a jak wiadomo, nie zawsze wszystko idzie zgodnie z nim. Zdarzą się desperackie obrony fortyfikacji


i ataki na konwoje, zwykłe szturmy, naloty


i zmasowane pancerne rajdy


ale i takie perełki jak nocne dywersje na terytorium wroga


czy ucieczka z niewoli. Fabuła przedstawia po prostu losy kilku ludzi, których dramaty i poczynania obserwujemy na tle szalejącej wokół wojennej zawieruchy. Wcielimy się tu w takie osoby jak:

kapral David Armstrong- piechociarz


komandor James Gastovsky- oddziały specjalne


kapitan Sam Nichols -pilot


porucznik Robert Hammer -pancerniak


Oprócz gostków, w których się wcielamy, warto też wspomnieć głównodowodzących obu stron konfliktu:
pułkownika Blake'a


i generała Aleksieja Gubę


Tytułem wyjaśnienia żołnierzu, Flashpoint to nie FPS jakich wiele, ani strategia taktyczna, ani symulator ani tym bardziej gra akcji. Owszem, każde z tych określeń pasuje do niego jak ulał, ale tylko po części.

Żeby uzmysłowić Wam zasadniczą różnicę... a nie, lepiej będzie jak po prostu powiem Wam do czego Flashpoint jest podobny.

SWAT4
Na początek, z uwagi na bardzo realistyczne potraktowanie kwestii obrażeń wypada wspomnieć o SWAT4. Jedna pechowa kulka może zabić na miejscu, nie ma żadnego paska zdrowia i tym podobnych głupót : jest żołnierz i jego ciało. Od tego gdzie oberwie, zależy czy padnie trupem na miejscu, będzie gorzej strzelać czy tylko będzie czołgać się do samego końca misji.

-----------------------------------------------------------
Żeby nie było za trudno, rany możemy podleczyć jeśli tylko mamy na podorędziu jakiegoś sanitariusza


M113 Ambulance lub ...szpital polowy- to taka większa apteczka:)


-----------------------------------------------------------
Podobnie potraktowano kwestię poruszania się. Każdy aspekt ruchu naszej postaci został szczegółowo odwzorowany, więc koniec z błyskawicznym rozpędzaniem się i hamowaniem w miejscu, koniec z przymierzaniem z biegu i precyzyjnym celowaniem.

Owszem można strzelać z biodra ale jako taką celność uzyskamy tylko na małą odległość

O wiele rozsądniej strzelać w pozycji kucznej a już najlepiej na leżąco.

Broń porusza się gdy żołnierz się porusza -i w ten sposób traci celność , posiada też sporą bezwładność i duży odrzut. Jednak w przeciwieństwie do SWAT4 tutaj ruch nie wpływa na jakiś abstrakcyjny parametr typu "rozrzut serii". Po prostu celownik nam bardziej drga i tyle.

Oczywiście nie jest aż tak źle jak w SWAT4. Prędkości rozwijane przez naszego żołdaka są nieporównanie większe a celności nie tracimy aż tak szybko, aczkolwiek nadal bardziej opłaca się strzelać stojąc nieruchomo. Sprintować też nie można za długo, bo żołnierz nie jest napędzany ropą tylko tlenem, męczy się i to całkiem szybko. Brakuje nieco skakania i pływania, ale można z tym żyć (a nawet przeżyć:)
Natomiast bardzo utrudniono wspinanie się po drabinach i chodzenie po schodach- do drabin trzeba wykorzystać do tego menu akcji a na schody wbiec sprintem. Tak więc z jednej strony realizm aż do bólu, z drugiej mocno okrojony zasób ruchów. Aż dziw, że się to jednak sprawdza w praktyce...

Battlefield ...1985
Wojna synu, to taka ciekawa sprawa, że nigdy sami się w nią nie bawimy. Na polu walki nie mamy najmniejszych szans w pojedynkę, chyba, że działamy skrycie


ew mamy przewagę w sprzęcie.

Jeśli idzie o sprzęt to programiści poszli graczowi na rękę i może on obsługiwać każdy jego rodzaj niezależnie od kwalifikacji, a jest z czego wybierać. Do naszej dyspozycji oddano kawał arsenału US Army: czołgi M1A1 Abrams i M60, Jeepa, Hummvee ,ciężarówkę w kilku odmianach, kilka wariantów M113, szturmowy A-10, śmigłowce UH-1 Cobra, niesławny AH-64 Apache i UH -60 Blackhawk a jeśli taka nasza fantazja nie ma problemu z wykorzystaniem sprzętu drugiej strony, więc jeśli tylko jest okazja można zdziesiątkować Ruskich ich własnym T 80 lub porwanym Mil Mi-17 ... ech, nic bardziej nie cieszy po tych wszystkich godzinach strachu i nerwów napiętych do granic możliwości:)


Oprócz maszynerii wojskowej na swojej drodze spotkamy też sprzęt cywilny i, o ile jest na chodzie, można się przejechać np Ladą czy traktorem:)

Ten kawałek rozgrywki przypomina gry serii Battlefield, przy czym tutaj sterowanie pojazdami potraktowano dosyć realistycznie, a jednocześnie zastosowano bardzo prosty (aczkolwiek niespecjalnie intuicyjny) interfejs. Parę klawiszy plus mysza wystarczą by poderwać Cobrę


w powietrze i całkiem zgrabnie zaistnieć na polu walki. To samo tyczy się samolotów, samochodów, czołgów itd.
Ale uwaga, realizm to realizm. Jeśli do obsługi jakiejś maszyny potrzeba więcej ludzi, to o ile nie mamy do dyspozycji własnej drużyny, możemy się co najwyżej przejechać/przelecieć. Przy tym należy uważać, by naszego maleństwa nie skasować na jakimś domku, innym pojeździe czy górce. Zderzenie z przeszkodą może być zabójcze. Oczywiście wszystko zależy od tego co prowadzimy np UAZ'a czy czołg. Wiadomo, T 80 może rozjeżdżać drzewka i przejeżdżać przez mury, ale tego samego nie dokona jakaś Lada czy Jeep.

Oczywiście zawsze może się zdarzyć uszkodzenie (jak to na wojnie), ew brak paliwa czy amunicji. W takich wypadkach monża podjechać pod stację benzynową (ew cysterne) by zatankować, pod cięzarówkę naprawczą by wóz naprawić, lub ciężarówkę amunicyjną by go dozbroić. Wsparcie można również wzywać (gdy np.jesteśmy unieruchomieni).



Każda maszynka zachowuje się tak jak należy: czołgi są ociężałe i mają marne przyspieszenie, ciężarówki szeroki promień skrętu a samoloty podlegają przeciążeniom i przeciągnięciom, więc lepiej nie szaleć. Cały ten szmelc można naturalnie zniszczyć. Nie stanowi problemu przestrzelenie opon w UAZ'ie czy zniszczenie działa czołgu. Trzeba tylko chcieć i mieć:)
Tutaj nie jest wieczne i jeśli mamy odpowiednie wyposażenie, możemy wrogowi rozwalić jego zabawki.
Na nieopancerzone cele wystarczą zwykłe kule, na pancerne pomogą wyrzutnie ppanc (LAW i RPG) i ładunki wybuchowe (miny i paczki c4).

A skoro jesteśmy przy broni. Od strzału mamy do dyspozycji zaledwie M16 i granaty (ręczne i nasadkowe). Potem dochodzi M16 z granatnikiem M203, w końcu M60, MP5 SD i snajperski M21, po drodze LAW, wyrzutnia Stingerów, ładunki C4 i Miny przeciwpancerne. Dodajmy do tego równoważny arsenał drugiej strony-PK, różne Kałachy, SWD Dragunov, RPG itp, który też można zwędzić i wykorzystać i dostajemy wcale pokaźny arsenał. Oczywiście każda z tych zabawek ma swoje plusy i minusy. M60 nadaje się na średni dystans do koszenia całych oddziałów


M16 do precyzyjnego ostrzału na duże odległości, MP5 do skrytego eliminowania jednostek a LAW do niszczenia pojazdów opancerzonych


OK LAW nic nie zastąpi, ale skoro w tej grze im dalej od wroga tym lepiej, więc moją ulubioną bronią na piechotę są snajperki:)

 

Close Combat
Było już o sprzęcie, teraz o jego "wypełnieniu". I nie mam na myśli noktowizorów, celowników czy urządzeń namierzających. Nie, chodzi oczywiście o ludzi. A tych spotykamy wiele "rodzajów". Oprócz tradycyjnych żołnierzy, podzielonych w obrębie oddziału wg funkcji- dowódca, szturmowiec, grenadier, ppanc, operator KM, snajper, medyk- zetkniemy się tu z oddziałami specjalnymi -Black ops


i Spec Naz


załogami czołgów i śmigłowców i naturalnie z cywilami m.in. członkami ruchu oporu


AI walczących od biedy ujdzie, aczkolwiek nie należy oczekiwać jakiegoś wybitnego IQ, bo każda misja była by M:I:)
Komputer, owszem daje jakoś radę: sumiennie wykonuje rozkazy i stosuje prostsze manewry, ale też niekiedy nadrabia braki inteligencji wrednie oszukując:)

Jako dowódca AI też od biedy daje radę aczkolwiek dość często mu się zdarza "pogubić we własnym planie".
Co by jednak nie powiedzieć o AI i jej sposobie działania, to zawsze będę pod wrażeniem różnorodności jej reakcji. Szeregowy, tutaj nie ma czegoś takiego jak ustalony przebieg misji. Zawsze coś może komuś pójść nie tak. Za jednym podejściem szturm pójdzie jak po maśle innym razem nasza drużyna zostanie wystrzelana przez jakiś zabłąkany oddział, który ni stąd ni zowąd wyrósł nam na flance. Raz uda pozbyć się wozu opancerzonego innym razem ten wystrzela nam wszystkich przeciwpancerniaków. Ile razy by nie powtarzać danego zadania zawsze, powtarzam zawsze będzie ono wyglądało nieco inaczej: a to ustawienie wojsk będzie inne, a to trasy patroli przebiegają inaczej, a to jakiś oddział się spóźni, jednym słowem trzeba być przygotowanym na wszystko, ale czasem po prostu nic nie da się zrobić. Jak pech to pech i mamy "Mission Failed" a w gorszych przypadkach "Nie żyjesz"



Command & Conquer
Wróćmy jeszcze do kwestii dowodzenia.
Kiedy zdarzy się nam zostać dowódcą lub członkiem oddziału, pojawia się na ekranie dodatkowy interfejs obrazujący członków drużyny. Jako dowódca możemy im wydawać polecenia - co ułatwia dodatkowy, dostępny tylko dla dowódcy, perspektywiczny rzut na pole walki(coś a'la Close Combat)- a jest tego sporo. Przy pomocy klawiszy cyfr od 1 do 9


kontrolujemy to:
-jak poruszają się podopieczni - czy mają się czołgać, czy biec, szukać kryjówki itp
-czym się poruszają - mogą wsiąść do dowolnej maszyny i operować jak normalna załoga.
-jak reagują na obecność wroga -czyli wszystko pomiędzy "wstrzymać ogień" do "atakuj bez rozkazu"
-ich stan - jak tam ammo, gdzie są, jak tam zdrówko itd
-nakazujemy wykonanie dodatkowych czynności typu zabranie jakiejś broni, podłożenie miny itp
-i oczywiście kontrolujemy szyk w jakim oddział się porusza (formacje od linii do tyralier i różnych takich eszelonów)

Oprócz numerków, możemy wydawać komendy kontekstowo nakierowując kursor na konkretny obiekt -wiadomo: wróg=zabić, teren=pójdź tam..., pojazd=wsiądź tam


Naszymi wojakami kierujemy też z pomocą mapy terenu misji, ma ona też wiele innych przydatnych funkcji:


-można ją skalować i precyzyjnie odczytywać współrzędne - w grze lokalizację podaje się głównie z użyciem współrzędnych
-na mapie leży sobie kompas (dostępny do wglądu również poza oknem mapy), zegarek, GPS (do odczytywania naszych współrzędnych)
- a także organizer. Ten organizer (każdy żołnierz ma taki) z kolei służy do sprawdzania stanu wyposażenia -naszego i żołnierzy, zawira listę osobową oddziału i opis zadania oraz inne zapiski.
- okazyjnie mamy do dyspozycji radio, przez które koordynujemy akcję kilku innych grup ( ludzi, pojazdów)

Wszystkie elementy leżące na mapie można sobie zmniejszyć i swobodnie przemieszczać w obrębie okna mapy.

Co ja to, a tak, odnośnie wydawania rozkazów: tak jak na wojsko przystało przyjęcie/wykonanie rozkazu jest zawsze potwierdzanie przez podwładnego ew mówi dlaczego nie może wykonać rozkazu-gorzej, że czasem ktoś nas zagłuszy i rozkaz przepadnie w gąszczu wrzasków.
Oprócz zwyczajowego komentowania rozkazów żołnierze:
-zgłaszają obecność jednostek wroga
-ofiary wśród swoich
-swój stan -gdy na przykład ammo się kończy lub są ranni
-pytają się o naszą pozycję gdy się zgubią:)

Far Cry 2 ...very far
Pod względem terenowym grę można przyrównać do Far Cry 2 czy innych sandbox'ów. Akcja ma miejsce na archipelagu 4 wysp - podział jedna mapa jedna wyspa, każda mapa to obszar o powierzchni 100 km kwadratowych- różniących się nieco klimatem i ukształtowaniem terenu. Generalnie w okolicy panuje klimat umiarkowany, pasuje do Polski, Ukrainy czy jakiegoś innego państwa bałtyckiego. Brak tu większych aglomeracji miejskich. Ot prowincja, jakieś wiochy


mniejsze miasteczka


bazy wojskowe


porty, górki dolinki, jeziorka itp. Jednym słowem swojski klimat, swojacy wokół:)
Jak więc widać, niczym nie wymuszone jest tu używanie pojazdów, ich wykorzystanie bardzo ułatwia poruszanie się po niemałym przecież terenie.

OK, to mamy archipelag czterech wysp. W obrębie danej misji mamy dostęp do jednej wyspy (i to w całości) i nic w zasadzie nie stoi na przeszkodzie do zwiedzenia go ...no może poza: wszędobylskimi wrogimi siłami, przeszkodami terenowymi (typu góra, jezioro), ograniczeniem czasowym, rozkazami dowództwa i ew z góry narzuconym terenem działań (zdarza się, że po opuszczeniu wyznaczonego terenu misja kończy się automatycznie- oczywiście wynik jest przewidywalny.

Taka swoboda niesie ze sobą pewne istotne konsekwencje:
-jako, że nie istnieje tu w zasadzie pojęcie granicy mapy (poza wymienionymi wyżej przeszkodami i wodą) można dojść do celu tak jak się nam żywnie spodoba. Jeśli tylko posiadany sprzęt na to pozwoli można dolecieć, dojechać, dobiec i to z każdej możliwej strony. I naturalnie uciekać też można tam gdzie się chce:)
-oczywiście wróg ma do dyspozycji to samo i nigdy nie można być pewnym skąd nadejdzie atak (od takich robót mamy zwiad oczywiście:)
Naturalnie takie podejście do poruszania się sprawia, że możemy przyjąć dowolną strategię odnośnie wykonania celu misji - naturalnie wszystko ograniczone tylko i wyłącznie posiadanym sprzętem.

Mokre gacie
W skrócie tak można określić stan w jakim jest gracz podczas sesji z Operation: Flashpoint. Ta gra na prawdę obrazuje wojnę, jej ciemne strony (a są jakieś jasne?), strach przed śmiercią, nieuchronność w obliczu przeważającej siły wroga, panikę i to coś, co sprawia, że autentycznie wczuwasz się w swoją postać.
Autentycznie, przy opisywaniu wrażeń z rozgrywki najlepiej określa ją słowo "thriller". Cokolwiek tu nie robisz zawsze jesteś w niebezpieczeństwie (jak to na wojnie), jesteś świadom kruchości ludzkiego istnienia, ale także przemijalności wszystkiego oraz tego, że nic w życiu nie jest pewne. I może nie łatwość z jaką można tu zejść a właśnie ta niepewność tego co się za chwilę stanie elektryzuje gracza najbardziej.
Nigdy nie zapomnę misji pt "Po Montignac"


kiedy to musiałem samotnie przejść do punktu ewakuacyjnego przez opanowywany przez wroga teren. Skraj lasu

Ruscy nacierający z 3 stron i ja z duszą na ramieniu pędzący przez las cholera wie dokąd. Aż tu nagle radio odzywa się: informacja o współrzędnych punktu ewakuacyjnego. Uhh, dobry moment sobie znaleźli, wokół pełno Ruskich

a ja mam się przedrzeć do szturmowanego przez nich miasta. Co poradzić...
No cóż - przez pierwsze 10 podejść próbowałem wejść nieco w las i obejść atakujących, ale ginąłem nędznie i rzucałem mięchem na prawo i lewo. Tak to jest, jak się chce czegoś dokonać na szybko. A czasu na dojście do evac point'a nie było za dużo, więc również on mnie poganiał. Postanowiłem przelecieć Rosjanom przed nosem kryjąc się gdzie się da. Trochę to absorbujące, ale lepsze dało efekty niż ślepy bieg wprost pod lufy snajperów idących lasem. I wyobraźcie sobie, udało się wyjść z okrążenia niemal bez szwanku (ałć moja ręka, ale zabrała ze sobą 4 czerwonych:) Wtem dowiaduję się, że punkt ewakuacyjny zostaje zmieniony: Ruscy zajęli miasto i trzeba wiać gdzie indziej. A to spory problem, bo w okolicy pojawiły się czołgi. Cóż, nie pozostało mi nic innego jak przekradać się lasami i krzewami do tej magicznej polanki, gdzie ma czekać transport. I tak sobie biegnę, aż z oddali dochodzi mnie ryk silnika. Czołgi, ku*wa, czołgi. No to myk w krzaczki i obserwuję. Przejechali, ale za nimi piechota. Broń boże kogoś odstrzelić, bo jak nic pancerni zawrócą. Ale dobrze, przeczekałem te 5 minut i mam czysty horyzont (ot, czasem okolica śmignie HIND, ale on się piechotą nie interesuje, a poza tym już ciemno się robi) i ruszam przez polankę i drogę na wzgórze. Za nim znajduje się kolejny upragniony pas drzew. Dobiegam do podnóża górki i chowam się w krzakach. Dobra tutaj zrobię sobie save'a
-----------------------------------------------------------
Tytułem wyjaśnienia. Gra pozwala na zrobienie 1, słownie jednego save'a podczas danej misji. Z jednej strony to potęguje napięcie w jakim przemierzamy wrogi teren, a z drugiej strony eliminuje samobójcze zapędy nakazuje większe skupienie się podczas gry. Żeby nie było zbyt hardcore'owo, gra raczy nas okazyjnie aurtosave'm, ale tylko w konkretnych momentach akcji. Dodatkowo, dla osób nie mających zbyt wiele czasu, istnieje opcja kontynuacji gry od momentu w którym opuściliśmy grę.
-----------------------------------------------------------
I bardzo dobrze, bo w tej chwili beztroski i rozluźnienia zapomniałem obejrzeć okolice przed opuszczeniem schronienia, a tu nagle ze szczytu wzgórza, wyłonił się jakiś zabłąkany piechur ...no i Load Game:)
OK, teraz już wiem skąd przyszedł, jeszcze przeczekam i zobaczę, czy nie idzie z kolegami, jeden strzał i problem z głowy. W tym momencie niebo zasnuły chmury i zaczyna padać. Dobra nasza, po deszczu pojawi się mgła i trudniej będzie nas zobaczyć. No to w pod górkę. Na górce mam świetny widok na okolice i widzę skąd idzie kolejny patrol. Przejdą bokiem, nie ma strachu. no to z górki i do lasu i... ja pi*dole, a skąd się tych czterech napatoczyło!


Dobra, jako weteran wiem co robić gdy mnie capną bez osłony (zbocze jest łyse jak mój ojciec), na glebę, zacisnąć zęby i celnie mierzyć to podstawa. OK, poszło nieźle ale zwróciło uwagę jakiegoś czołgu -skąd się ten bydlak tak wysoko szlaja?


Nie ma rady, nie mam się gdzie schować, trzeba przebiec do krzaków. Konserwa tradycyjnie odprowadziła mnie do nich serią z KM'u, ale jakimś cudem nie trafiła. Uh, poczułem się jak w GRAW:) Ale powrót na ziemię, blaszak szuka celu, wie, ze zniknąłem w krzakach więc postanawia objechać okolicę, a nuż gdzieś właśnie biegnę. No, spoko, dobrze, że tradycyjnie nie chciało mu się rozjechać krzaka .. tak, dla pewności.

-----------------------------------------------------------
I znowu wyjaśniam.
AI pancernych jest klasą samą w sobie. Owszem, zdarzają się im kretynizmy w stylu, wjechałem w dom i nie wiem gdzie jest wsteczny, ale generalnie stanowią nie lada wyzwanie, zwłaszcza dla piechociarza. Jeśli zauważą oddział, to pierwszy kogo odstrzelą będzie zawsze żołnierz z LAW, starają się zawsze jechać bokiem do zagrożenia i celnie tłuką z działa- nawet za celnie. Wiąże się to z pewnym oszustwem, ale o nim później. W każdym razie, jeśli czołg zauważy pojedynczego piechura i ten gdzieś mu się schowa ew ktoś zacznie z ukrycia odstrzeliwać żołnierzy w okolicy czołgu, zrobi niemal wszystko by intruza wykurzyć. Na początek zwykle przyjeżdża w podejrzana okolice i monitoruje teren wokół. Potem rozjeżdża okoliczne krzaki i drzewka by intruz nie miał się gdzie skryć. Jak widać okazyjnie wykazuje umiłowanie przyrody:)

-----------------------------------------------------------

No więc czołg jeździ wokół, a ja czekam, kiedy najedzie na krzak. Bydlak nie odpuścił, zamiast tego zaparkował tuz obok i czekał. Uf, uwielbiam ta grę. Tak sobie czekam 10 minut, a czołg jak stoi tak stoi. Dobrze, że wieżę ma skierowaną w bok, tak jest: mam szansę przeczołgać się do lasu.
Dość napisać, że czołgałem się parę minut do kolejnej kępy krzaków i od niej do lasu i jakoś udało się zwiać.
Dotarłem do upragnionej polanki ewakuacyjnej ale nie spotkałem tam tego czego się spodziewałem. W nagrodę za te wszystkie popisy wytrzymałości psychicznej i pomysłowości dostałem się do Rosyjskiej niewoli :)


Chrzanić Dead Space, F.E.A.R. i inne Silent Hill'e, prawdziwy strach to strach przed śmiercią na polu walki i tak działa ta gra.


Mad about U
Ale żeby za słodko nie było a także dla równowagi i gwoli dziennikarskiej staranności, warto wspomnieć o tym co mnie we Flashpoincie wnerwiało:

1. Wspomniane oszustwa AI są bardzo bolesne. Wspominałem o celności. Tak się składa, że okazyjnie, ale jednak, wrogowie mają tendencję do namierzania naszej pozycji nawet wtedy gdy tylko pokarzemy się im na moment i schowamy w zielsku. Potrafi taki jeden z drugim strzelać nawet przez krzaki i drzewa i bynajmniej nie na oślep. Oczywiście gracz, przez przeszkody nic nie widzi i rezultat takiej potyczki jest łatwy do przewidzenia. To samo tyczy się granatów. Gracz nigdy nie będzie rzucał tak celnie jak oni. Inna rzecz, że system celowania granatami jest daremny.
2. Podobny numer dotyczy pancerniaków, z tym, że o ile prawidłowo nie widzą nas przez przeszkody, o tyle, gdy jakaś zostanie zniszczona, ale jednak nas zasłania (drzewa tak mają czasem), oni nie odczytują jej obecności i mają nas jak na widelcu.
3. Jeszcze o pancenych. Gdy nasz dzielny wojak trzepnie taki czołg z RPG, to o ile czołg nie zostanei zniszczony ew zniszczymy mu działo, ma nas jak na widelcu i bezbłędnie a co ważniejsze precyzyjnie wycedzi do nas z działa choć byśmy nie wiem jak dobrze się schowali i tylko schowanie się za zabudowania pomaga:)
4. Na litość boską!!! może mi któryś z Czechów z BI wyjaśni, dlaczego postać trzymająca broń biegnie o wiele szybciej od postaci z bonia na plecach ew nieuzbrojonej. Co to jest, reklama pt "M16 dodaje skrzydeł"?
5. Głupia sprawa. W zasadzie w grze nie można pływać, ale za to można tonąć. Co gorsza gdy zanurzymy się w wodzie na zbyt długo na naszym żołnierzu pojawiają się autentyczne rany od postrzałów!
6. Animacje w grze są trochę sztywne, OK, postać ślamazarnie się sprawuje, da się wyżyć, ale dlaczego biegnących żołnierzy słychać tak samo głośno z 50 i 500 metrów? Przez ten błąd nie można tutaj ocenić jak daleko od nas biegnie wróg, a nawet z której strony. I czai się człowiek po kilkanaście minut zastanawiając się czy odgłosy kroków dochodzą od strony pobliskiej drogi czy zza okolicznej góry:/
7. Menu akcji. Cokolwiek w tej grze robimy poza strzelaniem, wykonujemy z jego użyciem. Jest to małe, scrollowane okienko z wyświetloną listą aktualnie możliwych do wykonania czynności. Aby którąś wykonać trzeba najpierw przewinąć pozostałe więc trochę czasu to zajmuje, a na dodatek podobnie jak animacje postaci, menu jest działa raczej topornie i bardzo łatwo się pomylić np. zamiast podłożyć bombę, zdetonować ją. Tak, menu toporne i zabiera trochę czasu wybranie właściwej czynności. Gra toczy się dalej a niekiedy sekundy decydują o sukcesie misji.
8. Stinger- ta wyrzutnia przeciwlotnicza ponoć świetnie sprawdza się w eliminowaniu nisko lecących samolotów i śmigłowców. W grze jest dostępna, ale co z tego, skoro zestrzelenie czegokolwiek graniczy z cudem. Trafiony ze Stingera Hind lekko się pokołysze i leci dalej. A drugiego strzału nie mamy, bo plecak mieści tylko jedną rakietę. I nawet zrozumiałbym ten feler: OK, Stinger jest za słaby na HIND'a, może ta teoretyczna druga rakieta posłała by go na ziemię. Zrozumiałbym, gdyby nie fakt, ze udało mi się zestrzelić HIND'a z pomocą ...LAW. No ja nie mogę, mały granat ppanc i HIND jest wrakiem, a potężna rakieta naprowadzana jedynie go szturchnęła? W czym rzecz? A no w tym, że Stinger jak walnie nie przewraca HIND'a do góry nogami, a LAW tak. Tak więc chodzi nie tyle o zniszczenie śmigłowca co o sprawienie by się wywrócił? To po co mi w ogóle ten Stinger? Paranoja, ktoś nieźle pokpił sprawę.
9. Realizm, realizmem, ale dlaczego w takim razie w grze występują tak debilne zadania, jak "Wykoś całą dywizję zmechanizowaną" z pomocą 3 ludzi? Jak już realizm to bez wyjątków proszę.
10. Na deser, trzy słowa:
POLSKA WERSJA JĘZYKOWA!!!
Ja pie*dole. Jedno z gorzej zrealizowanych spolszczeń. Nie dość, że niektóre tłumaczenia są mocno kontrowersyjne- Nobel, dla tego, kto od strzału skojarzy, że czynność "Perspektywa" służy do celowania przy użyciu przyrządów celowniczych broni- to jeszcze w wersji PL (i zapewne tylko w niej) brakuje części kwestii mówionych. A oprócz tego standardowo: błędy interpunkcyjne, literówki, nachodzące na siebie napisy. I jak tu nie piracić:(

Hard Core!!!
OK, powiedzmy sobie szczerze: tak jak wojna nie każdemu odpowiada tak samo Operation Flashpoint nie jest dla każdego.
Owszem może się podobać dopracowanie (niemal) każdego elementu gry:
-pojazdy mają rewelacyjny i bardzo realistyczny model jazdy/lotu. nie zapomniano o takich szczegółach jak możliwość wyskoczenia na spadochronie, uchylania włazów, włączania świateł - szkoda, że zapomniano o wycieraczkach:)
-system czynności może do najwygodniejszych nie należy, ale z drugiej strony może obsłużyć dowolną ich ilość a jest ich bardzo dużo np. można ukrywać zwłoki zabitych, składować/pobierać ekwipunek ze zwłok


skrzyń czy ciężarówek, detonować ładunki oraz ustawiać im mechanizm zegarowy itd
-nieco ociężałe wydają się ruchy żołnierzy, ale ich animacje wyglądają bardzo naturalnie i zawsze zależą od terenu w jakim się poruszają oraz stanu ich zdrowia -nie każda gra zwraca uwagę na takie rzeczy
-broń- może i nie zacina się podczas użytkowania, ale brzmi jak należy. Różni się parametrami jednak niezależnie od nich każdy dowolny egzemplarz jest zabójczy dla wroga (i vice versa). A co najważniejsze możemy celować z użyciem jej przyrządów celowniczych.


-wyposażenie dodatkowe wojaka też nie wypadło sroce spod ogona. Znajdziemy tu wszystko co potrzebne każdemu żołnierzowi do orientacji w terenie: mapa, kompas, zegarek, noktowizor, lornetka, GPS. Nie wszystkie są dla nas dostępne od początku misji, ale podobnie jak w przypadku broni, sporo można zdobyć na wrogu. Co ciekawsze AI również korzysta z tego sprzętu i ew odczuwa jego brak np. bez noktowizora nocą nas nie zauważą.
-system obrażeń nie pozostawia złudzeń co do tego, że nie mamy do czynienia z pospolitą "strzelanką". W tej grze najlepiej w ogóle nie oberwać.
Ale ten realizm działa też w drugą stronę. W związku z powyższymi na pierwszy plan wysuwają się tu nie refleks, celne oko i znajomość różnych "sztuczek". Liczy się taktyka.
Flashpoint to w zasadzie symulator pola walki obleczony w szaty lekkiej i przyjemnej rozrywki. Dość powiedzieć, że na jego bazie (w zasadzie lekko zmodyfikowany) stworzono program Virtual Battle Space, wykorzystywany podczas szkolenia amerykańskich marines. Inna rzecz jak im idzie w realnym boju:)
Taa, gra zmusza do bardzo intensywnego główkowania. Ale za to jaką ma się satysfakcję z ukończenia misji...

Panie kapitanie ...jak tu ładnieeeeee....
Może akurat grafika w grze trąci myszą, ale dźwięki i reszta oprawy audio nawet po tylu latach trzymają poziom.
Oczywiście pomijając kwestię „wczorajszości” oprawy, mamy całkiem nieźle dopracowaną grę. OK, drzewa i krzaki to bitmapy i z bliska dają po gałach, ale to akurat kwestia optymalizacji gry: ciekawe czy i dzisiaj znalazłby się komp, na którym działała by ta gra gdyby były w pełnym 3D. Cała reszta już nieco mniej razi. Tekstury broni i ludzików są nadal przyzwoite, to samo pojazdy -wewnątrz i na zewnątrz. Wybuchy osmalenia, rany, zwęglenia itp też nadal trzymają się nieźle... tekstur terenu i budowli nie będę komentował, bo już w chwili premiery były daremne:)
O muzyce napiszę niewiele bo: raz, występuje ona w grze śladowo, a dwa, macie próbkę w trailerze gry w poprzednim wpisie. Zresztą podczas symulacji nie ma czasu na słuchanie muzyki, trzeba walczyć o życie.

 

No i czego się dzisiaj nauczyliśmy Zadymek? Co? Jaka znowu rezerwa?!

komentarzy: 2727 stycznia 2009, 20:58

27 komentarzy do tego wpisu:

początek poprzednie 1 - 20 z 28 następne koniec

zadymek : 27 stycznia 2009, 21:02

Odkąd mam na GS'ie zakładkę z xfire, chyba każdy podejrzewał o czym będzie tym razem mój felieton, dlatego ankietę sobie darowałem.
odpowiedz

RODOwiec_9893965 : 28 stycznia 2009, 14:15

No widzę, że lubisz strzelanki wojenne, tak jak ja.
pozdrawiam
odpowiedz

zadymek : 28 stycznia 2009, 16:18

Strzelanki? Strzelanki?! Jakie znowu strzelanki!!!? To Flashpoint!!!
odpowiedz

RODOwiec_9893965 : 28 stycznia 2009, 16:34

Ok. nie znam się. Czytałem tekst, ale myślałem że flashpoint to jakiś gatunek strzelanek.
Dla mnie jeżeli w grze się strzela to jest to zapewne strzelanka.

odpowiedz

zadymek : 28 stycznia 2009, 17:58

Nie no, żartowałem, ale chyba sam przyznasz, że gra bradzo rózni się od typowych FPS'ów.
PS W niektórych RPG też można strzelać i w niektórych przygodówkach, że o platformerach nie wspomnę ...i co wtedy:)
odpowiedz

deecom : 28 stycznia 2009, 21:42

Jak pisać to z przytupem albo wykopem albo wybuchem :P
http://pl.youtube.com/watch?v=p3o_2MSQKfk
Nieźle się oburzyłeś na słowo strzelanka ;) mnie też niezbyt ta gra przekonała, więc odmaszeruj ;) do tego jak widzę PL wersję w grach FPS, FPP to mnie mdli - taka karma ponoć ;) nienawidzę PL wersji nieważne czy jest to gra, film, czy frytki z rybą. Wyjątki jak to wyjątki są ale nie za często chytam za takie tytuły.
odpowiedz

zadymek : 28 stycznia 2009, 22:22

Taa, częsty widok we Flashpoincie:)
Tak po prawdzie to:
a)żartowałem
b)było nie było, O:F tworzy własny gatunek
Osobiście to ja też wersji PL nie trawię (najwyraźniej recenzenci gier też:), ale cóż w O:F musiałem zagrać- zakochałem się w tym tytule po zagraniu ...w demo O:F- Resistance, (a piracić nie wypada), więc musiałem jakoś znieść "niedogodności" wersji PL. Choćby dla takich właśnie widoczków warto zagrać.
odpowiedz

RODOwiec_9893965 : 29 stycznia 2009, 14:52

Zadymek masz rację dlatego napisałem "zapewne" no bo np we Falloucie 3 się strzela a to jest RPG. W tej właśnie grze miałem ciekawą sytuacje: Nauczony doświadczeniami Stalkera widząc mutanta począłem do niego strzelać. Hodowca dwugłowej krowy był z tego faktu niezadowolony i wyciągnął broń co się dla mnie nieszczęśliwie skończyło.
pozdrawiam
odpowiedz

wojtek2222 : 02 lutego 2009, 15:58

Bardzo fajna recka:) Z pewnością ciekawsza i oryginalniejsza od tych moich nudnych recenzji, głównie z powodu paru dobrych pomysłow na uroizmacenie jej.
odpowiedz

Rokuto : 02 lutego 2009, 21:42

Szkoda, że nie wspomniałeś o multiplayerze:) Może nie jest tak dobry jak w Armie, ale i tak trzyma bardzo dobry poziom. Ach! Chowanie się w każdym napotkanym krzaczku żeby tylko ten cholerny snajper nas nie zobaczył. Cudowne! A jaka radość gdy go ubijemy. Nie do opisania! W TO TRZEBA ZAGRAĆ! Liczę że OFP2 utrzyma poziom. I oczywiście świetna recka (grzech nie skomentować:))
odpowiedz

Baluk25 : 03 lutego 2009, 07:48

Gra wygląda średnio graficznie...
Btw: Masz mój głos w GotW ; D
odpowiedz

zadymek : 03 lutego 2009, 13:23

hehe, skąd ja się tam wziąłem? Oczywiście dziękuję.
odpowiedz

Luk_Der_Ritter : 03 lutego 2009, 15:13

Wiesz ile ja musiałem tabletek łyknąć po misji gdzie mieliśmy wykraść plany z lokalizacją SCUTów...
odpowiedz

zadymek : 04 lutego 2009, 00:05

Raczej SCUD ów:)
Ale faktm jeśli się to robiło na pałę (i nie chodzi o brawurę tylko brak rozeznania taktycznego) to rzeczywiście ciężko było. Jednak wystarczyło załatwić jakiegoś straznika na obrzeżach bazy i tam właśnie zlatywało sięcałe towarzystwo, pozostawiając chałupę nieledwie chronioną...
PS Jeśli idzie o moją "ulubioną" misję to chyba po tekście widać, że to... "Sabotażysta". Takiej rozwałki nieczęsto można w grze doświadczyć a wszystko jednym jedynym kolesiem:)
odpowiedz

Bracio : 07 lutego 2009, 23:59

Flashpoint ! Kocham tą grę, niesamowite pole walki gdzie trzeba myśleć kombinować a nie nacierać naprzód i napierdzielać na lewo i prawo jak terminator. Taki CoD4 może i ma super grafikę, ale jeśli patrzeć na gameplay jest zacofaną grą dla upośledzonych przy OFP.
Najbardziej spodobała mi się misja gdzie jako James Gatkovski musieliśmy rozwalić czołgi w wrogiej bazie na początek T-80 potem Mi-18, czerwoni musieli wracać do domu.
Kampania Cold War Crisis była świetna oferowała zróżnicowane misje (zniszcz czołgi w bazie wroga, broń się itp) okraszone świetną fabułą która przykuwała do monitora.
Potem jeszcze lepsza kampania Resisnstace, która skupiała się na walkach partyzanckich, przez co musieliśmy się liczyć z kiepskim uzbrojeniem ograniczą amunicją a nasi ludzie pierwszy raz trzymają broń w ręku.
Naprawdę niesamowita gra szkoda, że bardzo niedoceniana przez wysoki poziom trudności.
Chcesz layouta ?

odpowiedz

zadymek : 08 lutego 2009, 01:23

Po drodze do Resistance była też kampania Red Hammer i też niczego sobie (nie ma to jak dowalić Yankesom:)
BTW To o tej właśnie misji z Mi-17 w roli glównej jest w tekście przy okazji wzmianki o porywaniu maszyn wroga.
A Lay'a wolałbym jednak zrobić sam, wiesz, zawsze to większa frajda gdy ktoś go pochwali.
odpowiedz

DevilFish : 08 lutego 2009, 02:10

OFP to gra... przy której na początku bardzo dużo rzucałem mięsem. Zwłaszcza w legendarnej misji "Po Montigniac" - zamiast przedzierać się przez otwarty teren i krzaczki, z Hindem nad głową i BMP oraz piechociarzami wokół wystarczyło... ukraść samochód i wcisnąć pedał gazu do oporu. Po przejechaniu barykady (nawet stał tam T-72 chyba) misja stawała się banalna... Fakt, grafika nieco raziła już nawet wtedy. Ta kanciastość... Ale kogo to do cholery obchodziło?! GRYWALNOŚĆ mistrzowska! A modyfikacje, choćby Y2K4 czy FFUR rozwiązywało problem grafiki jeśli się nie podobała. No i jednak milutko zmieniała rozgrywkę. Gorąco polecam spróbowanie owych modyfikacji. A co do Resistance...powiem tylko jedno - kapitalne zakończenie.
odpowiedz

zadymek : 08 lutego 2009, 03:02

eee no, trochę żal Victora, równy chłop był :/
PS Swoją drogą to skąd ten wóz rąbnąłeś?
PS2Pamiętam, że kiedyś jak grałem w O:F to w tej misji pojawiała się cut scenka w chili gdy się wychodziło z lasu tuż obok miasta, za to tym razem jak grałem jakoś nie udało mi się jej wywołać, dziwne...
odpowiedz

Bracio : 08 lutego 2009, 13:06

A RedHammer był fajną kampanią szkoda, że nasz bohater zrozumiał swój błąd i przez to na końcu i tak wliliśmy po pyskach czerwonym, fajna misja była ta w porcie jak się przebraliśmy się za ruska i musieliśmy wysadzić parę celów.
zadymek grałeś jakieś mody lub inne kampanie do OFP ?
A fabuła Resistance to majstersztyk, szkoda, że BIS dało ciała z kampanią do Army :/
A z tą misją "Po Montigniac" włączyłem kompresje i sprintem starałem się ominąć jak najdalej pozycje czerwonych za którymś razem udało mi się przejść misje.

odpowiedz

zadymek : 08 lutego 2009, 15:05

Tak, parę modów zaliczyłem, min. Marines 1966, Retaliation i Brothers in Arms (ginie tam Guba, więc warto zagrać:)
Raczej stare kampanie, nie interesująmnie klimaty z ArmA'y bo ją mam(i na razie nie gram bo mnie błędy z drabinkami wnerwiają:)
BTW Nie wiesz może czy Operacja Marchewka już wyszła?
odpowiedz

początek poprzednie 1 - 20 z 28 następne koniec

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl