avatar

zadymek Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/zadymek

zadymek na nieznanych wodach

Pamiętacie może ten event w okolicach listopada 2015 - Epic Games udostępnił, za darmo (do świąt) wszystkim chętnym port PC Shadow Complex?

 

Jako że ogólnie "siedzę w temacie" darmochy, nie mogłem sobie odmówić i tego. Oczywiście później się okazało, że Shadow Complex Remastered, bo tak zwie się port, to niekoniecznie to, co sobie wyobrażałem. Nie będę tu nikogo trzymał w niepewności, to popierdółka na kilkanaście godzin, platformówka, i w dodatku w 2D - numer jeden na mojej banliście. Ale mam zasadę, że nie po to mam grę, by się kurzyła na półce (cyfrowa czy real, wsio riba), więc zmusiłem się do "wpłynięcia na nieznane wody" - może ten artykuł zapoczątkuje całą  serię, "Na nieznanych wodach", brzmi nieźle.

Gra opiewa wydarzenia dziejące się w książkowym świecie Empire  - autor to jakiś Orson Scott Card. To kolejna wariacja na temat tajnych, wojskowych spisków zmierzających do dominacji nad światem. Również zawiązanie akcji do najoryginalniejszych nie należy: pan i pani robią wypad za miasto, do kompleksu jaskiń, gdzie naturalnie pani zostaje uprowadzona, a pan (naturalnie) rusza na ra ...ach, wait. Początek gry to jednak, jeszcze bardziej sztampowa, krótka wymiana ognia z zamachowcami i rozprawa z helikopterem

który to wstęp zupełnie nic nie wnosi do gry i w zupełności wystarczyłby filmik - pewnie dlatego wyleciał mi z głowy już po 5 minutach. Dopiero następna scenka to zawiązanie właściwej akcji: bohater, któremu głosu użycza jakiś Nolan North, za sprawą koleżanki pakuje się w niezłe tarapaty i, niejako z przypadku, staje się  infiltratorem tytułowego Cienistego Kompleksu.

Complex
Sam gameplay to bardziej metroidvania niż core'owy platformer: a więc otwarty świat z hopsaniem i strzelaniem w 2[i pół]D, z domieszką prymitywnego systemu rozwoju postaci (jakieś punkty do statystyk za bieganie itp). Bohater

zajmujący się typowo platformowymi sprawami (bieganie, skakanie, zwisanie na rękach, czy pseudoparkour'owe wygibasy jak wielokrotne wybijanie się od ścian), z czasem zdobywa specjalny kombinezon bojowy (po kawałku)

który czyni z niego coś na kształt Flash, Superman, Batman i Ironman w jednym. Zdolności kombinezonu służą  do biegania po suficie/wodzie i taranowania przeszkód z olbrzymią prędkością (Hyperspeed), rakietowych skoków, krzesania fal uderzeniowych, czy nieskończonego nurkowania. Razem daje to całkiem przyjemny arsenał środków do mordowania i przemieszczania się.
-------------------------------------------------------------
Otwarty świat naturalnie oznacza, że, jak w Arkham Asylum do pewnego stopnia można decydować o kolejności zwiedzania, zawsze wszędzie można wrócić, a nawet kombinować z ustaloną na sztywno kolejnością, bo wiele zadań da się załatwić na kilka sposobów.

Ale najlepsze czeka w osobnym trybie wyzwań (Proving Grounds), gdzie Epic serwuje coraz trudniejsze zagwozdki bojowo eksploracyjne w przyjemnym, portalowym stylu. Dopiero tam, w walce o najlepsze oceny, trzeba wykorzystać zdolności po mistrzowsku, a i niekiedy wykazać się kreatywnym podejściem do stawianych przed graczem problemów.

 

Szczerze mówiąc, jak nie trawię platformówek, to rozważyłbym nawet zakup gry, choćby dla tego trybu.
---------------------------------------------------------------
A walka, wspomniałem, że jest walka? Jak na amatora przystało, bohater naturalnie może każdego wszechstronnie wojskowo wyszkolonego i uzbrojonego po zęby zbira położyć jedną ręką, ale za sprawą ułomności perspektywy, tudzież w wyniku konwencji pokroju "nie daj się dotknąć" szefowi, boś zimny trup",  niekiedy konieczne staje się wykorzystanie broni palnej: od pistoleciku po futurystyczną strzelbę, gnaty zdobywa się (a raczej zmienia, można mieć tylko jeden) w trakcie gry. Dodatkowo dwa elementy ekwipunku przydają się do czegoś oprócz walki:

-podwieszony pod większymi pukawkami granatnik wypluwa nie tylko granaty i rakiety, ale i ekspandującą piankę obezwładniającą, a nawet linkę z hakiem


- z kolei latarka pełni tu funkcję inteligentnego wskaźnika -ujawnia charakter interaktywnych przeszkód: kolor podświetlenia wskazuje co potraktować pianką

co rakietą, bądź (sic!) granatem, a na co pomoże tylko taranowanie w Hiperprędkości.
---------------------------------------------------------------
Czasem da się wykorzystać kombinację róznych środków. Ogólnie gra stoi różnorakimi kombinacjami i kontekstowymi modyfikacjami: można na przykład znokaukować przeciwnika na kilka sposobów, zależnie jak go podejść, można budować z pianki prowizoryczne kładki, albo wyrwać przeciwnikowi tarczę hakiem. To siła tej produkcji: mała, ale stara się zabłysnąć jak tytuł AAA.
---------------------------------------------------------------
A co ubijamy? Od wszelkiej maści żołnierzy piechoty (pistolet, karabin, minigun, wyrzutnia rakiet), upierdliwe robociki, wieżyczki strażnicze, na  helikopterach szturmowych, egzoszkieletach i wielgachnych mechach kończąc.

AI do najinteligentniejszych nie należy i stara się nadrabiać liczebnością, ale nawet pomimo wadliwego wspomagania celowania i niewygodnej perspektywy  pułapki zabijają efektywniej - a że mamy tu Friendly Fire, spróbujcie sobie wyobrazić na co je stać ;)

Za to na różnorodność zachowań już nie można narzekać: są roboty piankowe, kamikaze, pływające, spychające ze ścian itd, są komandosi z linką z hakiem i szturmowcy z tarczą. Na wielu upierdliwców frontalny atak nie pomoże i trzeba ich jakoś podejść, by trafić w czuły punkt, albo zastosować odpowiedni środek ofensywny.

Epic
...kiej skali to nie osiąga. Jak pisałem, gra to mała popierdółka. Niemniej rozmiary tytułowego kompleksu z przyległościami (góry i jeziorko), jego otwartość i skomplikowanie mogą budzić autentyczny podziw (studzony zaraz perspektywą). Naturalnie nie brakuje tu platform we wszelakich odcieniach i rozmiarach. Są też niekończące się szyby wentylacyjne

i całe połacie niebezpiecznej maszynerii.

Są magazyny, koszary, zalana kopalnia, jakieś laboratoria i nawet pełnoprawna fabryka mechów. Co ciekawe, wystrój wnętrz jest częściowo zniszczalny, a jedną sekcję Kompleksu można nawet całkiem zatopić!
Zwiedzanie starają się urozmaicić kreatywnie poukrywane tu i ówdzie  ulepszenia do broni/ postaci

i sekcje wypełnione pułapkami.

Sporadycznie trafiają się też "fragmenty wieżyczkowe", kiedy to widok przechodzi w autentyczne TPP - niestety są krótkie i ograniczają się do odstrzału fal  kretynów.

O budżetowości produkcji najbardziej przypominają powtarzalni boss'owie np. maglowany do znudzenia mech-pająk. Nawet bohater ma go dość.

- aczkolwiek starano się zmieniać konwencję pojedynków, by każdy wyglądał inaczej.

 

Czasem rozwiązuje się jakąś prostą zagwozdkę środowiskową (większość oparta o schemat latarka+granatnik), czasem jest opcja skradania się (z naciskiem na opcja)

często też można wykorzystać  otoczenie w walce.
No i raz czy dwa można się przejechać wagonikiem kolejki kopalnianej.

Cały czas też wpadają na konto jakieś punkty za wszelkie wyczyny wyprawiane na mapach (to pewnie ten system rozwoju, nie ogarnąłem tego w pełni).

Aha, akcji od czasu do czasu przygrywa klimatyczny, acz popierdółkowaty jak cała gra, soundtrack, tworząc całkiem strawną kompozycję z resztą elementów.

 

Shadow
Gra ma wszystko czego nie lubię:  ograniczona widoczność, debilne mechaniki pokroju "zabijasz wroga zrzucając go ze schodów, a sam nie zginiesz po upadku ze 100 m", zablokowany punkt widzenia poziomów

kamera wymagająca nieludzkiej precyzji, a jednak kadrująca do poziomu małych ludzików, wspomaganie celowania, które działa jak działa, zero-jedynkowe kolizje i mrowie kontekstowych akcji.

-------------------------------------------------------------
Że niby trzeba się przyzwyczaić i iść z duchem czasu? To posłuchajcie no:

Wspomaganie celowania jest o tyle problemem, że nie  ma dla niego alternatywy. W 2D celować ręcznie można tylko w osiach XY. Problem w tym, że otoczenie jest jak najbardziej 3D i wróg nachodzi z każdej strony - celowanie w osi Z wspomaga gra i celownik przykleja się do najbliższego wroga...albo i nie, jeśli ruszać nim zbyt szybko (sic!) , albo wali się w ścianę, albo w skrzynki (do tych też się klei). A teraz wyobraźcie sobie walkę z szefem, w 75% w osi Z!

Kamera! O, to będzie dobre: żebym spamiętał ile razy zginąłem, bo ekran przewija się z opóźnieniem, albo ile razy oberwałem kulkę spoza ekranu i ile razy nie wiedziałem co robić dalej, bo na skraju ekranu jakiś prop zasłonił coś ważnego. Reszta jest milczeniem.

Jak już o systemach mowa, to niektóre kontekstowe akcje (powietrzny atak Hyperspeed, pływanie) zacinają się okazyjnie, czasem na amen. 

Kolizje też [czasem] szwankują ...a przynajmniej tak mi się zdaje - wiecie, małe ludziki, pierdyliard efektów specjalnych itd. W każdym razie jestem pewien przynajmniej granatów przenikających przez głazy.

O dziwo spotykały mnie też problemy z optymalizacją! Wiecie, wiekowa gra, z konsol, małe ludziki, pierdyliard efektów ...tak, gra wykorzystuje PhysX :|

No i pod koniec kampanii gra zeżarła zapis stanu, więc musiałem zaczynać ...no właśnie to dziwne, że nie od początku, tylko od 1/3 kampanii. I tylko odblokowane poziomy z wyzwaniami nadal miałem zaliczone.

Z pomniejszych przykrości: raz gra zablokowała mi sterowanie postacią po wyjściu z pewnej śluzy. Okazało się, że... to przerywnik filmowy. Miał się włączyć, nie włączył się. I nie udało się tego pominąć, konieczne było wyjście z gry...

Na deser, znany glitch graficzny?


-------------------------------------------------------------

Co najmniej upierdliwe jest sterowanie: niepotrzebnie zdublowane, zupełnie jakby robione przez jakiegoś console master  race, który nie zdawał sobie sprawy z potencjału klawiatury, zauważając tylko liczbę klawiszy.
-------------------------------------------------------------
O tym jak denerwujące są tu kontekstowe akcje chyba nie muszę pisać - ale opiszę: raz puszczenie się to Dół, innym razem Góra+Dół, jeszcze innym razem Góra. Podobnie wspinanie się: raz to Góra , innym razem Skok. Głowa mała.
-------------------------------------------------------------
Wisienkę na torcie stanowi system zapisu stanu: ta strzelana platformówka, wyłącznie dla pojedynczego gracza, wymaga nie tylko klienta do instalacji, ale i stałego połączenia z serwerami Epic Games.

Niby grę da się odpalić bez klienta (jest też tryb offline, ale nie nadaje się do niczego), ale wtedy odkrywa się, że wszelkie ustawienia gry są tymczasowe ...o ile nie jest się zalogowanym do usługi Epic. Tak jest, na dysku gra nie zapisuje absolutnie żadnej konfiguracji, czy postępu w grze - jakaś chmura zdaje się (pewnie stąd "shadow" w nazwie ;) - granie offline wiąże się więc z koniecznością zmieniania ustawień domyślnych gry po każdym uruchomieniu, co psuje mój i tak zły odbiór tego gatunku.

UPDATE: Dało się, na początku roku. Chyba to zepsuli, bo teraz klient jest podpięty do exe'ka. Bardziej ordynarnego wciskania w gardło szpiegującej apki dawno nie widziałem.

Ponadto: także na początku roku niektóre ustawienia działały tylko na papierze: np czego bym nie ustawił, napisy się nie wyświetlały. To też już naprawiono.

 

Launch
Summa summarum nie stałem się nagle fanem: nie będę od teraz  przekopywał sieci w poszukiwaniu klasyków gatunku typu Flashback, ani nie ostrzę zębów na dziesiątki podobnych popierdółek indie ze Steam (zwłaszcza ze Steam), ale  grało się nawet przyjemnie. Jak ktoś nie ma w co grać, i nie musi za dużo za to bulić (albo wcale, he, he), to może wrzucić na ruszt - na pewno nie pożałuje.

 

komentarzy: 004 września 2016, 21:56

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl