avatar

zadymek Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/zadymek

Steam free weekend - Rage

freeplay, RAGE, steam, free weekend

Z pamiętnika kolonisty.

10 minut do gry. Na początek konfiguracja - ze zdziwieniem odkrywam, że gra z 2011 nie pozwoli mi skorzystać z kilku opcji graficznych na MOIM  NOWYM SPRZĘCIE: za mało pamięci, za mało rdzeni (sic!) i ogólnie to słaby config :|

3 minuty do gry. Dalej jest jeszcze ciekawiej bo kilku kluczowych klawiszy klawiatury nie wolno mi użyć (w tym "Enter" i "\" - co oni mają do tego slasha?) co już dziwi nieco mniej - to chyba znak czasów, że co druga produkcja stroi takie fochy. Ale zagrajmy wreszcie.

1 minuta gry. No, z tą grafiką to rzeczywiście celują w fotorealizm ...z naciskiem na celują. Fajnie, że na starcie w całkiem naturalny sposób- ot, po prostu rozglądając się- określa się czy patrzenie w osi Y ma być odwrócone -takie rzeczy to ja nazywam next-gen:)

2 minuta gry. Powiedzmy, że w tym momencie napaliłem się na grę. Z tej perspektywy sama rozgrywka to kubeł zimnej wody: już od startu wpadam na niewidzialne ściany a pierwszy skrypt nie daje na siebie długo czekać. Pierwsze siłowanie się z grą kończy się zgonem. 

                                        

nie no ludzie, tu mamy całkiem nowy wymiar liniowości "idź gdzie indziej niż ci gra każe to zginiesz"- niech design nikogo nie zwiedzie, to zdecydowanie nie Borderlands. I jeszcze cię pokarze koniecznością ponownego oglądania przydługiego intra (oczywiście nie można go przerwać - widać kara musi być nieuchronna) bo najbliższy checkpoint znajduje się kawałek dalej. Do tego ponowne katowanie uszu polskim dubbingiem- tak, gra jest w pełni spolonizowana, i to na Steam! Całe szczęście, że można łatwo zmienić język.
------------------------------------------------------
Zanotować: Może jednak lepiej wsiąść do buggy bo gra wreszcie zapisze checkpoint i w ogóle pozwoli grać...
------------------------------------------------------

Nie, k****, nie pozwoli grać - nie mam pojęcia którym klawiszem wyjść z tego cholernego bugggy bo wszystkie wskazówki dotyczą pada!
OK, cierpliwości - wyłączę !@#$%^& w opcjach to może gra wreszcie zacznie "mówić moja język".
"E"? Mam nacisnąć "E"?! Ustawiłem "Keypad Enter" ale mam użyć domyślnego "E"?!!! Oddychaj spokojnie, tylko trzeźwy osąd, wyłączamy emocje. OK, jestem spokojny. Do dzieła.
------------------------------------------------------
Zanotować: gra nie tylko rezerwuje klawisze klawiatury ale czasem wręcz olewa ustawienia. Samo sterowanie "piechociarzem" jest nieco toporne a problemy konfiguracyjne i multum sztucznych barier w otoczeniu bynajmniej nie pomagają.  Nie bardzo widać też logikę w idei czworoboku szybkiego użycia: po kiego komu 4 sloty na broń skoro i tak można sobie ustawić skróty do każdej z 10 giwer?
------------------------------------------------------

4 minuta gry. I znowu na nogach. Biorąc pod uwagę wcześniejsze problemy zupełnie nie zwracam uwagi na to, że podpisy zasłaniają listwę  wyboru/odrzucenia zadania.

Czas na jakąś akcję a w dalszej perspektywie mam nawet jakąś customizację postaci, nice:)
------------------------------------------------------
Zanotować: wiocha w stylu wild west-postapo-deco wygląda sensownie, podobnie fajnie prezentuje się Pustkowie -aż dziw bierze, że ze zwykłych skał można wyczarować tak wiele różnorodnych form

choć do Pandory trochę jednak Rage brakuje. Teren jest mało interaktywny, wszystko co można użyć wyróżniono i nie jest tego wiele. Zniszczyć też się wiele nie da a drzwi to tutaj dominujący "element interaktywny".
------------------------------------------------------

5 minuta gry. No, to mam gnata, mam ammo i mam bata... boome... takie coś do rzucania- sztuk pięć- oraz pożyczony quad: o dziwo jeżdżąc tym nie można wygodnie rozglądać się po okolicy a odpowiadająca za to osobna kamera jest odwrócona. Ale jadę. Ożeż ty ... !


------------------------------------------------------
Zanotować: aby nie zaliczyć gleby nie wjeżdżać quadem na dopalaczu na stromizny
------------------------------------------------------

10 minuta gry. Nie mogę wejść na głupią deskę. Ech, trzeba będzie się przyzwyczaić do tego hermetycznego środowiska:/

11 minuta gry. Znalazłem skrzynkę na przesyłki kurierskie i nieczynny moździerz. Ciekawe do czego służą?

12 minuta gry. [Chyba] wraziłem moniaka w szpetny parkometr- nie mam pojęcia dlaczego.

20 minuta gry. Ostatnie kilka minut spędziłem na zabijaniu sklonowanych przeciwników w Kryjówce Duchów. W dodatku gdzieś zapodziała mi się minimapa. Cóż, przynajmniej żyję.                                                           ------------------------------------------------------
Zanotować: przeciwnik nie wykazuje nadmiaru inteligencji tak podczas starć twarzą w twarz jak i ostrzału pozycyjnego -w pierwszym przypadku przynajmniej nie pudłuje. Od czasu do czasu jakiś desperat z granatem albo banda mutantów

ożywia starcia ale wyzwanie to żadne. No, chyba, że wliczyć w to fakt, że do ubicia byle łachmyty potrzeba kilku headshotów a broń "miewa odrzut".

Co innego walka na czterech kółkach: to już ostra rozwałka z ciężką bronią, gadżetami i sypiącymi się fragmentami kadłuba przy każdym uszkodzeniu.


------------------------------------------------------
Nadal nie mogę się przyzwyczaić do szklanych ścian. 

30 minuta gry. Mój pierwszy skok samobójczy. Ha, a więc jednak da się zginąć inaczej niż z woli skryptu ;)

 

35 minuta gry.  Okazuje się, że poprzednim razem nie wraziłem lecz wyciągnąłem moniaka z parkometru: teraz wyciągam kolejnego- mnożą się jak króliki.
------------------------------------------------------
Zanotować: reset map na wielką skalę stąd zasoby i wróg wraca na dawne pozycje po każdym powrocie na mapę. Już wiem skąd Border no 2 czerpał inspiracje.
------------------------------------------------------

37 minuta gry. Ałć!
------------------------------------------------------
Zanotować: nie robić też czołówki z barierkami i murkami bo któryś może wysadzić kierowcę z siodła.
------------------------------------------------------

50 minuta gry. Znowu padłem. Tym razem programowo. W ten sposób gra pokazuje, że nie da się tutaj umrzeć bo po każdej "zapaści" niejakie nanotryty uruchamiają defibrylator, który nie tylko reanimuje bohatera ale i razi prądem oponentów wokół. Dodatkowo, w chwilach spokoju, nanotryty samoczynnie regenerują zdrówko niczym w starym dobrym "kałoduty".

55 minuta gry. Powalony bandzior upuścił shotgun a ten zniknął na moich oczach. Ej, tak się nie pogrywa:/

61 minuta gry. Zwłok zabitych mutantów też nie mogę przeszukać bo ci...rozpuszczają się na moich oczach. Blech.

72 minuta gry. Zdobyłem schemat produkcji "tego czegoś do rzucania".  Umiem też robić własne bandaże. W takim tempie handlarza czeka wkrótce plajta.


------------------------------------------------------
Zanotować:  niczym w Dead Island można zbierać różne śmiecie i albo je komuś opchnąć albo, z użyciem schematów, zbudować z nich coś przydatnego. Dostępne są też modyfikacje broni a'la Deus Ex oraz kilka rodzajów amunicji do nich. Niektóre rodzaje amunicji np bełty można odzyskać oraz zgarnąć z kieszeni trupów ale i tak zakupy są nieuniknione bo wszystko zużywa się migiem a tłuczenie kolbą każdemu w końcu się znudzi.                                   ------------------------------------------------------

100 minuta gry. Pokonałem pierwszego bossa. Zwykły gunner wysyłający pojedyncze miniony. No sweat.

105 minuta gry. Mam własnego buggy. Zbieram się do wizyty w kanałach ale potrzebuję zrobić zapas pestek i granatów. Muszę się przespać z tym pomysłem..
------------------------------------------------------
Zanotować:  akcja rozwija się tu niemrawo niczym w rasowym RPG. Nawet kanon został zachowany: najpierw jakieś głupoty na zadupiu dopiero potem miasto i wielka polityka.  Wszystko kręci się wokół programu kolonizacji pewnej planety i złowieszczej "Władzy", która bruździ kolonistom jak może. Jako bohater wybudzony z ponad wiekowego snu w "lodówce" już na starcie trafia się do cywilizowanego świata, która to cywilizacja jednak jakby ździebko deewoluowała (inspiracja Pandorum?). Sztampa może i bije po oczach ale barwne postaci ratują resztki klimatu


------------------------------------------------------

240 minuta gry. 4 godziny i nadal nie odwiedziłem kanałów. Za to mam wynajęty garaż i całodobowy dostęp do serwisu pogwarancyjnego (włącznie z holowaniem;). Wszystko to dzięki odwiedzeniu lokalnej metropolii, Wellspring. Również za sprawą tej wizyty co nieco łapię w temacie tuningu pojazdów

...i bohatera . Akcja nadal się ślimaczy.
------------------------------------------------------
Zanotować: w przerwie między questami można się ścigać w kilku typach wyścigów, polować na mutantów, wziąć udział w zwariowanym teleturnieju Mutant Bash TV. Można też zagrać w którąś z dostępnych minigierek -karciankę, "Nagrobki" czy pewną kultową zabawę z nożem...


------------------------------------------------------

360 minuta gry. Nareszcie, kanały. Starcia z mutantami są rozczarowujące: nie musiałem się aż tak na nich zbroić. Ale zdecydowanie, zdecydowanie przeszkadza mi brak latarki.
------------------------------------------------------
Zanotować: gra na dłużej niż typowy "next-gen'owy" FPS. Co prawda walka nie daje "dzikiej satysfakcji" a interfejs kuleje ale  można to uszczknąć w wolnej chwili ...w ramach kolejnego darmowego weekendu czy innej "inwazji w Biedronkach" ;)
------------------------------------------------------

komentarzy: 325 listopada 2013, 06:45

2 komentarze do tego wpisu:


zerohunter : 13 grudnia 2013, 13:23

Pandorum świetny film;]
Co do gry, to chyba wole Fallouty.
odpowiedz

DireWolf : 15 grudnia 2013, 00:16

Warto zauważyć że coop jest całkiem dobrze zrobiony.
odpowiedz

zadymek : 15 grudnia 2013, 00:18

Nie omieszkam przetestować...przy następnej okazji;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl