avatar

zadymek Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/zadymek

Grand Theft Awsome

To było tak:
Pełen pozytywnego nastawienia z okazji Nowego Roku sięgnąłem (ponownie) po GTA4...i rzuciłem go dla

Już nawet nie chodzi o błędy -tych  ciągle ubywa- ale o klimat. Dlatego skrobnę coś o Vice City. A jako, że GTA to jednak nadal GTA artykuł powinien być reprezentatywny dla serii.


GTA, GTA never changes
Moja przygoda z serią rozpoczęła się w 1997. Wtedy to, szerzej nie znane nikomu studio DMA Design wypuściło grę Grand Theft Auto. Gra miała umiarkowanie dobre oceny, nienachalnie szczegółową grafikę i całe pokłady grywalności (a także liczne kontrowersje na koncie:)
To czym jednak mnie GTA urzekł to możliwość wcielenia się w czystej wody bandziora, który beztrosko poczyna sobie w społeczeństwie.
Gdy che zarobić, kradnie lub zabija. Gdy che pojeździć, kradnie samochód. Gdy policja stanie mu na drodze wyciąga broń (ew idzie siedzieć:). Czyli najogólniej rzecz ujmując przyciągnął mnie możliwością zostania tym złym, co w grach akcji było rzadko spotykane.

Potem przyszła kolej na szaleństwo GTA2 i w końcu GTA3 - czyli niesławną paściatą konwersję z konsol – od tej pory wersja PC wychodziła w ramach konwersji z konsol co stało się jej przekleństwem.
GTA3 na tle przebogatej GTA2 wypadło raczej słabo (3D to nie wszystko), to też nie zadałem sobie nawet trudu by toto nabyć -choć gra u kuzyna nawet dawała radę. Co innego następna odsłona.

Przy okazji Vice City ruszyła nie tylko potężna machina marketingowa ale i szare komórki. Już przy GTA3 obsadę zasiliły gwiazdy ekranu i telewizji, ale dopiero VC poszło na całość: nie tylko fabułę gry wzorowano na słynnych filmach gangsterskich, do współpracy zaproszono także obsadę tych filmów. Do tego klimat słonecznej, nadmorskiej metropolii, pokłady nonkonformistycznego humoru, atmosfera kolorowych lat 80tych ...i obsuwa premiery na PC -a i sama forma wydania też była niczego sobie.

Zdecydowanie było na co czekać.

Tommys Way
Przede wszystkim, w przeciwieństwie do poprzedników, Vice City to scenariusz na hollywoodzkim poziomie i liczne odwołania do popkultury.
-----------------------------------------------------
Parodiuje wspomniane filmy gangsterskie, uważni wykryją sporo gagów ale także nawiązania do gier konkurencji czy poprzednich części GTA: sporo prezenterów radiowych z GTA3, są też "starzy" znajomi, których przeszłość można poznać.

Do tego liczne nawiązania graficzne

i dialogowe a także bardzie wysublimowane smaczki np. oryginalni policjanci z Miami:)
-----------------------------------------------------

Obsadę zgrabnie uzupełnia klimatyczny repertuar stacji radiowych - na tyle dobry, że opłaciło się wydać go jako osobny album muzyczny- na który składają się licencjonowane kawałki gwiazd muzyki lat 80: Tears for Fears, Judas Priest, Ozzy Osbourne, Autograph, Bryan Adams, Michael Jackson i wiele wiele innych ...a także (tradycyjnie;) stylizowane kawałki nagrane na potrzeby gry


- a jeśli komuś stacje nie przypadły do gustu zawsze może skomponować własny repertuar dla wbudowanego odtwarzacza mp3.

Także bohater gry ewoluował. Otrzymał głos (nie byle kogo bo samego Raya Liotty) i, co równie istotne, własny charakter a co najważniejsze przeszłość. Koniec z wysłuchiwaniem listy życzeń, koniec z niemym potakiwaczem i koniec z anonimowym chłopcem na posyłki: Tommy Vercetti to weteran gangsterki (świeżo po odsiadce), który zna ludzi, zna fach i (cytując pewnego kubańczyka) „ma cojones”: ma swój styl i nie da sobie w w kaszę dmuchać

co zresztą ma odbicie w jego perypetiach w grze -dość powiedzieć, że wątek fabularny kończy jako król lokalnego półświatka

a po drodze przez ekran przewinie się cała plejada charakterystycznych postaci takich jak skorumpowany kongresmen, gwiazdka porno, szef gangu motocyklowego, czy pewien zespół rockowy - słyszany okazyjnie w radiu GTA.



Blood money
Droga kryminalisty na szczyt najeżona jest rabunkami, strzelaninami, pościgami, ogólnie ma biedaczyna pełne ręce roboty. Jednak ostatnia rzecz na którą może narzekać gangster to niedobór gotówki.
Za kasę można w Vice City kupić wszystko co każdemu do życia (bądź pozbawiania go) potrzebne: ciuchy

 

broń

żarcie (a nawet przychylność policji i usługi "pań do towarzystwa"). Oferta sklepów z narzędziami (także dosłownie;) zagłady rozwinęła się jak nigdy dotąd: do typowych pukawek i baseballa doszły takie smaczki jak katana, piła łańcuchowa czy ładunki detonowane zdalnie.
-----------------------------------------------------
O ile ilość noszonych ze sobą pukawek nie zmieniała się od czasu GTA o tyle wzrost ich ilości wymusił mechanizm prostej wymiany jednych na drugie. Ot, wszystkie one podzielone są na kategorie, które przydzielone mają sloty a w danym slocie można obsadzić dowolną broń z danej kategorii np slot dla SMG mieści Ingrama, Uzi, MP5 albo TEC 9. Żeby wymienić jeden model na drugi trzeba jeden mieć a drugi odnaleźć. Dodatkowo każdy gnat korzysta z innej amunicji (tzn te co używają), więc wizyty w sklepach są na porządku dziennym. IOW Jest na co kasę wykładać.
Poszczególne modele różnią się nie tylko wyglądem ale i konkretnymi parametrami takimi jak waga czy szybkostrzelność. Również o wiele więcej modeli wyposażono w przyrządy celownicze dzięki czemu headshoty wpadają częściej niż kiedykolwiek :)
-----------------------------------------------------

Oczywiście można to i owo "znaleźć na ulicy", niemniej wydawanie kasy, której z czasem jest nadmiar ma swój urok: pozwala zaoszczędzić trochę czasu no i pewne zakupy pozwalają rozwinąć kilka ciekawych wątków pobocznych fabuły.
-----------------------------------------------------
To dzięki rozwinięciu modelu biznesowego gracz wreszcie może kupować niektóre nieruchomości na własność


a nawet czerpać zyski z inwestycji


-tylko pozornie legalnych np wytwórnia lodów handluje prochami a przedsiębiorstwa taksówkowe nigdy nie słyszały o konkurencji fair play. Wreszcie dzięki umiejętnemu wpleceniu w fabułę model ten zyskał na atrakcyjności: z nabyciem nieruchomości związane są nie tylko korzyści (kasa, savepoint) ale i dodatkowe misje do wykonania.
-----------------------------------------------------

Tak samo jak w GTA3 jest okazja na uczciwy zarobek: jako dostawca pizzy, taksówkarz czy choćby strażak.

Uczciwą pracę potraktowano z przymrużeniem oka (jak wszystko inne:) dlatego w VC nie wyżyjesz z taksówki jeżdżąc zgodnie z przepisami a ofiary pożarów nie czekają grzecznie na ugaszenie (to by było zwyczajnie nudne :)


City of hot women and cold drinks
Od czasu GTA3 nie zmieniła się tylko koncepcja terenu: nadal są to wielkie mapy (wyspy) i tylko przechodząc pomiędzy nimi widzimy ekran ładowania.


Miasto wzorowane jest na kilku metropoliach z zachodniego wybrzeża min. Los Angeles, a w grze uświadczyć można licznych do nich nawiązań. Na etapie zwiedzania drgnął nieco zakurzony (bo nie zmieniany od czasu GTA) model budowy i jest więcej łażenia po wnętrzach a różnorodność terenu przywodzi na myśl raczej szalone GTA2 niż szarobure GTA3.
Teren może nie jest większy niż poprzednio jest za to znacznie bardziej zróżnicowany: poza zwyczajowymi ulicami, parkami, zaułkami i infrastrukturą przemysłową są hotele, plaże, baseny, klub golfowy a nawet dzielnica willowa i slumsy a miasto tu i ówdzie przecinają kanały wodne.

No i najważniejsze novum: za sprawą pojawienia się pojazdów latających nic nie stoi na przeszkodzie by sobie polatać nad miastem.


Efekt swobody psuje -znowu tradycyjnie- fakt, że kontakt z wodą grozi zgonem: jedynym wyjściem są wszelkiej maści motorówki.

I wreszcie jak w każdym GTA także i tutaj można zdać się na ścieżkę fabularną, która wyciera graczem niemal każdą miejscówkę w mieście, albo samemu poszukać sobie zajęcia
-----------------------------------------------------
Zadania poboczne to w zasadzie drugie dno gry. Czego tam nie ma: od wyścigów, zabójstwa na zlecenie, zwykłe legalne fuchy  po starego dobrego Kill Frenzy (vel Rampage )...

Do tego całe multum znajdziek, totemów (zastępują paczki z GTA 3) i bonusów do odkrycia - z nudów zawsze można poodbijać piłkę plażową :)


-----------------------------------------------------


Put out my flames with gasoline
Tak jak we wszystkich częściach serii firmowym sposobem eksploracji świata jest jazda. Bryki to w większości znane z GTA3 modele stylizowane na lata 80. Do tego doszła cała gama nowości: oprócz maszyn latających jak hydroplany czy helikoptery tryumfalny powrót zaliczyły motocykle (tak, jest wśród nich słynny Harley:).

Model jazdy jest bez zarzutu (widać ewolucję w stosunku do poprzednika), charakterystyczny dla każdej maszyny i wsparty całkiem przyzwoitym modelem fizyki. Jak zwykle pojawiła się klasa pojazdów specjalnych, które przenoszą wyposażenie dodatkowe np sikawka w wozie strażackim, kogut w radiowozie czy ....działo w czołgu.


I tradycyjnie sterowanie nim zostało doszczętnie skopane:/
Ale to margines, grunt, że jeździ się przyjemnie i, co ważniejsze, widowiskowo.
-----------------------------------------------------
jeśli mowa o widowisku to oczywiście mowa o spadku po GTA2 czyli ewolucjach. Tam był to po prostu skok z rampy nad przeszkodą terenową, wraz z przejściem w erę 3D ewolucje się skomplikowały ...choć nadal najważniejsze jest skakanie:)


Oprócz amatorskich wyczynów kaskaderskich można także konkretniej katować 4 kółka: na stadionie odbywają się istne walki pojazdów


a na zaimprowizowany tu i ówdzie "placach zabaw" można poszaleć motocyklem.

 Jest nawet coś dla miłośników modeli RC...


i tylko brakuje komentatora wrzeszczącego "Insane Stunt Bonus!"
-----------------------------------------------------

Mniejsza o widoczki, grunt, że ulepszono "bebechy" samochodu. Co prawda model zniszczeń jakoś specjalnie się nie zmienił -co oznacza, że jest "zaledwie" kapitalny:)


za to pojawiło się więcej stref uszkodzeń: teraz można przestrzelić opony a nawet odstrzelić kierowcę.
Ewoluował też sam kierowca: nareszcie może wyskoczyć z pojazdu w ruchu a także przykucnąć.

Walking tall
Poza warstwą jeżdżoną duże znaczenie ma też warstwa chodzona gry, a zwłaszcza ta związana z NPC. AI społeczeństwa, które przyszło zabijać, rabować i rozjeżdżać to całkiem przyzwoity algorytm, dzięki któremu AI stać na unik, stawienie oporu, czy puszczenie wiązanki w zależności od okoliczności. Żadnych cudów- detekcję ścieżek można by dopracować, bo AI co i rusz wpada na ściany- to nie FPS czy RPG ale tłumek NPC spełnia swoje zadanie. Dodajmy do tego liczne modele zachowań: plażowicze, rolkarze, turyści, yuppie, menele etc

oraz podporządkowanie prawu drogowemu (ale jakby szli spać i uciekali przed deszczem to by było coś) i w efekcie mamy całkiem naturalne tło dla przygód bandziora.

Życie gangstera pełne jest rozmaitych interakcji z NPC: imprez

efektownych pościgów

i mniej lub bardziej pospolitych przestępstw

które prowadzą do kolejnego clou gry, strać z policją.
-----------------------------------------------------
System jest niezmienny od lat: przykładny obywatel nie budzi zainteresowania służb (ba, może nawet im pomóc, jest za to premia:)


natomiast ostentacyjnie popełniane przestępstwa sprowadzają na gracza...gwiazdkę - czyli patrol niezbyt chętny do pościgu. Wraz ze wzrostem kalibru popełnianych przestępstw gwiazdek przybywa a policja staje się bardziej wredna: strzela by zabić, robi blokady i nęka helikopterem; a z czasem do akcji przystępuje FBI i wojsko.
Szkoda, że tłuczenie tego idzie na marne bo prawo ma niezliczone rzesze obrońców


więc i tak ostatecznie trzeba pozbyć się gwiazdek: specjalnymi znajdźkami albo fortelami typu zmiana ciuchów czy przemalowanie fury.

Szkoda też, że gliny reagują na przestępczość tak wybiórczo: tylko Tommy jest na celowniku, inne zbiry choćby nawet bombardowały komisariat, pozostaną bezkarne -chyba, że skrypt np każe krawężnikowi ścigać delikwenta.
Starcia z policją to bodajże jedyny moment gdy docenić można konsolowy rodowód gry: porażka skutkuje chwilką w areszcie bądź, w przypadku większej podpadziochy, szpitalu (a na miejsce misji dowozi taksówka:), dlatego z niewygodnego systemu zapisu -jak zwykle tylko w wyznaczonych miejscach- korzysta się sporadycznie...chyba, że ktoś ogląda się na statystyki bądź zbierany z mozołem arsenał.
-----------------------------------------------------

O wiele łatwiejsza jest walka z gangsterami: nie dość, że często mamy wsparcie

to jeszcze przeciwnicy to banda kretynów pędząca na nas jak na rzeź. Do tego prowadzą przeciętnie (nie stosują drive-by i rozjeżdżania) więc nawet ze śmigłowcem szturmowym nie dali by rady Tommy'emu

Tak czy siak, wcześniej czy później gliny i tak dołączają do zabawy.

Wasted
Co prawda tym -wyjątkowym- razem optymalizacja konwersji trzyma poziom jednak wyraźnym mankamentem -widocznym zwłaszcza teraz- jest oprawa graficzna: dopasowana do konsol, więc wiadomo jaka. Na szczęście troska o detale, świetne efekty specjalne i zmiana palety barw pozwoliła to i owo zatuszować.

Wspomniane wcześniej sterowanie zostało zmodyfikowane na potrzeby PC ale w przypadku maszyn latających pomyślane bez polotu i bardziej frustrujące niż wygodne w obsłudze -kierowanie helikopterem RC to istny koszmar- a sprawę pogarsza przysypiająca okazyjnie kamera.  IOW kolejny padziak:/
Stopień trudności niektórych misji został nieco na siłę wyśrubowany: nie tylko za sprawą mankamentów sterowania ale i np chorego limitu czasowego (a podobno na konsolach same casuale grają).
Nagle pustoszejące ulice i samochody znikające gdy odwrócić wzrok też bywają denerwujące, ale cóż: to typowy sandbox.
Niewiele lepiej jest z walką: bitka wręcz jest prostacka, toporna i mało efektowna zaś broni nie można przeładować...
...ale to właściwie tyle jeśli idzie o wyraźne minusy.


Raspberry Ripple!
Czym GTA Vice City nie jest. Nie jest to skomplikowana symulacja życia gangstera. Nie jest to też poważna mafijna saga na "motywach". To nie tzw "ścigałka" i nie jest to także platformówka. Wreszcie nie jest to trywialny shooter. Tak po prawdzie gry z serii GTA są po trochu każdym z nich, ale unikalność tego połączenia oraz wprowadzonych do gry mechanizmów uczyniła z nich archetyp nowego gatunku -podziwiany i naśladowany- a którego to gatunku Vice City stanowi ukoronowanie: dla casuali nie za długie, dla hardcore'ów wypełnione atrakcjami po brzegi (i w przeciwieństwie do GTA 4 pójdzie nawet na tosterze:). Podobno też w opinii fanów serii jest to najbardziej klimatyczna jej odsłona, z czym niżej podpisany się w pełni zgadza;)
..ech, stare dobre czasy, Vice City udowadnia, że dziś już nie robią takich gier jaki kiedyś. Nic tylko grać i wspominać, chlip.

komentarzy: 1931 stycznia 2011, 00:58

10 komentarzy do tego wpisu:


Salwatorowiec : 31 stycznia 2011, 15:33

Najlepsza część GTA.
odpowiedz

Gumisiek2 : 31 stycznia 2011, 16:47

Najlepsza chyba część GTA, choć po ukończeniu San Andreas zacząłem dostrzegać jej (w sensie SA) świetność. Niemniej jednak właśnie kończę GTA 3 i marzę o tym, aby pojeździć sobie po Washington Beach ;] Teraz cholernie podoba mi się "trójka", ale dobra: Vice City to najlepsza część GTA. Tyle że w TOP 10 zagłosowałem na SA :/
odpowiedz

LordTyrranoos : 31 stycznia 2011, 18:04

Absolutnie, najlepsza część serii.
odpowiedz

sirufok : 31 stycznia 2011, 19:58

Świetnie napisane:) Dla mnie również Vice City jest najlepszą częścią serii, już nawet nie pamiętam ile razy w nią grałem;)
odpowiedz

binerek : 01 lutego 2011, 10:34

W VC miałem okazję grać przez 5 minut. (no w sumie mam grę na PSP, ale to się nie liczy). Przygodę z GTA zaczynałem od trójki, i miło ją wspominam. Potem była 2 i 1, potem 4 i epizody, a o VC zapomniałem w ogóle. Ale mnie tak zachęciłeś tą recką, ze idę dzisiaj do sklepu poszukać VC ;)
odpowiedz

Woo-Cash : 01 lutego 2011, 13:43

Dla niej ulepszałem kompa, wspominam ją jak najbardziej pozytywnie ;)
odpowiedz

Net_com : 01 lutego 2011, 22:07

Zdecydowanie najbardziej klimatyczna część GTA , te hawajskie koszule , plaża i laski w bikini ... ;]
odpowiedz

Korvino : 04 lutego 2011, 20:16

http://www.youtube.com/watch?v=a1nsBwLqLTE
Pierwsza rzecz o jakiej pomyślałem widząc tytuł.
odpowiedz

zadymek : 04 lutego 2011, 20:35

Ech, wiedziałem, że coś takiego może wypłynąć, było dodać gwiazdkę obok tytułu:|
odpowiedz

Korvino : 09 lutego 2011, 08:49

ale o co chodzi?
odpowiedz

zadymek : 09 lutego 2011, 21:04

O serię filmów "Awsome". Mi też się skojarzyło:)
odpowiedz

Korvino : 11 lutego 2011, 21:41

Akurat GTA nie jest od Egoraptora, tyklo jest na nim wzorowany ;)
odpowiedz

zadymek : 12 lutego 2011, 10:49

Chodzi o samą formę:" nazwa gry" +Aw(e)some; o wersji z GTA nigdy nie słyszałem :|
odpowiedz

Korvino : 15 lutego 2011, 01:25

Rozumiem, rozumiem.
Jednak jeżeli chodzi o samą grę, to może coś powiem sensownego.
Vice city zdecydowanie było lepsze od trójki. Jak dla mnie to takie pierwsze dobre wkroczenie w świat 3D serii. Ciekawszy klimat, misje, no i bohater ma głos. Aczkolwiek czwarta część o wiele bardziej mi się podoba. Ze względu na postaci, fabułę, sam świat. DLC to już w ogóle i ciężko mi trochę zrozumieć, czemu VC ma być niby lepsze. Może też powinienem sięgnąć po nie ponownie.

Poza tym RDR ma świetny gęsty klimat. Nie rozumiem tak na prawdę o co chodzi z tym, że teraz nie robi się takich gier. Wtedy też badziew wychodził, a że teraz jest on głównie utożsamiany z komercją to ciężej może jest się dorwać do wartościowego tytułu, ale są. Istnieją. Choć nie cieszą się taką popularnością.
odpowiedz

Net_com : 18 lutego 2011, 19:55

Wiesz , wtedy te rozwiązania były przełomowe. Dziś już trochę się przejadły , na szczęście Rockstar jak zwykle ratuje się świetną fabułą i klimatem ;)
odpowiedz

Korvino : 22 lutego 2011, 00:45

No, ale czy klimat i fabuła to nie najważniejsze apsekty gry? Dla mnie tak ;]
odpowiedz

Net_com : 27 lutego 2011, 19:40

Dla mnie też , ale są różne gusta i staram się je w pewien sposób zrozumieć ;]
odpowiedz

tomoliop : 12 marca 2011, 09:18

VC wspominam dobrze, ale GTA 4 mimo porażki technicznej jest dla mnie najlepsze.
odpowiedz

Sephrio : 26 lutego 2013, 23:45

Ja tam wolę GTA: SA, ta część niezby mi się podoba.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl