avatar

zadymek Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/zadymek

Divine memoirs

Z pamiętnika Wybrańca

Godz 1
To niesamowite ile można zdziałać byle kuchennym majchrem: pomijając wpadkę z zombie Jake'em


wrogowie ścielą ochoczo ścieżkę mojej chwały. Zdobyłem prawie pół kompletu odzieży ochronnej, potrafię zakładać pułapki nieźle się targować.

Tutejsi uzdrowiciele jeszcze nie jedzą mi z ręki (a szczególnie pewien karzełek). Zdaje się, że byle popisy im nie zaimponują, może warto zejść niżej pod ziemię, jedyne czego można się tam spodziewać to pająki i inne robactwo...



Godz 8
Aaaa, szkielety, dużo szkieletów!!!


Do tego twarde zombie i jakieś demonie ścierwo. Z wyglądu rachityczne ale potrafią mnie usiec parom rąbnięciami. Co prawda gdy pogaszę okoliczne pochodnie mogę się podkraść i bezkarnie dziabnąć ale tylko od tyłu i tylko pojedynczego wroga. Chyba pora zainwestować w Krzepę. Mój zombie towarzysz


już dawno się rozleciał i gdyby nie mechaniczny skorpion nie przetrwał bym ani chwili
-----------------------------------------------------
Skorpion to piekielnie agresywne i trwałe ustrojstwo (200 lvl!!!) radzi sobie z czyszczeniem całych kilometrów korytarzy (z wrogów), szkoda, że pałęta się po nich bez ładu i składu. Mity o nie naliczaniu doświadczenia puszczam mimo uszu.
-----------------------------------------------------

Mam swój pierwszy łuk i pierścień- nie magiczny ale zawsze coś.

Godz 12
Trafiłem na samo dno, to jest na dno katakumb pod wioską uzdrowicieli. Architektura jest tu na swój sposób przytulna: styl quasiantyczny, niestandardowe rozmieszczenie pomieszczeń, dyskretny półmrok. Wszystko psuje kurz, pułapki i monstrualne pająki. Co innego wszędobylskie grzyby, z tych potrafię uwarzyć nie tylko zupę ale i parę przydatnych mikstur: minęło trochę czasu zanim zrozumiałem jak się do tego zabrać [alchemiczny FAQ jest bardzo ubogi]. Dogadałem się z kilkoma przesympatycznymi szkieletami


przygotowujemy się do przywołania ich pana, nekromanty Thelyrona. Prawdziwy nekromanta, ale będzie ubaw.

Godz 13
Taa, to tyle jeśli idzie o nekromantów, zero z nich pożytku a jeszcze mniej z ich wytworów: ledwo się pojawił a już kazał się zarżnąć. Jego sługi najwyraźniej nie doceniły gestu, więc nie widzę przyszłości w katakumbach.


Co innego świat za palisadą. Ach świeży powiew wiatru na twarzy, cała ta otwarta przestrzeń ...i chordy orków po drodze do miasta. Cóż, pułapki mi się skończyły, mógłbym wykorzystać topór, który znalazłem w podziemiach, ale wymaga tyle siły, że minie dobre 20 godzin zanim przyekspię by dostąpić tego zaszczytu.


Na razie dam dobie radę łukiem, zwłaszcza, że mogę zatruć strzały (trutka własnej produkcji), a największym problemem będzie utrzymanie mojego łucznika w ryzach.
----------------------------------------------------
Taa, początkowo w diablowy interfejs wchodzi się jak w masło, dopiero po czasie pojawiają się schody. Owszem można dowolnie toto konfigurować i całkiem spore ma możliwości, jednak radość z używania psuje skutecznie jego chaotyczność i kilka niedoróbek np kolidowanie elementów interaktywnych z nazwami podświetlonych przedmiotów, wyjątkowo nieprecyzyjny sposób poruszania się czy chaotyczne w działaniu kliknięcie (raz robi jedno innym razem coś innego). I dało by się nawet go jakoś strawić gdyby ktoś się w ogóle pokwapił o wyjaśnienie jego arkanów. Dobrze, że chociaż pauza działa jak należy:)
-----------------------------------------------------


Godz 14

Trole. Dużo troli!!!


Głodnych, zabijających samym nieświeżym oddechem, trzymetrowych gór mięsa. Zdecydowanie pomsta w intencji lokalnych farmerów musi poczekać. Może lepiej poszukam złodzieja krów? W zbrojowni w forcie znalazłem przyzwoity claymore.


Mam też sztylet z obrażeniami od ducha: jak znalazł na wszelką naziemną hołotę, tym bardziej, że potrafię rzucić klątwę, która osłabi ich odporności. No, ale to jutro, zdrzemnę się w Niebieskim dziku po ciężkiej podróży: to tutaj zamieszkali moi kumple, uzdrowiciele z wioski Aleroth.


Trochę przeszkadza mi obecność "zarażonych" w sąsiedztwie, może zajmę się i tą sprawą. Do tego czasu lepiej będzie unikać tutejszej wody.

Godz 20
To ma być słynne Rivertown?


Co za wiocha. Jedyne czym mogą się poszczycić to targ, a i tak nie warto się tam wybierać bo dostawy miały obsuwę i oferta kuleje. Za to lokalny paser prowadzi dość ...bujną wymianę handlową a ceny ma nawet nie wygórowane, więc może wstrzymam się z jego denuncjacją strażom.
-----------------------------------------------------
Lepiej
też samemu im nie podpaść: sklepikarze nie są aż tak skorzy do ich wzywania a ich interwencja kończy się najczęściej grzywną jednak atak na obywatela w miejscu publicznym skończy się w pierdlu. Ganianie z wyciągniętą bronią też nie jest tu mile widziane.
-----------------------------------------------------

Dzięki szwendaniu się po okolicy -cmentarz, farmy, las- dorobiłem się przyzwoitej stalowej zbroi.


Mam też wyrąbistą buławę i pierścionek magiczny a moja odporność na żywioły rośnie z każdym poziomem ...która to odporność na niewiele mi się przyda o ile nie wybiorę się znowu pod ziemię.

Godz 25
Fiolki, charm'y, słoma: znalezione przedmioty mają wiele ukrytych zastosowań, szkoda, że lokalne piśmiennictwo to sztuka dla sztuki i nie z tego wyjaśnia. Ekonomia też jest jakaś taka mało finezyjna: nie ma tu na porządku dziennym instrumentów tak subtelnych jak przekupstwo czy targowanie się. Szkoda też, że nie funkcjonuje system nagród materialnych za questy (z czasem złoto i skille stają się nudne). Opisy umiejętności są ...no cóż, zwodnicze -można się naciąć, tak jak z Necroshiftem, a resetu umiejętności tu nie ma- a ograniczenie stosowania niektórych czarów do wrogów to strzał w stopę: jak ja mam się pozbyć strażnika kwarantanny?
-----------------------------------------------------
Wspomniany Necroshift to jedna z wielu wpadek, których sobie i Larian nie wybaczę. Co mi z wcielenia się w potwora skoro mogę atakować tylko jego wrogów? Urok jest jeszcze gorszy, jak większość skilli, nie działa na potwory o podwyższonej odporności na Ducha- a przecież po jakimś czasie innych się nie spotyka. Zdolności wysysania Many/Zdrowia też są z innej bajki: wyssać można wszystko byle nie zwierzęta. Ekolodzy się znaleźli.
-----------------------------------------------------

Mapa też niejako zawodzi: jest nieczytelna i niewygodna w obsłudze. Dobrze, że chociaż można robić na niej notatki. Mapa aktualnie wskazuje na Spaloną Wioskę


czyli jeszcze trochę mam do studni orków. Obym nie spotkał tam zbyt wielu Bębniarzy:/

Godz 31
Już jakiś czas bawię w okolicy i wiem to i owo o sprawkach lokalnej społeczności. Nie straszny mi ni ork ni monstrualny pająk, a nieumarłych zjadam na śniadanie [oczywiście w przenośni, na śniadanie miałem pomarańcze i udko z dzika]. Mój długi łuk to prawdziwy majstersztyk, a orkowa kusza przyda się, gdy cięciwa mu zwiotczeje. Mój nowy sprzęt jest porządnie umagiczniony a niektóre elementy można jeszcze bardziej "zaczarować" [gdy się dowiem jak]


Jeszcze kilka leveli i wyprawię się na wampira, ale najpierw muszę sprzedać cały zebrany złom, bo mi się w skrzyniach nie mieści. Wybieram się też na audiencję książęcą (to dopiero będzie szaber).

Godz 40
Tak, tego się mogłem spodziewać: moja kariera zamkowego pomagiera


nie trwała zbyt długo. Nie tylko wyleciałem z hukiem z posady ale i trafiłem do kolejnych katakumb. Zgromadziłem całe tony złomu ale nie mam go gdzie opchnąć. Chyba lepiej było pójść za tym kotem, pewnie poszedł do wyjścia. Zamiast tego błąkam się po jakichś podziemiach, a tutejsze umarlaki to już nie przelewki. W dodatku jakiś imp zarąbał mi kamienie teleportacyjne, więc utknąłem tu na dłużej. Ech, niech ja dorwę tą Elone, Ionę -czy jak jej tam.

Godz 41
No dobra, podziemia mogą poczekać, pora wynieść cmentarzem


cały urobek i opchnąć kowalowi ...paserowi, kupcom i komukolwiek kto tylko będzie wypłacalny (ostateczności pozostaje barter). Ciekawa sprawa z tym cmentarzem, jest tu kaplica z duchem niedawno zmarłego władcy


a po okolicy pałęta się zabawny kolo szukający niejakiego Shrimpo


[niechybnie ksywka, wątpię czy rodzice byli by tak okrutni]. Wampir -wpadłem do niego mimochodem- nie okazał się aż tak twardy [zwłaszcza dla zamrażającej broni] a dzięki jego śmierci wzrosła moja estyma w okolicy. Może pora też złożyć wizytę królowi trolli, bo od dłuższego czasu nie znalazłem żadnego unikatu na poziomie. Słyszałem też opowieści o przeklętym opactwie...

Godz 66
Veridstis, podobno tutaj skupia się śmietanka towarzyska z okolicy. Jest tu bankier i rywalizujący z nim nadziany hochsztapler, paru handlowców i sporo gildii wszelakich interesów. Chyba zabawię tu trochę. Aktualnie szukam dojść do zamtuzów, z których ta mieścina słynie. Ale nie nocą, ponoć grasuje tu seryjny killer, lepiej nie ryzykować. O, Zajazd Książęcy


[polecają go w przewodnikach]. Podobno właściciel może mieć dla mnie cenne info. Wpadnę na kielicha i nocleg, co mi tam.

Godz 73
To tyle jeśli idzie o zwiedzanie kanałów pod Rivertown. Brud, monstrualne pajęczaki, jaszczuroludzie i całe tabuny bandziorów. A Rob mówił, że to będzie kaszka z mleczkiem -przynajmniej wiem dokąd idę- mapa pułapek (którą mu zwędziłem)


służy człowiekowi a moje ostrze śmierci


odnawia zapasy many i sieka równie szybko co ...widelec [sam się zdziwiłem, że można tym walczyć]. A ponieważ z co trzeciego jaszczura wypada porządny charm nie uważam tej wycieczki za całkowitą porażkę.

Godz 74
To tyle jeśli idzie Wybrańców. W wyniku zaistniałych okoliczności: spotkanie z zabójcami, gadającymi drzwiami


smokiem, rycerzem śmierci i orkami


dostąpiłem wątpliwego zaszczytu bycia Jedynym Wybrańcem i ostatnią nadzieją krainy. Się narobiło. Zandalor zabiera mnie „niewiadomodokąd” gdzie mam zostać ogłoszony Boskim Wybrańcem. A przecież jeszcze nawet nie odwiedziłem krainy elfów i krasnoludów: gdzie zdobędę tę cholerną gałąź, skąd wytrzasnę brakujące elementy Smoczej Zbroi i kiedy wykorzystam zaległe życzenie u Studni Życzeń? Wspomniane nacje są aktualnie w stanie wojny, być może walka z siłami Chaosu to nie największe z moich zmartwień. Cóż, czas pokaże.

Godz 112

Kurde, najpierw piwo dla Ben'a teraz browiec dla Gregora, ciągle ta sama historia: quest zrąbany. Ani wojna żądłówek ani gadający dąb


ani nawet szukanie Graala


nie sprawiało tyle problemów. Czy tą grę robili zaciekli abstynenci? Cóż będzie trzeba wykombinować jak to obejść: może po prostu wpadnę do siedziby karzełków


i wytnę wszystko jak leci? W sumie i tak nie przepadałem za towarzystwem tych naprutych pokurczów....

komentarzy: 1027 września 2010, 01:05

5 komentarzy do tego wpisu:


Danio237 : 27 września 2010, 16:06

Grałem chwil,ę po czym rzuciłem w kąt i opieprzyłem ojca że mi taką złą grę kupił. :P
odpowiedz

Revanchist : 28 września 2010, 13:15

Nabiłeś "prawie" tyle godzin, co ja w WoWie... (i jeszcze mi trochę zostało, ale uwaga: już mi się w niego grać nie chce) Nie grałem w Divinity, bo i mnie tylko do niektórych cRPG ciągnie, ale zaskoczony jestem, że omówiłeś coś innego niż kolejnego FPS-a/zręcznościówkę TPP :P.
odpowiedz

zadymek : 28 września 2010, 14:16

A tam. Taka zapchajdziura. Pomyślałem, że skoro skutecznie odciąga mnie od ********** i tyle mi czasu zżera - a już dawno nic nie skrobnąłem- to niech przynajmniej będzie z tego jakiś pożytek:]
odpowiedz

Revanchist : 28 września 2010, 15:49

To jak u mnie z WoW-em. Ale wziąłem się za nieco pożyteczniejsze rzeczy, a tego zostawię na kiedy indziej, jak będę miał dużo wolnego czasu. BTW ja bym tam jednak chętnie przeczytał jakiś tekst o Trespasserze ;P.
odpowiedz

zadymek : 28 września 2010, 20:51

O nie, po tym jak mi dowaliło demo tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że starość nie radość (a interfejs jest tak pokręcony jak piszą). Być może full ma "niezgłębiony potencjał", ale zostawię go komuś kto nie gryzie myszy gdy po raz 30 ty zeżre go dinozaur z powodu "hipperrealistycznego" podejścia do strzelania M16 z jednej ręki a zagadki w grze nie uważa za sen wariata Gilberta. To już Deus był bardziej strawny:|
Zresztą, gdzie ja teraz będę za Tresskiem ganiał jak mam 2 półki zaległości: Bloodrayne 2, Deus Ex II, Splinter Cell, Fable, Two Worlds, Assassin's Creed, GTA4, Indiana Jones & The Emperrors Tomb, Spider-Man, Hitm... ups, niewyparzony ryj.
odpowiedz

Revanchist : 28 września 2010, 23:05

Starzejesz się i tyle. W tej grze wymiatam nawet na najwyższym poziomie trudności na modzie ATX. Gorsze są zagadki, ale to proste przestrzenne zagadnienia, a nie jakieś popieprzone łamigłówki.
W każdym razie mógłbyś spróbować Another World 15th Anniversary Edition albo lepiej Heart of Darkness. Wśród zaległości poza Jonesem nie widzę nic ciekawego, zwłaszcza jeśli zamierzasz to wszystko opisywać... :P
odpowiedz

SpecShadow : 30 września 2010, 19:41

Nie mam szczęścia do tych gier (chodzi o DD i sequela? Beyond Divinity. W tą która opisałeś grałem najdłużej bo całe 5h, potem wywaliła na pulpit i zeżarła wszystkie ikony X/ przez 2 miesiące bez ikon, doh! A Beyond? Nawałnica BSoD-ów. Zainstalowałem giery na wirtualnych PCtach (VirtualBOX) i dyski poszły w pi....
Żadna giera nie narobiła mi tylu kłopotów, a tak chciałem jej zasmakować...
I to wszystko na Win XP, tak przyjaznym dla starych gier.
odpowiedz

zadymek : 30 września 2010, 20:13

Ciekawe, bo ja odpalam na WinXP bez problemu a wywala się dopiero po ...40 loading'ach:)
Może patch by ci się przydał?
PS 5h. Ja nabiłem już ponad 100 i nadal nie skończyłem gry!
odpowiedz

tykus : 30 września 2010, 20:34

Taa, ja się zaciąłem gdzieś w tych nudnych diablopodobnych katakumbach, pewien błąd mnie nawiedził (zresztą na forum opisałem, ale widocznie nikt nie wiedział co to może być). A cała dycha na to poszła! Nic, może się jeszcze wróci.
odpowiedz

PidzamaP : 31 października 2010, 17:01

Gra na ponad 100 godzin nie dla mnie.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl