avatar

zadymek Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/zadymek

Rogue GI


Od zrzutu do zrzutu. Od transferu do transferu. Od misji do misji. Tak toczy się życie GI (Genetic Infantryman) produkowanego seryjnie, zmodyfikowanego genetycznie żołnierza zdolnego przeżyć w skażonej atmosferze planety Nu Earth, stawić czoła każdemu wrogowi, wykonać każde zadanie lub polec bez chwili wahania.


Rebellion, twórcy najnowszej odsłony gry Rogue Trooper (były też strzelanki 2D) oddają w nasze ręce jednego z takich GI (a właściwie 4, o tym później). GI zwany w oddziale Rogue, który wraz ze swoimi kumplami (Helm, Gunnar i Bagman) walczył pod Quartz Zone, jest jedynym, który wyszedł z tej imprezy na własnych nogach.
Po co ta retoryka? Otóż, jako, że Rogue był świadkiem zejścia swoich kolegów (no prawie, Helm kojfnął nieco później), niezwłocznie ekstrahował ich świadomości (w postaci chipa w mózgu) i zamontował na sprzęcie.

GI Gun
Od tego momentu tak jego działania jak i wszystkie jego zabawki są wspomagane zdolnościami kolegów.

Gunnar - zamontowany na karabinek ułatwia celowanie na bliski dystans oraz wykrywanie wrogów w trybie snajperskim. Nasz kompan ułatwia też namierzanie wrażliwych punktów wroga np głowa, łatwopalny zbiornik z tlenem, bak z paliwem.


Oprócz trybu auto i snajperskiego(strasznie niestabilny) może zyskać kilka innych modułów takich jak moździerz, shotgun, wyrzutnia AA


czy tłumik (na co zwykł narzekać:), więc mamy remedium na wszystko od małego pajączka po wielki transportowiec.


Ale najlepszą funkcją Gunnara jest tryb strażnika, kiedy można zamontować go na trójnogu i postawić tam gdzie chcemy zyskać wsparcie ogniowe (w tym czasie biedny Rogue zostaje z mikrym pistolecikiem).

-----------------------------------------------------
Tradycyjny sprzęt strzelający uzupełniają granaty, nad którymi pochylę się na chwilkę. mamy 4 rodzaje, w tym szukające celu, odłamkowe, zakłócające elektronikę i zapalające. Celowanie tym rozwiązano w dwojaki sposób - można rzucać na oko oraz skorzystać z systemu celowania zbliżonego do tego z Gears of War: pojawia się łuk, który obrazuje tor lotu granatu a my regulujemy jego trajektorię.


Nie powiem, jeden z lepszych systemów, szkoda, że nie tak wygodny w obsłudze jak w Gearsach:/
Od czasu do czasu można skorzystać ze sprzętu stacjonarnego w postaci różnej maści dział, działek plot


czy wyrzutni rakiet Lazooka (wyraźnie wzorowanej na wyrzutni Javelin). Szkoda, że nie dorzucono pojazdów, wtedy gra przypominałaby (jeszcze bardziej) C&C Renegade:]
-----------------------------------------------------

Bagman zarządza specjalnym, plecaczkiem. Ów tobół służy nie tylko za magazyn amunicji ale i za automatyczną stację medyczną. Z udziałem Bagmana zostają zautomatyzowane czynności takie jak przeładowanie (co może wnerwiać) czy leczenie.
-----------------------------------------------------
Zdrówko tracimy tu w umiarkowanym tempie, więc nieczęsto używa się leczenia, zwłaszcza z uwagi na fakt, że część utraconego zdrowia regeneruje się o ile przez pewien czas nie oberwiemy ponownie. Tak proces przeładowania jak i leczenia wygląda dość zabawnie: z plecaczka wysuwa się małe metalowe ramię, które podaje magazynek/aplikuje zastrzyk.

---------------------------------------------------
"Mr Plecak " może też przetwarzać zdobyty złom (Salvage) na dodatkową amunicję, moduły broni dla Gunnara oraz różnorakie upgrade'y.


Złom zdobywamy na wszystkim co zniszczymy oraz ze spotykanych stert gratów. Bagman produkuje też i wyrzuca mikro-miny, którymi można zaminować teren za plecami, zarzucić niezbyt odległy obszar lub wysadzać wrażliwe elementy instalacji (zawory, zamki).

Helm to typowy mózgowiec i hacker. Zamontowany na (co za niespodzianka) hełm wspomaga radą i zdolnościami: wystarczy położyć go na jakimś terminalu by w mig rozgryzł kod dostępu, pobrał dane lub otworzył drzwi.


W tym czasie pozbawiamy się dostępu do zamontowanego na hełmie radaru. Helm posiada też 2 umiejętności, którymi można wpływać na zachowanie wrogów: zdalnie kierowany hologram (wyrąbisty!)


i wabiący okrzyk (średnio skuteczny).

Wspomniałem o narzekaniach. Cóż, śmierć niewiele zmieniła w nastawieniu kumpli do świata: który był gadułą temu "gęba" się nie zamyka, który lubił główkować, ten będzie wygłaszał pogadanki i teraz, wreszcie który jest służbistą również teraz raportuje o każdym działaniu. Narzekania, wrzaski, komentarze, dowcipy i docinki (nawet rozmowy ze sobą prowadzą:) świetnie ubarwiają gameplay, już choćby w ten sposób gra zyskuje swój specyficzny urok.


The way my move kills
Wspomniałem o klejeniu się do osłon. Pionierskie to rozwiązanie działa tu tu nieco topornie. Ma ono wszelkie wady systemu z Gears of War + kilka własnych m.in. problemy z wykrywaniem powierzchni do których można się przykleić i blokowanie się. Mimo wszystko tryb ostrzeliwania się zza osłon przyzwoicie uzupełnia tradycyjny rodzaj walki.

Rogue to zwinna cholera, wiec poza przeskakiwaniem miedzy osłonami i standardowym zestawem:chodzenie na boki, kucanie, bieg; potrafi się wspinać


rzucać się szczupakiem w różnych kierunkach ale niestety skacze jak cienias (po co komu wyskok na 20 cm wzwyż?). Może też się skradać i wykonywać kilka innych przydatnych ruchów:
1. Cios wręcz GI zadaje w bezpośrednim starciu: machnąć z kolby, kopnąć.
2. Atak z zaskoczenia (kill move): w tym celu należy podkraść się do wroga od tyłu.


-------------------I come in stealth--------------------
W ogóle wiele jest tu sytuacji kiedy nomen omen wkrada się element skradankowy. Ciągle natykamy się na NNW (niczego niespodziewających się wrogów), silnie ufortyfikowane i urządzenia obronne lub zwyczajnie wroga w przewadze liczebnej. Dzięki kill moves można sprawnie i, co ważniejsze, po cichu wyeliminować strażników i systemy obronne. Ew przemknąć obok: oczywiście choćby z uwagi na Salvage nie warto nikomu odpuszczać:)
Również AI na potrzeby skaradanki odpowiednio się zachowuje: reaguje na odgłosy biegania, widok GI, martwych towarzyszy, odgłosy strzałów (czasem się ich wystraszą i nie chcą nosa wyściubić:). Zdolności Helma, Gunnara i Bagmana też mają wiele do powiedzenia. To plus kill moves daje możliwość prowadzenia wojny partyzanckiej
-----------------------------------------------------


Enemy mine
Wojna która toczy się na Nu Earth to konflikt żywcem wycięty z historii wojny secesyjnej: Southern Cross Confederation i Nordland Union. Gdzieś w tle mamy odpowiednik Indian: Stammel Riders.
Jako żołnierz "Souther'ów" zwalczamy wszelkie objawy aktywności wojskowej "Nort'ów":

piechota -w kilku gatunkach, różni się wytrzymałością, taktyką (od zakamuflowanych kamperów po szarżujących fanatykówi) i uzbrojeniem.


piechota specjalna -żołnierze EMP zaburzają działanie radaru, moździeżownicy ostrzeliwują z daleka a eksoszkielety wiadomo co...


lotnictwo - od ciężkich transportowców regularnie zwalających nam na głowę miecho armatnie lub inteligentne latające miny, po zwinne szturmowce zasypujące siejące rakietami i kolesi na lotniach


Wspierają ich siły zmechanizowane od stacjonarnych dział, monstrualnych czołgów, łodzi podwodnych i zrzucanych na pole walki kontenerów z działkami po wyjeżdżające spod ziemi kombajny górnicze desantujące piechotę pod naszym nosem


-kolejne podobieństwo z GoW, czy aby Epic nie zrzynało od konkurencji?.
Do tego dochodzą tubylcy na Stammel'ach (lokalna zwierzyna dinopodobna) oraz kilka okazów miejscowej fauny.

Z AI źle nie jest. Owszem to nie S.T.A.L.K.E.R. Clear Sky czy inny F.E.A.R. ale wróg przyzwoicie korzysta z osłon i granatów, działa zespołowo a także daje czasem się zaskoczyć: "poznasz AI dobrego po błędach jego" to moje motto:]

Jak to na wojnie tak i tu czasem towarzyszą nam towarzysze broni (świetnie ściągają na siebie wrogi ogień:), pozwalający wprowadzić w życie inną (ale odrobinkę) taktykę np flankowanie wroga.


Żadnych rewelacji, ale klimat tylko na tym zyskuje.

Comic climax
Zresztą nie jest to klimat typowy dla Modern Warfare i jemu podobnych. To raczej komiksowa wojna, z przerysowanymi bohaterami, patetycznymi gadkami i mało realistycznymi starciami. Nie bez powodu wspominam o komiksie. Gra powstała na bazie komiksu o tym samym tytule, podobno bardzo popularnym w Wielkiej Brytanii. Inspiracja komiksem przekłada się na projekty postaci, styl gry, uzbrojenie, realia, fabułę i zapewne też na dialogi (nie wiem, nie czytałem). Z tego co widziałem wygląda na to, że Rebellion spisał się nieźle, pomijając brak cell shading'u (który i tak pasował by tu jak pięść do nosa) miałem wrażenie, że historyjka idealnie oddaje styl starych komiksów opowiadających niespecjalnie skomplikowane historie o konflikcie dobra ze złem, bohaterstwie, braterstwie i jednoosobowych wyczynach godnych superbohatera, z bohaterami posługującymi się dziwacznymi pseudofuturystycznymi brońmi i odzianymi w głupawe, pstre fatałaszki. Tutaj mamy GI, który urywa się z woja by dopaść osoby odpowiedzialne za masakrę jego kamratów. W tym celu robi tak absurdalne rzeczy jak infiltracja wrażej bazy morskiej czy jednoosobowa inwazja na silnie umocnione miasto.
---------------------Nu cośtam-----------------------
A propos miejscówek. Tematyka gry nie zapowiadała zbytniej różnorodności. Spodziewałem się pustkowi, baz wojskowych ew jakichś jaskiń. Owszem takowe są


ale mamy też kilka ciekawszych krajobrazów: obumarły las, pociąg poduszkowy


miasto w gruzach (skojarzenia z GoW jak najbardziej na miejscu), Nu Paree -rozświetlona metropolia, baza morska


podziemne przejście (z obowiązkową wrogą instalacją przemysłową i lawą) kurort wypoczynkowy Nu Atlanta


oraz wrak stacji satelitarnej. Zaliczymy powietrzny pościg i


obronę wspomnianego pociągu, pojedynek snajperski a także kilka szturmów.
-----------------------------------------------------

Jak na komiks z charakterkiem Rogue nie jest prawym obywatelem o nieskalanym obliczu (efektowna szrama, irokez!), dżentelmenem - zasztyletował pewną panią kapitan-


i bynajmniej nie pała miłością do swoich zwierzchników (jednego nawet ściga za zdradę).


Sum of all bullets
Ale nawet nie zdając sobie sprawy z istnienia komiksowej otoczki można spokojnie uznać RT za przyzwoity shooter TPP. Kilka wad
- klejenie się do osłon za mało dokładne i ograniczające pole działania
- okazyjnie wariująca kamera
- upierdliwe blokowanie się na elementach otoczenia
- słabiuchna jak na 2006 jakość tekstur
- automatyczne przeładowanie, półautomatyczne celowanie, przez co zaskakująco chętnie używałem pistolecika
- nikła interakcja z otoczeniem, w tym "mordercza woda" (mimo, że wg fabuły GI może nurkować nawet w kwasie!)
- checkpointowy system zapisu
-12h kampania

nie powoduje irytacji przysłaniając spore zalety tej produkcji.
+ tempo gry jest iście konsolowe, więc gra nie dłuży się zbytnio. Nawet po wyczyszczeniu mapy mogą pojawić się na niej posiłki, więc nie zdarza się zbyt często, że biegamy po próżnicy. A nawet gdy wokół jest pusto to tylko zapowiedź zasadzki.
+ wyposażenie umożliwia prowadzenie walki na wiele różnych sposobów
+ barwny, lekko kiczowaty styl graficzny wyróżnia ja na tle kolejnych klonów Call of Duty.
+ nieźle dopracowane elementy tak strzelanki jak i skradanki z kilkoma ciekawymi smaczkami jak uszkadzanie aparatów tlenowych piechoty czy ogłupianie inteligentnych min przez odstrzelenie "przywódcy stada"
+wygodny system zdobywania amunicji: nie zbieramy różnych rodzajów ammo tylko surowiec, który od ręki przerabiamy na to co potrzebne
+ przyzwoicie zrealizowany silnik fizyczny: brawa za zwłoki przewieszone przez barierki (mimo iż czasem przyklejają się do ścian)

A jak ktoś patrzy na cenę to i ona tu wpadnie:)
Summa sumarum warto zagrać, może nawet doczekamy się kontynuacji...

komentarzy: 410 maja 2010, 23:26

3 komentarze do tego wpisu:


tomoliop : 11 maja 2010, 08:27

Ze screenów to wygląda jeszcze nawet znośnie, może zagram jakby się kiedyś trafiło.
odpowiedz

kerkas : 14 maja 2010, 14:13

Przecież można mieć zainstalowane dwa systemy operacyjne Windows na jednym komputerze.
Ja mam od niedawana zainstalowany XP i win7 na jednym komputerze i chwalę sobie to rozwiązanie.
odpowiedz

SpecShadow : 16 maja 2010, 22:57

Grałem i podobał mi się, nawet nie wiedziałem że jest uważany za średniaka. A komiks mało ciekawy, już lepszy jest Heavy Metal :3 który też dostał swoją grę gdzieś w 2001r. i która jest świetna.
RT był tak dobry że ukończyłem go 3 razy, zawsze lubiłem skradanki w których można było też i sporo postrzelać (tak, wiem że jest strzelaniną ale głównie się skradałem, do tego z samym pistoletem).
Solidna 7+ która dla rzeszy internautów znaczy tyle co "zakalec".
odpowiedz

zadymek : 17 maja 2010, 12:08

Zakalec? To się musi źle kojarzyć jak ktoś się zna na ciastach:/
Jak dla mnie to gra na 7, przy czym 7 z powodu upierdliwych błędów. I zupełnie nic nie mam do siódemek gra z ochotą w takie jak: Forsaken, PoP Warrior Within (moim zdaniem 7 niezasłużone) czy Operation: Flashpoint .7's OK!
PS Ja poprzestałem na dwóch razach :)

odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl