avatar

zadymek Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/zadymek

Maksymalny shooter noir

felieton, TPP, Max Payne, Noir, Bullet time

Mini quiz. „Tytuły które kojarzysz z efektem Bullet Time?”
Większość powie jednym tchem: Timeshift, F.E.A.R., seria Prince of Persia. Koneserzy dodadzą zapewne Enter the Matrix, Requiem Avenging Angel, Stranglehold. Ale jest jeden tytuł, który poda każdy prawdziwy gracz


Wyjaśnijmy sobie coś. Max Payne nie jest pierwszą w historii grą wykorzystującą zwolnienie czasu (jak już ktoś gdzieś napisał pierwsze było Requiem). Nie jest też pierwszą grą w klimatach Noir no i nie jest też pierwszą strzelaniną TPP:)
Dlaczego więc zapadła tak głęboko w pamięci graczy?


Pain And Suffering
Po pierwsze i przede wszystkim będzie to stosunek tej produkcji do opowiadanej historii, która nie stanowi otoczki lecz pełnoprawną część gry (o ile nie dominuje w niej). I nie jest to kwestia oryginalnego konceptu fabularnego: to standardowa opowieść o morderstwie i zemście rozgrywająca się w mocno doświadczonym zimą stulecia Nowym Yorku. Chodzi tu raczej o scenariusz -tak jest, ta gra ma pełnoprawny scenariusz- który po prostu zrywa czapki z głów.

 

--------------------Wersja PL!!!-----------------------
Tytułem uzupełnienia zwyczajowa łyżka dziegciu. nt. polonizacji, która moim skromnym zdaniem poważnie rzutuje na odbiorze fabuły. Argument może i nieaktualny bo w "Antologii..." jest już wersja wielojęzyczna, ale kto wie co się komu trafi. Przede wszystkim dobór głosów -każdy kto miał do czynienia z wersją US będzie na nie psioczył czy to przez Radka Pazurę czy za sprawą ćpuna mówiącego jak Chip i Dale itp:)
Pomijając zmiany w tekście w porównaniu z wersją US, które nie każdy musi zauważyć, nie można nie wspomnieć o rozbieżnościach pomiędzy treścią mówioną a pisaną, opóźnieniach dźwięku względem tekstu a także braku niektórych kwestii dialogowych. W związku z tym jedna rada: omijać wersję PL z daleka, nie brać choćby dopłacali, po prostu nie warto:/
----------------------------------------------------

To dzięki świetnej pracy scenarzysty, niejakiego Sami Jarvi (Sam Lake) fabuła nabiera specyficznego stylu, rzekłbym głębi. Dzięki jego pracy historia Maxa Payne


tajniaka DEA tropiącego dystrybutorów nowego dragu -Valkyrii, wrobionego w śmierć partnera, który postanawia na własną rękę (i po trupach bandziorów) dowiedzieć się o co kaman, staje się pełnoprawną fabułą, którą równie dobrze można by zaprezentować w formie książkowej czy filmowej -i tylko idiota mógłby to spaścić (to do ciebie Mr Moore) .

Tak mimochodem wypada wspomnieć o tym, że opowiadana w grze historia została przedstawiona w formie komiksu


co niewątpliwie pozwoliło jej wybić sią na tle konkurencji (a także zmniejszyło koszty produkcji:)
----------------------------------------------------
Warto dodać, że na potrzeby scenariusza pan Lake wymyślił mnóstwo szczegółów, które docenią tylko znawcy języka Szekspira:
-ot, choćby nazwiska postaci ściśle związane z ich historią, nawykami ew sposobem ubierania: Gognittie -od okularów przeciwsłonecznych, które nosi, Punchinello -leje żonę, Lupino -myśli, że jest wilkiem, Balder -bo to łysol etc
-w związku z całą wymyśloną otoczką w grze spotykamy też różne gierki językowe i przeróbki znanych powiedzonek np green for green (dolary za Valkirię)
-efektem jego prac są również seriale lecące w TV


reklamy na billboardach


i pewien komiks gazetowy


-i wreszcie klimatyczny styl narracji ociekający literackimi środkami stylistycznymi (na widok których nawet niejednemu Brytolowi opadnie szczena:)
BTW Sami użyczył też Max'owi własnej twarzy
----------------------------------------------------

Środki środkami, ale samo prowadzenie fabuły też ma coś do gadania. A akcja rozpędza się tu do niesamowitych prędkości. Zaczynamy od spotkania z Alexem Balderem


(wspomniany kolega Max'a) zahaczając po drodze o napad rabunkowy -cóż dzień jak co dzień:)
Po czym Max w poszukiwaniu tropu załatwia kilku pomniejszych gangsterów tylko po to by dowiedzieć się, że za sprawą dragów stoi mafia. Dalej jest jeszcze ciekawiej, dość powiedzieć, że cała sprawa wiąże się z wysoko postawionymi politykami, wojskowymi i bonzami znanej w NY korporacji.


Noir York City
Na klimat Noir, o którym wspomniałem, składają się wszystkie elementy -poza strzelaninami oczywiście- gry. To znaczy, że mamy odpowiednio mroczną fabułę obfitującą w zdrady, brutalne morderstwa, pobicia oraz ukazująca wszelkie mroczne aspekty miejskiego życia.
To z kolei rzutuje na kolekcję miejscówek, które odwiedzamy w ramach fabuły. A jest to przyzwoita i w miarę różnorodna kolekcja. Bo oprócz obowiązkowych obskurnych hoteli


nocnych klubów


wystawnych rezydencji


i doków


wpadniemy też na drinka do włoskiej restauracji (gorrąca impreza:)


huty stali

i położonego pod nią tajnego kompleksu badawczego


rozległego podziemnego parkingu


nafaszerowanego czujnikami (i ochroną) korporacyjnego wieżowca


banku


czy na stację metra


-tak, wiem, skojarzenia z Matrixem i te sprawy.

Wszystkie lokacje są odpowiednio klimatycznie wyposażone czyt. mamy surowy wystrój, syf i brud w stacji metra, wszelkich melinach, piwnicach, magazynach, kanałach i w ogóle tam gdzie trzeba, co kontrastuje z eleganckim wystrojem restauracji, biur, apartamentów i willi na przedmieściach.
Ów bogaty wystrój wnętrz wykazuje całkiem przyzwoitą dozę interaktywności. Nie wykracza to poza standardową w strzelankach możliwość uruchamiania przełączników, otwierania drzwi/czek i demolowania wszelkich sprzętów ale gra na perkusji


czy jazda portowym dźwigiem


ma swój niewątpliwy urok.
----------------------------------------------------
Taa, miejscówki, w których Max potyka się z bandziorami mają swój klimat, inna sprawa to wydarzenia dziejące się w ...jego głowie. Otóż zdarzy się (ze dwa razy), że nasz bohater będzie śnić. Śnić koszmary jeśli idzie o ściłość. W swoich snach Max ściera się ze sprawami z przeszłości, ciągle na nowo przeżywa utratę rodziny- żona i dziecko Max'a zostali zamordowani przez ćpunów uzależnionych od Valkirii. Przy okazji wydobywa z meandrów (dosłownie labiryntu) pamięci nowe fakty, dzięki którym zaczyna kojarzyć sprawę zabójstwa rodzinki z obecnymi wydarzeniami...


----------------------------------------------------
O klimat Noir nie trzeba się martwić, trzyma się dzielnie na miejscówkach i scenariuszu, jednak mimo przygnębiającego i mrocznego stylu twórcy gry pokusili się też o kilka mrugnięć okiem w stronę gracza. To dlatego znajdziemy tu wiele odniesień czy mniej lub bardziej zabawnych scenek nie pozwalających naszemu nastrojowi na osiągnięcie dna :)
Wiele razy można podsłuchać/podejrzeć scenki z udziałem gangsterów
których treść skutecznie burzy mroczny nastrój. Gadają sobie tacy o filmach, życiu rodzinnym, zarobkach, zabijają nudę (lub siebie nawzajem), wyżywają się na automatach

rozbrajają bombę...
Zdecydowanie mniej zabawnym elementem są zwłoki odnajdywane w różnych dziwnych miejscach. Czasem w ramach easter eggów innym razem po prostu robią za "dekorację" ew podkreślają mordercze pasje któregoś bossa.


---------------------------------------------------
Wspomnianych easterów itp smaczów jest w grze całkiem sporo. Zwykle nie odkrywa się ich w ramach normalnej gry ew trzeba chwili namysłu by je zajarzyć. Często mają postać wspomnianych rozmów gangsterów na przeróżne tematy, są też odniesienia do innych gier np pokoik ku czci Soldier of Fortune II


Wspomniane seriale, jako żywo parodiują znane produkcje np Star Trek'a czy Twin Peaks. Zdarzą się też ciekawe interakcje np Max gra na fortepianie temat z menu gry lub czyta w jakimś liście, że jest ...bohaterem gry komputerowej.


Znawcy tematu z pewnością odkryli te i inne smaczki. Ja dorzucę od siebie tylko jedno: wojna ze szczurami rządzi:)

---------------------------------------------------

 

Police Brutality
Ile by peanów nie prawić na cześć klimatu Noir nie należy zapominać, że Max Payne to jednak przede wszystkim strzelanina TPP. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Wzorowo potraktowano tu kamerę, element wg mnie najistotniejszy w takich produkcjach: nie zdarzało mi się mieć problemów z celowaniem czy gubieniem się -czasem tylko głowa Max'a zasłania celownik, ew kropeczka, która za niego robi zniknie na chwilkę -w razie czego zawsze jest opcja autoaim ...dla mięczaków.
----------------------------------------------------
Z kamerą wiąże się też ciekawy feature, bardzo ułatwiający życie wszelkim maniakom robienia screenów czy tapet. Otóż po wciśnięciu klawisza odpowiadającego za Pauzę gra włącza kamerę przybliżającą postać bohatera, nikną wszelkie elementy interfejsu a kamera powoli okrąża Max'a. Można też sterować jej orbitą.


Oprócz tego gra wykorzystuje podobną kamerę do powtórek co bardziej efektownych zgonów


(naszych i wrogów) oraz do opatentowanego przez Remedy nowego sposobu ukazywania trafień z karabinu snajperskiego -za pomocą widoku z lotu kuli (aha, to po to dali tu snajperkę:)


----------------------------------------------------

To co ważne w TPP to... animacje, tak Maksia jak i jego adwersarzy. Wykonano je rewelacyjnie.
----------------------------------------------------
Zalety TPP wykorzystano też do wskazywania graczowi istotnych elementów otoczenia: po prostu gdy Max znajdzie się w pobliżu czegoś co powinien wykorzystać, automatycznie kieruje tam swój wzrok a nad jego głową pojawia się wykrzyknik.

----------------------------------------------------
Nie ważne czy chodzi o strzelanie, bieg czy upadek, wszystko wygląda perfect. Zwłaszcza, że nie zapomniano o takich detalach jak wyraz bólu na twarzy gdy postać ginie, ruchome poły płaszczy/kurtek czy magazynek padający przy przeładowaniu broni. No i są jeszcze szczątkowe elementy fizyki ciał- ragdoll daje radę, cieszy zwłaszcza realny wpływ padającego ciała na podłoże, o które autentycznie uderza (podobnie jak wszelkie przedmioty) co widać i słychać (i czuć:).
Fizykę kolizji obiektów wykonano tu na tyle dobrze, że umożliwiło to stworzenie modów dodających walkę wręcz (a także kilka innych ciekawostek ) do arsenału środków zagłady.


 

Let the guns do the talking

A ten jest odpowiednio bogaty.
Jak na glinę przystało Max korzysta z pistoletów i shotguna. A że gnaty zdobywa na gangsterach nie mogło tu zabraknąć ani "bejzbola"


ani obżyna ani koktajli Mołotowa


ni Ingrama. Do tego dochodzi cięższa artyleria używana przez komandosów: Colt Commando


Jachammer, granaty. Arsenał wieńczy snajperka -która wykazuje nadzwyczajną przydatność jak na grę typu close quarters battle, oraz granatnik M79 -przegięcie nomen omen na maxa jeśli idzie o strzelanki


Bronie mają to do siebie, że różnią się parametrami, jednak z uwagi na to, że walczymy tu tylko z ludźmi, każdy z gnatów jest zabójczy - oczywiście z uwagi na to, że obrażenia zależą tu od miejsca trafienia warto robić dużo headshotów:)
A jeśliby jakoś szczególnie wyróżnić któryś, to ze względu na zrównoważenie parametrów. Mój typ to Jackahammer -połączenie szybkostrzelności, pojemnego magazynka i dużej siły ognia (za to przeładowanie trwa wieki).
Cóż, jedna rzecz na pewno godzi wszelkie różnice zdań nt. broni: działane każdej z nich jest tu na równi efektowne. Użycie każdego gnata wywołuje tu feerię dźwięków i efektów specjalnych takich jak tumany kurzu, odłupywany tynk, iskry, tryskająca krew, latające odłamki itp cuda wianki


W połączeniu z odpowiednio dynamicznym soundtrackiem daje to piorunująca mieszankę.

 


The American Dream

Co do samej akcji, najważniejszego czynnika każdej strzelanki, no cóż, można powiedzieć, że jest boska:)
Ale po kolei.

Same strzelaniny z bandziorami to kwintesencja rozgrywki. Walki są zacięte, kule latają gęsto i uderzają boleśnie. Nasz tajniak prządł by cienko gdyby nie Bullet Time, umiejętność, dzięki której można spowolnić akcję na ekranie: by rozeznać się w sytuacji, rozplanować atak, wypić herbatkę ...no dobra, tak dobrze to nie ma:)
W każdym razie naciśnięcie jednego przycisku powoduje spowolnienie upływu czasu umożliwiając tym samym dokładniejsze przycelowanie czy wykonanie efektownego uniku przed nadlatującym gradem kul. Proste i bardzo efektowne -a niektóre mody dodatkowo zwiększają tą efektowność. Co począć, akurat ten element gry nie przemawia przez, screeny. Więc by w pełni oddać jego działanie...


----------------------------------------------------
Warto nadmienić, że mimo zastosowania Bullet Time (BT), które otwiera przed graczem nowe możliwości, gra nadal stanowi spore wyzwanie:
-przede wszystkim trick spowolnienia upływu czasu wymaga do działania energii, której poziom uzupełnia się w miarę jak trzebimy wrogie siły.
-BT spowalnia tak wrogów jak i Max'a, więc kule tak czy inaczej mogą go dosięgnąć
-kolejnym plusem BT jest możliwość zyskania dodatkowych sekund, które pozwalają zaskoczyć wrogów i nafaszerować ich ołowiem zanim w ogóle sięgną po broń. I znowuż wrogowie mają to do siebie, że czasem stosują te same sztuczki wyskakując zza rogu czy uskakując przed ostrzałem, a wtedy moze być już za późno na użycie BT
-dzięki zastosowaniu Bullet Time można wykonywać przeciągłe odskoki (w 4 różnych kierunkach), których zaletą jest to, że można uniknąć ostrzału jednocześnie ostrzeliwując wroga. Inna sprawa, że po wylądowaniu Max musi się podnieść co na pewien czas wystawia go na ostrzał
----------------------------------------------------

W takim wypadku Max odnosi obrażenia, które nie tyko przybliżają go do zgonu ale i wpływają negatywnie na jego kondycję (tak samo jest z przeciwnikami) co objawia się ociężałymi ruchami, utykaniem itp. Jedynym remedium(TM:) na rany są środki przeciwbólowe -można nosić przy sobie spory zapas, ale leczenie działa z opóźnieniem, więc taktyka rodem z Diablo nie popłaca. Czasem lepiej na sekundę wychynąć zza rogu ew przekoziołkować za osłonę niż dziczeć z użyciem Bullet Time.

Nieco mniej istotnym elementem gamplay'a jest tutaj szeroko pojęta eksploracja terenu: zwyczajowe skakanie na wysokościach, truchtanie po wąskich kładkach, bieganie pośród buchających płomieni, omijanie laserów etc


Jednym słowem standard:)

 

 

 

The flesh of falling angels
Tak więc Max uzbrojony w spory arsenał i spowolnienie czasu musi stawić czoła wrogom. Wśród nich są sami ludzie, jednak różnią się zarówno pod względem uzbrojenia jaki stosowanej taktyki. Okazuje się, że element przestępczy Nowego Yorku to tylko ułamek góry lodowej, na którą wpadł statek o imieniu Max:)
Oprócz

szergowych bandziorów - raczej tępawi, pchają się nachalnie pod lufę. Ale uwaga na kolesi w czarnych płaszczach, ci nie dają sobie w kaszę dmuchać.


Max potyka się z
ćpunami -w zasadzie nie są wrogo nastawieni. Ot, po prostu czasem im odbija gdy usłyszą wystrzały.


renegatami mafii rosyjskiej -podobnie jak reszta gangsterskiej braci, ci panowie nie należą do intelektualnej elity miasta, są jednak nieco bardziej odporni na ostrzał od zwykłego tałatajstwa


najemnikami -wyposażeni w nowoczesny sprzęt i kamizelki kuloodporne, ci kolesie znają się na robocie: często kampią w strategicznych miejscach ew wpadają do środka na linach. Korzystają też z min i granatów.


zabójcami w garniturach (tzw killer suits) -to ludzie od mokrej roboty korporacji Aesir, są równie wredni co najemnicy.


ochroniarzami Aesir Corporation -ci to chyba łykali produkty swojej szefowej bo atakują jeszcze zacieklej niż mafiosi, a wyposażeni są równie dobrze co najmusy

Potykamy się też kilkoma poważniejszymi wrogami tzw bossami, których wyróżnia obstawa, siła ognia ew odporność na obrażenia.
Żeby nie było niedomówień: nie mamy tu do czynienia (tylko) z pojedynkami na zamkniętych arenach. Każdy "pojedynek" został umiejętnie wpleciony w fabułę gry. Na przykład takiego

Vinnie Gognittiego ścigamy po zaśnieżonych dachach


Helikopter
dopada nas w siedzibie firmy Aesir. Walka z helikopterem przypomina zabawę w berka, podczas buszowania po biurach Aesir Corp. Max jest kilkakrotnie przezeń ostrzeliwany i rzadko ma okazję na kontratak.


Z kolei starcie z
Jackiem Lupino to oldschoolowa strzelanina w zamkniętej sali gdzie walczymy nie tylko z naćpanym po uszy gangsterem ale i z jego pomagierami.



Rica Muerte ścigamy w hotelu tuż po tym jak Max nakrył go in flagranti z prostytutką, więc gość umyka ze spuszczonymi portkami.

 

And it was over
Grafika pierwsza klasa, udźwiękowienie zdejmuje czapki z głów, muza miodzio. I jak tu nie kochać strzelanin gdy akcja z bronią w ręku wygląda tak zachęcająco? A to wszystko podlane sosem z czarnego humoru, smaczkami wciąż odkrywanymi po wielokrotnym przejściu gry i modami, które przedłużają żywot tytułu co najmniej dwu krotnie. Ech, żeby ta masakra trwała dłużej niż te marne 20 godzin... Po tej lawinie zgonów jedyne co zawodzi to finał: nieco na siłę efekciarski ale wpisujący się ducha mrocznych kryminałów -główni twardziele nie krzywdzą kobiet.
No, a poza tym daje pretekst do słynnego monologu Max'a kończącego/rozpoczynającego grę. W czym rzecz? Proponuję zagrać i się dowiedzieć...

komentarzy: 420 października 2009, 12:06

3 komentarze do tego wpisu:


Szlafroq : 23 listopada 2009, 00:22

Narażę się tym samym połowie populacji ludzkiej, ale: MP najlepszą szczelaniną jest!
Fenomenalna gra.
odpowiedz

kerkas : 17 stycznia 2010, 22:03

Jako miłośnik gatunku Noir oczywiście zagrałem.
Gry w klimatach noir:
Discworld noir
Grim Fandango
Noir: A Shadowy thriller
Nick Chase: A detective story
Sleuth Noir
L.A. Noire (w produkcji Rockstar)
Under a killing moon
tex Murphy: Overseer
The pandora directive
Ps. Lubisz gatunek noir?
Jeśli tak http://forum.gram.pl/forum_post.asp...473&tpage=16

odpowiedz

kerkas : 17 stycznia 2010, 22:06

Jeszcze raz ja ten link powinien już działać.
http://forum.gram.pl/forum_post.asp...=39473&u=311
odpowiedz

zadymek : 19 stycznia 2010, 16:32

Ciekawy temat: czyżby teatr jednego autora:)
BTW Grim Fandango nie zaznałem ale po reckach nie zaliczył bym jej do Noir. Podobnie jak Discworld Noir, to raczej parodia gatunku.
A zresztą co ja się o przygodówkach bedę wypowiadał, siedzę w strzelaninach:]
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl