avatar

Emeraldar Użytkownik gram.pl (Delegat) ja.gram.pl/Emeraldar

Heavenly Sword

Beyond Revenge Lies Redemption

"Niebiański Miecz... Przez ten cały czas żyłam w jego cieniu.

Mówi się, że został wykuty dla żądnego krwi boga. Żaden śmiertelnik nie będzie mógł go dobyć nie płacąc za to straszliwej ceny - świadomości, że z każdym wyprowadzonym ciosem uchodzi z niego życie. Będąc dzieckiem nieufnie i ze strachem patrzyłam na ten miecz, tak długo nie używany, jednak tak bardzo czczony. Nie wątpiłam w jego potęgę, ale zastanawiałam się, czy tak wielka moc może kiedykolwiek zostać użyta do czynienia dobra.

Mimo to, pośród mojego klanu był on obiektem kultu. Jak mawiała legenda, pewnego dnia, w roku Ognistego Konia, narodzi się syn naszego ludu, którego przeznaczeniem będzie dźwignąć miecz i skierować go przeciw wrogowi. Wtedy krew, którą przelaliśmy by chronić ów oręż, zostanie odkupiona. Pozwoli to zwyciężyć zło i zapewnić naszym ludziom wieczny pokój. Rok Ognistego Konia w końcu nadszedł, a wraz z nim dziecko. Dziewczynka. Ja. Dla klanu było to rozpaczliwe nieszczęście. Uznali, że bogowie odwrócili się od nich. Nie byłam wojownikiem na którego czekali. Jako pierworodna ich przywódcy, powinnam być raczej ich księżniczką. Zamiast tego, zostałam uznana za klątwę. Zwiastun nadchodzącego końca i ich, wobec niego, bezradności.

Cień miecza wydłuża się. Słońce chyli się ku zachodowi, a dni mojego klanu są policzone. Wśród ostatnich, umierających promieni światła, Król Bohan - tyran, wraz ze swoimi hordami, kroczy poprzez nasze ziemie. Cóż innego mogę zrobić, jak tylko chronić miecz, którego on szuka, którego ja nienawidzę i który niszczy wszystkie moje marzenia od momentu mych narodzin? Zginę, jeśli go dobędę. Ale czymże jest śmierć dla kogoś, kto nigdy prawdziwie nie żył...?"

Heavenly Sword jest na pierwszy rzut oka grą spod znaku miecza i setek przeciwników. Sami przeciwko niezliczonej armii wroga. Skojarzenia z God of War są jak najbardziej na miejscu, z tym wyjątkiem, że gameplay tej gry w porównaniu z wyczynami Nariko, głównej bohaterki Heavenly Sword, to jak zapasy sumo versus capoeira ;) I mówi to fan zarówno God of War, jak i sumitów :) Ale wejdźmy trochę głębiej w sferę walki. Jak łatwo się domyślić, nasza niewiasta dzierży w dłoniach tytułowy Niebiański Miecz. Może nim walczyć na trzy sposoby, używając stylu szybkiego, silnego i grupowego (coś mi to przypomina... ;). Którego z nich użyjemy zależy głównie od naszego widzimisię, bowiem przeciwnicy nie wymuszają walki z nimi w określony sposób. Oczywiście, styl szybki sprawdza się lepiej gdy mamy do czynienia ze zwinnym przeciwnikiem, a styl silny pozwala walczyć jak równy z równym z mocniej opancerzonym oponentem, jednak nie jest to regułą. Do tego mamy jeszcze walkę w powietrzu, którą rozpoczynamy potrząsając w odpowiednim momencie Sixaxisem, oraz efektowne ciosy automatycznie zabijające przeciwnika, do wykonania których wymagane jest jednak nabicie specjalnego paska. Walczyć możemy w bardzo swobodny sposób, dowolnie mieszając style ze sobą, zmieniając cele, czy wspomagając się elementami otoczenia. Podnieść i rzucić można dosłownie wszystko, włącznie z ciałami poległych. Combosów które możemy wyprowadzić jest dużo, trudno z początku spamiętać wszystkie sekwencje, ale mając ich pełną listę dostępną w menu pauzy, sporą ilość czasu danego na ich wykonanie, oraz odrobinę zręczności, nie będziemy mieć większych problemów z odbieraniem życia ludziom Bohana na dziesiątki różnych, wyrafinowanych sposobów. W grze Nariko wspomagana jest od czasu do czasu przez Kai - dziewczę, które nie jest może wprawne w walce bronią białą, ale za to nie ma sobie równych, jeśli chodzi o strzelanie z kuszy. A zabawa w strzelanie, czy też twing twang, jak nazywa to Kai, to świetny patent. Gdy naciśniemy przycisk strzału i nie puścimy go, wtedy czas zacznie zwalniać, a my dostaniemy pełną kontrolę nad pociskiem. Kierujemy nim obracając oraz unosząc i opuszczając kontroler, a kamera podąża razem z nami. Wróg chowa się za drzewem? Żaden problem, strzelamy parę metrów w bok, a później ładnie, po łuku kierujemy pocisk w tę część ciała przeciwnika, w którą chcemy. Wymaga to nieco treningu, ale gdy się już przyzwyczaimy do nowego sposobu sterowania, będziemy w stanie trafić we wszystko.

Ale takie opisanie tej gry, jako bezmyślnej, choć stylowej sieczki, jest dla niej bardzo krzywdzące. Heavenly Sword to oprócz świetnego systemu walki, także piękna grafika i ciekawa opowieść. Widoki w grze momentami potrafią zachwycić, tak że ma się ochotę przystanąć na chwilę i porozglądać dookoła. Wodospady, góry w oddali... Słodycz dla oczu :) Lokacje są pełne szczegółów i elementów interaktywnych, takich jak na przykład stoły zastawione jedzeniem, które mocnym kopniakiem możemy posłać w stronę przeciwników. A tych czasami na ekranie jest cała masa. Paręnaście minut po rozpoczęciu gry obejmujemy w swe władanie katapultę, którą osłaniamy swoich towarzyszy. Obszar, jaki mamy kontrolować, ma ładne parę kilometrów kwadratowych, a na jego horyzoncie widać zbliżające się jednostki wroga. Gdy pierwszy raz spojrzałem na wzgórza w oddali, pomyślałem, że są porośnięte drzewami. Jednak kiedy strzeliłem w ich kierunku (twing twang included) okazało się, że to wszystko to żołnierze Bohana! Dosłownie setki jednostek, które wciąż przybierały na liczebności, tak że w końcu horyzont stał się czarny! A to i tak nic w porównaniu z tym, co dane nam będzie ujrzeć na końcu gry... Ale to musicie zobaczyć sami :) No i nie wypada nie wspomnieć o wyglądzie postaci, a szczególnie o ich twarzach. Boję się trochę użyć tego słowa, ale... czyżbyśmy mieli tu pewien rodzaj przełomu? Buzia Nariko wygląda pięknie, a to jak jest animowana to bajka. Tak samo jest z resztą u pozostałych bohaterów, ich twarze są po prostu naturalne i wiarygodne, mimo że czasami lekko przerysowane, ale to tutaj akurat plus. Graficy i animatorzy odwalili kawał dobrej roboty, tego nie można im odmówić. Jeśli chodzi o drugą stronę medalu, to w oczy rzuca się czasami framerate spadający poniżej 30 klatek na sekundę, ale ma to miejsce głównie wtedy, gdy na ekranie toczy się dosłownie bitwa. No i postacie nie wyglądają wtedy tak pięknie, jak na cutscenkach, ale da się to zrozumieć.

Skoro jesteśmy przy cutscenkach, to co ciekawe i co widać, w sesjach motion capture i dubbingu do nich brali udział aktorzy teatralni. Tchnęło to wiele życia w bohaterów, a grze nadało mocny, filmowy wyraz. Przerywniki nie są tutaj nudną koniecznością. Naprawdę miło patrzy się na przedstawiane wydarzenia, kiedy ich uczestnikami zdają się być żywe osoby. Na specjalną wspominkę z mojej strony zasługuje Król Bohan :) Jako postać jest odpychającym skurczybykiem, ale jego kreacja jest po prostu genialna! Mimiki twarzy i głosu użyczył mu Andy Serkis - facet, któremu to samo zawdzięczają Gollum i King Kong z filmów Petera Jacksona. Serkis stworzył obraz megalomana-szaleńca, ogarniętego manią na punkcie zdobycia miecza. To, w jaki sposób Bohan mówi, gestykuluje... Super, oby większość developerów nowych gier w ten sposób podchodziło do tworzenia postaci. A jeśli mówimy o developerach, to za Heavenly Sword odpowiada brytyjskie Ninja Theory - dość młody team, którego jedyną grą poza przygodami Nariko jest wydane w 2003 roku na Xboxa Kung Fu Chaos. Jednak chłopaki zmierzają w dobrym kierunku i mają szansę zaistnieć.

Z oceną Heavenly Sword w prasie i w Sieci bywa różnie. Jedni wynoszą grę na piedestały, inni przyczepiają jej metkę średniaka, w dodatku krótkiego (ale to akurat fakt). Dla mnie ta gra ma w sobie coś magicznego. Może to plejada barwnych postaci z Nariko na czele, która nie jest jakąś bezpłciową wojowniczką (mam namyśli jej charakter, bo że jest kobietą, to chyba widać ;), a nieszczęśliwą i pełną rozterek osobą, czy też może to jej historia, która chociaż nie powala wielowątkowością czy nagłymi zwrotami akcji, to jednak nie jest jedynie dodatkiem - wciąga i zachęca do dalszej gry. Może ma w tym swój udział muzyka orkiestry Filharmonii Praskiej, tworząca coś więcej, niż tło dla wydarzeń. Sam nie wiem... Ale jeśli miałbym się stawić po którejś ze stron, to zdecydowanie należę do grupy ludzi, których Heavenly Sword oczarował i dostarczył masę przedniej zabawy. Oby kolejna część, która, jak mówią twórcy, ukażę się jeśli obecne przygody Nariko odniosą sukces, nie poszła w stronę komercyjnego nabijacza kasy, o co dziś nietrudno. Wtedy być może ruda, długowłosa (delikatnie mówiąc ;) panna będzie w stanie zagrozić pozycji podstarzałej pani archeolog, jeśli chodzi o tytuł pierwszej damy świata gier :)

komentarzy: 708 stycznia 2008, 13:06

7 komentarzy do tego wpisu:


MajorZero : 09 stycznia 2008, 18:01

Podobno jeśli gra dobrze się sprzeda to Sony ma stworzyć jakieś dodatki do tej gry.
odpowiedz

Emeraldar : 09 stycznia 2008, 18:15

A ja słyszałem, że gotowa jest już historia na całą trylogię, no ale właśnie... Będzie kaska, czy nie? :) Oto jest pytanie.
odpowiedz

melixsa : 09 stycznia 2008, 19:38

A ja nie grałam, a zagrałabym chętnie, szczególnie po Twoim opisie.
odpowiedz

Emeraldar : 10 stycznia 2008, 14:24

Miło mi to słyszeć :)
A co do tych dwóch pasków biegnących wzdłuż artworka, to w tym miejscu okładka jest zagięta i tak to wyszło po zeskanowaniu...
odpowiedz

Rafix_94 : 02 maja 2008, 21:10

sam mam Heavenly Sword i gra bardzo mi się podoba. Szczególnie pięknie twarze postaci wyglądają ;)
odpowiedz

Michu94x : 06 maja 2008, 16:41

To chyba pierwsza gra w którą chciałbym zagrać... ;p
A co do sajta to bardzo ładny ! :D
odpowiedz

Emeraldar : 13 maja 2008, 22:29

Dzięki ;) A gierka zdecydowanie warta zapoznania, świetnie się prezentuje i ma niezły klimat. No i fajną główną bohaterkę ;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl