Battlefield: Bad Company
The Army gave us a pretty good reason to fight this war. But we found a better one...

Bad Company to najnowsza odsłona serii Battlefield studia DICE (tych samych, którzy ostatnio wypuścili Mirror's Edge) i jednocześnie pierwsza, która została wydana jedynie w wersji na konsole. Ale to nie jedyna nowość. Kolejną jest pełnoprawny tryb gry dla jednej osoby, czego nie posiadały poprzednie część, skierowane jedynie na multiplayer, swoją drogą jeden z najlepszych na rynku. Jednak już kiedyś typowo sieciowy Counter-Strike próbował wstąpić na tereny gier dla jednego gracza, ale nie wyszło z tego nic nadzwyczajnego. Jak poradził sobie z podobnym zadaniem Battlefield?
W trybie dla jednego gracza wcielamy się w postać Prestona Marlowe, żołnierza z niezbyt czystym kontem, któremu dano szansę na rehabilitację, wcielając do "elitarnej inaczej" Kompanii B, nieoficjalnie zwanej Bad Company. Tam dołącza do oddziału Bravo O
ne Charlie, w skład którego wchodzą stonowany, marzący o wyprawie na ryby sierżant Redford, okularnik Sweetwater - "verba non acta", któremu buzia się nie zamyka i beztroski, mający trochę nierówno pod sufitem Haggard. Nasi bohaterowie w poważaniu mają wojnę, znaleźli bowiem swój własny cel walki - złoto, w którego posiadaniu są najemnicy pracujący dla Rosjan. Wyruszają więc w pogoń za przeciwnikiem w jakże szczytnym celu zagarnięcia całego kruszcu dla siebie, siejąc przy tym spustoszenie rozmiarem porównywalne z przemarszem ciężkozbrojnej armii.
Skoro zaczęliśmy od destrukcji, to nie sposób nie wspomnieć o silniku, na którym powstała gra. Frostbite już na długo przed premierą nowego Battlefielda słynął z tego, że pozwala na stworzenie środowiska zniszczalnego w 90%. I rzeczywiście, rozwalić możemy praktycznie wszystko, co stanie na naszej drodze, w dodatku w widowiskowy sposób. Odkształceniu ulega także podłoże, w którym pojawiają się leje po bombach i pociskach, chociaż nie za bardzo służą one jako schron :P Te pozostałe, niezniszczalne 10% to między innymi głazy, żelazne kontenery, chodniki i szkie
lety domów. Budynki nigdy się nie zawalają. Jeśli chodzi o singla, to trochę szkoda, ale w multi pozwala to zachować odrobinę taktyki. Gdyby wszystko można było zrównać z ziemią, nie byłoby gdzie się chować i gra straciłaby sens. A same wybuchy to najwyższa półka. Wyglądają bardzo realistycznie i jednocześnie efektownie, do tego towarzyszy im profesjonalnie wykonany dym i kurz. Również odgłosy eksplozji zostały świetnie odwzorowane, brzmią inaczej między innymi w zależności od tego, czy wybuch ma miejsce w pomieszczeniu, czy na otwartym terenie. Odległość też ma znaczenie, im dalej jesteśmy, tym odgłos dobiega później i jest odpowiednio przytłumiony. Ogólnie oprawa audio-wideo to plus tej gry. Tekstury są porządnej jakości (bardzo ładne na modelach postaci), środowisko jest w pełni cieniowane, animacja szczegółowa, a babole zdarzają się bardzo rzadko. Na obraz nałożony jest ziarnisty filtr, który tworzy nieco filmowy klimat. Monotonna bywa jedynie kolorystyka, wszystko utrzymane przeważnie w zakurzonych, "pustynnych" odcieniach, co trochę męczy.
Promocji gry przed premierą towarzyszyła kampania reklamowa w postaci krótkich, zabawnych filmików nawiązujących do innych
, znanych tytułów. W ogóle specyficzny, lekko czarny humor dało się wyczuć już w pierwszych trailerach, a i sama gra jest nim przepełniona, głównie za sprawą genialnych dialogów, jakie toczą się między naszymi bohaterami. Dawno nie słyszałem w grze tak zabawnych i jednocześnie nieoklepanych tekstów :) Naprawdę, mało która komedia ma tak dużo dobrych gagów. Jedynym mankamentem dla niektórych osób może być to, że żeby je zrozumieć, trzeba dobrze znać język angielski, bowiem nie ma opcji włączenia napisów.
Okej, kampania kampanią, jednak to, z czego do tej pory słynęła seria, to tryb multiplayer. W Bad Company początkowo dano nam do zabawy jedynie tryb Gold Rush. Gracze dzieleni są w nim na dwie drużyny - atakującą i broniącą. Pierwsza ma za zadanie zniszczenie skrzynek ze złotem (a.k.a. "jaszczyków"), które chronić ma druga. W każdej bazie są dwie skrzynie, po zniszczeniu obu baza zajmowana jest przez atakujących, a broniący cofają się do kolejnego posterunku. Gra kończy się, gdy ze wszystkich baz znikną skrzynki, lub gdy atakujący zostaną w międzyczasie wybici, bowiem mają ograniczoną ilość respawnów. Skrzynie można niszczyć w konwencjonalny sposób, lub przy
pomocy ładunków wybuchowych. Proste zasady, które świetnie sprawdzają się w grze. Każdy gracz automatycznie przydzielany jest do czteroosobowego squadu. Dzięki temu po śmierci może wybrać, czy chce respawnować się w bazie, gdzie ma dostęp do pojazdów (względem dwójki brakuje odrzutowców), czy przy swoim oddziale, który zazwyczaj jest w centrum akcji. Od niedawna, za sprawą update'a, dostępny jest również Conquest Mode, czyli tradycyjna gra w kontrolowanie posterunków oznaczonych flagami. Im więcej flag znajduje się pod naszą kontrolą, tym szybciej zabieramy punkty respawnów przeciwnikom, co oczywiście prowadzi do ich przegranej.
Jak zawsze możemy wybrać jedną z kilku dostępnych klas. I tak Assault wyposażony jest w karabin szturmowy z podczepionym granatnikiem oraz strzykawkę z energią, Demolition w shotguna, wyrzutnię rakiet i miny przeciwpancerne, Support w LKMa, apteczki i możliwość wezwania wsparcia artyleryjskiego, Specialist w pistolet maszynowy, ładunki C4 i pistolet oznaczający wrogie jednostki, dzięki czemu między innymi zawsze widać je na mapie, oraz Recon z karabinem snajperskim, "granatem radarowym" i lornetką do namierzania pojazdów i zrzucania na nie bomby. Dodatkowo każda klasa wyposażona jest nóż, dzięki któremu po zadźganiu wroga otrzymujemy jego nieśmiertelniki, które możemy później obejrzeć w menu. Część ekwipunku jest z początku zablokowana, dostęp do niego otrzymujemy wraz z osiąganiem kolejnych rang, których jest w sumie 25. Awansowanie wiąże się z koniecznością zebrania odpowiedniej liczby punktów doświadczenia, które jednak dostajemy praktycznie za wszystkie akcje podejmowane na polu bitwy. Tak więc wcale nie musimy być masowymi
mordercami, by po zakończeniu rundy znaleźć się na pierwszym miejscu rankingu. A zabijanie w multi przychodzi o wiele trudniej, niż w singlu i to nie do końca mi się podoba. Headshoty wydają mi się losowe, czasami zostają zaliczone, innym razem nie, mimo, że wyraźnie celowaliśmy w głowę. Postacie mają za dużo energii (długa seria z MG36 często nie robi na nich wrażenia), granatnik to jakieś nieporozumienie, z shotguna można zabić jednym strzałem z kilkunastu metrów, a kulka z karabinu snajperskiego Barrett M95 kaliber .50 przyjęta na klatę to często za mało, by posłać przeciwnika do piachu, podczas gdy w rzeczywistości wystarcza na położenie bizona. Do tego efekt naszych strzałów ma jakieś półsekundowe opóźnienie. Wygląda to z początku jak lag, ale nim nie jest. Trzeba się do tego przyzwyczaić, tak jak i do nie do końca precyzyjnego celowania. Grając nie raz marzyło mi się, aby połączyć sterowanie z CoD4 z rozwałką i trybami gry z Bad Company... Mielibyśmy wtedy najlepszy tego typu tytuł na rynku, chociaż ogólnie i tak multiplayer jest bardzo udany, pomijając to kiepskie zrównoważenie broni, oraz zupełnie niezrozumiały brak jakiegokolwiek wsparcia dla klanów (mimo, że sam raczej się w nie nie bawię). Ale to tylko takie moje narzekanie. Graczy na każdej
mapie jest praktycznie zawsze komplet, lagi zdarzają się rzadko, do tego niedawno dorzucono za darmo cztery nowe mapy i wsparcie wspomnianych wcześniej Trofeów (te dotyczące trybu multi są retroaktywne). Od początku mamy też masę różnych innych osiągnięć możliwych do uzyskania podczas gry. Niektóre z nich są totalnie hardkorowe, może aż za bardzo, bo nawet gracze z najlepszymi statsami na świecie nie mają ich kompletu :/ Ja już dawno sobie odpuściłem... No bo niby kto jest w stanie ustrzelić w czasie meczu 50 osób motorówką? Kogoś chyba pogrzało. Tylko masowa ustawka wspólnie z kolegami może pomóc, innej opcji nie widzę... Ja korzystając z całego dostępnego arsenału nigdy nie miałem więcej nawet 30 killsów. Tak, Bad Company to zdecydowanie gra na wiele godzin :P Jest co robić.
Podsumowując, jeśli znudziło Wam się Call of Duty, tęsknicie za Battlefieldem, albo jesteście ciekawi, jak pecetowa seria poradziła sobie na konsoli (odmiany dwójki pojawiły się jakiś czas temu na PS2 i Xboxa, ale to nie to samo), to śmiało możecie sięgnąć po Bad Company. Gra ta to bardzo porządny shooter i widać, że jego twórcy mają doświadczenie w tego typu produkcjach i chociaż w multi czasami bywa lekko frystrująca, to zasługuje na miejsce w ścisłej czołówce.
.png)
komentarzy: 14
16 listopada 2008, 01:42
14 komentarzy do tego wpisu: 
Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować
![gram.pl gram.pl[link]](/www/01/img/menu_grampl.gif?h=1)
zobacz kanał RSS tego wpisu
wróć na stronę główną
jedrek221 : 16 listopada 2008, 12:25
Mam demo na PS3,a grę zamierzam kupić xD
odpowiedz
Pan_Wiatru : 16 listopada 2008, 18:26
A ja to nawet wystawiłem ankietę co jest lepsze B:BC czy Grid. Demko tego drugiego tak kopie tyłek, że po zakończeniu wyścigu zawsze oglądam replaye. Ale mimo to już wiem w co zainwestuje. I myślę, że to nie będzie gra od codemasters. Choć jestem chromolonym fanem ścigałek. Oczywiście oba tytuły zamierzam kupić przed LBP. Czyli mam dużo wydatków i mało czasu :( . Ale czego się nie robi dla rozrywki.
A Emeraldar znowu napisał bardzo dobra recke. Choć mam wrażenie, że mógł bym to (czyli to co tu napisał/eś) wywnioskować po samym demku. I chciał bym się dowiedzieć czegoś czego jeszcze nie wiem.
Ach to demko... jej jak ja wycinałem. Największa zabawa jest jak latasz z samym nożem w stroju Specialist. O tyle co przy pierwszych bazach było to mało możliwe by kogoś zabić. To w dwóch ostatnich było można poczuć się jak Leon Zawodowiec czy inny zabójca. A to tylko z demko.
odpowiedz
Emeraldar : 16 listopada 2008, 18:40
No bo demko to esencja pełnej wersji :) Tyle, że tutaj dostajesz więcej map i przezabawny tryb single, który dzieje się na tych samych co w multi, jeno powiększonych mapach. Sam pisząc tę reckę łapałem się na tym, że powtarzam po trochu to, co pisałem przy okazji wrażeń z wersji demo. Pełna wersja niczym nie zaskakuje, ale mimo to jest wciąż bardzo porządna.
odpowiedz
ZO_S_O : 16 listopada 2008, 19:20
pisałem już, ze masz świetne recki?
gdybym miał konsolę to na pewno bym sobie pograł... Bad Company nadaje wojnie w FPSie zupełnie inny wymiar... żołnierz też człowiek :D
odpowiedz
Rafix_94 : 17 listopada 2008, 16:49
Ja demo usunąłem jakiś czas temu. Gra jest super - powiem tyle i zgadzam się z oceną!
odpowiedz
LittleBigLegend : 18 listopada 2008, 17:44
Grałem w demo - jest super ale wolę poczekać na Killzone 2 xD gra B:BC jest świetny totalna demolka i przy tym trzeba się nieźle namęczyć aby się uchronić przed śmiercią :) Bardzo fajnie pomyśleli nad strzykawką :P i złotem - fabuła jest dobra.
Ale to dopiero multi nakręca tą grę tam można wszystko :) jeszcze więcej i lepiej niż w singlu.A co do grafiki to jest piękna :) nic dodać nic ująć ;)
odpowiedz
ja33no : 19 listopada 2008, 19:01
Grałem tylko w demo, gra jest naprawdę boska.
PS: Sprzedaje Far Cry 2 w bardzo niskiej cenie, po szczegóły zapraszam na mojego GS'a!
odpowiedz
SKIL : 20 listopada 2008, 21:13
Ja jako gracz nałogowy w Bad Company, śmiało mogę stwierdzić, że pomimo wielu niedoróbek gra jest świetna .
Dość często miewam full decki, a to mówi samo za siebie. :)
odpowiedz
Emeraldar : 20 listopada 2008, 21:20
ja33no:
170 zł za używkę (brak folii = używka, nieważne, czy reszta była dotykana, czy nie :P) to dla mnie zdecydowanie za dużo. Ale mam zamiar sprawić sobie Far Cry'a w ciągu najbliższych tygodni.
SKIL:
"Weś ić", dla mnie Full Deck jest tak samo nieosiągalny, jak wspomniane przegięcie z motorówką :P
odpowiedz
Slappy : 21 listopada 2008, 14:48
Ta gra po prostu wymiata. Nie ma lepszej strzelanki jak na razie po prostu cudo. Jest tu świetny klimat, humor kompanów i ta MUZYKA. Jest taka fajna na luzie(muszę sobie soundtrack skołować cały) i DESTRUCTION. Na prawdę w tej grze można się zakochać.
odpowiedz
Fearguzzz : 21 listopada 2008, 14:51
Zgadzam się z recenzją.
Bad Company to gra naprawdę świetna. Ukończyłem ją dwukrotnie, w tym raz na najtrudniejszym poziomie trudności, i pomimo tego od czasu do czasu nadal pogrywam sobie w BC. Jak dla mnie nawet 9+ albo 10 na 10.
odpowiedz
Raya2222 : 21 listopada 2008, 16:38
Nie jestem fanką FPS, ale gra wygląda na dość ciekawą ;). Być może grę kiedyś kupię, ale szanse są nikłe. Recenzja długa, ciekawa i jak zwykle naprawdę świetnie napisana. ;)
odpowiedz
Crux3r : 22 listopada 2008, 16:27
Super recka (jak zwykle)
Gra według mnie wymiata szkoda tylko, że nie ma trybu co-op...
Gra się bardzo fajnie (ta adrenalina kiedy, nie wiadomo skąd wyłania się wrogi czołg, niszcząc wszystko na swojej drodze i pędząc wprost na ciebie...)
Nie żałuję wydanej na tę grę forsy!
odpowiedz
NintendoPassion : 25 listopada 2008, 01:40
Wyśmienita recenzja. Takich jak ty powinni przyjmować do Gramu. A wstawka z "kulką" mnie szczerze rozbawiła, a jednocześnie udowodniła że bardzo rzeczowo się do recenzji przyłożyłeś.
Co do samej gry, to czuję się jakbym w nią zagrał, chociaż przyznam, że kumple cały czas nalegają abym tą grę właśnie kupił.
Pozdrawiam!
odpowiedz