Dark Sector
Heroes aren't born... They're unleashed.
Hayden Tenno jest agentem CIA, wysłanym z misją na tereny sowieckie. Nie do końca mu się to podoba, ale nie ma wyboru, musi kontynuować zadanie. Polega ona na wyeliminowaniu pewnej osoby, która uznana została odpowiedzialną za powstanie epidemi wirusa, który pustoszy okoliczne miasta. Hayden dość szybko staje oko w oko ze swoim celem, jednak niestety, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Nasz bohater sam zostaje zarażony wirusem, ale jakimś cudem uchodzi z życiem. Nie pozostaje mu teraz nic innego, jak dopaść sprawcę tego wszystkiego. Tym bardziej, że teraz to również sprawa osobista.
Tak w dużym skrócie przedstawia się wstęp do Dark Sector, gry Digital Extremes, developerów znanych przede wszystkim za sprawą serii Unreal. Ich nowa produkcja to modna ostatnimi czasy gra akcji ujęta w perspektywie TPP, z widokiem nieco sponad ramienia głównego bohatera. Wcielamy się tutaj w na wpół zainfekowanego tajemniczym wirusem Haydena, który korzystając z pozytywnych aspektów choroby wycina w pień zastępy nie tylko zmutowanych przeciwników.
Naszą podstawową bronią jest Glaive, rozkładane ostrze, które w pewnym momencie zostało "wyprodukowane" przez zarażone komórki Haydena. Wraz z postępem mutacji uczy się on jak kontrolować nowe zdolności i dzięki temu po pewnym czasie jesteśmy w stanie sterować ostrzem w locie (przy pomocy gałki analogowej, lub wychylając odpowiednio kontroler), przez co możemy trafić przeciwnika chowającego się za przeszkodą, lub unieszkodliwić kilku na raz. Jeśli wypuścimy ostrze w odpowiednim czasie (kiedy celownik zaświeci się na żółto), będziemy mogli precyzyjnie i efektownie amputować wybraną część ciała naszej ofiary :) Cios taki jest z miejsca śmiertelny. Ostrze potrafi również świecić, pełniąc funkcję latarki. Kolejne mutacje pozwalają nam tworzyć przed sobą tarcze odbijającą pociski, lub stawać się niewidzialnym. To wszystko w zupełności nam wystarcza, broń palna pełni drugorzędną rolę. Pistolety pozostawione przez przeciwników na niewiele nam się zdają, bo mają wmontowane zabezpieczenie chroniące broń przed użyciem przez osoby zainfekowane. Przez to możemy z niej korzystać tylko przez kilkadziesiąt sekund. Z pomocą przychodzi handlarz bronią czarnorynkową, który za odpowiednią ilość rubli wyposaży nas w specjalnie zmodyfikowane, pozbawione zabezpieczeń zabawki. Do tego dochodzi również możliwość upgrade'owania naszego arsenału za pomocą tajnych, sowieckich danych, które znajdujemy poukrywane w walizkach.
Od strony graficznej gra miło mnie zaskoczyła. Mimo, że przeważa tu mrok i czasami niewiele co widać, to niemniej jednak oprawa ma całkiem ciekawy klimat i jest w taki specyficzny sposób wystylizowana. Jakby trochę toksyczna, zarażona jakąś chorobą :) Do tego okraszona ładnymi efektami (nieźle prezentujący się blur w czasie sterowania naszym ostrzem) i wręcz wzorowej jakości tekturami. Animacja i cieniowanie również dobrze się prezentują. Grafika to zdecydowanie duży plus Dark Sector. Denerwująca bywa za to niekiedy kamera, która jest na stałe zamontowana nad ramieniem postaci i nie da się jej obracać. Utrudnia to z początku poruszanie, czyniąc je mało precyzyjnym i mimo, że później się do tego przyzwyczajamy, to zdecydowanie jest to aspekt, który można było jakoś lepiej rozwiązać.
Jeśli chodzi o walkę, czyli sedno strzelanek, to tej jest jak na mój gust trochę za dużo. To znaczy, nie walczymy cały czas, sporo jest tu spokojnych fragmentów chodzonych, ale gdy już się zacznie walka, to przeciwnicy zdają się pojawiać bez końca. Po chwili zaczyna się to robić męczące i po prostu nudne, wolałbym więcej krótkich, intensywnych potyczek, niż takie maratony.
W Dark Sector mamy również możliwość toczenia walk online w dwóch trybach. W pierwszym jeden z graczy losowo zostaje przydzielony do roli zarażonego (zachowuje wszystkie umiejętności z trybu single), a reszta urządza na niego polowanie. W drugim mamy dwie drużyny, gdzie każda ma w swoich szeregach zarażoną wirusem postać i ich zadaniem jest wyeliminowanie mutanta drużyny przeciwnej. Fajny pomysł, szkoda tylko, że gra w to bardzo mało osób.
Ciekawe jest też to, że początkowe filmiki przedstawiające gameplay ukazywały wydarzenia mające miejsce na statku kosmicznym, nie było widać żadnych mutantów, główny bohater nie był niczym zarażony (chociaż jego kombinezon przypominał ten, który otrzymujemy pod koniec gry), nie miał ostrza i był bardziej zwinny (gra miała więcej elementów platformowych). Jak widać, praktycznie nic z tego nie zostało :)
Podsumowując gra całkiem udana i chociaż pomimo tego, że po zapoznaniu się z demem nie byłem do niej do końca przekonany, to jednak z pełną wersją miło spędziłem czas. Ale jest to raczej tytuł do pożyczenia, niż do kupienia - taka gra na raz. Ma parę ciekawych rozwiązań, fajnie walczy się za pomocą Glaive'a i całość ładnie się prezentuje, ale jednak czegoś jej brakuje, by zasłużyć na wyższą notę.
.png)
komentarzy: 1
03 września 2008, 15:35
1 komentarz do tego wpisu: 
Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować
![gram.pl gram.pl[link]](/www/01/img/menu_grampl.gif?h=1)
zobacz kanał RSS tego wpisu
wróć na stronę główną
Rafix_94 : 05 września 2008, 21:44
Grając w demo też nie byłem pozytywnie nastawiony do tej gry. Ale w full nie grałem ;) Warto by zagrać :)
odpowiedz