avatar

kerkas Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/kerkas

"MAGNUM" - opowiadanie w klimatach Fallouta.

Opowiadanie napisałem już dawno , a ponieważ widzę że część osób publikuje swoją skromną twórczość na gs-ach to czemu mam nie spróbować ?.

4lipca godz. 11.10, 2242 r. New Reno
Jak co tydzień Louis przeglądał księgi rachunkowe. Dzień jak co dzień – pomyślał , interes kwitnie , dochody rosną , ale gdzieś w głębi duszy wiedział że oszukuje sam siebie.
Od kilku miesięcy do jego uszu zaczęły dochodzić niepokojące wiadomości. Najpierw były to plotki , potem opowieści różnych wędrowców w końcu fakty. Z początku nie dawał im wiary lecz gdy przybrały na sile , zaczął się niepokoić.
Dzika Banda , siedmiu wspaniałych , regulatorzy , te i inne określenia padały podczas
kolejnych czynów tej grupy: eksterminacja łowców niewolników z ich przywódcą Metzgerem , rozbicie gangu Froga Mortona w Reading czy też zniszczenie bazy Raidersów na północny wschód od New Reno.
Ta ostatnia wiadomość poważnie go zaniepokoiła Metzger i Morton to mięczaki ale żeby rozwalić bazę bandytów bez licznego oddziału i ciężkiego sprzętu to po prostu niemożliwe.
Tymczasem załatwiło ich zaledwie siedmiu gości.
Pocieszał go fakt że nikt nie może pokonać jego cyngli uzbrojonych w pistolety laserowe. Co ciekawe sprawcy tych wydarzeń używali tylko jednego typu broni Magnum 44. , nie odważą się , nie ośmielą się zadrzeć z „rodziną” która rządzi tym miastem.
Godz. 11.30
Rozważania te przerwał jeden z jego ludzi który wpadł do pokoju razem z drzwiami.
- co robisz idioto ?
- Jezus wyszeptał zdyszany
- co Jezus ?
- nie żyje
- no, już od dość dawna
- nie, Big Jesus Mordino gryzie glebę
- coo! jak to się stało ?
- podobno załatwił go jeden facet ?
- to niemożliwe tylko jeden ?
- tak
- może miał karabin Gausa, M-60, wyrzutnię rakiet ?
- nie tylko jeden rewolwer
- jaki ?
- Magnum 44.
- zimny pot oblał Louisa, na pewno Magnum 44. ?
- tak
- ten człowiek kimkolwiek jest musiałby być niesamowicie szybki co najmniej jak Billy Kid
- czy to na pewno ten pistolet ?
- na sto procent
Louis usiłował zebrać myśli , jeżeli to ten sam facet , ale nie tamten poruszał się zawsze w asyście sześciu kompanów , ten był sam ale ta szybkość niewiarygodna , nadludzka.
- postaw „chłopców” w stan gotowości , ściągnij wszystkich których zdołasz , „pchnij”
Kogoś do Bishopa zaproponuj rozejm a i wstawcie nowe drzwi , żelazne.
Nerwowo przeładowując pistolet Louis czekał na odpowiedź, sekundy dłużyły się jak minuty, minuty ciągnęły się jak godziny.
11.40
Do pokoju wtoczył się plując krwią posłaniec. Bishop…nie…żyje.
Przed upadkiem powstrzymało go dwóch jego kumpli chwytając go za ręce.
Kto ?
Z zaciśniętej dłoni wypadł drobny przedmiot i poturlał się pod biurko.
Louis schylił się i podniósł go.
Widok zmroził mu krew w żyłach.
Była to łuska po naboju kaliber 44.
Barykadować drzwi , zasłaniać okna , bierzcie najcięższe gnaty i amunicję ppanc. , granaty i wszystko co tylko wpadnie wam w ręce.
Po dziesięciu minutach byli przygotowani na wszystko.
Teraz pozostało już tylko czekać.
11.50
Alarm!!! Coś się zbliża. Przez szparę w oknie Louis zobaczył jakieś dziwne urządzenie ,
przypomniało ono robota którego widzieli jego „chłopcy” podczas transakcji z enklawą , tylko co on tu robi ?
Z zamyślenia wyrwał go odgłos strzału
- jeden z naszych dostał
Rozpoczął się regularny ostrzał.
Po chwili grupka obrońców wiwatowała nad szczątkami robota.
Nagle jakby z podziemi za ich plecami wyrosło siedem postaci.
- grzejcie w nich ile fabryka dała – zakrzyknęła jedna z nich.
Salvatore nie mógł w to uwierzyć na placu pośród trupów jego ludzi stała siódemka postaci.
- zatrzymajcie ich za wszelka cenę
Zaryglował drzwi zasiadł za biurkiem opierając na jego blacie M-60.
12.00
Za drzwi dochodziły odgłosy strzałów pomieszane z krzykami umierających. Chwilę później eksplozja rozniosła w strzępy drzwi.
Błyskawicznie wywalił całą serię w kierunku drzwi. Poczuł dotkliwy ból w prawej nodze.
- wiesz kim jestem ? Ja rządzę tym miastem. Jestem Louis Salvatore to moje miasto.
Odpowiedzią był szczęk odciąganego kurka.
- dogadajmy się , zostaniemy wspólnikami fifty – fifty.
Nieznajomy zbliżył się i zdjął hełm.
- to ty , giń zdrajco – powiedział sięgając prawą ręką po broń ukrytą w kaburze za plecami.
Salvarore opróżnił kaburę o całe życie za późno.
Sześć nowych kul tkwiło w jego ciele , z kącików ust zaczęła spływać krew.
- taki człowiek , takie miejsce , dlaczego? dlaczego? wychrypiał , kaszlnął i osunął się na podłogę.
- jak tam sytuacja Cass?
- w porządku
Tajemnicza siódemka pozbierała sprzęt i spokojnie opuściła progi salvatore’s bar.
Ten który był na początku nucił słowa pewnej chyba przedwojennej piosenki:
„Do not forsake me, o my Darling… "

PROSZĘ O KOMENTARZ NA TEMAT OPOWIADANIA TYLKO SZCZERZE

komentarzy: 1213 lipca 2009, 21:05

12 komentarzy do tego wpisu:


wojtek2222 : 13 lipca 2009, 23:09

Opowiadanie czytało się dość przyjemnie (i dodatkowo fajne, bo w realiach Fallouta), przyczepiłbym się tylko do interpunkcji. Brakowało czasami myślników czy przecinków, przez co niekiedy ciężko było się połapać o co chodzi. Tak swoją drogą nie zamieszczałeś tego kiedyś na forum?
odpowiedz

kerkas : 14 lipca 2009, 00:29

@wojtek2222
Tak opublikowałem ale mało osób się na jego temat wypowiedziało.
odpowiedz

Gregario : 14 lipca 2009, 00:44

to raczej opowiadanko :) i od razu widać że lubisz westerny :)
odpowiedz

kaczek93 : 14 lipca 2009, 11:42

Szczerze to oprócz pistoletów laserowych to mało tu Fallouta. Ale tak czy inaczej opowiadanko to mocny średniaczek. Trochę brakuje opisów np. wyglądów. Nieźle sobie poradziłeś z dialogami. Fajnie się czytało. Pozdro
odpowiedz

tomoliop : 14 lipca 2009, 23:09

Podoba mi się, ale wypadałoby chyba troszkę większą wagę przywiązać do tego jak to wygląda - wielkie litery, znaki interpunkcyjne tam gdzie trzeba.
odpowiedz

xxAPOSTELxx : 16 lipca 2009, 13:22

Ciekawa historia, do interpunkcji nie mam zastrzeżeń , co do samej akcji fajnie by było jakbyś bardziej opisał walkę bo właśnie to jest najciekawsze
odpowiedz

Gregario : 16 lipca 2009, 20:27

kaczek93 -> jeśli Fallout kojarzy się tobie tylko z pistoletami laserowymi to już twoja sprawa :)
odpowiedz

St_Matt : 17 lipca 2009, 00:03

Opowiadanko fajne podoba mi się i zgadzam się z xxAPOSTELxx urozmaić trochę opisy ;)
odpowiedz

Ichibanboshi-kun : 18 lipca 2009, 12:54

Nawwet nie masz pojęcia jaką mam ochotę kliknąć kup teraz ;)
odpowiedz

Ichibanboshi-kun : 19 lipca 2009, 15:25

Taak, to jest ten najbardziej dołujący szkopuł. Jeszcze jak tak sobie wyobrażę, ze mam taką kolekcję postawioną ładnie przy dvd... Ehh.
odpowiedz

Latimeria : 19 lipca 2009, 22:43

Prawdę mówiąc niezbyt mi się widzi. Jakieś takie niedopracowane. Niby pomysł fajny, ale nie do końca wykorzystany. No i ta interpunkcja też mogłaby być lepsza. W skali szkolnej jakieś 3.
odpowiedz

Maka1992 : 20 lipca 2009, 09:11

Opowiadanko ciekawe, ale zgadzam się z wojtkiem - interpunkcja, duże litery... Tutaj to troszkę kuleje... No, troszkę to za mało powiedziane ;P "- co robisz idioto ?
- Jezus wyszeptał zdyszany" Trzy razy czytałem to, aby zobaczyć czy to tak oryginalna odpowiedź na pytanie, czy też ja mam coś z oczami xD Dopiero w dalszej części dialogu wywnioskowałem, że brakuje myślnika ;] Poza tym ubogie opisy, "finałowa" walka przebiegła błyskawicznie. "Sześć kul tkwiło w jego ciele". Skąd się wzięły, "nieznajomy błyskawicznym ruchem wyciągnął broń i wystrzelił, nie patrząc nawet na ofiarę", czy też "wyjął naboje z kieszeni i cisnął w Salvatore'a z prędkością światła". Z braku opisów może brać się wiele niedomówień. Ale jak napisałeś to dawno, to teraz na pewno napisał byś lepsze. Wiem po sobie :)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl