avatar

Darkoon Użytkownik gram.pl (Przodownik) ja.gram.pl/Darkoon

Sok z gruszki #4: W kooperacji o kooperacji.

darkoon, kooperacja, Gry, Sok z gruszki, Joorg

  

W czwartym odcinku Soku z gruszki, Joorg i Darkoon piszą w kooperacji o... kooperacji! Opowiemy o tym co nas przekonało do zagłębienia się w arkana gier tego typu i trochę o sytuacji owych produkcji na rynku. 'Dzisiaj ja hostuje!'

Darkoon: Kooperacja jest elementem niezbędnym do życia w społeczeństwie, dlatego też raczej nie ma problemu z definicją tego słowa. Gdyby nie współpraca, można śmiało rzec, że nie bylibyśmy teraz na takim poziomie rozwoju na jakim jesteśmy dziś. Kooperacja wtargnęła do naszego życia na dobre, wdzierając się nawet do zadań typowo jednoosobowych (jak np. podryw). Nie powinien więc dziwić fakt że to zjawisko nawiedziło też dziedzinę szeroko pojętej elektronicznej rozrywki. Nawiedzenie to może złe słowo, zważywszy na fakt że kooperacja pojawiła się już przy początkach gier wideo. Co wpływa na to że jara nas granie wspólnie a nie przeciwko sobie? Mam szczęście że piszę w duecie z coopowym ekspertem, Joorg co powiesz ciekawego?

Joorg: Tak się składa, że dzisiaj widziałem całkiem fajny film dokumentalny o Minecrafcie "Minecraft: The Story of Mojang". W pewnym momencie autorzy tej produkcji zabierają nas do pewnej amerykańskiej podstawówki, w której nauczyciel informatyki uczy pracy w kooperacji właśnie w produkcji Nocha. Dzieciaki dostawały różne zadania, na przykład wybudowanie domu z konkretnych materiałów i musiały to robić w małych grupach. Według mnie jest to naprawdę świetny pomysł by uczyć społeczeństwo współpracy, która jak celnie napisałeś, jest elementem niezbędnym do życia w dzisiejszych czasach. Coraz częściej w szkołach możemy napotkać różnorakie projekty mające na celu nauczanie "team workingu", który przecież od dawien dawna aplikowany jest w grach. Sam osobiście z nostalgią wspominam przechodzenie z bratem Contry na Pegasusie, czy obronę bazy w Czołgach. Oczywiście, rywalizacja też jest fajnym elementem i chyba każdy z nas lubi sobie czasem przyciąć "Deathmacha" w Call of Duty czy Battlefieldzie, ale mi więcej zabawy dostarczają tryby kooperacyjne. Kiedy razem z towarzyszem można na spokojnie porozmawiać przy konkretnej grze i czasem wspólnie pogłówkować nad jej przejściem. A ty jak uważasz?

 

Darkoon: Ja również bardziej cenię kooperację nad grę solo, szczególnie że nawet grając w kompetytywne tytuły staram się stworzyć spójnie działający duet czy trio niszczące wszystko i wszystkich. Joorg ty sam powinieneś coś o tym wiedzieć, szczególnie że swego czasu szerzyliśmy śmierć i zniszczenie wsiadając do czołgu w Bad Company 2. Gry promują kooperację i godziwie za nią nagradzają, dlatego jak żadne inne medium nadają się do promowania pracy w grupie. Granie z kimś wymaga na nas zmianę własnego schematu działania i dostosowanie się do czyiś predyspozycji. " Ty lepiej strzelasz więc idziesz na balkony, ja lepiej rzucam granatami więc pójdę na dół i zrobię rozwałkę. Lecimy ". Godzimy się z tym, że ktoś zrobi coś lepiej i wykorzystujemy to by osiągnąć wyższy cel. Czy nie jest to piękne? Jest, do czasu kiedy jest w co grać. Pamiętasz że swego czasu mieliśmy do czynienia z bazą gier kooperacyjnych i o dziwo nie jest ich wcale tak dużo. Uważasz że możliwa jest tendencja wzrostu liczby takich tytułów na rynku? Niedługo pojawi się nowa generacja konsol, więc może jest szansa na jakiś mały rozruch w tej materii.

Joorg: Owszem, swojego czasu mieliśmy mały problem z niedostatkiem gier kooperacyjnych, ale ostatnio wychodzi ich coraz więcej. Wystarczy choćby rzucić okiem na produkcje, które ukazały się w ostatnich miesiącach: Aliens: Colonial Marines, Dead Space 3, Far Cry 3, Black Ops a na horyzoncie Star Trek, Dead Island Riptide czy SimCity... Z roku na rok jest ich coraz więc i myślę, że i w tym nie będziemy zawiedzeni. Problemem jednak jest jakość tej kooperacji, ponieważ niektóre studia pakują do swoich produkcji nudny jak flaki z olejem tryb przetrwania tylko po to, by napisać na pudełku "Co-Op mode". Pokonywanie kolejnych fal jest fajne, przez godzinę, może dwie, ale na dłuższą metę nie przyciąga. Osobiście wolę kiedy grę w całości można przejść razem z kumplem (na przykład Borderlands), albo ma specjalny tryb kooperacji z osobną historią (na przykład Portal 2). A Ciebie nie znudziły już "Survivale" aplikowane do co drugiej gry, które się ostatnio ukazują?

Darkoon: Szczerze mówiąc ostatnimi czasy nawet nie odpalam kooperacyjnych trybów tzw. 'hordy'. Tryb ten pomimo tego, że jest implementowany w wielu grach, nadal jest hermetyczny i nie rozwija się tak jak powinien. Jedyna wariacja na jego temat, która mnie przekonała to ta zawarta w grach z serii Warhammer 40k: Dawn of War 2 (głównie dlatego że wykorzystany został rzut izometryczny kamery). Nie ma się co oszukiwać, gry określane mianem 'the coopest' to te zawierające kooperacyjny wątek, który jest równoległy do fabuły głównej lub sam w sobie jest fabułą główną.

   

Puśćmy na chwilę wodze fantazji i pomyślmy nad grą lub serią, która według nas zasługuje na stworzenie pełnoprawnej kooperacyjnej kampanii. Pytanie to odnoszę do ciebie, Joorg jak i do wszystkich czytelników. Ja sam powiem że chętnie zobaczyłbym kampanię w coopie w świecie Assassin's Creed (wspólne wspinaczkowe akcje byłyby spoko). Również ciekawą sprawą byłaby dla mnie coop kampania w świece Mass Effecta z grupowymi dialogami z SWTOR. Jak myślisz Joorg? Dałoby radę?

Joorg: Oczywiście, ze dałoby radę, zamiast Hordy, w Mass Effect 3 chętniej zobaczyłbym pełnoprawną kooperację podczas przechodzenia głównego trybu gry. Dajmy na to, w trakcie zabawy podłącza się do nas znajomy i przejmuje stery jednego z naszych towarzyszy. Równie ciekawie sprawdziłby się coop w grach z serii The Elder Scrolls, gdzie wspólnie można by było eksplorować bogaty świat Tamriel. Co do samego Assassin's Creeda to myślę, że w czwartej części zostanie wprowadzony ten tryb, chodzą głosy że twórcy chcieli go zaimplementować już w jedynce. Ciekawe czy ten element uratowałby tę marną produkcję...

A tak z innej beczki: jakie są Twoje ulubione gry z trybem kooperacji i czy masz jakieś ciekawe wspomnienia z nimi związane. Może jakaś zabawna sytuacja podczas przechodzenia konkretnego tytułu?

Darkoon: Ulubione gry z trybem kooperacji? Znajdzie się zapewne kilka, które wciągnęły mnie na tyle, by teraz o nich wspomnieć. Na moim kooperacyjnym podium na pewno znajdzie się miejsce dla pierwszych Gearsów. Gra ociekającą testosteronem i krwią w akompaniamencie ciekawych kooperacyjnych akcji - miodzio. Ciężko mówić o coopie pomijając serię Guild Wars (bez dwójki) będącą przedstawicielem gatunku CORPG (dla ciekawskich: link ), który to gatunek stawia na drużynową kooperację. Licznik ponad 1200 godzin nabitych przeze mnie w tej grze może służyć jako argument potwierdzający jakość tej produkcji. Ideałem kooperacyjnej zabawy jest też Magicka, która pozwala zabić swoich kompanów w 9999 sposobów powodując przy tym ogromną falę śmiechu.

Najwięcej zabawnych sytuacji przypomina mi się kiedy patrze na screeny z Saints Row 2 i The Third oraz z wyżej wymienionej Magicki. Nic nie pobije radosnych zapasów z alfonsami z SR2, ani uciekania Sado-maso rydwanami z burdelu w The Third. Próby przeżycia w podwodnych ruinach Cthulu nadal wywołują uśmiech na mojej twarzy. Nasi dzielni Magowie próbowali wszystkiego, łącznie z użyciem portali ze znanych gier od Valve. Nie ukrywam, że z ciekawością dowiedziałbym się jakie kooperacyjne akcje zapadły tobie w pamięć.

 

Joorg: Muszę przyznać, że jest tego sporo. Kiedyś z Prosiaqiem pogrywałem w Resident Evil 5, który przesiąknięty jest quick time eventami podczas przerywników filmowych. I tak wiele razy mój kompan ginął przeze mnie, bo zamiast skupić się na wciskaniu odpowiednich klawiszy, ja wyciągnięty w fotelu relaksowałem się oglądając owe cut scenki. Innym razem, ciągle z Prosiaqiem, ogrywaliśmy drugiego Portala. W pewnym momencie GLaDOS napomknął o tym, żebyśmy nie zwracali uwagi na smród spalonych zwłok w pokojach testowych, pamiętam, że dokładnie w tym samym momencie i u mnie i u Prosiaqa w pokoju czuć było odór spalenizny... To była jedna z najdziwniejszych sytuacji. Ciekawie też było kiedy wspólna gra z Czaroxxxem w Diablo nie kosztowała nas przyjaźni. Kiedy ten łaskawie w pewnym, krytycznym momencie mnie wskrzesił, ja przez przypadek go zabiłem i niestety nie byłem już w posiadaniu zwojów umożliwiających rezurekcję. Ależ się zrobiła afera... Niemniej interesująco było podczas czteroosobowego coopa w Dead Island z Prosiaqiem, Czaroxxxem i Osiolem, kiedy zamiast grać jak na względnie normalnych ludzi przystało, my w stylu polskich dresiarzy butowaliśmy wszystko co stanęło nam na drodze.  Pamiętna jest jeszcze wspólna gra TTT w Baldura, kiedy to Rincewind zamiast uleczyć Gammorina przez pomyłkę zamordował go magicznym kamieniem (na YT jest cała seria Let's Playów). A nasza porażka podczas pierwszej misji w Ghost Recon: Advanced Warfighter? Pamiętaj twoje krzyki "TEJ GRY SIĘ NIE DA PRZEJŚĆ!", podczas wrogiego ostrzału... Mogę tak wymieniać i wymieniać.

Darkoon: A ulubione tytuły kooperacyjne?

Joorg: Bez wątpienia Saints Row 2, który mimo wielu problemów technicznych, sprawił nam wiele frajdy. To samo jeśli chodzi o Magickę. Dodałbym tutaj również Left 4 Dead 2, uwielbiam wracać do tej gry. Portal 2 też zasługuje na wyróżnienie, ale tutaj zagadki logiczne w kooperacji znam już na pamięć, więc z wielką chęcią zagrałbym w sequel, o którym oczywiście jeszcze nic nie wiadomo. No i mimo upływu czasu bardzo fajnie gra się też w Baldur's Gatey w towarzystwie przyjaciół. Czy możemy wylać teraz nasze gorzkie żale na kooperacyjne gry, które najbardziej nas zawiodły? Masz w ogóle jakieś?

Darkoon: Jest kilka gierek, które zawodziły, chociaż na rynku coopów PC trzeba doceniać to co jest. Razem z moim growym compadre - Dziumdziakiem, ogarnialiśmy masę kooperacyjnych produkcji więc nie dziwota że trafiliśmy i na kiepy. Do nich można śmiało zaliczyć obie części Watchmen'a, które poza prostym obijaniem ryja nie oferowały nic godnego uwagi. Męczyliśmy się też z tragicznym designem poziomów w Kane & Lynch 2. Sytuacja rozsierdziła nas na tyle podczas końcowej sekwencji przeklinaliśmy ten tytuł. Do dziś pozostał pewien niesmak...

Głównym żalem co do gier kooperacyjnych jest ich liczba lub rodzaj coopa. Jak już wspomniałeś, popularna jest dziś praktyka dodawania survivala do gry i filmowania się że jest to tytuł kooperacyjny. Brakuje mięsnych trybów, dobrego gameplayu i wciągającej fabuły. Może psioczę ale taka jest prawda, ciężko jest dziś znaleźć dobry tytuł do pogrania szczególnie na PC'a. Twoja kolej, wylej żale.

Joorg: Wreszcie znalazłem dobre miejsce, w którym mogę opluć Borderlands 2. Serio, jedynka była całkiem przyjemną strzelaniną, na kilka-kilkanaście godzin. Sami przecież trochę w to pograliśmy. W dwójce mamy to samo. Kropka. Veramente? Najpierw każecie mi się wynudzać oklepaną strzelaniną w jedynce i każecie mi robić dokładnie to samo w dwójce? A pierdolcie się! Nastawiałem się na jakieś wielkie zmiany względem pierwszej odsłony, a dostałem identyczną produkcję. Po czterech godzinach wspólnej zabawy z Rincewindem stwierdziliśmy, że to gra strasznie parszywa i daliśmy sobie z nią spokój. Szał ciał wokół Borderlands 2 jest dla mnie najbardziej niezrozumiałą rzeczą roku 2012. Czy wymagania graczy naprawdę upadają tak nisko? Dlaczego w taki prosty sposób wciskają sobie to samo za te same pieniądze? Jaja okazały się też przy Call of Juarez: The Cartel, który swojego czasu ogrywałem z Prosiaqiem. Cały świat się pluł o to, że zamiast tradycyjnego westernu dostaniemy coś trochę innego. Oczywiście przed premierą tę kwestię miałem gdzieś, interesował mnie najbardziej tryb kooperacji. I co dostałem? Nie powiem, niektóre pomysły twórców były całkiem spoko: trzy postacie - trzy osobne wątki. Każdy z bohaterów ma własne cele podczas wykonywanych misji, co do całej zabawy wprowadziło za dużo rywalizacji. Na dodatek gameplay to czysta kaszana, gdzie z każdej broni strzela się jak z pistoletu na kulki. Borderlands 2 i The Cartel to dwa największe dziadostwa w jakie miałem okazję grać w kooperacji. (pogrubione)

No i to by było na tyle jeśli chodzi o kwestię współpracy w grach. Dziękuję wszystkim, którym udało się dotrwać do końca tekstu. W następnym odcinku widzimy się u mnie!

Darkoon: Miło było po raz kolejny zaprosić was na sok w moje skromne progi, trzymajcie się i dajcie znać co wy sądzicie o kooperacji w grach. Darkoon  out.

To co dziś wyrabiam w przysłowiu wam przedstawiam:

Post przed nami lecz gruszka zawsze z nami


Jeżeli łakniecie więcej sążnych tekstów i brutalnej krytyki - walcie na sajt Joorga.


komentarzy: 513 lutego 2013, 23:55

3 komentarze do tego wpisu:


Rincewind : 14 lutego 2013, 00:14

Hahaha, jak dzisiaj pamiętam akcję z BG - http://youtu.be/QZ9AwjCF-tU?t=4m50s :D Swoją drogą też było zabawnie, gdy zostałem zmuszony was opuścić a "ktoś" podmienił mi postać na taką z kobiecym głosem...
odpowiedz

Barkup : 19 lutego 2013, 11:32

AHAHAHAHAHAHAAHAHAHHAHAHHAAHA
odpowiedz

Silin_Xeadon : 15 lutego 2013, 14:17

Mi do gustu bardzo przypadł Trine (obie części z dodatkiem do dwójki). No i zgodzę się co do Magicki - pamiętam jak grałem koopa z bratem. Mistrzowskie opanowanie kombinacji do zaklęcia błyskawicy pozwoliło nam robić ładną burzę (przy czym piorun uderzał dość randomowo, więc często gęsto ginęliśmy zabijając się nawazjem ;) Moim skromnym zdaniem, kooperacja nadaje grze sensu - jakoś samemu gra wydaje się uboższa (chyba, że ma NAPRAWDĘ wciągającą fabułę).
odpowiedz

gitarka : 15 lutego 2013, 19:56

Kooperacja to najlepsza rzecz jaka mogła wymysleć ludzkość w kwestii gier.
odpowiedz

Barkup : 19 lutego 2013, 11:32

No ba, shoot'em upy na starcie dostawały ode mnie minusa za brak trybu dla dwóch graczy. A za brak elementów ekonomicznych kolejnego.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl