avatar

luzac Użytkownik gram.pl (Weeaboo) ja.gram.pl/luzac

[ostatnio grane] DoW 2 Retribution

ostatnio grane, strategia

0

 Wojna w sektorze Aurelia trwa. Zakon Blood Ravens mimo pokonania demona Ulkaira, boryka się z korupcją w swoich szeregach oraz zdradą dopiero co odnalezionego mistrza Kyriasa. Co gorsza, aktywność wszelakiej maści obcych i sił Chaosu zwróciła uwagę Inkwizycji, która postanawia zarządzić Exterminatus i wymazać całe życie na planetach sektora wraz z wszelkimi przejawami herezji, mutacji czy obcości. Szkoda tylko, że póki co ostatni rozdział w serii Dawn of War zawodzi na każdym kroku.

Kampania w Retribution to jakiś ponury żart. Kilkanaście misji nieznacznie różniących się w zależności od wybranej przez nas frakcji, do tego beznadziejnie prostych. Grałem w poprzedniczki na poziomie normalnym i nieraz musiałem się pomęczyć, a mikrozarządzanie oddziałem wciągu całej misji było koniecznością by nie zostać przerobionym na karmę dla Tyranidów. A tu?
Wybrałem Chaos, ustawiłem poziom normalny i… 90% gry przeszedłem na attack move, od czasu do czasu rzucając granatem w budynek. Przeciwnicy nie stawiali żadnego oporu zaś bossowie nie zadawali żadnych obrażeń tankującym ich bohaterom (nie wspominając o tym, że walka z orkowym wozem pancernym skończyła się 20 minutowym waleniem w bęben, bo zaciął się, przez co nie można było go naprowadzać na beczki które powinny wybuchnąć pod jego kołami). Do kolejnych wad kampanii można też zaliczyć niski poziom maksymalny (10?! WTF!), byle jaki loot wypadający może z częstotliwością jednej rzeczy na trzy misje (pomijając nagrody za misje i zadania poboczne).
Odejście od konwencji czterech oddziałów jaką Relic wprowadził w kampanii podstawki i zastąpienie jej mechaniką podobną do tej znanej z multiplayera, spłycił to, co w poprzednich odsłonach DoW2 było fajne. Bo o ile zawsze niespecjalnie czułem mięte do ichnego trybu multiplayer (w którym w Retribution swoją drogą przywitał mnie człowiek któremu nie zależało na wygranej, a jedynie nabicie sobie jak najwyższego levela, przez co nie miałem co liczyć na uczciwą porażkę), o tyle mimo kilku zgrzytów polubiłem tryb single, zwłaszcza Chaos Rising ze swoimi rozwiązaniami typu korupcja oddziałów posługujących się nieświętym orężem.
Dość powiedzieć, że jedna w moim odczuciu rzecz jaka naprawdę Relicowi wyszła z tym całym Dawn of War 2 to tryb The Last Stand. Ba, przecież nawet wycięli ten tryb z gry i sprzedawali jako standalone. Pograłem sobie dwie godzinki i miałem więcej radochy niż z tych ośmiu w kampanii. I pewnie sobie jeszcze pogram, o ile wyszuka mi gry, bo pomimo 500-800 osób które są online, to znalezienie gry trwa okropnie długo.
Dawn of War 2 Retribution powstało chyba tylko po to, by wydoić kasę. Bo DLC których nie uświadczyliśmy w poprzednich odsłonach było całkiem sporo. Dużo drogich skórek dla armii, ułatwaiczy rozgrywki zarówno w singlu jak i The Last Stand w postaci przegiętego wargearu no i nowy bohater do tego ostatniego. Nie wiem jaki wpływ na to miały problemy THQ czy też fakt, że Relic w tym czasie zajmował się również produkcją Space Marine.
Najsmutniejsze zaś jest to, że nie mogę sobie pograć w podstawkę i Chaos Rising. Niby nie są GFWL, ale odpalić się ich za Chiny (przynajmniej na Win 8.1) nie da, a z tego co widzę nawet achivementy nie są aktywne. Way to go, Reric!

 Kampania w Retribution to jakiś ponury żart. Kilkanaście misji nieznacznie różniących się w zależności od wybranej przez nas frakcji, do tego beznadziejnie prostych. Grałem w poprzedniczki na poziomie normalnym i nieraz musiałem się pomęczyć, a mikrozarządzanie oddziałem wciągu całej misji było koniecznością by nie zostać przerobionym na karmę dla Tyranidów. A tu?

 Wybrałem Chaos, ustawiłem poziom normalny i… 90% gry przeszedłem na attack move, od czasu do czasu rzucając granatem w budynek. Przeciwnicy nie stawiali żadnego oporu zaś bossowie nie zadawali żadnych obrażeń tankującym ich bohaterom (nie wspominając o tym, że walka z orkowym wozem pancernym skończyła się 20 minutowym waleniem w bęben, bo zaciął się, przez co nie można było go naprowadzać na beczki które powinny wybuchnąć pod jego kołami). Do kolejnych wad kampanii można też zaliczyć niski poziom maksymalny (10?! WTF!), byle jaki loot wypadający może z częstotliwością jednej rzeczy na trzy misje (pomijając nagrody za misje i zadania poboczne).

 Odejście od konwencji czterech oddziałów jaką Relic wprowadził w kampanii podstawki i zastąpienie jej mechaniką podobną do tej znanej z multiplayera, spłycił to, co w poprzednich odsłonach DoW2 było fajne. Bo o ile zawsze niespecjalnie czułem mięte do ichnego trybu multiplayer (w którym w Retribution swoją drogą przywitał mnie człowiek któremu nie zależało na wygranej, a jedynie nabicie sobie jak najwyższego levela, przez co nie miałem co liczyć na uczciwą porażkę), o tyle mimo kilku zgrzytów polubiłem tryb single, zwłaszcza Chaos Rising ze swoimi rozwiązaniami typu korupcja oddziałów posługujących się nieświętym orężem.

 Dość powiedzieć, że jedna w moim odczuciu rzecz jaka naprawdę Relicowi wyszła z tym całym Dawn of War 2 to tryb The Last Stand. Ba, przecież nawet wycięli ten tryb z gry i sprzedawali jako standalone. Pograłem sobie dwie godzinki i miałem więcej radochy niż z tych ośmiu w kampanii. I pewnie sobie jeszcze pogram, o ile wyszuka mi gry, bo pomimo 500-800 osób które są online, to znalezienie gry trwa okropnie długo.

 Retribution powstało chyba tylko po to, by wydoić kasę. Bo DLC których nie uświadczyliśmy w poprzednich odsłonach było całkiem sporo. Dużo drogich skórek dla armii, ułatwaiczy rozgrywki zarówno w singlu jak i The Last Stand w postaci przegiętego wargearu no i nowy bohater do tego ostatniego. Nie wiem jaki wpływ na to miały problemy THQ czy też fakt, że Relic w tym czasie zajmował się również produkcją Space Marine.

 Najsmutniejsze zaś jest to, że nie mogę sobie pograć w podstawkę i Chaos Rising. Niby nie są już GFWL, ale odpalić się ich za Chiny (przynajmniej na Win 8.1) nie da, a z tego co widzę nawet achivementy nie są aktywne. Way to go, Reric!

Kampania w Retribution to jakiś ponury żart. Kilkanaście misji nieznacznie różniących się w zależności od wybranej przez nas frakcji, do tego beznadziejnie prostych. Grałem w poprzedniczki na poziomie normalnym i nieraz musiałem się pomęczyć, a mikrozarządzanie oddziałem wciągu całej misji było koniecznością by nie zostać przerobionym na karmę dla Tyranidów. A tu?
Wybrałem Chaos, ustawiłem poziom normalny i… 90% gry przeszedłem na attack move, od czasu do czasu rzucając granatem w budynek. Przeciwnicy nie stawiali żadnego oporu zaś bossowie nie zadawali żadnych obrażeń tankującym ich bohaterom (nie wspominając o tym, że walka z orkowym wozem pancernym skończyła się 20 minutowym waleniem w bęben, bo zaciął się, przez co nie można było go naprowadzać na beczki które powinny wybuchnąć pod jego kołami). Do kolejnych wad kampanii można też zaliczyć niski poziom maksymalny (10?! WTF!), byle jaki loot wypadający może z częstotliwością jednej rzeczy na trzy misje (pomijając nagrody za misje i zadania poboczne).
Odejście od konwencji czterech oddziałów jaką Relic wprowadził w kampanii podstawki i zastąpienie jej mechaniką podobną do tej znanej z multiplayera, spłycił to, co w poprzednich odsłonach DoW2 było fajne. Bo o ile zawsze niespecjalnie czułem mięte do ichnego trybu multiplayer (w którym w Retribution swoją drogą przywitał mnie człowiek któremu nie zależało na wygranej, a jedynie nabicie sobie jak najwyższego levela, przez co nie miałem co liczyć na uczciwą porażkę), o tyle mimo kilku zgrzytów polubiłem tryb single, zwłaszcza Chaos Rising ze swoimi rozwiązaniami typu korupcja oddziałów posługujących się nieświętym orężem.
Dość powiedzieć, że jedna w moim odczuciu rzecz jaka naprawdę Relicowi wyszła z tym całym Dawn of War 2 to tryb The Last Stand. Ba, przecież nawet wycięli ten tryb z gry i sprzedawali jako standalone. Pograłem sobie dwie godzinki i miałem więcej radochy niż z tych ośmiu w kampanii. I pewnie sobie jeszcze pogram, o ile wyszuka mi gry, bo pomimo 500-800 osób które są online, to znalezienie gry trwa okropnie długo.
Dawn of War 2 Retribution powstało chyba tylko po to, by wydoić kasę. Bo DLC których nie uświadczyliśmy w poprzednich odsłonach było całkiem sporo. Dużo drogich skórek dla armii, ułatwaiczy rozgrywki zarówno w singlu jak i The Last Stand w postaci przegiętego wargearu no i nowy bohater do tego ostatniego. Nie wiem jaki wpływ na to miały problemy THQ czy też fakt, że Relic w tym czasie zajmował się również produkcją Space Marine.

Najsmutniejsze zaś jest to, że nie mogę sobie pograć w podstawkę i Chaos Rising. Niby nie są GFWL, ale odpalić się ich za Chiny (przynajmniej na Win 8.1) nie da, a z tego co widzę nawet achivementy nie są aktywne. Way to go, Reric!

 

Wojna w sektorze Aurelia trwa. Zakon Blood Ravens mimo pokonania demona Ulkaira, boryka się z korupcją w swoich szeregach oraz zdradą dopiero co odnalezionego mistrza Kyriasa. Co gorsza, aktywność wszelakiej maści obcych i sił Chaosu zwróciła uwagę Inkwizycji, która postanawia zarządzić Exterminatus i wymazać całe życie na planetach sektora wraz z wszelkimi przejawami herezji, mutacji czy obcości. Szkoda tylko, że póki co ostatni rozdział w serii Dawn of War zawodzi na każdym kroku.
Kampania w Retribution to jakiś ponury żart. Kilkanaście misji nieznacznie różniących się w zależności od wybranej przez nas frakcji, do tego beznadziejnie prostych. Grałem w poprzedniczki na poziomie normalnym i nieraz musiałem się pomęczyć, a mikrozarządzanie oddziałem wciągu całej misji było koniecznością by nie zostać przerobionym na karmę dla Tyranidów. A tu?
Wybrałem Chaos, ustawiłem poziom normalny i… 90% gry przeszedłem na attack move, od czasu do czasu rzucając granatem w budynek. Przeciwnicy nie stawiali żadnego oporu zaś bossowie nie zadawali żadnych obrażeń tankującym ich bohaterom (nie wspominając o tym, że walka z orkowym wozem pancernym skończyła się 20 minutowym waleniem w bęben, bo zaciął się, przez co nie można było go naprowadzać na beczki które powinny wybuchnąć pod jego kołami). Do kolejnych wad kampanii można też zaliczyć niski poziom maksymalny (10?! WTF!), byle jaki loot wypadający może z częstotliwością jednej rzeczy na trzy misje (pomijając nagrody za misje i zadania poboczne).
Odejście od konwencji czterech oddziałów jaką Relic wprowadził w kampanii podstawki i zastąpienie jej mechaniką podobną do tej znanej z multiplayera, spłycił to, co w poprzednich odsłonach DoW2 było fajne. Bo o ile zawsze niespecjalnie czułem mięte do ichnego trybu multiplayer (w którym w Retribution swoją drogą przywitał mnie człowiek któremu nie zależało na wygranej, a jedynie nabicie sobie jak najwyższego levela, przez co nie miałem co liczyć na uczciwą porażkę), o tyle mimo kilku zgrzytów polubiłem tryb single, zwłaszcza Chaos Rising ze swoimi rozwiązaniami typu korupcja oddziałów posługujących się nieświętym orężem.
Dość powiedzieć, że jedna w moim odczuciu rzecz jaka naprawdę Relicowi wyszła z tym całym Dawn of War 2 to tryb The Last Stand. Ba, przecież nawet wycięli ten tryb z gry i sprzedawali jako standalone. Pograłem sobie dwie godzinki i miałem więcej radochy niż z tych ośmiu w kampanii. I pewnie sobie jeszcze pogram, o ile wyszuka mi gry, bo pomimo 500-800 osób które są online, to znalezienie gry trwa okropnie długo.
Dawn of War 2 Retribution powstało chyba tylko po to, by wydoić kasę. Bo DLC których nie uświadczyliśmy w poprzednich odsłonach było całkiem sporo. Dużo drogich skórek dla armii, ułatwaiczy rozgrywki zarówno w singlu jak i The Last Stand w postaci przegiętego wargearu no i nowy bohater do tego ostatniego. Nie wiem jaki wpływ na to miały problemy THQ czy też fakt, że Relic w tym czasie zajmował się również produkcją Space Marine.
Najsmutniejsze zaś jest to, że nie mogę sobie pograć w podstawkę i Chaos Rising. Niby nie są GFWL, ale odpalić się ich za Chiny (przynajmniej na Win 8.1) nie da, a z tego co widzę nawet achivementy nie są aktywne. Way to go, Reric!
Wojna w sektorze Aurelia trwa. Zakon Blood Ravens mimo pokonania demona Ulkaira, boryka się z korupcją w swoich szeregach oraz zdradą dopiero co odnalezionego mistrza Kyriasa. Co gorsza, aktywność wszelakiej maści obcych i sił Chaosu zwróciła uwagę Inkwizycji, która postanawia zarządzić Exterminatus i wymazać całe życie na planetach sektora wraz z wszelkimi przejawami herezji, mutacji czy obcości. Szkoda tylko, że póki co ostatni rozdział w serii Dawn of War zawodzi na każdym kroku.Kampania w Retribution to jakiś ponury żart. Kilkanaście misji nieznacznie różniących się w zależności od wybranej przez nas frakcji, do tego beznadziejnie prostych. Grałem w poprzedniczki na poziomie normalnym i nieraz musiałem się pomęczyć, a mikrozarządzanie oddziałem wciągu całej misji było koniecznością by nie zostać przerobionym na karmę dla Tyranidów. A tu?Wybrałem Chaos, ustawiłem poziom normalny i… 90% gry przeszedłem na attack move, od czasu do czasu rzucając granatem w budynek. Przeciwnicy nie stawiali żadnego oporu zaś bossowie nie zadawali żadnych obrażeń tankującym ich bohaterom (nie wspominając o tym, że walka z orkowym wozem pancernym skończyła się 20 minutowym waleniem w bęben, bo zaciął się, przez co nie można było go naprowadzać na beczki które powinny wybuchnąć pod jego kołami). Do kolejnych wad kampanii można też zaliczyć niski poziom maksymalny (10?! WTF!), byle jaki loot wypadający może z częstotliwością jednej rzeczy na trzy misje (pomijając nagrody za misje i zadania poboczne).Odejście od konwencji czterech oddziałów jaką Relic wprowadził w kampanii podstawki i zastąpienie jej mechaniką podobną do tej znanej z multiplayera, spłycił to, co w poprzednich odsłonach DoW2 było fajne. Bo o ile zawsze niespecjalnie czułem mięte do ichnego trybu multiplayer (w którym w Retribution swoją drogą przywitał mnie człowiek któremu nie zależało na wygranej, a jedynie nabicie sobie jak najwyższego levela, przez co nie miałem co liczyć na uczciwą porażkę), o tyle mimo kilku zgrzytów polubiłem tryb single, zwłaszcza Chaos Rising ze swoimi rozwiązaniami typu korupcja oddziałów posługujących się nieświętym orężem.Dość powiedzieć, że jedna w moim odczuciu rzecz jaka naprawdę Relicowi wyszła z tym całym Dawn of War 2 to tryb The Last Stand. Ba, przecież nawet wycięli ten tryb z gry i sprzedawali jako standalone. Pograłem sobie dwie godzinki i miałem więcej radochy niż z tych ośmiu w kampanii. I pewnie sobie jeszcze pogram, o ile wyszuka mi gry, bo pomimo 500-800 osób które są online, to znalezienie gry trwa okropnie długo.Dawn of War 2 Retribution powstało chyba tylko po to, by wydoić kasę. Bo DLC których nie uświadczyliśmy w poprzednich odsłonach było całkiem sporo. Dużo drogich skórek dla armii, ułatwaiczy rozgrywki zarówno w singlu jak i The Last Stand w postaci przegiętego wargearu no i nowy bohater do tego ostatniego. Nie wiem jaki wpływ na to miały problemy THQ czy też fakt, że Relic w tym czasie zajmował się również produkcją Space Marine.Najsmutniejsze zaś jest to, że nie mogę sobie pograć w podstawkę i Chaos Rising. Niby nie są GFWL, ale odpalić się ich za Chiny (przynajmniej na Win 8.1) nie da, a z tego co widzę nawet achivementy nie są aktywne. Way to go, Reric!

 

komentarzy: 310 maja 2014, 18:00

2 komentarze do tego wpisu:


Zosov : 11 maja 2014, 03:24

Zdublowało Ci pierwszy akapit.
odpowiedz

luzac : 11 maja 2014, 09:39

Żeby to raz, fakin gramsajts.
odpowiedz

ManweKallahan : 13 maja 2014, 20:48

Tak próbowałem sobie teraz, ponad 2 lata po ograniu, przypomnieć coś z Retribution i niewiele przychodzi mi do głowy (chociaż grę mam nadal zainstalowaną...). Za to w multi spędziłem dość sporo czasu, próbując coś tam pograć.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl