Najlepszy wpis avatar

Kraju Użytkownik gram.pl (Pro bono) ja.gram.pl/Kraju

Assassin's Creed Porzuceni - recenzja książki

Assassin's Creed, UbiSoft, porzuceni, książka, recenzja

tekst„Assassin’s Creed Porzuceni” to czwarta już powieść w słynnym uniwersum stworzonym przez francuski Ubisoft. Książka powstała przy okazji premiery trzeciej odsłony serii (faktycznie to piątej, licząc tylko tytuły na duże platformy).

Siłą rzeczy w poniższym tekście znajdzie się trochę spoilerów dotyczących gry „Assassin’s Creed 3”. Jeżeli ktoś jeszcze nie grał, a ma zamiar, lepiej żeby czytanie tego tekstu sobie odpuścił. Nie ma co sobie psuć zabawy i jednego z największych twistów fabularnych w historii całego uniwersum.

Bohaterem powieści jest Haytham Kenway - postać, którą mogliśmy pokierować na samym początku przygody w grze. Jest to syn Edwarda Kenwaya, protagonisty czwartej odsłony serii, której akcja rozgrywała się na Karaibach. „Porzuceni” to pomost między czwartą, a trzecią odsłoną gry, która bardzo dobrze spełnia swoją funkcję, jako wypełniacza fabularnej luki.

Haythama poznajemy jako młodego chłopca. Edward jest już starszym człowiekiem, który porzucił zabójczy fach na rzecz bycia głową rodziny. Nie porzucił całkowicie zakonu asasynów, ale stał się kimś na wzór Wielkiego Mistrza, chociaż w samej powieści nie zostało to tak sformułowane, a jego działannia zza biurka wskazują, że tak właśnie jest. Mieszkający w Anglii ze swą drugą żoną, córką, którą zresztą poznajemy w samej grze, szkoli młodego Haytahama i uczy go ideałów i wartości zakonu. Edward jednak nie wie, że osoby z którymi współpracuje, to odwieczni wrogowie asasynów – templariusze. Ci go w końcu zdradzają, a młody Haytham wyrusza wraz z przyjacielem ojca – Reginaldem Birchem w poszukiwaniu porwanej siostry Jenny oraz krwawej zemsty.

0Porzuceni” to powieść lekka, napisana jako dziennik Haythama. Z oczywistych względów, książka przeznaczona jest tylko i wyłącznie dla tych, co „siedzą” w uniwersum „Assassin’s Creeda" i doskonale znają fabułę obu ostatnich dużych części serii. Autorowi doskonale wychodzą sceny, których w samej grze zabrakło. Powieść skupia się na tym, jak Haytham został templariuszem, ale i tak najciekawiej autorowi wychodzą rozdziały poświęcone dzieciństwie bohatera oraz poszukiwaniu siostry. Dlatego też blado wychodzą momenty, które doskonale znamy z gry. Dodatkowo opisy walk są nieco chaotyczne i zupełnie nie przypominają tego, czego mogliśmy doświadczyć w samej grze.

Warto wspomnieć, że książka to miła podróż w czasie. Czytając powieść wielokrotnie pamięcią wracałem do gry. Dla niektórych będzie to spory minus, bo trzecia odsłona serii została dosyć chłodno przyjęta przez fanów, ale nawet malkontenci znajdą tu coś dla siebie. Edward Kenway może do najlepszych postaci w uniwersum nie należy, ale warto poznać jego dalsze losy po grze. Tym bardziej, że dzięki książce nieco rozszerzymy wiedzę o walce asasynów z templariuszami.

Sama konwencja dziennika to całkiem dobry pomysł autora. Opisywanie zdarzeń w pierwszej osobie dodaje dynamizmu opisywanym wydarzeniom. Od strony technicznej powieść jest napisana poprawnie. Brak tu wyszukanego słownictwa, a uciążliwych momentów, po których ma się dość dalszego czytania jest niezbyt wiele. To akurat dobrze, bo choć jakość książek na podstawie gier jest różna, w „Porzuconych” jest zadowalająca, chociaż oczywiście nikt nie powinien się nastawiać na nic ambitnego.

Assassin’s Creed Porzuceni” miło mnie zaskoczył. Liczyłem na nudną opowieść, którą zresztą doskonale znam z gry, ale wierność kanonowi, a także rozszerzenie historii jednego z najciekawszych postaci, wzmogło mój apetyt na ponowne przejście „trójki”. A nie ma żadnej lepszej rekomendacji, jak tzw. „efekt Deus Exa”.

komentarzy: 217 maja 2014, 16:08

2 komentarze do tego wpisu:


Sandro : 17 maja 2014, 16:24

Z tym chłodnym przyjęciem AC3 trudno się nie zgodzić. Sam byłem mocno rozczarowany, po po ciągnącym się w nieskończoność wątku Ezio, spodziewałem się mocnego uderzenia. Jednak kiedy później kupiłem sobie jakieś specjalne wydanie Polityki, poświęcone w całości historii Stanów Zjednoczonych, zdałem sobie sprawę z potencjału jaki drzemie w tej grze. Niemal każda misja fabularna jest dosyć wiernym odwzorowaniem faktów historycznych (choć trzeba przymknąć oczy na niektóre wątki). Teraz, kiedy historia USA jest mi bardziej znana, bardzo chętnie zagrałbym w AC3 ponownie.
Książek z tego uniwersum nie czytam, bo szczerze mówiąc niewiele wiem na ich temat. Zawsze myślałem, że to po prostu ta sama fabuła co w grach tylko inaczej opisana. W ogóle mam dosyć dziwny stosunek do książek opartych o gry wideo. Przeczytałem dwie pozycje z uniwersum Mass Effect oraz jedną z Fable i choć przyjemnie mi się to czytało, to ich toporność jakoś nie zachęciła mnie do głębszego romansu z tym gatunkiem. Co innego Uniwersum Metro 2033, ale to już zupełnie inny temat :)
odpowiedz

NeoKoriban : 23 maja 2014, 23:09

Osobiście bardziej wolę europejską linię Asasynów, natomiast książkę spróbuję poczytać w wolnej chwili, a ta z pewnością przyjdzie. Jeśli chodzi o mnie to Assassin's Creed III rozczarował mnie pod wieloma względami, przyzwyczajony do latania po dachach i bardziej charakterystycznych dla każdej poprzedniej części budynków, nie zostałem w 3 uraczony tym, natomiast jedyne co przypadło mi do gustu to bitwy morskie :)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl